Gołębnik

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Idee

- Gdyby głupota mogła latać, szybowała by pani jak gołębica! - to trwale już wrosłe w nasz język ojczysty słowa czechosłowackiego jeszcze chirurga Štrosmajera skierowane do siostry Marty Huňkowej. Obserwując zaś niektórych bez ryzyka pomyłki można powiedzieć, że już dawno minęli orbitę Saturna. I, co gorsza, dalej wędrują w stronę głębokiego Kosmosu.

Problem kretyna narzucającego swoje zdanie każdemu i z byle jakiej okazji jest stary jak świat. Pisał już o nim Jarosław Hašek, rysując postać podporucznika Duba, słusznie nazwanego przez Szwejka wicepierdołą. Ba, z rażącym kretynizmem, utrwalonym przez dekady powtarzania w kółko tych samych reguł oraz formułek spotykaliśmy się często w szkole.

Nazywano to przez grzeczność „dziwactwem”. „Dziwactwo” pana profesora (szkolnego, nie mylić z belwederskim!) czasami przybierało formy zgoła kuriozalne. Pamiętam ciągle mojego pierwszego nauczyciela z fizyki, który kazał do odpowiedzi przychodzić z podręcznikiem. Zanim zadał pytanie sprawdzał, czy delikwent zgodnie z jego zaleceniem zakreślił paznokciem odpowiedni fragment w podręczniku. Jeśli nie wykrył śladów bez słowa wstawiał dwóję.

Podobnych „dziwaków” spotkałem niestety również na studiach. Do dzisiaj pamiętam szok, jaki przeżyliśmy na wykładzie pewnego profesora, który kaleczył polski język anglicząc akcent i wymowę niczym na jakiejś komedii. Ta jego „światowość” powstała... w ciągu dwóch tygodni pobytu w USA. Zachował ją do śmierci, dziwaczejąc niestety coraz bardziej (potrafił nawet ubrać hełm niemieckiego żołnierza z II wojny światowej i tak przebrany iść do Rektoratu).

Najgorszą jednak kastą „dziwaków”, osobliwie okupującą rozmaite portale, gdzie pociskają różnego rodzaju kocopały najczęściej dotyczące spraw wymykających się całkowicie ich pojęciu, są byli „starsi wykładowcy”. Ludzie, którzy za cenę ogromnych wyrzeczeń a czasem tylko dzięki znajomościom, uzyskali tytuł doktora i na tym zakończyli swój rozwój naukowy. Zgodnie z regulaminami uczelni wyższych po kilku (rzadko -nastu) latach jeśli nie zrobili habilitacji powinni opuścić mury uczelni.

Dla „swoich” wymyślono więc instytucję „starszego wykładowcy”. Taki pan a czasem pani, tkwił więc na uczelni jako pracownik dydaktyczny i męczył studentów ciągle tym samym przez dekady. Ulubioną dziedziną tych osób były podstawy fizyki (na studiach technicznych – przekazywana wiedza kończyła się w zasadzie na latach 70-tych XIX wieku), rzadziej matematyka (bo tu jednak była potrzebna umiejętność myślenia), zaś na studiach humanistycznych filozofia marksistowska. Znam uczelnię, na której studenci zajęcie z filozofii marksistowskiej mieli jeszcze w roku akademickim 1993/94. Był to ostatni rok pracy Miśka, a ten nic innego w życiu nie zdołał się nauczyć, choć nominalnie był prawnikiem z wykształcenia.

Dzisiaj, już jako emeryci, ludzi ci starają się brylować na różnych portalach. Oczywiście milczą o swoich dokonaniach, bo tych zwyczajnie brakuje. Zaczynali co prawda z nadzieją w sercu na jakiejś Politechnice, ale po doktoracie było już tylko gorzej.

Naprzód jedna niewielka uczelnia prywatna, potem druga o zdecydowanie jeszcze mniejszej renomie…

Za to na emeryturze - klękajcie przede mną wszyscy, bo ja to naukowiec, qffa, jezdem!

To nic, że raczkujący bloger pisze w sposób zrozumiały prawie wyłącznie dla siebie. To nic, że poglądy ma rodem z magla pomieszanego z Gazetą Warszawską/Wyborczą (niepotrzebne skreślić, chociaż IMO należy zostawić obie).

W jego imaginacji przekazuje nam jednak jedyne ISTOTNE SŁOWO. Taką „praffdem objafionom”, która ma być przyjęta pod karą anatemy.

A przynajmniej pod karą wyzwania od umysłowo chorego, skoro mający inne zdanie do sekty propandemików nie zamierza przystąpić.

A w ogóle to jakiś cham. Emerytowany pan dochtór prawdę opowiada, a ten jest przeciw i jeszcze pokazuje panu dochtoru żenujące braki w jego rozumowaniu. ;)

Oczywiście to nie cały gołębnik.

Inna latawica, która indywidualnie już zbliża się do krańca naszej Galaktyki, z maniakalnym uporem lansuje niemiecko-kalifornijskiego hochsztaplera, który na walkę z Watykanem i Królową Brytyjską, opanowanych jego zdaniem przez Żydów, wyciągnął już od naiwnych propandemików ponad milion euro. I nie są to jego ostatnie słowa. Wszak ciągle woła o jeszcze.

Co z tego, że niemieckie gazety zarykują się ze śmiechu z naiwności ludzkiej – w gołębniku doktor od Norymbergi2 cieszy się szacunkiem.

Zresztą nie tylko niemieckie. Kanadyjczycy też przecierają oczy zdumieni bezczelnością tego pana.

My jednak mamy zapamiętać to nazwisko. Chyba tylko jako symbol kolejnego przekrętu na naiwnych.

Zapamiętajcie moje słowa, czcigodne gołębice. Oraz ty dwojga nicków gołąbku.

Upadek pana dr nastąpi najpóźniej w czerwcu 2022 roku. I na nic zda się zwalanie na „Big Pharmę”, Sorosa i Gatesa, by o Wielkim Resecie nie wspominać.

Ludzie, którzy teraz złożyli w jego ręce daninę wyższą niż polska średnia płaca netto wyniosą go w końcu na czubkach butów.

Żerowanie na panice i sztucznie podtrzymywanej durnocie nieuchronnie znajdzie swój koniec. Prawdopodobnie w prokuraturze. Wyjątkowo tylko udaje się emigracja do Rosji, ale to już może kosztować wyłudzoną fortunę.

Jedno, co gołębnik trzyma na powierzchni portalu, to niesamowita solidarność. Popatrzcie na komentarze, policzcie minusy pod tekstami uznawanymi przez fruwające stadko za nieprawomyślne.

My, ludzie normalnie myślący, musimy wreszcie zrozumieć, że gra nie toczy się o ilość polubień czy też zajmowane miejsce na portalu.

Jest pandemia, a zatem chodzi już o życie ludzkie.

Dlatego nie można dłużej przechodzić obojętnie obok wpisów jawnie atakujących Państwo i godzących w zdrowie poszczególnych ludzi.

Red. Agnieszka Romaszewska podsumowała dokładnie o co w tym wszystkim chodzi:

Przepraszam za ostrość sformułowań, ale nie stać mnie na szacunek dla "poglądów" osób uważających, że ziemia jest płaska i spoczywa na czterech wielorybach. Albo tych co uważają, że ludzie nigdy nie latali na Księżyc i to tylko taka mistyfikacja w telewizji, albo tych co są przekonani, że to Żydzi (po coś tam, już nie pamiętam po co) wysadzili World Trade Center... To nie są "poglądy". To bzdury.

Podobnie nie szanuję i nie zamierzam szanować poglądów osób, które odmawiają szczepienia na covid.

Po co jest szczepienie? W wymiarze indywidualnym to zabezpieczenie przed ciężkim przebiegiem i najgorszymi następstwami choroby (z bardzo dużym prawdopodobieństwem) i z mniejszym prawdopodobieństwem zabazpieczenie od "złapania" samej choroby.

W wymiarze zbiorowym to trochę taki wyścig z chorobą. Czy my się szybciej w wystarczającej liczbie zaszczepimy i zahamujemy masowe przekazywanie wirusa, czy w międzyczasie wirus przenosząc się miliony razy i rozwijając na milionach osobników, znów zmutuje. (Wygląda to mniej więcej tak, że im więcej razy się przenosi tym większa szansa na wystąpienie anomalii w jego przekazywanych genach i powstanie kolejnej "odmiany". Zazwyczaj szczególnie rozpowszechniają się w dodatku te mutacje, która okazuje się trwalsze, bardziej zaraźliwe itd ).

Im mniej wirus się przenosi tym wolniej mutuje. I więcej się przenosi - tym szybciej. To tak w bardzo uproszczonej formie.

Przy niewystarczającej liczbie zaszczepionych (tak jak to ma miejsce w Polsce), to takie "perpetum mobile" wieczna maszyna - nieustanny częściowo przegrany wyścig z wirusem.

I nie opowiadajcie z wyrzutem, w charakterze jakiegoś argumentu nie wiadomo na co (? antyszczepionkowego?), "a moja przyjaciółka się zaszczepiła i leży w szpitalu" - bo być może, gdyby się nie zaszczepiła, to by już nie żyła (tfu tfu odpukać! ) a może się jednak nie zaszczepiła? Ludzie w takich sytuacjach niechętnie się przyznają do tego, że coś złego im się przydarzyło z głupoty... a 100% pewność prawie w przyrodzie nie istnieje.

Ani też nie dziwcie się ze zmarła osoba w ostatnim stadium nowotworu - chociaż była szczepiona... Cudów na świecie nie ma, albo zdarzają się bardzo rzadko.

Dla mnie jedno jest oczywiste: niemal każdy z nas zna lepiej lub gorzej (a z pewnością ja znałam) ileś osób, które zmarły na covid i praktycznie nikogo kto by umarł od szczepionki. Być może ona daje negatywne, straszne efekty za 10 lat. Ale ta choroba daje je już teraz.

PS. Nie gardzę dyskusją, ale zbyt uporczywych,absurdalnych i nielogicznych uprzedzeń, szkodliwych dla innych ludzi - tolerować tu u mnie na profilu nie mam zamiaru.

Natomiast używanie rozumu przez człowieka jest bardzo pożądane.

]]>https://www.facebook.com/agnieszka.romaszewska]]>

Musimy demaskować bzdury bez względu na to, jaka będzie reakcja.

Tego wymaga nasze człowieczeństwo.

 

20.11 2021

3
Twoja ocena: Brak Średnia: 2.9 (10 głosów)

Komentarze

Vote up!
6
Vote down!
-3

Krispin z Lamanczy

#1636205

No, ale tenże gołębnik oprócz trzymania solidarności trzyma również i guano.

Vote up!
1
Vote down!
-1

Szpilka

#1636216

Gratuluję spostrzegawczości. Ja zwykle guana nie wypatruję.

Vote up!
2
Vote down!
-1

Waldemar Korczynski

#1636224

Autor chciał po prostu powiedzieć, że nie lubi Korczyńskiego i Rebeliantki. Mówił to wielokratnie w podobnie nadętych zbędnymi ozdobnikami tekstach. OK, nie musi. Ale co nowego ten tekst wnosi? Będę wdzięczny z pokazanie. To po prostu tani popis.

Vote up!
4
Vote down!
-1

Waldemar Korczynski

#1636223

Autor może "wnieść" jedynie więcej nienawistnych treści. Żadnej merytorycznej rozmowy z nim (i jego ratlerkiem) nie należy się spodziewać. To musiałoby doprowadzić do weryfikacji ich stanowiska, a to przecież niedopuszczalne - wszak to "chluba" portalu i Admin w wielu kwestiach się z nim zgadza - co pisał wprost. A więc... ma być tak jak było - i nawet już jest. Jak mówił Humphrey Bogart: "Humpty, to początek prawdziwej przyjaźni"...

Vote up!
5
Vote down!
-1

Krispin z Lamanczy

#1636232

Zdjęcie krążyło(i nadal jest) w światowym internecie 21 listopada, dzień po tym, jak 40 000 osób demonstrowało w stolicy Austrii w opozycji do ostatniej ogólnokrajowej blokady, która rozpoczęła się 22 listopada, a także decyzji rządu o wprowadzeniu obowiązkowych szczepień przeciwko COVID-19 od 1 lutego.

Jak się okazało  szeroko rozpowszechniony w mediach społecznościowych zdjęcie-fejk nie pokazuje demonstracji w Austrii. a jest to zdjęcie antyrządowego wiecu w Moskwie w marcu 1991 r.

Vote up!
0
Vote down!
0
#1636321