Milei, BRICS i mit wielobiegunowej niewoli

Obrazek użytkownika gps65
Świat

Świat wciąż łu­dzi się, że upa­dek Za­cho­du ozna­cza na­ro­dzi­ny wol­no­ści. To błąd. Kie­dy sta­ry he­ge­mon słab­nie, na sce­nę nie wcho­dzi no­wa wol­no­ść – tyl­ko no­wy typ pa­no­wa­nia. I wła­śnie w tym miej­scu Ja­vier Mi­lei, li­ber­ta­ria­nin z pi­łą łań­cu­cho­wą w dło­ni, oka­zał się je­dy­nym przy­wód­cą, któ­ry zro­zu­miał, że an­ty­im­pe­ria­li­zm nie ozna­cza pro­ro­syj­sko­ści, a wie­lo­bie­gu­no­wo­ść nie ozna­cza plu­ra­li­zmu.

BRICS ja­ko mit „świa­ta rów­ny­ch”

  BRICS sprze­da­je się świa­tu ja­ko „an­ti­do­tum na do­mi­na­cję Za­cho­du”. Rze­ko­mo – bez in­ge­ren­cji, bez dyk­ta­tu, bez ide­olo­gii. W rze­czy­wi­sto­ści to pakt su­we­re­nów prze­ciw wol­no­ści jed­nost­ki. Nie łą­czy ich żad­na wspól­na idea – tyl­ko nie­chęć do świa­ta, w któ­rym oby­wa­tel ma wię­cej praw niż wład­ca.

  Ro­sja chce utrzy­mać swo­je im­pe­rium su­row­co­we. Chi­ny chcą kon­tro­lo­wać spo­łe­czeń­stwo przez kre­dyt i al­go­rytm. In­die gra­ją na dwa fron­ty, by za­cho­wać po­zy­cję po­śred­ni­ka. Bra­zy­lia i RPA zmie­nia­ją fron­ty jak cho­rą­giew­ka na wie­trze. To nie so­ju­sz przy­szło­ści – to klub re­sen­ty­men­tu wo­bec Za­cho­du, nie al­ter­na­ty­wa dla nie­go.

  Ich „świat wie­lo­bie­gu­no­wy” je­st jak sa­lon lu­ster: każ­dy ty­ran wi­dzi w dru­gim swo­je uspra­wie­dli­wie­nie.

Mit go­spo­dar­czy i fe­ty­sz liczb

  Pro­pa­gan­da BRICS lu­bi rzu­cać cy­fra­mi: PKB PPP, licz­ba pa­ten­tów, re­zer­wy zło­ta, ta­nia ener­gia. Ale PPP nie bu­du­je cy­wi­li­za­cji – mie­rzy tyl­ko, ile pie­ro­gów ku­pi­sz za ru­bla. Pa­ten­ty nie zna­czą nic, je­śli nie prze­kła­da­ją się na in­no­wa­cje. Ta­nia ener­gia nie je­st prze­wa­gą, je­śli sys­tem po­li­tycz­ny blo­ku­je wol­ny ry­nek.

  Za­chód upa­da nie dla­te­go, że ma droż­szy prąd, tyl­ko dla­te­go, że wsty­dzi się wła­sny­ch war­to­ści. BRICS ro­śnie nie dla­te­go, że je­st sil­ny, tyl­ko dla­te­go, że je­st po­zba­wio­ny skru­pu­łów.

Mi­lei a „wie­lo­bie­gu­no­wo­ść”

  Mi­lei ro­zu­mie, że świat nie po­trze­bu­je no­wej osi si­ły – po­trze­bu­je no­wej osi sen­su. Nie cho­dzi o to, kto do­mi­nu­je, ale we­dług ja­ki­ch za­sad. Bo wol­no­ść to nie kwe­stia geo­gra­fii, tyl­ko in­sty­tu­cji. Nie je­st waż­ne, czy sto­li­ca he­ge­mo­nii le­ży w Wa­szyng­to­nie, Mo­skwie czy Pe­ki­nie – waż­ne, czy oby­wa­tel mo­że tam mó­wić praw­dę bez stra­chu.

Dla­te­go Mi­lei od­rzu­ca BRICS.

  Bo wie, że to nie „so­ju­sz su­we­ren­ny­ch na­ro­dów”, tyl­ko so­ju­sz pań­stw, któ­re chcą być su­we­ren­ne wo­bec wła­sny­ch oby­wa­te­li. Dla li­ber­ta­ria­ni­na nie ma więk­sze­go bluź­nier­stwa niż pań­stwo, któ­re uży­wa sło­wa „wol­no­ść”, by uspra­wie­dli­wić kon­tro­lę.

Za­chód – cy­wi­li­za­cja sa­mo­kry­tycz­na

  Za­chód ma grze­chy, de­ka­den­cję i nad­miar po­praw­no­ści po­li­tycz­nej, ale ma też jed­ną ce­chę, któ­rej BRICS ni­gdy nie zro­zu­mie: zdol­no­ść do au­to­ko­rek­ty. To je­dy­na cy­wi­li­za­cja, któ­ra po­zwa­la swo­im wro­gom ją kry­ty­ko­wać i nie zsy­ła ich do ła­grów. To je­dy­ny ob­szar, gdzie moż­na pu­blicz­nie mó­wić „Za­chód upa­da” – i do­stać za to grant, a nie ku­lę w tył gło­wy.

  I wła­śnie dla­te­go, mi­mo wszyst­ki­ch ab­sur­dów, to Za­chód wciąż je­st osto­ją wol­no­ści – nie dla­te­go, że je­st mo­ral­nie czy­sty, tyl­ko dla­te­go, że mo­ral­no­ść u nas je­st jesz­cze uzna­wa­na, choć pod­wa­ża­na.

Cy­wi­li­za­cja łań­cu­cha i cy­wi­li­za­cja wol­no­ści

  Mi­lei wy­brał Za­chód nie dla­te­go, że ko­cha Ame­ry­kę, ale dla­te­go, że ro­zu­mie, gdzie ro­dzi się wol­no­ść. W Ame­ry­ce wol­no­ść je­st jesz­cze in­sty­tu­cją. W Ro­sji – zbrod­nią. W Chi­na­ch – błę­dem sys­te­mo­wym. W BRICS – pu­stym ha­słem w usta­ch biu­ro­kra­tów.

  Mi­lei zro­zu­miał, że nie moż­na wal­czyć z Le­wia­ta­nem, bu­du­jąc in­ne­go Le­wia­ta­na. Dla­te­go je­go pi­ła łań­cu­cho­wa nie tnie po li­nia­ch geo­po­li­tycz­ny­ch, le­cz po gra­ni­ca­ch men­tal­ny­ch: mię­dzy wol­no­ścią a ko­lek­ty­wi­zmem, mię­dzy czło­wie­kiem a ma­są.

  Świat na­praw­dę się zmie­nia. Ale zmia­na pa­ra­dyg­ma­tu nie po­le­ga na tym, że Pe­kin za­stą­pi Wa­szyng­ton. Praw­dzi­wa zmia­na po­le­ga na tym, że ktoś – choć­by je­den – od­mó­wi wy­bo­ru mię­dzy dwo­ma wer­sja­mi te­go sa­me­go eta­ty­zmu. Mi­lei to zro­bił. Nie sta­nął po stro­nie USA ani BRICS. Sta­nął po stro­nie czło­wie­ka, je­go wła­sno­ści i wol­no­ści.

  I dla­te­go wła­śnie je­go zwy­cię­stwo w Ar­gen­ty­nie to coś wię­cej niż lo­kal­ne wy­bo­ry. To po­czą­tek kontr­re­wo­lu­cji wol­no­ści prze­ciw wszyst­kim im­pe­riom – wschod­nim i za­chod­nim. Bo cy­wi­li­za­cja nie dzie­li się na Wschód i Za­chód. Dzie­li się na ty­ch, któ­rzy po­trze­bu­ją wła­dzy, i ty­ch, któ­rzy po­tra­fią się bez niej obyć.

Grzegorz GPS Świderski
]]>https://t.me/KanalBlogeraGPS]]>
]]>https://Twitter.com/gps65]]>

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 4.4 (5 głosów)

Komentarze

Polemicznie natomiast.

Piszesz:

"Za­chód ma grze­chy, de­ka­den­cję i nad­miar po­praw­no­ści po­li­tycz­nej, ale ma też jed­ną ce­chę, któ­rej BRICS ni­gdy nie zro­zu­mie: zdol­no­ść do au­to­ko­rek­ty. To je­dy­na cy­wi­li­za­cja, któ­ra po­zwa­la swo­im wro­gom ją kry­ty­ko­wać i nie zsy­ła ich do ła­grów. To je­dy­ny ob­szar, gdzie moż­na pu­blicz­nie mó­wić „Za­chód upa­da” – i do­stać za to grant, a nie ku­lę w tył gło­wy."

Obecna polityka rządzącej UE lewicy wydaje się atakować wszelkie przejawy krytyki ich wizji świata.

To przecież nic innego, jak próba wtłoczenia do naszego systemu prawa "walki z mową nienawiści".

Lewica, zwąca się liberałami, walczy z krytyką. Jeszcze dekada ich rządów i łagry mogą wrócić...

Vote up!
2
Vote down!
0
#1670876

W CYWILIZACJI zachodniej

https://nczas.info/2025/11/09/zaden-antysemita-sie-nie-przesliznie-zydowska-propaganda-monitoring-mediow-i-skuteczniejsze-karanie/

Reprezentowanej w Polsce przez żydowski sejm

Vote up!
0
Vote down!
0

Czesław2

#1670901