Grypa szaleje w Utopii

Obrazek użytkownika Romek M
Idee

Jalu Kurek wydał w 1934 roku książkę „Grypa szaleje w Naprawie”. Nie ma w tej powieści żadnej zwartej akcji. Są za to naturalistyczne obrazki z życia małomiasteczkowego i wiejskiego, na początku  lat trzydziestych (czyli w dobie kryzysu), w rejonie Jordanowa i Rabki (Polska:).  

Przypomniała mi się lektura tej książki jeszcze na początku marca, przez analogię z naświetlaną wówczas przez media sytuacją, którą brałem wówczas za realną. Jednak im dłużej trwa „stan pandemii”, tym mniej tych podobieństw widzę. Obecnie, to co się dzieje, coraz mocniej kojarzy mi się bowiem już nie z powieścią naturalistyczną, a fantastyką naukową.   

Na portalu euromomo.eu, jak w każdy czwartek, pokazano 23 kwietnia najnowsze dane o śmiertelności. Tym razem do  tygodnia 16, Roku Pańskiego 2020. W najświeższej, opublikowanej tam tabeli możemy zobaczyć jaka była ogólna śmiertelność w 24 krajach europejskich, uczestniczących w projekcie. Na pierwszej stronie są zilustrowane zgony, których przyczyny są wszelakie. W tym oczywiście również z powodu COVID-19.  

W stosunku do poprzedniego raportu, skorygowano tam dane za tydzień 13,14 i 15.  Dlatego też, ten najnowszy, pokazany w Euromomo "szczyt" jest nieco wyższy niż w sezonie grypowym 2016/17. W poprzednim natomiast raporcie, tydzień 14/2020 był na poziomie 02/2017 (szczyt/szczyt). Należy jednak pamiętać, że nie tak istotny jest ów pik w 14 tygodniu bieżącego roku, co szerokość fali, która wciąż wskazuje na mocny spadek w tygodniu 15 i 16. Co daje nam skumulowaną liczbę zgonów, nie wykraczającą poza dotychczasową, wieloletnią „normę”.  

W skali 52 tygodni ten rok nie wygląda też ani bardziej dramatycznie, ani nawet źle, w porównaniu z dwoma poprzednimi latami. W tabeli zamieszczonej, przy tytule artykułu, mamy pokazane odchylenie śmiertelności od oczekiwanego poziomu w latach 2018-2020. Otóż okazuje się, że ten rok, jeśli chodzi o śmiertelność ogólną, jest nadal lepszy niż 2018 r! 

Moja małżonka zarzuciła mi, że traktuję pandemię zbyt jednostronnie. Że patrzę na wszystko ze zbyt wysokiego pułapu ogólności. Nie biorąc pod uwagę choćby przypadku Wielkiej Brytanii, gdzie w ostatnich dniach sytuacja staje się „coraz bardziej dramatyczna”.   

Postanowiłem to sprawdzić. Nie szukałem długo. Udało mi się odnaleźć dane o śmiertelności dla Anglii i Walii (łącznie) porównujące ten sezon z pięcioma innymi sezonami grypowymi od roku 1995. Sporządzono go na podstawie danych opublikowanych przez Office for National Statistics and Public Health England na dzień 21.04.2020. Oto on. 

Okazuje się, że w ostatnim 25-leciu, było w tym rejonie aż 5 (słownie: pięć) sezonów gorszych od tegorocznego. Pokazuje to jasno ten diagram. Dlaczego zatem, pomimo większej ilości skumulowanych zgonów ( w tym tych na grypę) w ubiegłym roku,  nie podjęto tak drastycznych środków zabezpieczająco-zapobiegawczych jak obecnie?

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.3 (głosów:7)

Komentarze

Żeby wziąć nas za twarz i za kieszeń, co niniejszym widzimy w rzeczywistości i w przenośni.

p.s. "Grypa szaleje w Naprawie" - moja ulubiona lektura

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#1627473