Książki to snobizm!

Obrazek użytkownika gps65
Kultura

Są ludzie (może nawet to większość z nas), którzy czytają książki tylko w postaci papierowej. Tłumaczą to tym, że muszą czuć ciężar książki w ręku, czuć zapach świeżo zadrukowanego papieru, słyszeć szelest kartek, móc jej dotknąć i ją przytulić. To nazywają czytaniem. A na monitorze komputera, smartfona, czy innych urządzeń elektronicznych, to się ogląda, a nie czyta. Więc jeśli chcą się pochwalić tym, że czytają, muszą mieć biblioteczkę w domu, muszą mieć półki z książkami. Mając te zbiory nie muszą nawet czytać - wzbudzają szacunek u innych, bo mają książki. Nieliczni mają biblioteki tylko z samymi okładkami, a w środku trzymają whisky.

       Kompletnie nie rozumiem tego wąchania i przytulania książek. Książki się czyta! Dlatego czytnik elektroniczny jest wielokroć lepszy. I wcale nie jest tak, że stare książki nie są dostępne elektronicznie - wszystkie są dostępne i to za darmo! Ja już od dawna prawie w ogóle nie kupuję książek papierowych - tylko ebooki i audiobooki. To ma jeszcze taką kolosalną zaletę, że do książki się często wraca - nie po to by przeczytać jeszcze raz, ale po to by znaleźć odpowiedni cytat, by go potem przytoczyć w dyskusji, albo sobie po prostu jakieś ważne kwestie przypomnieć.

       A audiobooki można słuchać w czasie jazdy samochodem w korku, na spacerze czy jadąc rowerem. Przecież nie chodzi nawet o czytanie - chodzi o poznanie treści! Nie ma sensu utożsamiać książek z siedzeniem w fotelu. Można przyswajać treść uprawiając jednocześnie dowolną rekreację fizyczną - nawet pływanie! Gdy się żegluje to trzeba wypatrywać statki - ale słuchać książek w tym czasie można!

       Oprócz czytnika elektronicznego i urządzenia do słuchania, warto mieć też komputerową bibliotekę. Ja używam najpopularniejszej, moim zdaniem najlepszej, czyli programu Calibre. Tu mam wszystkie książki, bardzo łatwo je wyszukuję, a w nich odpowiednie fragmenty, i bardzo łatwo przesyłam je na czytnik, komórkę czy tablet. Polecam. Wąchać nie mam potrzeby. A czytnik przytulić można - można kupić takie futrzane etui…

       Czytanie książek papierowych, a nawet słuchanie muzyki z płyt, nie tylko winylowych, ale też CD, to po prostu snobizm! To tak jakby ktoś brzydził się podróżować samochodem i wolał jeździć konno - powołując się na sentyment do stuku kopyt czy zapachu stajni. Albo to tak jak niechęć do samochodów elektrycznych, bo nie czuć benzyny i warkotu silnika. Książki to treść, a nie forma!

       Dziś książki papierowe i płyty CD służą głownie w celach snobistycznych. Nie ma żadnej merytorycznych powodów, oprócz snobizmu, by mieć w domu bibliotekę z książkami papierowymi czy płytotekę z płytami winylowymi czy CD. Można śmiało to wszystko oddać do jakiegoś muzeum. Trzymamy to tylko dla szpanu. Wszystkie książki i płyty, mieszczące się w wielu pokojach, na półkach pod sufit, można mieć w postaci elektronicznej, tak, że wszystko to zmieści się na malutkim pendrive'ie i tak, że można z tego wielokroć sprawniej i taniej skorzystać, czyli przeczytać, posłuchać czy wyszukać - jeśli celem jest poznanie treści.

       Posiadanie fizycznej biblioteki to snobizm służący temu, by innym zaimponować, by się pochwalić swoją wiedzą bez prezentowania jej, by pokazać swoją zamożność. To manifestacja przed znajomymi zapraszanymi do domu swojej kultury, zainteresowań czy upodobań. Bo książki papierowe widać, a elektroniczne są dla postronnych osób niewidoczne. Przywiązanie do przestarzałego, niewygodnego, drogiego w utrzymaniu nośnika, to po prostu snobizm w pełni zgodny z definicją tego słowa.

       To dokładnie to samo, gdybym przed zapraszanymi osobami na moją łódkę szpanował tym, że nawiguję z użyciem sekstantu, busoli, kompasu magnetycznego i mechanicznego chronometru!

       Dodam, że nie widzę niczego złego w takim snobizmie - tylko należy nazywać rzeczy po imieniu. Jazda konna to też snobizm. Snobizm jest często dobry. Tylko trzeba sobie to uświadomić. Wszystko co robimy mniej wygodnie i drogo, jeśli można to samo robić wielokroć wygodniej i taniej, to snobizm. Jak ogon pawia.

       Szpan, postaw się a zastaw się, to nasze stare polskie tradycje. To jest dobre. Dlatego najlepsi Polacy to ci, którzy mają wielkie biblioteki z okładkami, w których trzymają whisky, a książki czytają w postaci elektronicznej i słuchają ich na jachtach. Łączą tradycję z nowoczesnością, są świadomi tego co mają, po co mają i jak z tego korzystają.

Grzegorz GPS Świderski

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.2 (głosów:6)

Komentarze

Nie wyklucza to, oczywiście, korzystania z technicznych udogodnień typu czytniki. Jednak widzę różnicę - mniej więcej taką, jak między gotówką - a pieniądzem wirtualnym.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1616758

Tak, to dobre porównanie, w pełni się z nim zgadzam. Książki papierowe do elektronicznych mają się tak samo jak pieniądz papierowy do elektronicznego. Pieniądz elektroniczny jest oczywiście lepszy. Ale tu jest też podobnie jak z książką - książka może być dobra, lub zła - i nie zależy to od tego na jakim będzie nośniku. Podobnie jest z pieniądzem. Pieniądz oparty na złocie jest lepszy niż fiducjarny - a oba mogą występować i w postaci banknotów, i zapisów elektronicznych.

Ale rozpowszechnienie się zapisu elektronicznego powoduje, że może kiedyś zacznie się powszechnie stosować jeszcze lepsze waluty niż te oparte na złocie - chodzi mi o kryptowaluty!

Póki ludzie operują kartami płatniczymi, to rząd może ich kontrolować, totalitaryzm może się umacniać. Ale gdy ludzie zrozumieją, że zamiast karty mogą płacić tak samo poprzez komórkę, gdy się tego nauczą, gdy to się rozpowszechni, to bardzo szybko nauczą się, że można też komórką płacić kryptowalutami - a to spowoduje, że totalitarna władza straci kontrolę nad obywatelami - ta kontrola stanie się nawet trudniejsza niż w stanie, w którym ludzie operowali gotówką.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1616785

Ktoś może wyłączyć możliwość korzystania z elektroniki; nie wiem, kto i po co, ale nie można tego wykluczyć.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1616811

Akurat czytniki ebooków są najbardziej odporne na największe zagrożenia. Gdy nie będą się akurat ładować, to przetrwają rozbłysk Słońca niszczący wszystkie sieci energetyczne na Ziemi. A gdy wszystkie elektrownie świata zostaną zniszczone, to mając czytnik ebooków i powerbank z baterią słoneczną, będziemy mogli to przez kilka lat czytać - dopóki się nie zepsuje. Przez kilka lat da się elektrownie odbudować, choćby jakieś małe - wiatraki czy młyny. A jak nie, to znaczy, że będzie to kompletny upadek ludzkości, więc i papierowe książki będą na nic, bo nie będzie komu je czytać.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-3

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1616830

No to się pocieszyłam, bo pocket-book to mój bliski przyjaciel :-)

A co powiesz o książce "451 Fahrenheit" Raya Bradbury'ego?

https://pl.wikipedia.org/wiki/451_stopni_Fahrenheita

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1616842

Ten stary film widziałem dawno temu. Technicznie jest to wszystko bez sensu, niemniej psychologicznie bardzo ładnie pokazuje, że liczy się treść a nie nośnik.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1616852

Książka o wiele lepsza od filmu, zresztą "to się w Ameryce dzieje". ""Antyutopijna opowieść o świecie przyszłości, w którym indywidualizm jest całkowicie stłamszony, wiedza nikomu niepotrzebna, a analfabetyzm mile widziany. Książki są złem, za ich posiadanie grozi kara, a strażacy palą je na wielkich stosach. 451 stopni Fahrenheita to temperatura, w której zaczyna palić się papier.""

Chodziło mi o to, czy wg Ciebie słowo drukowane zniknie, czy wszechobecna elektronika nie stanie się obowiązkiem prawie niewolniczym. Czy palenie książek nie budzi - samo w sobie - dreszczu zgrozy. Dla mnie moja półka z książkami - to ogród pełen cudów. Zdziwiło mnie, że sprowadzasz bibliofilski zapał do snobizmu. Szczerze mówiąc, nawet nie lubię, gdy ktoś za bardzo interesuje się moimi książkami, zdejmuje z półki, przegląda - i co gorsza prosi, by mu coś pożyczyć. Niektóre książki zostawiam po przeczytaniu gdzieś na ławce, albo przekazuję do biblioteki. Dwa razy zdarzyło się, że odesłałam "dzieło" do autora. W latach osiemdziesiątych Wojciechowi Żukrowskiemu (akcja społeczna za kolaborację) i ostatnio panu Sumlińskiemu okrzyczany "Powrót do Jedwabnego", który uznałam za grafomanię obrażającą czytelnika.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1616870

Moja notka jest pochwałą słowa pisanego. Piszę o wygodzie nośnika tego słowa w trosce o nie. Im łatwiejszy dostęp do książek, tym lepiej. Ale trzeba zrozumieć, że książka to nie takie papierowe karteczki, ale właśnie słowa, zdania, treść - i nie ma kompletnie znaczenia na czym to zapiszemy. Na czymkolwiek zapiszemy to będzie to ciągle ta sama książka. To znaczy ma znaczenie nośnik - trzeba zapisywać w sposób jak najtańszy, nalepszy, najbardziej dostępny, najłatwiejszy w odbiorze. Tak jak łatwiej, sprawniej, szybciej i taniej jeździmy samochodami, a nie karetami konnymi, tak i łatwiej, sprawniej, wygodniej i taniej czytamy książki na czytniku elektronicznym niż na papierze. Jeżdżenie karetami to z pewnością snobizm. 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1616905

Piszesz tak: "Wszystkie książki i płyty, mieszczące się w wielu pokojach, na półkach pod sufit, można mieć w postaci elektronicznej, tak, że wszystko to zmieści się na malutkim pendrive'ie". Podobnie wszystkie wartości odżywcze można zmieścić w małej pigułce. Po co więc zawracamy sobie głowę sztuką kulinarną, odpowiednikiem sztuki edytorskiej? Czy piękne dzieła sztuki malarskiej, rzeźby, sztukę użytkową można sprowadzić do malutkiego gadżecika? Jestem pewna, że nadejdą czasy, kiedy używanie "starych, poczciwych" pendrive'ów, pocket-book'ów i innych smartwatch' ów zostanie uznane za snobistyczne trzymanie się zamierzchłej 'kultury wysokiej'.

Lecz kino nie wyparło teatru, fotografia - malarstwa, przemysł fonograficzny - koncertów live:-)

p.s. Twój wpis oceniam pozytywnie, jako podnoszący istotną kwestię w sposób interesujący.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1616872

Malarstwo czy rzeźba to coś, co najlepiej podziwiać bezpośrednio. Ale gdy to widzimy poprzez jakieś urządzenie, to najlepiej mieć to urządzenie dobrej jakości - najlepszy monitor. Z książkami jest trochę inaczej, bo same w sobie nie są widoczne - trzeba je zawsze umieścić na jakimś nośniku. Więc najlepiej umieścić na nośniku najlepszej jakości. Papier daje marną jakość, bo nie pozwala dostosować tego co czytamy do sytuacji - nie można pojaśnić, pociemnić, zmienić kroju czy wielkości czcionki etc... Więc jakość gadżetów ma znaczenie w odbiorze kultury. Gdy obcujemy z książką, to obcujemy z treścią, a nie nośnikiem. Chcemy ją widzieć w sposób jak najbardziej wygodny. Książkę przyjmujemy mózgiem - poprzez słuch w formie audiobooka, wzrok w formie pisanej, czy dotyk w piśmie Braille'a - ale nie liczy się przyjemność tego patrzenia, słuchania czy dotykania, to tylko detektory pozwalające poznać treść. Smakiem czy węchem książki nie odbieramy, odbieramy tak tylko jej nośnik.

Komuś, kto uporczywie trzyma się jazdy konnej, zamiast pojechać samochodem, przestało zależeć na przemieszczaniu się, delektuje się innymi przyjemnościami. Tak samo komuś, kto czerpie przyjemność z książki papierowej i nie może się przemóc do elektronicznej, nie zależy na delektowaniu się treścią, ale na przyjemności z obcowania z papierem.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1616909

Rozumiem, że nie ma to jak e-mail czy sms, ale czy nie jest uroczo przechowywać pakiecik listów przewiązanych wstążeczką?

Znaleźć w skrzynce na listy upragnioną kopertę, czy choćby kartkę? Móc ją odczytywać po wielokroć, nosić przy sobie jak skarb?

Zasadniczo masz rację - ważna jest treść, zawartość merytoryczna. Jak już wspomniałam - mam swojego pocket-booka i korzystam z niego owocnie. Jednak nie można czytania uznać za czynność tak sterylną, jak to przedstawiasz. Dla niektórych czytanie jest prawie rytuałem, a sprowadzenie tej potrzeby do snobizmu jest krzywdzące. O węchu czy smaku nie wspomniałam ani słowem. Wystarczy wzrok i dotyk :-)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1616934

Oczywiście, że przeglądanie dawnych listów czy zdjęć na papierze ma swój urok! To jest przyjemność. Głównie przywołująca wspomnienia z młodości. To jest ważne. Ale warto zrozumieć istotę tej przyjemności. W niej nie chodzi o wymianę informacji. Jeśli komuś chcemy zrobić przyjemność, przypomnieć coś dobitniej niż tylko słowami, to mu te słowa wypiszemy na papierowej karcie pocztowej i wyślemy tradycyjną pocztą. Albo zadzwonimy głosowo. Albo zatelegrafujemy. Albo zrobimy telekonferencję na komputerze. Ale jeśli będzie chodziło o przekazanie informacji, to ją wyślemy mailem, SMS-em, a najlepiej komunikatorem, np. Telegramem! 

Przechowywanie pakiecików papierowych listów przewiązanych wstążeczką, czy znajdowanie w metalowej skrzynce pocztowej papierowych kopert jest urocze i przyjemne. Bo to po prostu snobizm! Dokładnie tak samo jak jazda konna czy żeglowanie! Jeśli chcemy pojechać do Ameryki, to lecimy samolotem. Gdy popłyniemy w tygodniowy rejs jakimś nowoczesnym Batorym do Ameryki, to nie po to, by tam się znaleźć, ale po to, by się tydzień na oceanie pobujać. Taki rejs to będzie snobizm, a nie transport. Snobizm jest ważny i potrzebny. Dlatego książki papierowe to snobizm, tak jak picie whisky. By się upić, lepiej pić wódkę, albo w ogóle spirytus. Istotą książki jest fabuła, treść, opis, wyobraźnia - istotą jest to, co ona nam w mózgu kreuje - a nie dotykanie jej, wąchanie czy kołysanie w rękach. Zamiast kołysać książki, wąchać je i obmacywać, lepiej jeździć konno, żeglować i pić whisky przy kominku.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
-2

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1616977

Wymieniać informacje - czy smakować życie? Fast food czy domowa zupa? Konfekcja - czy dobry krawiec? Długopis czy wieczne pióro? Spotify czy koncert, na który wypada elegancko się ubrać?

Snob się snobuje aby imponować innym. Delektowanie się życiem nie ma z tym nic wspólnego.

Pozdrawiam i dziękuję za ciekawą wymianę myśli - tak rzadką na tym portalu. Nota bene słowo 'portal' oznaczało kiedyś bogato zdobione drzwi, nadzwyczaj snobistyczne - wyrażenie obecnie spłaszczone, podobnie jak 'ikona'. Dobrze, że nasze czasy mają z czego czerpać.

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1617001

(cyt.) Zamiast kołysać książki, wąchać je i obmacywać, lepiej jeździć konno, żeglować i pić whisky przy kominku.

De gustibus non est disputandum. Trochę Cię poniosło. W Kościele Katolickim ksiądz nawet całuje księgę - Ewangelię. Czy wyobrażasz sobie podczas Mszy Świętej - na Ołtarzu czytnik zamiast Mszału?

Jeszcze jedno - w Dublinie odwiedziłam Trinity College Library. Jest nie do przecenienia, choć prawdopodobnie już nie spełnia roli zwykłej biblioteki. Myślisz, że to zwykły snobizm??? A dlaczego okupanci wszelkiej maści zaczynali od mordowania duchowieństwa i palenia świętych ksiąg? Nie sądzisz, że o wiele łatwiej zmiażdżyć czytniki?

 

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1617003