Po zimnym ulewnym deszczu,
Gdy spowił okolicę dotkliwy chłód,
Ucichł plusk wody w rynsztoku,
Zastygać począł ulicznych kałuży brud,
W starego kościoła cieniu,
Przystanął bezszelestnie smutny duch,
Oblicze jego cienisty krył kaptur,
A zamyślił się pogrążony w smutku.
Tyleż posępny co tajemniczy,
Choć wicher przeszył go mroźny,
W milczeniu stał niewzruszony
Starym murom nie mówiąc nic,
...