Milei, BRICS i mit wielobiegunowej niewoli
Świat wciąż łudzi się, że upadek Zachodu oznacza narodziny wolności. To błąd. Kiedy stary hegemon słabnie, na scenę nie wchodzi nowa wolność – tylko nowy typ panowania. I właśnie w tym miejscu Javier Milei, libertarianin z piłą łańcuchową w dłoni, okazał się jedynym przywódcą, który zrozumiał, że antyimperializm nie oznacza prorosyjskości, a wielobiegunowość nie oznacza pluralizmu.
BRICS jako mit „świata równych”
BRICS sprzedaje się światu jako „antidotum na dominację Zachodu”. Rzekomo – bez ingerencji, bez dyktatu, bez ideologii. W rzeczywistości to pakt suwerenów przeciw wolności jednostki. Nie łączy ich żadna wspólna idea – tylko niechęć do świata, w którym obywatel ma więcej praw niż władca.
Rosja chce utrzymać swoje imperium surowcowe. Chiny chcą kontrolować społeczeństwo przez kredyt i algorytm. Indie grają na dwa fronty, by zachować pozycję pośrednika. Brazylia i RPA zmieniają fronty jak chorągiewka na wietrze. To nie sojusz przyszłości – to klub resentymentu wobec Zachodu, nie alternatywa dla niego.
Ich „świat wielobiegunowy” jest jak salon luster: każdy tyran widzi w drugim swoje usprawiedliwienie.
Mit gospodarczy i fetysz liczb
Propaganda BRICS lubi rzucać cyframi: PKB PPP, liczba patentów, rezerwy złota, tania energia. Ale PPP nie buduje cywilizacji – mierzy tylko, ile pierogów kupisz za rubla. Patenty nie znaczą nic, jeśli nie przekładają się na innowacje. Tania energia nie jest przewagą, jeśli system polityczny blokuje wolny rynek.
Zachód upada nie dlatego, że ma droższy prąd, tylko dlatego, że wstydzi się własnych wartości. BRICS rośnie nie dlatego, że jest silny, tylko dlatego, że jest pozbawiony skrupułów.
Milei a „wielobiegunowość”
Milei rozumie, że świat nie potrzebuje nowej osi siły – potrzebuje nowej osi sensu. Nie chodzi o to, kto dominuje, ale według jakich zasad. Bo wolność to nie kwestia geografii, tylko instytucji. Nie jest ważne, czy stolica hegemonii leży w Waszyngtonie, Moskwie czy Pekinie – ważne, czy obywatel może tam mówić prawdę bez strachu.
Dlatego Milei odrzuca BRICS.
Bo wie, że to nie „sojusz suwerennych narodów”, tylko sojusz państw, które chcą być suwerenne wobec własnych obywateli. Dla libertarianina nie ma większego bluźnierstwa niż państwo, które używa słowa „wolność”, by usprawiedliwić kontrolę.
Zachód – cywilizacja samokrytyczna
Zachód ma grzechy, dekadencję i nadmiar poprawności politycznej, ale ma też jedną cechę, której BRICS nigdy nie zrozumie: zdolność do autokorekty. To jedyna cywilizacja, która pozwala swoim wrogom ją krytykować i nie zsyła ich do łagrów. To jedyny obszar, gdzie można publicznie mówić „Zachód upada” – i dostać za to grant, a nie kulę w tył głowy.
I właśnie dlatego, mimo wszystkich absurdów, to Zachód wciąż jest ostoją wolności – nie dlatego, że jest moralnie czysty, tylko dlatego, że moralność u nas jest jeszcze uznawana, choć podważana.
Cywilizacja łańcucha i cywilizacja wolności
Milei wybrał Zachód nie dlatego, że kocha Amerykę, ale dlatego, że rozumie, gdzie rodzi się wolność. W Ameryce wolność jest jeszcze instytucją. W Rosji – zbrodnią. W Chinach – błędem systemowym. W BRICS – pustym hasłem w ustach biurokratów.
Milei zrozumiał, że nie można walczyć z Lewiatanem, budując innego Lewiatana. Dlatego jego piła łańcuchowa nie tnie po liniach geopolitycznych, lecz po granicach mentalnych: między wolnością a kolektywizmem, między człowiekiem a masą.
Świat naprawdę się zmienia. Ale zmiana paradygmatu nie polega na tym, że Pekin zastąpi Waszyngton. Prawdziwa zmiana polega na tym, że ktoś – choćby jeden – odmówi wyboru między dwoma wersjami tego samego etatyzmu. Milei to zrobił. Nie stanął po stronie USA ani BRICS. Stanął po stronie człowieka, jego własności i wolności.
I dlatego właśnie jego zwycięstwo w Argentynie to coś więcej niż lokalne wybory. To początek kontrrewolucji wolności przeciw wszystkim imperiom – wschodnim i zachodnim. Bo cywilizacja nie dzieli się na Wschód i Zachód. Dzieli się na tych, którzy potrzebują władzy, i tych, którzy potrafią się bez niej obyć.
Grzegorz GPS Świderski
https://t.me/KanalBlogeraGPS
https://Twitter.com/gps65
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 276 odsłon



Komentarze
Więcej takich tekstów...
6 Listopada, 2025 - 21:52
Polemicznie natomiast.
Piszesz:
"Zachód ma grzechy, dekadencję i nadmiar poprawności politycznej, ale ma też jedną cechę, której BRICS nigdy nie zrozumie: zdolność do autokorekty. To jedyna cywilizacja, która pozwala swoim wrogom ją krytykować i nie zsyła ich do łagrów. To jedyny obszar, gdzie można publicznie mówić „Zachód upada” – i dostać za to grant, a nie kulę w tył głowy."
Obecna polityka rządzącej UE lewicy wydaje się atakować wszelkie przejawy krytyki ich wizji świata.
To przecież nic innego, jak próba wtłoczenia do naszego systemu prawa "walki z mową nienawiści".
Lewica, zwąca się liberałami, walczy z krytyką. Jeszcze dekada ich rządów i łagry mogą wrócić...
to à propos krytykowania wrogów
9 Listopada, 2025 - 11:06
W CYWILIZACJI zachodniej
https://nczas.info/2025/11/09/zaden-antysemita-sie-nie-przesliznie-zydowska-propaganda-monitoring-mediow-i-skuteczniejsze-karanie/
Reprezentowanej w Polsce przez żydowski sejm
Czesław2