Siedem elementów paranoi

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Idee

Skrajna podejrzliwość to jeden z głównych elementów zespołu paranoicznego. Inne to przekonanie o centralności własnej osoby (ksobność), mania wielkości, wrogość, lęk przed utratą niezależności, projekcja i urojenia.

Styl paranoiczny nietrudno rozpoznać. Jego zwolennicy są przekonani o istnieniu wielkiego perfidnego spisku, który ma zniszczyć ich styl życia. W poglądach paranoika na historię godne odnotowania jest nie to, że wierzy on w istnienie i znaczenie spisków – w końcu zdarzają się i mogą mieć znaczenie – ale że uznaje spisek za siłę napędową historii oraz podstawową zasadę organizującą świat wszelkiej polityki. (…)

Jest rzeczą charakterystyczną, że spisek określa się jako potężny i rosnący w siłę. Czasu pozostało niewiele. Bliskie jest absolutne, nieodwracalne zwycięstwo spiskowców. Ci nieliczni, którzy dostrzegają niebezpieczeństwo, muszą ich zdemaskować i zwalczać. Konfliktu nie da się rozwiązać w drodze kompromisu ani przez mediację. To walka na śmierć i życie. Spiskowcy reprezentują sobą zło absolutne, a skoro tak się rzeczy mają, członkowie paranoicznej grupy, jako przeciwnicy tej złowrogiej potęgi, uważają się za silę walczącą o dobro. We własnych oczach istotnie stają się obrońcami wszystkiego co dobre. Walka jest ujmowana w kategoriach manichejskich, toczy się między dobrem i złem.

 

1. Podejrzliwość

 

Podejrzliwość to najbardziej widoczna cecha paranoika, cecha sine qua non. W jego przekonaniu nic nie jest takie, jakim się wydaje. Paranoik nie dopuszcza, by jego uwagę rozpraszały pozornie niewinne fakty – twierdzi, że wie, co się za nimi kryje. Wciąż szuka ukrytych znaczeń, sygnałów wskazujących na obecność wrogów, o których wie, że go otaczają. Interpretuje swoje spostrzeżenia zgodnie z przyjętymi założeniami i wnioskami, droga jego rozumowania biegnie „z góry w dół”, chciwie wychwytuje najdrobniejsze oznaki potwierdzające jego hipotezę o spisku. Nie przyjmuje do wiadomości najbardziej niezbitych dowodów podważających jego przekonania, uważa je za oszukaństwo umyślnie spreparowane po to, by uśpić jego czujność. Jest zbyt sprytny, by dało się go oszukać: fakty, które w sposób oczywisty przeczą jego wizji świata, świadczą tylko o przebiegłości i złych zamiarach wrogów. On wie, że niebezpieczeństwo czai się wszędzie.

Prowadzi poszukiwania jak naukowiec, ale jest między nimi zasadnicza różnica. Naukowiec, chcąc odkryć prawdę, rozumuje w sposób zarówno dedukcyjny, jak i indukcyjny, stara się wyjaśnić to, co zaobserwował. Sprawdza swoją hipotezę i jest gotów od niej odstąpić, jeśli materiał badawczy jej nie potwierdzi. Paranoik przeciwnie, z góry zna „prawdę” i szuka jej potwierdzenia. Przyjmuje ustalone wnioski i szuka dowodów. Nie dąży do potwierdzenia lub obalenia hipotezy. Wie, że jeśli bardzo się postara, znajdzie dowody, które potwierdzą jego podejrzenia. W swych poszukiwaniach wybiera tylko te „dowody”, które przemawiają za jego przekonaniem o zagrożeniu. (...)

Paranoik, który przez dwa dni z rzędu zobaczy w metrze tego samego człowieka, uzyska potwierdzenie, że jest obserwowany. Jeśli zaś ten człowiek skinie komuś głową, będzie to dowód na istnienie sieci obserwatorów. Świat paranoika nie dopuszcza odcieni szarości, nie ma w nim miejsca na niepewność. Nie toleruje się dwuznaczności, panuje skłonność do klasyfikowania w kategoriach albo/albo: dobry/zły, przyjaciel/wróg.

 

2. Ksobność

 

Świat paranoika zaludniają wrogowie, a on sam stanowi ośrodek ich uwagi. Ta ksobność, jedna z najbardziej znamiennych cech paranoika, ma charakter defensywny. Lepiej być głównym obiektem wrogich knowań niż być lekceważonym. Założenie ksobności może doprowadzić do tego, co Norman Cameron określił jako pseudośrodowisko paranoiczne – jest to „wyimaginowana organizacja składająca się z realnych i będących wytworem fantazji osób, które w wyobrażeniu pacjenta zjednoczyły się, by działać przeciw niemu”.

 

3. Mania wielkości

 

Aroganckie przekonanie o własnej wielkości pozostaje w bliskim związku z wiarą paranoika, iż jest on centralnym obiektem zainteresowania. Jest pewien swoich racji, nie dopuszcza żadnej różnicy zdań. Zna całą prawdę i żywi swego rodzaju pogardę dla głupców, którzy mają odmienne zdanie. Arogancka postawa paranoika jest powodem nieustannych kłopotów w stosunkach z innymi ludźmi.

 

4. Wrogość

 

Pierwszą cechą, jaka rzuca się w oczy nawet przy przypadkowym zetknięciu z paranoikiem, jest nie tyle jego przekonanie o spisku czy arogancja, ile generalnie wrogie nastawienie do świata. Paranoik jest wojowniczy i łatwo się irytuje, nie ma poczucia humoru, jest niezwykle wrażliwy na oznaki lekceważenia, kłótliwy, spięty, nastawiony obronnie. Elementem tej obronnej postawy jest nieustanna gotowość do ataku. Przy paranoiku trzeba nieustannie stąpać na paluszkach, żeby go nie sprowokować i nie narazić się na cios.

Paranoik ma w sobie tyle nienawiści, że nurtuje go coraz bardziej przemożna potrzeba miłości. Ponieważ jednak bardzo wątpi w siebie, przygotowany jest na odrzucenie, a poszukiwanie miłości skazane jest na porażkę. Brak poczucia bezpieczeństwa i niepewność mogą skłaniać paranoika do wymuszania dowodów miłości i lojalności. Jego wrogie nastawienie, głęboko zakorzeniona podejrzliwość i nieufność oraz wynikające z tych cech zachowania utrudniają mu utrzymywanie bliskich stosunków z ludźmi. Nieustannie pała gniewem z powodu niesprawiedliwości, jakich doznał w tym pełnym zagrożeń świecie. Wszędzie naokoło wyczuwa wrogość, przekonany, że otaczają go ludzie zdecydowani, by go dopaść.

 

5. Lęk przed utratą niezależności

 

Paranoik, niczym zwinięta sprężyna, jest wciąż w stanie gotowości. Wciąż jest przygotowany na niespodziewane okoliczności, które określa jako zamach na swoją niezależność lub wolną wolę. – Nie dam po sobie deptać – brzmi jego psychologiczne credo.

(...) Znaczący zakres politycznej autonomii jest istotnie niezbędnym warunkiem urzeczywistnienia politycznych celów i psychologicznych pragnień każdego przywódcy. Jednakże nikt nie może być w stu procentach niezależny, tak jak nie może być absolutnie bezpieczny. Żeby żyć w społeczeństwie, trzeba się podporządkować i przystosować do woli innych oraz pogodzić się z pewnym stopniem niepewności. Paranoik nie umie tolerować takiej niedoskonałości ani akceptować kompromisów, jest więc w stanie nieustannej wojny z prawdziwymi i wyimaginowanymi przeciwnikami, którzy chcą nad nim zapanować i odebrać mu niezależność.

 

6. Projekcja

 

O ile podejrzliwość jest oznaką paranoi, o tyle projekcja stanowi jej podstawowy mechanizm. Według Zygmunta Freuda, wynika ona z normalnej skłonności do przypisywania wewnętrznych stanów i przemian przyczynom zewnętrznym. Na przykład ludzie mało znaczący albo bojaźliwi będą uważać swoich wrogów za nadzwyczajnie licznych i potężnych. Ma to określone implikacje w świecie polityki.

(...) Paranoika dokonującego projekcji nie obchodzi dający się zaobserwować oczywisty stan rzeczy, ale motywy innych ludzi, kryjące się za tym, co można zaobserwować. Projekcja to kompromis z rzeczywistością: paranoik „spotyka się z rzeczywistością w pół drogi”.

 

7. Myślenie urojeniowe

 

Pięćdziesięcioczteroletni Rodney trafił do szpitala psychiatrycznego po tym, jak usiłował staranować ciężarówką bramę wjazdową do Białego Domu. Wywiad środowiskowy ustalił, że poprzedniego dnia został zwolniony z pracy (był pomywaczem). Podczas wywiadu psychiatrycznego, który przeprowadzono, by ustalić, na ile zagraża otoczeniu, Rodney był zapalczywy i pewny siebie. Oznajmił, że jest „królem świata” i że chciał wjechać do Białego Domu, żeby zasiąść na swoim tronie.

Badający go psychiatra (JMP) zauważył, że ktoś już ten tron zajmuje.

– Mówi pan o Johnsonie? – przerwał mu Rodney.
– Tak. I wydaje się, że jest z tego całkiem zadowolony.
– Ale to tylko prezydent, a ja jestem królem.
– W jaki sposób więc chciał go pan skłonić do zrzeczenia się tronu?
– Przekonałbym go – odparł pacjent.
– A gdyby nie dał się przekonać?
– W razie potrzeby – stwierdził chłodno i zdecydowanie – przekonałbym go siłą.

W takiej sytuacji postanowiono zatrzymać Rodneya na oddziale zamkniętym. Pacjent ten stworzył sobie kompensacyjne urojenie wielkościowe, broniąc się przed nieznośnym poczuciem własnej znikomości. Był pomywaczem, zwolniono go z pracy – ta rzeczywistość była niemożliwa do zniesienia. Skonstruował więc sobie lepszą, ogłaszając się królem świata.

(…)

 

Główna choroba polityczna

Paranoja, najbardziej interpersonalna z chorób psychicznych, jest również najbardziej polityczną w szerokim tego słowa znaczeniu: dotyczy stosunków władzy. Paranoicy potrzebują przecież wrogów, a gdzie można ich znaleźć więcej niż w świecie polityki?

(...) Świat polityki to środowisko, które z nieodpartą siłą przyciąga jednostki i grupy o cechach paranoicznych. W szerszym, niemedycznym sensie tego pojęcia, reakcja paranoiczna nie różni się jakościowo od wielu innych ludzkich reakcji. Reakcja paranoiczna to wypaczenie użytecznego zachowania służącego radzeniu sobie. Paranoja jest przesadną formą wypróbowanego w polityce stylu czujnej podejrzliwości, uważnej obserwacji i wykorzystywania okazji. Jej siła w polityce bierze się również z tego, że paranoja potrafi stymulować zarówno zaciekłą agresję skierowaną przeciw urojonym obiektom, jak i energiczną i skuteczną reakcję na rzeczywiste niebezpieczeństwo.

Innymi słowy, paranoja wypacza przyjęte i użyteczne reakcje na zagrożenie. Paranoja polityczna jest więc siłą tak niszczycielską, ponieważ wnosi patologiczne składniki, jakimi są podejrzliwość i urojenia, a także dlatego, że nie tylko uruchamia, ale i deformuje zachowania służące naprawie stanu rzeczy oraz właściwe praktyki polityczne.

Na samym początku reakcja paranoiczna może pomóc w osiągnięciu znacznego sukcesu. Kiedy, nadużyta, doprowadzi do spustoszeń, często sama się unicestwia – ale nie zawsze. Jak ukazuje przypadek Józefa Stalina, straszliwe poczucie zagrożenia u paranoika przy władzy może rozpętać narastającą spiralę przemocy. Bezlitosne pozbywanie się wrogów, prawdziwych i urojonych, daje złudzenie względnego bezpieczeństwa.

Gdy aktor sceny politycznej jest w stresie, typowe dlań reakcje będą wyolbrzymione. Roztropnie podejrzliwy polityk może, zwłaszcza w obliczu niebezpieczeństwa, przemienić się w paranoika. Paranoja jest więc karykaturą zachowań i sposobów myślenia naprawdę stosownych w niebezpiecznych sytuacjach. Sama podejrzliwość jako taka nie jest dysfunkcjonalna. Podejrzliwość paranoiczna to jednak złowieszcze wypaczenie reakcji służącej skądinąd przystosowaniu, to użyteczne zachowanie, które spaliło na panewce, niebezpieczna – a często destrukcyjna – parodia rozważnego radzenia sobie.

(na podstawie Robert S. Robins, Jerrold M. Post „Paranoja polityczna. Psychopatologia nienawiści”, z angielskiego przełożyła Hanna Jankowska)

 

Warto zapoznać się bliżej z tą już ciut ponad 20-letnią książką. Niestety, póki co nie ma na rynku nic nowszego.

A poza tym czyż nie opisuje klinicznie czysto wręcz tego, co za sprawą niektórych userek*  dzieje się na różnych forach?

 

25.02 2020

 

________________________________

* userów również, ale zdecydowanie nie tak często

 

 

fot. pixabay

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.8 (głosów:14)

Komentarze

... i zaczynam dochodzić do wniosku ,że panowie Robert S. Robins, Jerrold M. Post , o ile pani Hanna Jankowska nie popełniła błędów w przekładzie stosują nieuczciwą taktykę zwalczania poglądów filozoficznych zbliżonych do ( https://pl.wikipedia.org/wiki/Solipsyzm ) , czy też właściwie bezpodstawnie podważają ( https://en.wikipedia.org/wiki/Many-worlds_interpretation ) .

Mieszanie w to blogerek czy blogerów to już dalekoidące nadużycie ...

Odrzucane a'priori pewnych możliwości jest nienaukowe , niestety w "metadziedzinach" jak filozofia trzymanie się falsyfikacji tak pożytecznej w empirii właściwie uniemożliwiłoby jakiekolwiek rozważania "spekultatywne"  . A o ile mnie intuicje nie mylą , właśnie mechanika kwantowa dopuszcza  !sic! jako "możliwe" !sic! wiele zdarzeń "niecodziennych" , (taki eksperyment myślowy : funkcja falowa dla  "pana Rodney-a i okolic" mogłaby ulec "dekoherencji" także w sposób ,że oficerowie Secret Service salutują nowemu prezydentowi , o ile prawa zachowania energii ,ładunku ,spinu itd. są spełnione - trochę prostych,buchalteryjnych,trywialnych do spełnienia ograniczeń.  Więc zdaje się , to nie "obiektywne" prawa "fizyki/natury" dotychczas znane  tworzą tu przeszkody .Co gorsza ,to jak nastąpi "tunelowanie przez barierę potencjału" to nawet brama może pozostać nieuszkodzona  )

PS.

Disclaimer : Don't try to follow Rodney , White House gate is not proper target for nearly light speed particles ...Heavy Ion collider at  CERN will do it instead of  you ... Left your madness for ... "professionals"

:-)

PS2.

Tak okiem  laika trochę się tymi sprawami intersującego , więc nie "autorytatywnie" , to zgodnie z obecnym stanem wiedzy wcale, nie jest oczywiste ,że "eksperyment Rodney" wielo , wielo ,wielo krotnie powtarzany musi zakończyć się tak jak się zakończył ...

Podstawa prawna w postaci twardego prawa fizyki ...  Please,no kidding  !

 

:-)

 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Ludzie myślcie , to boli ,ale da się to wytrzymać .
Ceterum censeo, PKiN im. J.Stalina delendam esse.

#1619840