Żydami rozczynimy a Lachami zamisimy!

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Historia

Nazywam się Jadwiga Kapłon mam 71 lat, mieszkam w Zamościu, woj. Lubelskie. Urodziłam się 2 kwietnia 1932 r. w mieście Włodzimierz Wołyński na Wołyniu. Mój tatuś miał na imię Mikołaj Roch, a mamusia Aleksandra z d. Barszczewska. Rodzice taty to Stanisław Roch i Antonina z d. Brzezicka, a rodzice mamy to Emilian Barszczewski i Helena z d. Sudnik, była z pochodzenia Czeszką. Miałam troje rodzeństwa, ja byłam najstarsza, druga była Leokadia, a trzeci Mieczysław, było jeszcze dwoje dzeici, które niestety zmarły: Zygmunt lat 2 i Lucyna (Lusia) lat 3.

Nasza ulica Ostrowiecka przez długie lata nazywała się Ryławica, a nr domu 45. Potem dopiero ją oficjalnie przemianowano. Przed wybuchem II wojny światowej miałam wielu kolegów i koleżanek i Polaków i Ukraińców. Nie było między nami jakiś różnic, a tym bardziej jakichkolwiek nieporozumień. Bawiliśmy się zgodnie i radośnie, często bywałam w ukraińskich domach, w tym u naszych sąsiadów. Byłam tam traktowana dobrze i nie czułam żadnej wrogości do mnie jako Polki i do naszej rodziny Rochów. Moją najlepszą koleżanką była Polka z naszej ulicy Teresa Magieza. Dla Królestwa Niebieskiego narodziłam się w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w naszym mieście Włodzimierzu Wołyńskim. Moim ojcem chrzestnym był Polak Stefan Kula, nasz sąsiad przez miedzę, który przeżył tę straszną wojnę i wraz z żoną Adelą osiedli w mieście Skarżysko-Kamienna. Mamą chrzestną była Ukrainka, prawosławnej wiary Sabina Szymańska, też nasza sąsiadka, mieskała w tym samym domu.

 

Widziałam dziecko krzyż na niebie pośród drzew!

 

Nasza szkoła była niedaleko naszego domu. Do pierwszej klasy chodziłam z dziećmi ukraińskimi, a do drugiej z dziećmi polskimi. Pamiętam, że przed wybuchem II wojny światowej moja babcia Antonina Roch powiedziała do mnie tak: „Widziałam dziecko krzyż na niebie, pośród drzew!” Zapytałam babcię: „Dlaczego mnie babcia nie obudziła ze snu, abym i ja mogła to zobaczyć?!” Babcia Antosia odpowiedziała mi tak: „Lepiej żebyś Ty dziecko tego nie widziała!”. Babcia dodała wtedy jeszcze tak: „Znak ten to będzie rzeź!”

Widać ten krzyż pokazał się w nocy, kiedy ja spałam. Babcia pokazywała mi, że ów znak był nad naszymi pokojami, znajdował się na południe od miasta. Niestety, nic wiącej na ten temat nie wiem. Babcia Antosia była osobą bardzo mądrą i dobrą. Poza babcią Antoniną nikt inny nie wspominał mi o tym krzyżu. Przed wojną nie przypominam sobie, aby nasi Ukraińcy czynili nam krzywdę.

Pamiętam, że nasz tatuś Mikołaj Roch był zmobilizowany na wojnę. Walczył dzielnie na froncie we wrześniu 1939 r. i dostał się do niewoli niemieckiej. Tatuś służył w kawalerii, pamiętam że jeździł na koniu. Gdy wyruszał na front, Niemcy już bombardowali nasze miasto Włodzmierz Wołyński. Nasza sąsiadka Polka o nazwisku Palonka szła właśnie na stację kolejową, by tatusia ruszającego na front pożegnać. I kiedy przechodziła blisko naszego domu, padła bomba lotnicza i zabiła ją na miejscu.

Tatuś Mikołaj przebywał w niemieckiej niewoli cztery lata i w końcu bardzo zachorował. Wtedy Niemcy wydali mu pozwolenie, aby wrócił do domu rodzinnego na Wołyń. I tato przyjechał cały do miasta Włodzimierza Wołyńskiego. Jeszcze w roku 1943 zachorował jednak ponownie, gdyż zbyt często pił sodę oczyszczającą, która bardzo poważnie naruszyła mu żołądek.

Niedługo po hitlerowskich bombardowniach weszli do miasta Sowieci, jeszcze w tym czasie ludność ukraińska zachowywała się spokojnie. Nie były to już jednak te same dobre stosunki międzyludzkie, co to przed wojną bywały. Wyczuwało się już jakąś niechęć do nas Polaków. Chodziłam w tym czasie do szkoły ruskiej, gdzie uczono nas po ukraińsku.

Sowieci co jakiś czas wysyłali ludzi na Syberię. Zwykle przychodzili w nocy, wyrywali ludzi właściwie z łóżek i dawali mało czasu. Potem zabierali wszystkich i wywozili. Dzieciom tłumaczyli, że jadą na wakacje. Właściwie nikt z tych rodzin nie wracał do domu. Przeważnie zabierano Polaków. Z mojej rodziny wiele osób zostało wywiezionych na Syberię, w tym mój wujek Barszczewski i jego żona. Jest mi wiadome, że jakaś rodzina Rochów też została wtedy wywieziona na Syberię i raz nawet do nas napisali list, w którym prosili by im wysłać smalec z psa. Chyba się wtedy b. pochorowali i im ten smalec był b. potrzebny. Pamiętam, że mamusia chodziła do Rakacza, chycla specjalnie w tej sprawie. Przyniosła nawet potrzebny smalec i wysłał im na Sybir. Niestety nie otrzymliśmy już żadnej odpowiedzi od nich i od tej pory wszelki ślad po nich zaginął. Udało się stamtąd wrócić wujkowi, już z żoną Ukrainką i osiedli w mieście Dniepropietrowsk. Tam założyli swoją rodzinę. W 1991 r. przysłali piękne zdjęcie jego samego, żony oraz swojej rodziny z wnukami.

 

Masakra Żydów z Włodzmierza Wołyńskiego i z okolic

 

Pamiętam jak Niemcy wkroczyli do miasta Włodzimierz Wołyński. Ja i moja rodzina cieszyliśmy się, że przyszli Niemcy, bo Ruskie byli jeszcze gorsi niż one. Rodzice dali mi kwiaty i ja i wiele innych dzieci, podawałyśmy idącym żołnierzom niemieckim, jednak oni b. głośno na nas krzyczeli, odpędzali nas, a nawet niektórym z nas się tymi kwiatami dostało. Ci Niemcy bili nas tymi kwiatami! Nic z tego wszystkiego nie rozumiałam! Takie były początki, bo następne dni były już spokojniejsze. Ukraińcy zachowywali się też spokojnie i jeszcze nie słyszałam, żeby były gdzieś morderstwa.

Niemcy na wiosnę 1942 r. rozpoczęli rozprawę z Żydami. Pomagali im w tym policjanci ukraińscy. Żydzi mieli obowiązek nosić z przodu i z tyłu gwiazdę Dawida, która znajdowała się w żółtym polu w krztałcie koła. Na początek Niemcy stworzyli dla Żydów getto i tam ich zewsząd masowo zwozili i tam ich przetrzymywali. W jednym domu przy ul. Ostrowieckiej mieszkał rabin żydowski lat ok. 40, jego żona miała na imię Etla lat ok. 38. Mieli dwóch synów Motjo lat ok 14 i Arona lat ok 2. Niemcy zabrali ich wraz z innymi do getta, tam jednak panował wielki ścisk i głód, tak że chłopcy przekradali się do nas nocami i prosili o coś do jedzenia. Babcia Antonina Roch chętnie udzielała im pomocy, karmiła i podawała żywność ich rodzicom. Jednego razu chłopcy zatrzymali się u nas nieco dłużej, ukrywali się przez cały tydzień w naszej stodole. Widziałam ich osobiście, jak chowali się pod snopkami słomy, osobiście nosiłam im jedzenie do stodoły. Wyglądali b. biednie i byli mi b. wdzięczni. A mi było ich szkoda ale taka to była straszna wojna.

Po tygodniu czasu, coś ich tchnęło i postanowili wrócicć do getta, mówiąc do nas wszystkich, jakby się z nami już żegnali: „Wracamy do getta, bo tam zostali nasi rodzice. I my chcemy umrzeć, tak jak oni i razem z nimi.” Niestety już nigdy więcej do nas nie wrócili i przypuszczam, że wszscy zginęli zamordowani przez hitlerowców niedaleko miasta Włodzimierz Wołyński. Babcia jeszcze od czasu do czasu podchodziła do getta, otoczonego w tym czasie drutami kolczastymi. A gdy nie było straży podrzucała Żydom coś do jedzenia. Ja tam bałam się chodzić bowiem babcia postraszyła mnie, że mogą mnie wziąć za dziecko żydowskie.

Jednego razu przyszedł do nas do domu urzędnik i zaczął wyznaczać osoby do kopania dołów, które były po coś potrzebne Niemcom. Niemal z każdego domu wyznaczono po jednej osobie. Ponieważ u nas nie było komu, tatuś Mikołaj był jeszcze w niewoli niemieckiej, wyznacuono mnie. Musiałam wraz z innymi ciężarowym samochodem jechać w nieznane. Bardzo się wtedy bałam, że już nas wszystkich wiozą na pomordowanie. Zajechaliśmy gdzieś pod duży las, byłam tam pierwszy raz w życiu. Gdy samochody się zatrzymały, padł rozkaz by wysiadać i brać się do kopania dołów. Było nas tam dużo młodzieży. Kopaliśmy długie, nawet po kilkanaście metrów, a szerokie po 1,5 metra rowy. Jednego dnia wykopaliśmy jeden dół, a drugiego jeszcze drugi taki dół. Kopało bardzo dużo ludzi, pilnowali nas jacyś ludzie uzbrojeni w karabiny. Mieli na sobie czarne spodnie pompy. To byli chyba Ukraińcy.

Na wieczór pierwszego dnia kopania, odwieźli nas wszystkich do domów, a rano znowu przywieźli nas w to samo miejsce. Drugiego dnia obok mnie pracował starszy już człowiek, lat ok. 70. Kiedy rów był już trochę głęboki, ziemia którą wyrzuciłam zbyt słabo w górę, stoczyła się z powrotem do dołu. Zauważył to Ukrainiec i ten dziadek, który był Polakiem. On to zaraz schylił się i wyrzucił tę grudę z dołu. W tym czasie Ukrainiec który stał nade mną, trzymał się pod boki i przyglądał się naszej pracy, powiedział tak: „Lekkiej pracy szukasz?!” I strzelił do niego bandzior z bliskiej odległości. Ten dziadek upadł na plecy, a jego oczy patrzyły prosto we mnie! Nie zapomnę Jego wzroku do końca mojego życia. Jeszcze wiele lat po wojnie, ile razy palę znicze na cmentarzu, zawsze mam tę scenę przed oczyma. Do dziś mam świadomość, że gdyby nie ofiara z Jego życia, to widziemisie tego bandyty mogło dosięgnąć wtedy mnie. Jego ciała nikt już z tego dołu nie wyciągał, został tam już na wieki.

Gdy te doły były już właściwie gotowe, w godzinach popołudniowych Niemcy zaczęli przywozić ciężarówkami duże ilości Żydów, chyba z naszego getta w mieście Włodzimierz Wołyński. Wszystkich nas Polaków odprowadzono w tym czasie na bok i tam kazali nam czekać. Żydów tymczasem wyprowadzono grupami z ciężarówek i ustawiano rzędami nad wykopanymi przez nas dołami. Byłam od tych ofiar około 100 metrów. Widziałam wszystko jak na dłoni! Bandyci po chwili otworzyli do Nich ogień z broni ręcznej, strzelając im prosto w te żółte kółka z gwiazdą Dawida. Słaszałam, że wszyscy powtarzali, że biją Ich w te żółte kółka. Nie można nam było wcale wtedy rozmawiać, bo groziła za to śmierć. Żydzi tak jak stali, tak wpadali prosto do tych gotowych, świeżych dołów. Po jednej grupie, oprawcy przyprowadzali następną i tak b. dużo razy.

Żydzi głośno modlili się, rozpaczali, słychać było tylko ich zawodzenie: „Łaj, łaj, łaj!”. W pewnym momencie jeden z chłopców rzucił się do ucieczki, jednak po chwili kula trafiła go i zabiła. Jeden z bandytów wyznaczył mnie i jakiegoś młodego chłopaka, abyśmy przyciągnęli jego ciało do dołu. Musieliśmy wykonać ten rozkaz natychmiast i ściągnęliśmy Jego ciało do dołu. Zobaczyłam wtedy na własne oczy cały dół pomordowanych ludzi. Było Ich tam b. dużo, może nawet setki. Wiele ciał jeszcze się ruszało. Widać było że wielu ludzi jeszcze żyło, że byli ciężko ranni, bardzo jęczeli przy tym. Jednak oprawców wcale to nie obchodziło! Dali nam Polakom wapno i kazali sypać je na te kupy ludźkich, drgających, dogorywających w śmiertelnych konwulsjach ciał.

 

Zasypywać doły ziemią!

 

Następny rozkaż brzmiał też b. sucho: „Zasypywać doły ziemią!” Sypałam tę ziemię z innymi i serce mi mocno kołatało, kiedy widziałam jak pomordowani znikali pod zwałami ziemi.Widziałam za chwilę te całkiem zasypane doły i widziałam że ziemia wciąż się rusza, wciąż słyszałam jęki pomordowanych ludzi. To było straszne! Byłam tym bardzo wstrząśnięta! Na szczęście strach przed tymi bandytami, mobilizował mnie do zachowania spokoju i trzeźwego umysłu. Po wszystkim załadowano nas wszystkich w te ciężarówki i odwieziono nas na noc do swoich domów.

Rano naziści znowu zawieźli nas w to samo miejsce i ponownie musiałam przeżyłać ten sam widok i te same wydarzenia, masakrę roztrzeliwanych tam masowo Żydów, prawdziwy szok. Patrzyłam i widziałam raz jeszcze, że ziemia na zasypanych jamach jeszcze drżała, znak że jeszcze niektóre ofiary holocaustu dawały znaki życia. Ziemia tak przemokła krwią ofiar, tak zaparowała, że zrobiła się dosłownie maź, przy czym niektóre członki ciał, niektóre ręce i nogi pomordowanych, wystawały ponad tę czarną, błotnistą masę. W pewnym momencie widziałam głowę wystającą nad ziemię, całą umurusaną w tej błotnistej mazi. Długo tam nie byliśmy, tak jakby nam pozwolili tylko na to popatrzeć, może chcieli w ten sposób zastraszyć nas i całą społeczność Polaków.

Potem pojechaliśmy trochę dalej i znów wysadzili nas tuż pod samym lasem. I tam również musieliśmy kopać taki sam dół, choć trochę płytszy. Pod koniec dnia naziści przywieźli nas z powrotem do miasta i już nigdy więcej tam nie jeździłam. Jednak obraz który wyrył się w moim sercu podczas tych trzech zaledwie dni sprawił, że dusza moja napełniła się bólem i goryczą. Byłam wówczas jeszcze dzieckiem, miałam zeledwie 10 lat i ta bezsensowna rzeź była dla mnie ogromną tragedią, która zrodziła głębokie rozczarowanie w stosunku do Ukraińców. Nie mogłam pojąć za co i dlaczego, tak po zwierzęcemu rozprawili się z miejscowymi Żydami. Przecież do niedawna to byli ich i nasi najbliżsi sąsiedzi. Nie mogłam zrozumieć, jak to jest w ogóle możliwe, że jeszcze niedawno wspólnie siadaliśmy do jednego stołu i wspólnie bawiliśmy się w najlepsze na prywatkach i przyjęciach rodzinnych. Tam nad dołami, dobrze to pamiętam oprawcy rozmawiali ze sobą po ukraińsku. Do nas także zwracali się po ukraińsku. Najczęściej można było usłyszeć różne drwiny z nas Lachów i Żydów oraz różne ukraińskie przekleństwa. Dla przykładu słaszałam osobiście, jak wiele razy ci ukraińscy bandyci mówili do mnie i do nas wszystkich buńczucznie tak: „Żydami rozczynimy, a Lachami zamisimy”!

[fragment wspomnień Jadwigi Kapłon z d. Roch z miasta Włodzimierz Wołyński na Wołyniu 1938-1944 – wysłuchanych w 2003 r., spisanych i opracowanych przez autora bloga S T Roch]

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:21)

Komentarze

Najbardziej wstrzasajace sa relacje ludzi, ktorzy widzieli - co czlowiek potrafi zrobic drugiemu czlowiekowi. 

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0

To się zaczeło od likwidowania polskości, od wyśmiewania i lżenia naszej przeszłości, naszych bohaterów i naszej wiary. To jest pierwszy krok, drugim będzie likwidacja Polski. J.M.Rymkiewicz

#1630248

Leszek1 dziękuję za dobre słowo i czas dla męczenników Wołynia i Kresów. Szczypta ogólnych, uzupełniających informacji odnośnie powyższych wspomnień Pani Jadwigi Kapłon. Otóż wieś Piatydnie w II Rzeczypospolitej Polskiej należała do wiejskiej gminy Chotiaczów w powiecie włodzimierskim w woj. wołyńskim i była zamieszkana głównie przez Ukraińców. Już we wrześniu 1939 roku doszło tu do walk żołnierzy Wojska Polskiego z dywersantami ukraińskimi.

Podczas okupacji niemieckiej miejsce masowej eksterminacji Żydów z Włodzimierza Wołyńskiego i okolic. Na początku września 1942 roku w dołach wykopanych przez ofiary pod lasem w pobliżu wsi rozstrzelano 15 tysięcy Żydów. W marcu 1943 w tym samym miejscu Niemcy zabili 1200 Żydów z obozu pracy we Włodzimierzu. Obecnie na miejscu egzekucji znajduje się pomnik w formie 12-metrowej świecy postawiony w 1989 roku.

Wpis dostępny pod adresem: https://pl.wikipedia.org/wiki/Piatydnie

Podoba mi się!
11
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1630252

Gorąco polecam lekturze obszerne fragmenty b. cennego artykułu Roberta Chedy, opublikowane 26 sierpnia 2017 r. w Rzeczpospolita: „[...] Jak oceniają współcześni historycy izraelscy, tylko w okresie wojen Bohdana Chmielnickiego (1648–1654) kozacy siczowi wyrżnęli 100 tys. polskich Żydów. Jeśli zaś przywołać wielkość ówczesnej żydowskiej populacji Rzeczypospolitej oraz rozmiar jej eksterminacji na Ukrainie, był to proporcjonalnie taki sam holokaust, jak w XX w. Tymczasem już w połowie XVIII w. nadeszła klęska Hajdamaczyzny, czyli anarchii kozackiej, która pozbawiła życia kolejne 50 tys. Żydów, a rzezie zostały przerwane dopiero wspólnymi akcjami pacyfikacyjnymi wojsk polskich i rosyjskich.

Na przełomie XIX i XX w. przez zachodnie gubernie imperium przetoczyła się fala żydowskich pogromów, wzniecona odgórnie przez władze carskie. Ich nasilenie nastąpiło po przegranej wojnie japońskiej 1905 r. Obrazu antysemickiego zezwierzęcenia dopełniają okres I wojny światowej, a zwłaszcza wojny domowej lat 1917–1920, podczas której Ukraina usiłowała wybić się na niepodległość. Co prawda, Żydów mordowali nie tylko Ukraińcy, ale także bolszewicy i biała armia Denikina. Komuniści wsławili się dwukrotną falą pogromów. Po raz pierwszy, gdy pod naporem niemieckiej armii Kajzera opuszczali Kijów. Po raz drugi, gdy uciekali po klęsce warszawskiej (wtedy w mordach wsławiła się 1. Konna Armia Budionnego). Nikt jednak nie przebił strzelców siczowych Semena Petlury oraz szeregu niezależnych bandytów – atamanów, którzy wspólnie dokonali ponad 500 pogromów. Zresztą Petlurę w 1926 r. dosięgła ręka sprawiedliwości. Został zastrzelony w Paryżu przez żydowskiego mściciela Szolema Szwarcbarda. [...]

Najbardziej znany jest pogrom dokonany we Lwowie w dniach 30 czerwca – 5 lipca 1941 r., w którym zginęło 5 tys. Żydów. Według dokumentów niemieckich masakry dokonała jednoznacznie ochotnicza milicja ukraińska i urlopowani żołnierze ukraińskich batalionów dywersyjnych Rolland oraz Nachtigall. Operację koordynowali Szuchewycz i Jarosław Stećko. Jednak był to okres tzw. spontanicznych pogromów, przeprowadzonych dosłownie w każdej ukraińskiej wsi i miasteczku tego obszaru, który przed 1939 r. stanowił część Polski. O tym, że spontaniczność była czysto umowna, świadczą wspomnienia samych zbrodniarzy, a dziś bohaterów Ukrainy, zawarte w dobrze udokumentowanej, m.in. na podstawie polskich źródeł, pracy rosyjskiego historyka Aleksandra Diukowa zatytułowanej „Drugorzędny wróg. OUN–UPA i rozwiązanie problemu żydowskiego".

Masowe mordy sąsiedzkie Żydów były poprzedzone precyzyjnymi działaniami ounowskich aktywistów, zorganizowanych uprzednio w tzw. pochodne grupy, czyli szwadrony śmierci. Ich dziełem były masakry o tak szczególnym okrucieństwie, że wzbudzały nawet sprzeciw ówczesnych niemieckich władz. Pogromy żydowskie w hajdamackim stylu uważane były za czynnik osłabiający morale niemieckiej armii. Nie chodziło więc o żaden humanizm, tylko o względy czysto praktyczne. Niemniej ukraiński zapał antysemicki wywołał skargi ukraińskiej Einzatsgruppe, jednostki egzekucyjnej powołanej specjalnie w celu ludobójstwa tamtejszych Żydów. Jej dowództwo oskarżało OUN i milicję ukraińską o brak planu eksterminacji oraz rabowanie żydowskiego mienia na ogromną skalę, co było sprzeczne z zarządzeniami okupacyjnymi. Skutek był jednak ten sam: już na przełomie sierpnia i września 1941 r. problem żydowski na tzw. Ukrainie Zachodniej został niemal całkowicie rozwiązany. I to wyłącznie ukraińskimi rękami.

Holokaust w tej części Ukrainy składa się w logiczną całość, bo mordy następowały w okresie, gdy dany obszar już opuściła armia radziecka, a niemiecka administracja jeszcze nie działała. Potem zresztą nie było inaczej, skoro na 10 tys. niemieckich funkcjonariuszy bezpieczeństwa przypadało 71 tys. członków kolaboracyjnej policji pomocniczej sformowanej w pierwszych tygodniach wojny. Masowy antysemityzm panował też wśród zwykłych Ukraińców, dlatego sytuacja powtórzyła się zaraz po zdobyciu Kijowa i Charkowa, a także w Donbasie i na Krymie. Masakra Żydów w podkijowskim Babim Jarze, gdzie zginęło 40 tys. osób, była przede wszystkim dziełem ukraińskich formacji policyjnych. Jak przyznali sami hitlerowcy, choć byli w stanie przeprowadzić eksterminację tej skali, to nie umieli wytropić nawet małej części kijowskich Żydów. Ci bowiem, ze względu na radzieckie uwarunkowania obyczajowe, po prostu nie odróżniali się od ukraińskich sąsiadów. Zostali jednak przez nich masowo zadenuncjowani.

W obwodzie mikołajowskim miejscem masowej kaźni Żydów stała się Bogdanowka. Zgodnie z danymi okupacyjnymi do końca 1941 r. na Ukrainie wschodniej zlikwidowano 70 głównych ośrodków bytu Żydów, wraz z ich mieszkańcami, a resztę – czyli 43 – udało się wymazać z mapy na początku 1942 r. A więc decydujący etap Holokaustu na Ukrainie dokonał się przed konferencją RSHA i SS w Wannsee. Zapał Ukraińców w mordowaniu Żydów był wykorzystywany przez okupantów w każdej sytuacji. Świadczy o tym meldunek 3. Einzatskommanda z Białej Cerkwii. We wrześniu 1941 r. hitlerowscy oprawcy zamordowali planowo 1,1 tys. dorosłych Żydów, ale zaprotestowali przed rozstrzelaniem 560 dzieci. Wtedy na pomoc wezwano ukraińskich „policajów", którzy bez żadnych oporów wykonali tę część kaźni. Następnie Ukraińcy stali się trzonem sił nadzorujących niemieckie obozy śmierci w Polsce i samych Niemczech oraz hitlerowskie getta skoncentrowane również w Polsce, a także na Ukrainie, Białorusi i w państwach bałtyckich. Spośród 5 tys. obozowych oprawców przeszkolonych przez hitlerowców w specjalnym obozie treningowym w Trawnikach gros stanowili ukraińscy ochotnicy.

Stosunek OUN do Żydów zmienił się dopiero po niemieckich klęskach pod Stalingradem i w Afryce Północnej. Trudno więc nazwać taką decyzję inaczej niż czysto koniunkturalną, a wobec wcześniejszego, całkowitego unicestwienia Żydów Ukrainy – pozbawioną jakiegokolwiek sensu i praktycznego znaczenia. W grudniu 1942 r. kolejny zjazd OUN podjął uchwałę zastępującą fizyczną likwidację Żydów na ich przymusowe wysiedlenie, z następującą motywacją: Żydzi mają wpływy polityczne w USA i Wielkiej Brytanii, a to zachodni alianci ustanowią powojenny ład świata, a więc zadecydują o losach samej Ukrainy. Jednocześnie wobec decyzji o powołaniu UPA – Ukraińskiej Powstańczej Armii, ostrze eksterminacji zostało przeniesione z Żydów na Polaków, przynosząc rzeź wołyńską. Jednak jej ofiarami padali także Żydzi, który znaleźli ratunek u polskich sąsiadów. I nie były to przypadki jednostkowe. [...]”

Cały artykuł Pana Roberta Chedy można przeczytać pod tym adresem: https://www.rp.pl/Rzecz-o-historii/308259992-Morduj-Zyda-Pogromy-na-Ukrainie.html

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1630250

W takim razie nie chcial bym być w skórze Ukraińców jak włączą się do UE. Bedzie ich to kosztować ze trzy generacje reparacji. Nas straszą 447 "tylko" 300 miliardów za pomoc w ratowaniu Żydów a co dopiero ukraiński holokaust.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1630416

Tak to prawada Norec Norac Kos! Te słowa z Twojego bloga, to sama i święta prawda! Dlatego tym bardziej wielkie dzięki, że jesteś, że znajdujesz oto czas dla nas Kresowian, że komentujesz, że nie jesteś obojętny, że nie milczysz. Dziś bardzo potrzeba żywego świadectwa, jak właśnie owe Pani Jadwigi Kapłon z d. Roch, dziś bardzo nam wszystkim potrzeba żywego zaangażowania każdego z nas niepoprawnych blogerów i blogerek, na miarę własnych możliwości w czynieniu dobra, w odkłamywaniu narodowej historii, polityki, codziennego życia, bo tylko prawda nas wyzwoli, bo też tylko prawda jest naprawdę ciekawa. Dlatego tak niezwykle cenię sobie obecność na tej bardzo pożytecznej stronie, gdzie wszyscy mamy szansę razem walczyć, na codzień dla prawdy i dla uniwersalnych wartości dobra.

A sytuacja jest naprawdę bardzo ciężka! Jak wspomniałeś Norec Norac Kos domagają się od nas z USA i z Izraela odszkodowań i to za mienie bezspadkowe, a przecież to nie Polska pomordowała własnych żydowskich obywateli ale zrobili to naziści, hitlerowcy, Niemcy w służbie III Rzeszy Niemieckiej. Kolaborowali z nimi: Austriacy (1938-45), Włosi Benitto Mussoliniego (1940-43), Francuzi Marszałka Philippe Petaina (1940-44), Norwegowie Vidkuna Quislinga (1942-1945), Węgrzy Admirała Miklosa Horthy (1940-44), Słowacy ks. Josefa Tiso (1939-45), Chorwaci Ante Pavelica (1941-45), Finowie Marszałka Gustawa Mannerheima (1941-44) i wiele innych narodów. Niech zatem płacą owi, którzy są winni tych zbrodni, to jasne i logiczne. Zarazem w tym samym czasie, gdy Polska jest naciskana tak niesprawiedliwie, choć podnieśliśmy się właściwie z samych gruzów, w tym samym czasie na oczach USA, Izraela, Watykanu, Unii Europejskiej na współczesnej Ukrainie gloryfikuje się najbardziej podłych zbrodniarzy wszechczasów z OUN-UPA, winnych bardzo krwawego ludobójstwa na Wołyniu i Kresach w latach 1939-1947.

Pozdrawiam bardzo serdecznie Sław

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1630421

korekta- a co dopiero Ukraińców za żydowski holocaust/

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1630526

Dzięki Sławomirze za kolejne cenne przekazane nam świadectwo. Mam pytanko, czy ta Pani to Twoja krewna?

Ps. myślę, że te "szacunkowe" dane o ilości pomordowanych żydów, to trzeba z ostroznością i nieufnością przyjmować. Poczynając od wojny Chmielnickiego i niby 100tyś. pomordowanych żydów - a ile wtedy Polaków pomordowano i czy w tej liczbie żydów są Polacy i ile ich jest? A może Ci żydzi byli Polakami i tak na prawdę to Polacy zostali wymordowani żydowskiego pochodzenia?

Ta sama sprawa tyczy się kolejnych danych i pogromów. Sam piszesz, że niemcy nie odróżniali żydów. A więc ukraińscy banderowcy dawali na rozstrzelanie kogo chcieli - pytanie ile w tym było Polaków? Przecież nawet w rzezi Wołyńskiej mordowani byli też osoby innych narodowości, tak samo jak mordowali żydów, to na pewno częśc z nich to byli Polacy - ale teraz środowiska żydowskie tego nie widzą.

Z resztą zobacz, skoro tak dużo mieliby mordować żydów (wojna Chmielnickiego porównana do Holokaustu), to skąd tych żydów tak wielu sie narobiło w takim razie na naszych ziemiach? Mordowali całe pokolenia a ich ciagle najwięcej na tych ziemiach niz gdziekolwiek indziej? Wg mnie te dane to są podpięte pod zabitych żydów, a tak na prawdę to byli wtedy mordowani Polacy w większości.

No i jeśli chodzi o odszkodowania, to zapomnijcie. Zauważcie zależność, że żydzi nie pluja się do swoich oprawców o odszkodowania ale do nas, którzy im pomagalismy. Podobna rzecz sie dzieje z ukraińcami, którzy w duzej częsci są prorosyjscy, a przecież to stalin w "wielkim głodzie" wymordował ich ok 10 mln., a oni pluja się do nas. Wychodzi na to jasno, ze ofiary nie plują się do oprawców ale do tych co im pomagali i to jest przestroga dla nas na przyszłość abyśmy przestali walczyć za "waszą i naszą wolność" ale abyśmy walczyli za "naszą (a dopiero później ewentualnie) waszą wolność".

 

I powiem jeszcze jedno. Jak czytałem tą Twoja relację, to zapadło mi takie porównanie. Tam Polaków zmuszano, do kopania rowów, a niekiedy wrzucania ciał zabitych. Podobna sytuacja mogła być w Jedwabnem - a teraz żydzi obarczaja nas za Jedwabne, pytanie czy i kiedy zaczną obarczać nas za mordy w dołach śmierci, o których piszesz w relacji?

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0
#1630456

Witaj SolidarnyX. Tak naturalnie. Mój dziadzio Bolesław Roch, który odszedł do Pana 25 marca 2002 r. był synem Antoniego Roch, mieszakał na Zastawiu w Kohylnie na Ziemi Swojczowskiej. Antoni Roch miał kilku rodzonych braci, w tym Stanisława Rocha, który mieszkał w owym mieście Włodzimierz Wołyński na ul. Ostrowieckiej 45. Ta Pani Jadwiga Kapłon z d. Roch jest właśnie wnuczką Stanisława Rocha z Włodzmierza Wołyńskiego (córką Mikołaja Rocha o którym jest dużo we wspomnieniach). A jeszcze jaśniej i prościej: ojciec tej Pani Jadwigi Kapłon, czyli Mikołaj Roch syn Stanisława i mój dziadzio Bolesław Roch syn Antoniego, (żołnierz 27 Wołyńskiej DP AK ps. Jaworski) to byli bracia stryjeczni! Podsumuwując to nasza b. bliska rodzina, wyrastająca z jednego pnia z Zastawia! Dzięki że napisałaś. Fajnie wiedzieć, że Cię to interesuje.

Co do innych spraw, które poruszyłeś. Otóż są one najlepszymi argumentami, byśmy chcieli i umieli sami pisać naszą własną historię, opartą o prawdziwe relacje naocznych świadków, by nie robili tego za nas ludzie obcy, którzy zawsze mogą w większym, czy mniejszym stopniu służyć takim, czy innym interesom. W końcu już nasi przodkowie od pokoleń powtarzali to stare, ludowe, mądre polskie porzekadło: „Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”. Bądźmy zatem mądrzy i spisujmy losy naszych najbliższych, zanim zrobią to za nas skwapliwie inni i to niekoniecznie dobrze i wiernie, zgodnie z prawdą. Pozdrawiam b. serdecznie Sław

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1630494

Fajnie, że masz tak rozwiniętą wiedzę o swoim drzewie genealogicznym ;)

U mnie niestety tak nie jest, a to ciekawa sprawa.

Co do innych spraw, to właśnie to mi się podobało u O.Rydzyka, jak spisywali i gromadzili świadectwa świadków i osób ratujących żydów - to powinien robić rząd, no ale na niego póki co niestety nie mamy co liczyć.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1
#1630628

jest pełen przekłamań. Tendencyjnych! Poniżej np. cytat:

"[...] Nikt jednak nie przebił strzelców siczowych Semena Petlury oraz szeregu niezależnych bandytów – atamanów, którzy wspólnie dokonali ponad 500 pogromów. Zresztą Petlurę w 1926 r. dosięgła ręka sprawiedliwości. Został zastrzelony w Paryżu przez żydowskiego mściciela Szolema Szwarcbarda. [...]"

I mój komentarz - armia Petlury była zdemoralizowana, m.in. brakiem żołdu. Napady, rabunki organizowane przez tych "strzelców siczowych" dotykały nie tylko Żydów, ale ogólniej "bogaczy", którym można było coś zrabować. A "niezależnych atamanów" nie należy wiązać z armią Petlury! Ci "niezależni" mieli rabunki we krwi.

Natomiast ten "żydowski mściciel", Szolem Szwarcbard, nikogo z bliskich nie stracil "przez Petlurę". To był rosyjski płatny zabójca, który odegrał we francuskim sądzie sowicie opłacone przedstawienie. Obrońcą Szwrcbarda stał się także Paul Langevin (ten od Marii Curie-Skłodowskiej), i można sądzić że jemu także zapłaciła Moskwa. Nigdy nie doszło do weryfikacji zeznań Szwrcbarda, choć przedstawiciel polskiego rządu występujący wówczas jako oskarżyciel posiłkowy tego domagał się. Emocjonalne popisy Szwarcbarda wystarczyły francuskim sędziom do uwolnienia go od oskarżenia o morderstwo.

Nie wszystkie "historie" czy "zbrodnie antysemickie" wyglądały tak, jak dzisiaj starają się je przedstawiać rozmaici historycy, częstokroć domorośli!

Pozdrawiam,

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1632414

.....wielu z tych, którzy dokonali genialnych odkryć w różnych dziedznach i na różnych polach naukowych, przeważnie byli właśnie domorośli. Dlatego czuwaj katarzyna.tarnawska, bo wyczułem u Ciebie jakby dymek lekkiej, niezawionionej krytyki, by nie powiedzieć pogardy. Osobiście mam do Ciebie ogromny szacunek, za mądrość w Twoich przelicznych wpisach i spodziewam się, iż to taka chwilowa słabość była. Nie pogardzajmy pracą maluczkich i tych ostatnich, bo z Nich wyrastają niekiedy giganty ludkiej myśli technicznej i lireackiej, medycznej, muzycznej i każdej innej.

Nadto przeczytałem Twój komentarz i doprawdy niewiele nowego wniosłaś do tego co napisał ów Robert Cheda, którego wzięłaś sobie na ząb. Nie znam jego dorobku naukowego i nie wiem któż zacz ale to o czym napisał, daje do myślenia i wprowadza ludzi w tamtą problematykę, która jest nieznana szerokim masom. Najważniejsze jest tym wszystkim jednak to, iż sama poświadczasz w swoim wpisie owe jakże rozliczne, straszne, zbrodnie petlurowców. Na koniec prosiłbym, byś podobne informacje, które wrzucasz dla przykładu o kimś, popierała konkretnym źródłem, wtedy łatwiej nam wszytkim byłoby zweryfikować i Twoje uwagi, newsy, byłoby to też wielką pomocą dla innych domorosłych blogerów, którzy rosną.......

Pozdrawiam bardzo serdecznie S T Roch

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1632485

Relację (bardzo osobistą) z kampanii kijowskiej poznałam wpierw ze wspomnień przedwojennego architekta poznańskiego - Władysława Czarneckiego. To jest z maszynopisu - w posiadaniu rodziny.

Szczegóły tej kampanii opisuje, na B'n'R, bloger Godziemba:

https://www.blog-n-roll.pl/pl/stracona-szansa-1#.XtRBdHYaX1k

https://www.blog-n-roll.pl/pl/stracona-szansa-2#.XtRDvnbQys0

Ten drugi link zawiera wykaz literatury

Historię morderstwa Petlury przez Szolema Szwarcbarda i jego francuskiego procesu - opisywał, na blogu Niepoprawnych, przed kilku laty, jeden z dawnych blogerów, historyków. Nie pamiętam kto, czy był to możeczy Smok Gorynycz - nie jestem w stanie odnaleźć. Pisał także o roli Langevin'a w tym procesie.

W świetle wiedzy, którą posiadam - nie miał miejsca na Ukrainie, za czasów walk o jej niepodległość na początku XX wieku, rzeczywisty holocaust żydowski. Informacje o prześladowaniu Żydow przez wojsko Petlury zostały zaprezentowane we Francji, na użytek obrony Szwarcbarda. Pogromy Żydów to specyfika rosyjska, częstokroć (chyba zawsze) uczestniczyli w nich kozacy, niekoniecznie dońscy, jako najwierniejsze jednostki wojskowe carskie. 

Ażeby było jasne - nie mam złudzeń co do Ukraińcow i Ukrainy, ale próby przerzucania rosyjskiej odpowiedzialności za pogromy na, marną skądinąd, armię Petlury oraz pisanie o "ręce sprawiedliwości żydowskiego mściciela" jest po prostu przekłamaniem. Stąd mój przekąs w uwadze do autora publikacji cytowanej przez Ciebie, Roberta Chedy.

Przy okazji - Robert Cheda w Wikipedii - Publicysta współpracujący z Wirtualną Polską. B. oficer operacyjny i analityk Agencji Wywiadu*). Dlatego użyłam określenia "domorosły historyk". Po prostu opis pomszczenia holokaustu przez Szwarcbarda - był zgodny z jego linią obrony w sądzie francuskim, ale nie - z faktami. Co prawdziwemu historykowi nie uchodzi.

Serdecznie pozdrawiam,

*) Czy to, przypadkiem, nie jest WSI? Wówczas określenie "domorosły historyk" byłoby raczej eleganckie

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1632503

Z Adamem Kaczyńskim z Wydziału Zagranicznego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa rozmawiał Marcin Romer.

W 2009 roku ukraińscy archeolodzy rozpoczęli prace poszukiwawcze na zamku Kazimierza Wielkiego w miejscowości Włodzimierz Wołyński. Podczas wykopalisk natrafili na masowy grób. Odnaleziono w nim m.in. polskie orzełki i guziki od mundurów, wysnuto wówczas przypuszczenie, że są to ofiary NKWD zamordowane w trakcie tzw. ewakuacji więzień. Do współpracy zaproszono archeologów z Polski – jednakże polski zespół ustalił, iż w mogiłach pochowani są ludzie, którzy zostali zamordowani na Wołyniu podczas niemieckiej okupacji. Ustalenia polskich badaczy wywołały sporo zamieszania po stronie ukraińskiej.

 

W ostatnim czasie w ukraińskich mediach na nowo pojawił się temat ekshumacji we Włodzimierzu Wołyńskim. W artykule „Polityka na kościach” zarzucono Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa fałszowanie historii. Jak odnosi się Pan do tego typu medialnych rewelacji?

 

Nie jest to pierwsza sytuacja tego typu. Zawsze, gdy rezultaty prac archeologicznych prowadzonych przez Radę OPWiM nie odpowiadały politycznym zapatrywaniom poszczególnych środowisk (głownie nacjonalistycznych) – starano się podważyć wiarygodność polskich archeologów oraz zakwestionować wyniki ich badań. W przypadku Włodzimierza Wołyńskiego mamy do czynienia z klasycznym schematem wzorującym się na zasadzie, że jeżeli fakty nie pasują do konkretnej wizji historii, to tym gorzej dla faktów.

 

Jaka była historia prac archeologicznych we Włodzimierzu Wołyńskim?

 

Prace ekshumacyjne po raz pierwszy przeprowadzono w 1997 r. Natrafiono wówczas na masową mogiłę ofiar NKWD z lat 1939 – 1941. Do tematu powrócono dopiero w 2011 r., kiedy to ukraińscy archeolodzy badający fundamenty zamku Kazimierza Wielkiego natrafili na ślady kolejnych masowych mogił oraz na liczne przedmioty sugerujące, iż wśród ofiar mogą znajdować się Polacy. Naszym głównym celem było odnalezienie mogił polskich ofiar NKWD, szczególnie zaś osób zamordowanych podczas tak zwanej likwidacji więzień w 1941 r. Ekshumacje rozpoczęto jesienią 2011 r. i kontynuowano je latem i jesienią roku 2012. W ich efekcie udało się przebadać ok. kilkunastu procent powierzchni grodziska.

 

Co właściwie odnaleziono we Włodzimierzu?

 

Ku swojemu zdumieniu natrafiliśmy na masowe pochówki ludności żydowskiej zamordowanej w latach 1941–1942. Wyniki wcześniejszych wykopalisk oraz dostępne źródła historyczne wskazywały, iż na terenie grodziska powinny znajdować się jedynie pochówki ofiar NKWD, jednakże zawartość jam grobowych, sposób ułożenia zwłok oraz ogromna ilość kobiet i dzieci jednoznacznie wskazywała na to, iż mamy do czynienia z ofiarami holocaustu. Wyniki prac archeologicznych znalazły swoje potwierdzenie w źródłach historycznych. Według danych żydowskich, na terenie grodziska we Włodzimierzu Wołyńskim spoczywa ponad 4 tysiące osób zamordowanych w latach 1941–1942. Do pierwszej masowej egzekucji na dziedzińcu więzienia doszło 5 lipca. Zamordowano wówczas ok. 150 osób. Kolejne zbrodnie na terenie więzienia miały miejsce od sierpnia do grudnia 1941 r. Największą ilość osób zamordowano jednak podczas likwidacji włodzimierskiego getta, która rozpoczęła się 1 września 1942 r. W przeciągu dwóch tygodni zabito 18 tys. osób, z czego ok.4 tys. na terenie grodziska, resztę zaś na obrzeżach miasta.

 

Ukraińscy archeolodzy twierdzą jednak, iż odnalezione szczątki należą do ofiar NKWD.

 

Upór, z jakim ukraińscy publicyści i badacze ignorują podstawowe fakty jest dla nas niezrozumiały. Identyczną sytuację mamy w wielu przypadkach dotyczących mordów na ludności polskiej, gdzie dochodzi do prób całkowitej negacji lub też zatuszowania zbrodni. W obu raportach z ekshumacji – zarówno w polskim, jak i też ukraińskim zawarte są te same dane.

 

Skąd więc wzięły się różnice pomiędzy raportami polskim i ukraińskim?

 

Oba raporty nie różnią się zawartością merytoryczną, a jedynie wnioskami dotyczącymi czasu i okoliczności, w których doszło do zamordowania odnalezionych osób. Raport przygotowany przez polskich archeologów jest jednak pełniejszy, gdyż zawiera analizę antropologiczną odnalezionych szczątków oraz odwołuje się do szerszego kontekstu całego znaleziska.

 

Jak ocenia Pan ukraińskie publikacje dotyczące kontrowersji wokół wyników ekshumacji we Włodzimierzu Wołyńskim?

 

Niestety publikacje te są nierzetelne, gdyż nie tylko zawierają wyrwane z kontekstu informacje, ale w dodatku przekazują je w wyraźnie zmanipulowany sposób. Autor artykułu „Polityka na kościach”, od którego rozpoczęła się cała sprawa, faktycznie pracował dla nas we Włodzimierzu, jednakże wykonywał prace pomocnicze, takie jak przerzucanie ziemi czy też oczyszczanie szkieletów. W tym miejscu warto podkreślić, iż nie jest on archeologiem, a amatorem poszukiwania skarbów, dla którego liczy się jedynie wydobywanie z ziemi przedmiotów, bez uwzględniania całego kontekstu ich odnalezienia. Niestety takie podejście nie ma nic wspólnego z rzetelną archeologią. Sama konstrukcja wspomnianego artykułu oparta jest na klasycznej manipulacji polegającej na prezentowaniu fotografii polskich przedmiotów wyrwanych z archeologicznego kontekstu. Po pierwsze, przedmioty te znaleziono w bardzo małych ilościach, a po drugie nie wśród szczątków ludności żydowskiej, tylko w innych warstwach i miejscach oddalonych nawet o kilkanaście metrów od szkieletów, o których mowa. Polskie guziki marynarskie oraz fragmenty odzieży odnaleziono jedynie przy szkielecie oznaczonym numerem 414. Jak na tej podstawie można przypisywać polską tożsamość kilkuset innym szczątkom?

Teren grodziska we Włodzimierzu Wołyńskim jest bardzo trudny pod względem archeologicznym, głównie ze względu na przemieszanie i nakładanie się różnych warstw – w tym także warstw kolejnych zbrodni. We Włodzimierzu spoczywają Polacy i Ukraińcy zamordowani przez NKWD w latach 1939 – 1941, jednakże oprócz nich są też ofiary mordów dokonywanych już podczas niemieckiej okupacji. Nie widzę powodu dla którego mielibyśmy ukrywać ten fakt i na siłę przypisywać ofiary holokaustu katom z NKWD. We Włodzimierzu doszło do sytuacji, w której to, co odkryli archeolodzy nie odpowiada politycznym oczekiwaniom wielu środowisk, gdyż burzy pieczołowicie budowany mit o bohaterskości UPA. Dla wielu osób nie do przyjęcia jest fakt, iż ludzie, którzy w 1943 r. zdezerterowali z niemieckiej służby i stworzyli UPA w przeciągu kilkunastu poprzednich miesięcy wespół z hitlerowcami brali aktywny udział w masowym mordowaniu ludności żydowskiej. W tym kontekście w pełni zrozumiałe stają się starania ukraińskich publicystów, aby zatuszować całą sprawę i zwalić winę na katów z NKWD – nawet za cenę skompromitowania własnych archeologów.

 

Czy już wcześniej dochodziło do sytuacji, w których wyniki prac archeologicznych nie odpowiadały oczekiwaniom?

 

Tak. Jest to dość typowy schemat postępowania. W 2011 r. kwestionowano wyniki badań archeologicznych w Ostrówkach, a w przypadku ekshumacji w Bykowni zarzucano nawet, iż polscy archeolodzy celowo dorzucają do mogił wojskowe guziki i orzełki. W tym miejscu warto przypomnieć bardzo podobną historię z poszukiwaniami masowych mogił ofiar likwidacji więzienia NKWD w Łucku. Sprawa była początkowo niezwykle nagłośniona przez ukraińskie media, jednak gdy archeolodzy zamiast ofiar NKWD odnaleźli szczątki sowieckich jeńców wojennych zamordowanych przez Niemców wszystko nagle ucichło. Podobnie skończyła by się sprawa niewygodnego odkrycia z Włodzimierza Wołyńskiego, jednakże dzięki burzy medialnej wywołanej przez artykuł Pana Czopiuka na światło dzienne wypłynęła totalnie przemilczana sprawa masowych mordów na ludności żydowskiej z lat 1941–1942. Jest to jedyny pozytywny efekt tej publikacji.

 

W dostępnych publikacjach autorzy powołują się na fragmenty oficjalnych raportów, przy czym jednocześnie zarzucają Radzie OPWiM, iż nie są one upubliczniane.

 

Ze względu na dużą objętość poszczególnych raportów oraz drastyczność wielu zawartych w nich fotografii nie publikujemy ich np. w internecie, jednakże są one ogólno dostępne dla dziennikarzy i historyków. Wystarczy po prostu zwrócić się w tej sprawie do Rady OPWiM, tak jak zrobiły to zainteresowane osoby z Polski, Kanady i Rosji. Niestety, nikt z przedstawicieli ukraińskich redakcji, zamieszczających materiały delikatnie mówiąc nieprzychylne naszej instytucji, nie próbował nawet się z nami skontaktować.

 

Jak ocenia Pan zarzuty dotyczące manipulowania przez Radę OPWiM wynikami badań archeologicznych?

 

Rewelacje zawarte we wspomnianych artykułach najchętniej pozostawiłbym bez komentarza, gdyż szkodzą one nie tylko naszej dwustronnej współpracy, ale także niepotrzebnie podgrzewają emocje. Ocenę tego czy tezy Pana Czopiuka są bardziej wiarygodne od raportu specjalistów mających kilkunastoletnie doświadczenie w eksplorowaniu masowych mogił (chociażby w Charkowie, Bykowni i Bełżcu) pozostawiam czytelnikom. W tym kontekście w pełni zrozumiałe są powściągliwe komentarze profesjonalnych ukraińskich archeologów, którzy doskonale wiedzą co odkryto we Włodzimierzu Wołyńskim i po prostu nie chcą uczestniczyć w tej medialnej farsie.

 

Co dalej z Włodzimierzem?

 

W chwili obecnej planujemy kontynuację prac w następnym sezonie – o ile oczywiście otrzymamy stosowne zgody od władz ukraińskich. Dotychczasowa praktyka niestety wskazuje na to, iż jeśli tylko na jaw wychodzą niechciane fakty, wówczas rozpętuje się medialna nagonka na polskich archeologów, a prace są wstrzymywane. Naszym głównym celem jest odnalezienie ofiar NKWD, jednakże rzetelność i ogólnoludzkie podejście wymaga, aby godnie pochować wszystkie ofiary wojny, bez względu na ich pochodzenie i narodowość.

Ten tekst wywiadu ukazał się w nr 7 Kuriera Galicyjskiego (179) 16 – 25 kwietnia 2013

Jest dostępny także pod adresem: https://kuriergalicyjski.com/rozmaitosci/2033-kontrowersje-wok-ekshumacji-we-wodzimierzu-woyskim

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1630255

Polecam gorąco znakomite, obszerne i b. dokładne opracowanie na ten temat Timothy Snydera pt. „The Life and Death of Western Volhynian Jewry, 1921-1945”

Oto stosowny, wielce wymowny, b. króciutki fragment z tego niezwykle cennego opracowania: „[...] W tym czasie zaczęła się druga faza masowego mordowania. Jej zadaniem, początkowo, było wymordowanie wszystkich Żydów uznanych za nie nadających się do pracy. Ona szybko przekształciła się w politykę totalnej zagłady wszystkich wołyńskich Żydów. Pomiędzy kwietniem i lipcem 1942 roku kolejne 30 000, lub przynajmniej wołyńscy Żydzi, zostali zabici przez niemiecką policję przy pomocy policjantów ukraińskich. Pod koniec sierpnia 1942 roku miejscowi liderzy administracji RKU dowiedzieli się, że wszyscy pozostali Żydzi zostaną zabici w okresie najbliższych kilku tygodni.(102) Policja w centrum administracyjnym RKU, w mieście Równe, starała się ostatecznie i całkowicie wyeliminować Żydów od listopada 1941 roku. Miejscowe władze rozumiały doskonale, że biorą udział w "likwidacji Żydów".(103) W lecie 1942 roku Żydzi z Generalnego Komisariatu Wołyń-Podole, już i tak straszliwie zredukowani, tworzyli już tylko jedną większą gminę pozostałą w RKU.(104) Na Wołyniu, tak jak w całym RKU, niemieccy i ukraińscy policjanci mordowali Żydów w dołach śmierci w pobliżu ich domów.(105) Z Łucka, na przykład, Żydzi byli pędzeni około 7 kilometrów do lasu, gdzie wcześniej już zostały wykopane doły. Żydzi byli zmuszani do rozbierania się i układania twarzą w dół w dołach. Tam zabijano ich strzałami z broni palnej, lub palono żywcem, jeśli przeżyli pierwszą salwę. W ten sposób zginęło około 17 000 Żydów.(106) Ostatni Żydzi z Równego, drugiej co do ważności żydowskiej społeczności Wołynia, byli mordowani w ten sam sposób w lasach w pobliżu Kostopola.(107) Ponieważ te akcje odbywały się publicznie i trwały szereg miesięcy, wołyńskim Żydom pozostało niewiele wątpliwości co do ich losu. Całkowita jawność "ostatecznego rozwiązania" na Wołyniu skłoniła niektórych Żydów do ucieczki dla ratowania życia. Po deportacjach 1940 roku i po fali uchodźców z 1941 roku ci uciekinierzy stanowili trzecią największą grupę ocalałych. Przetrwanie po ucieczce było przedsięwzięciem o niemal niewyobrażalnej skali trudności. Opuszczenie getta było najłatwiejszą, najprostszą częścią planu przetrwania. [...]”

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://www.nawolyniu.pl/artykuly/snyder.htm

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1630311

- z cywilami w II wojnę światową. To są dosłownie jakieś ogromne dziury pamięci historycznej.

Nikt z mojego kręgu znajomych nie wiedział o co chodzi kiedy zapytałem ich np. o "Babi Jar" który był chyba największą rzezią Żydów i Polaków albo o zbrodnię Piaśnicką na Polakach o której dopiero od około 3 lat można coć więcej usłyszeć.

Nic o tych wydarzeniach ani nawet o takich nazwach nie wiedziała nawet Pani która uczyła w szkole historii. Pytałem o to kilka lat temu.

Największą bolączką cywilów w wojnę jest nawet nie głód tylko brak broni. Ta bezsilność wobec zbója który napada na Twój dom jest straszliwa.

Bardzo cenię Amerykanów którzy mimo tych głośnych medialnie zdarzeń strzelanin utrzymują dalej prawo do posiadania broni palnej przez zwykłych obywateli.

Pełny szacun !!! i nie wierzcie tym zasranym kmunistycznym psim gnojom że trzeba Was rozzbroić.

W USA 100 letnie babcie mogą zlikwidować zrzut ruskich komandosów ! - i na tym polega cały myk.

Pamiętajcie że gdyby w 1939 roku polscy cywile posiadali broń palną nie było by tej wojny błyskawicznej i całe wydarzenia historyczne miały by zupełnie inny bieg.
Tak z nas cywili nasi rządzący zrobili mięso armatnie i materiał na mydło a sami w większości wzięli przysłowiowe "nogi za pas" z Beckiem "od guzików" na czele.

Można mieć żal i pretensję do zbója który napada na Twój dom ale dla mnie w równej części odpowiedzialni są za to tchórze z Rządu którzy dla łatwego rządzenia idąc wzorem Carycy Katarzyny i innych zaborców uznają że najlepiej rządzi się rozzbrojonym narodem.

Pamiętajcie że zdsperowany cywil w obronie własnej rodziny żywcem nie da się wziąć a opór jaki będzie stawiać regulanym wojskom agresora będzie bardziej zacięty niż na froncie. To zupełnie inne morale i motywacja.

Jeśli ktoś chce użyć argumentu że bezbronnych cywilów agresor pozostawia w spokoju to juz mu odpowiadam: - g*no prawda - patrz i dziś Rwanda, była Jugosławia, Syria. Jak tylko front przechodzi to zaczynają się czystki a agresor nie ma żadnej litości. Mężczyźni cywile jako pierwsi idą na rozwałkę aby nie przyszło im do głowy się zmobilizować.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Polko i Polaku zacznij działać dla Polski zanim znowu obudzisz się na Syberii albo nad dołem Katyńskim.

Konfederacja to bolszewicko-faszystowska agentura i zdrajcy.

#1630425

Dzięki zwykły polaku za wpis. Broń ostra w ręku to wielka odpowiedzialność, może zadziałać i w jedną i w drugą stronę...... Pięknie to ujął w tym fragmencie VIII rozdziału Pana Wołydojowskiego nasz wielki wieszcz narodowy Henryk Sienkiewicz:

 — Tobie, ojczyzno! — rzekł w duszy pan Wołodyjowski, dziwiąc się zarazem, jak hetman mógł tak bystrze tajne jego myśli przeniknąć.

 A pan Sobieski siadł naprzeciw i mówił dalej:

 — Nie chcę z tobą gadać, jak z podkomendnym, ale jak z przyjacielem, ba! jako ojciec z synem! Jeszcze za tych czasów, kiedyśmy to w ogniu bywali, u Podhajec, i przedtem na Ukrainie; kiedyśmy ledwie zdużać mogli przemocy nieprzyjacielskiej, a tu, w sercu ojczyzny, ubezpieczenie za naszemi plecami, źli ludzie warcholili się, prywat własnych dochodząc — przychodziło mnie nie raz do głowy, że ta Rzeczpospolita zginąć musi. Zbytnio tu swawola nad ładem panuje, zbytnio dobro publiczne prywatnym sprawom ustępować zwykło… Tego nigdzie niema w takim stopniu… Ot! gryzły mnie te konsyderacye i w dzień, w polu, i w nocy, w namiocie, bom sobie myślał: No! my, żołnierze, gorzejem!… dobrze!… to nasza powinność i nasz los! Ale żebyśmy to choć wiedzieli, że z tą naszą krwią, która wypływa nam z ran, wypłynie i zbawienie! Nie! i tej pociechy nie było. Oj, ciężkiem dni przebywał pod Podhajcami, chociażem wam wesołe pokazywał oblicze, abyście zaś nie myśleli, żem o wiktoryi w polu zdesperował. Ludzi niemasz! — myślałem sobie — ludzi niemasz, prawdziwie tę ojczyznę miłujących! I tak mi było, jakoby mi kto nóż w piersi wbijał. Aż razu pewnego… było to ostatniego dnia w podhajeckim obozie… gdym was w dwa tysiące posłał do ataku na dwadzieścia sześć tysięcy ordy, a wyście na oczywistą śmierć, na pewne jatki, lecieli z takim okrzykiem i ochotą, jakoby na wesele, przyszło mi nagle na myśl: „A owi moi żołnierze?“ I Bóg w jednej chwili zdjął kamień z serca i w oczach stało mi się jasno. Ci — rzekłem — z czystej miłości dla matki tam giną; ci nie pójdą do związków, ani do zdrajców; z nich utworzę święte bractwo, z nich utworzę szkołę, w której młode pokolenia uczyć się będą. Ich przykład, ich kompania podziała; przez nich ten naród nieszczęsny się odrodzi, prywaty próżen, swawoli niepomny, i stanie jako lew, okrutną moc w członkach czujący i świat zadziwi! Takie to bractwo z moich żołnierzy uczynię!

 Tu pan Sobieski sam zapłonął, podniósł do góry głowę, podobną do głowy rzymskiego cezara, i wyciągnąwszy ręce, zawołał:

 — Panie! Nie pisz na naszych murach: „Mane. Tekel. Fares![1]“ i pozwól mi moją ojczyznę odrodzić!

 Nastała chwila milczenia.

 Mały rycerz siedział z głową spuszczoną i czuł, że go drżenie chwyta w całem ciele.

 Hetman chodził czas jakiś szybkiemi krokami po izbie, następnie zatrzymał się przed małym rycerzem.

 — Przykładów trzeba — rzekł — przykładów codzień, któreby w oczy biły. Wołodyjowski! jam ciebie w pierwszym rzędzie do bractwa zaliczył. Zali chcesz do niego należeć?

 Mały rycerz wstał i objął hetmańskie kolana.

 — Ot! — rzekł wzruszonym głosem — ot! usłyszawszy, że mam znów jechać, pomyślałem, że mi się krzywda dzieje i że mi się wczas dla mojej boleści należy, a teraz widzę, żem zgrzeszył… i… i kajam się takowej myśli i mówić nie mogę, bo mi wstyd…

 Hetman przycisnął go w milczeniu do serca.

 — Garść nas jest — rzekł — ale inni pójdą za przykładem.

Pozdrawiam b. serdecznie Sław

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1630504

Kresowianka z Gdańska: „Dzień dobry.Jestem panu bardzo wdzięczna za przesyłane teksty, a które ja z kolei przesyłam dalej znajomym. Dopóki żyję będę mówić prawdę o Wołyniu. Moja Mama od trzech lat nie żyje, a pamięć o moich pomordowanych Dziadkach jest naszym świętym obowiązkiem. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam z Gdańska.” (15 maja 2020 r.)

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1630546

.....uznany przez Żydów za Sprawiedliwego wśród narodów świata. Na ten temat mówi i wije się, jak tylko to możliwe Prof. Włodzimierz Osadczy z KUL-u. Gorąco polecam ten wywiad, gdyż jest tu wiele cennych informacji w temacie, natomiast osobiście mam b. mieszane uczucia, co do wielu opinii. W wielkim uproszczeniu odnoszę wrażenie, jakby ów Prof. Osadczy, już przeczuwał, iż ten podły łotr abp Szeptycki, tylko patrzeć, jak w końcu trafi na Ołtarze Kościoła katolickiego. Dla przykładu Prof. Osadczy niemal z nostalgią rolewa się bowiem nad ok 150 uratowanymi Żydami ale jakoś ani razu właściwie nie podaje, choćby przybliżonej liczby pomordowanych Żydów na Wołyniu, Podolu i na całych Kresach. Jest to dla mnie osobiście nie tylko żenujące ale i ogromnie gorszące! I wrażenia tego nie pomniejsza niestety pozostała narracja wokół win Metropolity Lwowa. Filmik opublikowany 21 lutego 2020 r. przez CEPolska, a zatem:

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1630576

..... w czasie II wojny światowej w Polsce i na Ukrainie przez Siostry Franciszkanki Rodziny Maryi. Gorąco polecam ten niezwykły filmik, w którym jest b. wiele cennych wiadomości. Opublikowany 14 stycznia 2016 r. przez Radio Maryja, a zatem:

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1630577

W kazdym narodzie sa zli i dobrzi ludzie.
Ciekawe ilu mordercow bylo w tych narodach np. w czasie II Wojny Swiatowej i jaki byl ich procent w danym narodzie?
"Kochaj blizniego..."

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

jasinek

#1630607

a o ileż łatwiej jest podzielić sobie świat na swoich ( dobrzy, mądrzy, szlachetni) i nieswoich (głupi, żli itp.). Zależnie od kontekstu  "moi" to będą rodacy (cała reszta zła), ale  niech no tylko wspólny wróg zniknie z pola widzenia, to moi to są np.   zwolennicy tej partii, którą ja popieram (mądrzy, prawi ) i reszta ( zła, głupia, pewnie agenci).  I tak z dnia na dzień, jeśli dany osobnik zmieni barwy partyjne, ci co do wczoraj byli szlachetni i mądrzy nagle stają się najgorszymi gnidami..

Ale jeśli się pojawi wspólny "przeciwnik" np. niekatolik, dajmy na to protestant to zaraz wszyscy, którzy dotąd byli gotowi utopić się w łyżce wody, skoczą na takiego ( bo zły, heretyk), a nasi to sami święci. Ale jeśli wrogiem jest muzułmanin, to katolik i protestant  będą ramię w ramię walczyć w obronie chrześcijańskich wartości. Ten sam mechanizm działa wśród kibiców w czasie meczu- wtedy nie ważne, że nie z tej partii, nie z tego kościoła, i może nawet wegetarianin ( albo wręcz przeciwnie) jest "nasz", jeśli kibicuje tej  samej drużynie. 

Każdy może sam sobie odpowiedzieć, na ile ulega takiemu "plemiennemu" postrzeganiu rzeczywistości.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Nie minusuję bez uzasadnienia, bo to jak cios po ciemku w plecy.  Komentarze niemerytoryczne i agresywne minusuję bez dodatkowego wyjaśniania. Uwagi osobiste proszę kierować na PW.

#1630608

Witam Cię blogerze jasinek. Dziękuję za szczerą refleksję płynącą z serca. To pytanie nurtuje wszystkie pokolenia Kresowian, którzy opuścili swoje kresowe gniazda i rozproszyli się po całym świecie, chociaż najwięcej ich osiadło naturalnym biegiem rzeczy na Ziemiach Odzyskanych. To pytanie nurtuje właściwie wszystkich mieszkańców, umęcznej dwoma diabolicznymi kataklizmami XX wieku Europy. To pytanie nurtuje wreszcie niemal wszystkie narody naszego globu, o którym wspominasz i o potrzebie poprawy jego losu, w tych kilku słowach o sobie samym.

Przyznam Ci się szczerze, iż nie wiem czy jest to możliwe w ogóle do zbadania. Po pierwsze że coraz mniej ludzi ufa jakimkolwiek sondażom, uczynionym przez tych czy innych ludzi, a po drugie granica biegnie przez serca, a tajemnice tegoż często są niezbadane. Naturalnie jakieś tam przypuszczenia możemy snuć, jakieś przybliżone dane podawać ale zawsze przy tak ważnych sprawach, zagadnieniach jak ludobójstwo, zawsze znajdą się owe ważne ale......

Łatwo się pomylić, trudno zaś każdorazowo odrobić straty! Dla przykładu na Ziemi Swojczowskiej były lokalne społeczności Ukraińców, gdzie niemal wszyscy jakoś byli zaangażowani w mord na niewinnej ludności polskiej: były tajne spotkania na których ogłaszano konieczność pozbycia się Lachów, były puszczane od domu do domu chleby, a w nich tajny rozkaz by wymordować wszystkich Lachów, były składane w ukryciu przysięgi, by dokonać rzezi swoich sąsiadów, a nawet członków swojej rodziny, było symboliczne grzebanie trupa Polski, było święcenie po kościołach i po innych miejscach owych rolniczych, rzeźniczych narzędzi zbrodni itp . Ilu z tych ludzi wiedziało co robi, ilu było zastraszonych, ilu było pijanych......?! Mój Boże......

Raz jeszcze dziękuję i pozdrawiam b. serdecznie.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1630609

w każdym narodzie są źli i dobrzy, tylko w jednych narodach jest ich wiekszość i np. mordują innych, a w innych narodach jest ich mniejszość i np. pomagaja mordowanym albo sami są mordowani...

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1630941

 

12,25 min

".....:Polskie ślady...Skrawki Polskości.... wciąż ktoś chce je pielęgnować....one wciąż są dla kogoś ważne....."

Dziękuję Sławomirze, że należysz do Tych " Kimś".

Pozdrawiam serdecznie WSZYSTKICH, dla których Te Polskie Skrawki są ...i pozostaną ważne;

Błogosławieństw Bożych życzę,

Agnieszka Magdalena Nowak 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Emil Cioran: "Stróżka stawiająca sobie pytania na temat sensu życia jest filozofem bardziej aniżeli historyk filozofii".

#1630725

...........a może to nie fiask......

..........KRZYŻ ..... PUSTY GRÓB.......

......... tak jak Powstanie Warszawskie........

........ są RZECZY WAŻNIEJSZE........ niż nicość tego świata........

.......... SKRAWKI........POKORA.........

".....:Polskie ślady...Skrawki Polskości.... wciąż ktoś chce je pielęgnować....one wciąż są dla kogoś ważne....."

Dziękuję Sławomirze, że należysz do Tych " Kimś".

Pozdrawiam serdecznie WSZYSTKICH, dla których Te Polskie Skrawki są ...i pozostaną ważne;

Błogosławieństw Pokornego Boga, który ukrył się w SKRAWKU CHLEBA życzę,

Agnieszka Magdalena Nowak 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Emil Cioran: "Stróżka stawiająca sobie pytania na temat sensu życia jest filozofem bardziej aniżeli historyk filozofii".

#1630726

Dziekujem Slawek za opublikowanie tego swiadectwa!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Grzesiek

#1630851

Grzegorz to nasz święty obowiązek albowiem każdy człowiek jest świątynią Ducha Świętego, kto zaś zniszczy tę świątynię tego zniszczy Bóg. Tak uczy nas z kart Ewangelii sam Pan Jezus Chrystus. Popatrz Grzegorz jak dziś wyglądają miejsca ludobójstwa na Ukrainie. Tylko nieliczne są upamiętnione, jak to choćby we wsi Piatydnie koło miasta Włodzimierz Wołyński. Tymczasem nasi męczennicy Wołynia i Kresów wciąż leżą zakopani, jak psy w przeróżnych jamach, dołach śmierci bez mogiły i bez prostego krzyża na swojej mogile. Nadto w tym barbarzyńskim kraju, już państwowo i cerkiewnie wynosi się na pomniki największych zbrodniarzy wszechczasów z OUN-UPA, ludobójców typu Bandera, Szuchewycz, Diaczenko i inni. Zgroza! Zgorszenie na całą Europę i świat cały ale oni to robią! Niczego się nie boją! Dzieci od kołyski tak uczą! Na bezczela powtarzają publicznie, że niczego nie muszą się wstydzić! Na to patrzy papież Franciszek, na to patrzą polski i ukraiński episkopaty, na to patrzy Europa podobnież chrześcijańska. Dlaczego tak się dzieje Grzegorz?! Bo są ludzie na Ukrainie i w Polsce, którzy oślepli i ogłuchli, którzy w imię fałszywego miłosierdzia wszystko chcą zapomnieć, lecz to nie jest chrześcijańskie miłosierdzie, tylko podłe, demoniczne zakłamanie. A gdzie pytam się od lat prawdziwe miłosierdzie dla setek tysięcy Żydów, Polaków i niewinnych ofiar z innych narodów, jak Rosjanie, Czesi, Ormianie?! Dla Nich to nie masz już miłosierdzia?! Nadto gdzie nauka na przyszłość?! Mamy oto oddawać cześć rzeźnikom spod najciemniejszej gwiazdy, naszej galaktyki Drogi Mlecznej?! Czy to może jakiś upiorny sen?! Nie! Otóż to rzeczywistość, powiedz Grzegorz czym oni nas karmią nad Wisłą i Dnieprem, iż ludzie potulnie się na to godzą, jak muszą być zatrute umysły i serca fałszem, że ludzie potulnie idą w tym marszu milczenia owiec......

Rodacy, ludzie po obu stronach granicy, ludzie na ciepłych posadkach państwowych i kościelnych opamiętajmy się póki jest jeszcze czas, wołam z mocą na pustyni serc naszych: opamiętajmy się, gdyż jest jeszcze III część Tajemnicy Fatimskiej i oby przez nasze grzechy zakłamania i podłości nie musiała się w końcu wypełnić.....

Pozdrawiam b. serdecznie Sław

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1630960

a zmieniajac temat zobacz Slwek kto doradzal angielskim biskupom w decyzji o zamknieciu kosciołow:

https://www.lifesitenews.com/news/english-bishops-senior-health-advisor-is-a-convicted-thief-and-lifelong-lgbt-activist

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Grzesiek

#1630852

Jan Aleksander Drajczyk z Wrocławia: „Moje Uszanowanie. Serdecznie dziękuję za materiały ..., tematyka jest mi częściowo znana z relacji mojego rodzica tj. Władysława Drajczyka, który mieszkał w Łucku gdzie prowadził firmę stolarską wraz ze stryjem a jego bratem Stefanem. Był podoficerem WP, służył w 80 pp w Słonimie. Walczył z bandami UPA i Niemcami a następnie wstąpił do 2 Armii tj. 1 Korpusu Pancernego i jako oficer [ukończył szkołę oficerską] zakończył wojnę w Mielniku pod Pragą Czeską. Ponadto jako emerytowany redaktor Ossolineum opracowuję pozycje książkowe dla Wydawnictwa NORTOM we Wrocławiu. Pozdrawiam Jan Aleksander Drajczyk”. (list z 19 maja 2020 r.)

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1631134

Pan Czesław Kosiński rodem z Wołynia: „Kto szuka wrogów w narodowości sam pogrąża się w niepewności. Witam,wstępnie przed odczytem myślałem że to tylko coś typu kontrażydzi, lecz odnośnie historii to trochę więcej. Myślę, że i to co ja więm się przyda. Historiia nasza rodzinna i nie zmyślona.

W 1943 r . rodzice moi wzięli ślub. Urodził się mój brat Stanisław. Wieś Podłużne-wołyńskie. Brat mego kochanego dziadka/ Antoniego/ Władysław, kowal z zawodu zostaje zamordowany przy rzece Horyń. O fakcie powiadamia człowiek, który z nim był blisko i często w tej kuźni wspólnie spożywali alkohol. Dalej los rodziny przenosi się do Walendorf, niedaleko może 700 km na zachód od Wołynia. To też Europa / odpowiedzialna?/

To niewiele ale nie w celu drażnienia lecz w poszukiwaniu relatywnych rozwiązań. Katolikom pragnę przypomnieć to nie my, to Stwórca jest sędzią obiektywnym. Na zachowania Ukraińców nakłada się historia; zaniedbania Caratu oraz nasze polskie. Zło nie ginie, dobro także. (28 maj 2020 r)

Z Podłużnego jest moja Rodzina, ja urodziłem się w Jasienicy, dziś w Policach ze zmienioną tożsamością. Wdzięczny będę za dokumenty z historii moich krewnych, tam od XIX wieku począwszy. Pozdrawiam Czesław Kosiński. (30 maj 2020 r)”

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1632257