Miękka cenzura

Obrazek użytkownika gps65
Kraj

Mięk­ka cen­zu­ra je­st jak mięk­kie nar­ko­ty­ki – to ani cen­zu­ra, ani nar­ko­ty­ki. Ta­kie dzia­ła­nia po­win­ny być cał­ko­wi­cie le­gal­ne i to­le­ro­wa­ne. A cza­sem na­wet ko­niecz­ne i po­żą­da­ne. Jak naj­bar­dziej po­win­no być każ­de­mu wol­no ogra­ni­czać za­się­gi tre­ściom, któ­ry­ch nie lu­bi. Jak naj­bar­dziej po­win­no się ogra­ni­czać za­się­gi tre­ści, któ­re są pro­pa­gan­dą wro­gie­go pań­stwa.

  W Pol­sce trwa ak­cja utrud­nia­nia do­stę­pu do in­ter­ne­to­wy­ch wi­tryn, któ­re sie­ją ru­ską pro­pa­gan­dę. Nie ka­su­je się ich i nie nisz­czy, ale utrud­nia do­tar­cie do ni­ch przy uży­ciu zna­ny­ch ad­re­sów in­ter­ne­to­wy­ch. Tech­nicz­nie po­le­ga to na ma­ni­pu­lo­wa­niu wpi­sa­mi w ser­we­ra­ch DNS - ale mniej­sza z tym, moż­na to ro­bić na wie­le spo­so­bów.

  Pó­ki moż­na ła­two do ja­kichś tre­ści do­trzeć, pó­ty nie ma na nie cen­zu­ry. Nie wi­dzę nic złe­go w tym, że utrud­ni się do­stęp do ru­skiej pro­pa­gan­dy więk­szo­ści igno­ran­tów i przy­głu­pów, któ­rzy ły­ka­ją pro­pa­gan­dę jak pe­li­ka­ny. W cza­sie woj­ny to je­st słusz­ne. Zła cen­zu­ra by­ła­by wte­dy, gdy­by ja­kie­kol­wiek tre­ści by­ły cał­ko­wi­cie ka­so­wa­ne i nisz­czo­ne. Je­śli wy­daw­ca od­ma­wia wy­da­nia ko­muś książ­ki, to nie je­st to cen­zu­ra. Je­śli do­tar­cie do nar­ra­cji Pu­ti­na, wy­ma­ga tro­chę wię­cej ro­zu­mu i wy­sił­ku niż bez­myśl­ne kli­ka­nie w klik­baj­to­we ty­tu­ły, to nie ma w tym nic złe­go.

  Ta­ka cen­zu­ra nie w po­sta­ci to­tal­ne­go ba­na, ale ogra­ni­cza­nia za­się­gów, je­st na­wet po­ży­tecz­na, do­bra, bo po­zwa­la nam uczyć się te­go, jak ak­tyw­nie do­cie­rać do tre­ści, a nie bier­nie je przyj­mo­wać. Mło­dzież, któ­ra po­tra­fi dziś prze­kra­czać wszel­kie ogra­ni­cze­nia w Sie­ci, je­st mą­drzej­sza od sta­ry­ch, któ­rzy po­tra­fią tyl­ko głów­ny nurt śle­dzić. Ta cen­zu­ra DNS-ów je­st jak nie­groź­ny wi­rus - uod­par­nia na śmier­tel­ne wi­ru­sy. Jak eme­ry­ci chcą wie­dzieć, to nie­ch się na­uczą jak się wie­dzę zdo­by­wa - a jak nie chcą się uczyć jak ob­cho­dzić ogra­ni­cze­nia, to i tak po­zo­sta­ną głu­pi. Fil­try są lep­sze niż ta­my i rwą­ce stru­mie­nie.

  Pol­ska je­st w sta­nie woj­ny. Pol­ska po­ma­ga Ukra­inie, któ­rej żoł­nie­rze wal­czą z na­szym wspól­nym wro­giem, opie­ku­je się ich żo­na­mi i dzieć­mi, śle broń, utrzy­mu­je sank­cje dla Ro­sji - to je­st uczest­nic­two w woj­nie. Nie tyl­ko ten, kto strze­la to­czy woj­nę, ten kto trzy­ma i wy­mie­nia ma­ga­zy­nek, też w woj­nie tkwi po uszy. W tej woj­nie to­czy się też wal­ka na in­for­ma­cje i Pol­ska w tym ak­tyw­nie uczest­ni­czy. By wy­grać woj­nę, na­le­ży ogra­ni­czać za­się­gi pro­pa­gan­dy wro­ga.

  Cen­zu­ra nie je­st do­bra. Nie­mniej ogra­ni­cza­nie za­się­gów to nie je­st cen­zu­ra. Salon24 ogra­ni­cza mi za­się­gi, ale nie na­rze­kam, że to cen­zu­ra. Ro­bią tak, bo idą głów­nym nur­tem pań­stwo­wej pro­pa­gan­dy, a ja gło­szę te­zy cał­ko­wi­cie prze­ciw­ne pań­stwom. Głu­pio by­ło­by więc wy­ma­gać od ni­ch, by pro­mo­wa­li mnie, co je­st sprzecz­ne z tym, co ka­że im spon­sor oraz sens ist­nie­nia bru­kow­ca. Mo­je not­ki nie są dla szma­tław­ców. Sa­mo to, że mnie to­le­ru­ją i nie ka­su­ją, wy­star­cza, by ich nie po­tę­piać w czam­buł. Gdy­by mnie pro­mo­wa­li, to by psu­li so­bie opi­nię po­li­tycz­nie po­praw­ne­go, pro­rzą­do­we­go ta­blo­idu.

  Do­kład­ne to sa­mo je­st z nar­ra­cją Pu­ti­na - je­st tę­pio­na i ogra­ni­cza­na w Pol­sce, ale do­trzeć do niej moż­na - więc nie je­st to cen­zu­ra i nie ma w tym nic złe­go. Za­się­gi nar­ra­cji wro­ga na­le­ży ogra­ni­czać. Cał­ko­wi­ta ani­hi­la­cja tej nar­ra­cji by­ła­by zła, bo war­to jed­nak ją po­znać.

  Złe tre­ści za­słu­gu­ją tyl­ko i wy­łącz­nie na to­le­ran­cję i nic wię­cej - a za­tem na to, by wo­bec ich gło­si­cie­li nie sto­so­wać prze­mo­cy. Wszel­kie me­to­dy ich tę­pie­nia bez uży­cia si­ły fi­zycz­nej są mo­ral­nie do­zwo­lo­ne i jak naj­bar­dziej wol­no­ścio­we. My, li­ber­ta­ria­nie, uwa­ża­my, że głów­nym środ­kiem za­cho­wa­nia spo­łecz­ne­go po­rząd­ku po­wi­nien być ostra­cy­zm wo­bec nisz­czy­cie­li te­go po­rząd­ku - a prze­moc mo­że być uży­wa­na tyl­ko ja­ko obro­na przed prze­mo­cą. Mięk­ka cen­zu­ra to for­ma ostra­cy­zmu.

  Ta­kie ogra­ni­cze­nia na­po­ty­ka te­raz na przy­kład por­tal Neon24. Tam ad­mi­ni­stra­cja za apro­ba­tą i za­chę­tą wła­ści­cie­la jaw­nie pro­mu­je ru­ską pro­pa­gan­dę. Oni się z tym nie kry­ją, nie ro­bią te­go w ja­kiś za­ka­mu­flo­wa­ny spo­sób – bio­rą ru­ską pro­pa­gan­dę z róż­ny­ch za­gra­nicz­ny­ch por­ta­li na służ­bie Pu­ti­na, tłu­ma­czą je au­to­ma­tycz­nym trans­la­to­rem i pu­bli­ku­ją na por­ta­lu. To są jaw­ni ko­la­bo­ran­ci szy­ku­ją­cy się do prze­ję­cia wła­dzy, gdy Pu­tin pod­bi­je Pol­skę. Do­brze więc ogra­ni­czać im za­się­gi, tak by ma­ło kto dał się na­brać. Do­brze je­st, gdy tyl­ko nie­licz­na garst­ka eme­ryc­ki­ch po­płu­czyn po PRL-u da się prze­ko­nać do ko­la­bo­ro­wa­nia z ru­ski­mi.

  Do­bre je­st też to, że nie zo­sta­li cał­ko­wi­cie zli­kwi­do­wa­ni. Do­brze, że jak ktoś wie, jak to zro­bić, to do ni­ch do­trze i ich ko­la­bo­ranc­kie tre­ści po­zna. Pro­pa­gan­dę wro­ga war­to znać. Mięk­ka cen­zu­ra w sto­sun­ku do ni­ch je­st w peł­ni uza­sad­nio­na, sen­sow­na, słusz­na i mą­dra. Ma­ło ko­go oszu­ka­ją, ale ujaw­nią swo­je źró­dła, spo­sób my­śle­nia, czy pla­ny ko­la­bo­ra­cji. Do­brze, że ma­ją gdzie pi­sać i dys­ku­to­wać, bo do­brze je­st mieć ich na­mie­rzo­ny­ch. Gdy doj­dzie co do cze­go, gdy ru­scy za­czną nas oku­po­wać, to bę­dzie wia­do­mo, ko­go trze­ba od­strze­lić, by utrud­nić Pu­ti­no­wi utwo­rze­nie ko­la­bo­ra­cyj­ne­go rzą­du.

Grzegorz GPS Świderski

PS. Notki powiązane:

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 4.5 (12 głosów)

Komentarze

Zasadniczo zgoda. Precz z ruską propagandą!

Polemizowałbym jedynie ze stereotypem, że młodzi potrafią w internetach, a starzy nie. To jest tylko częściowo prawdą, bo ci starzy którzy nie potrafią, to są pokolenia bardzo stare, które dorosły przed erą komputerów. Dzisiejsza młodzież przeważnie tak samo nie zna technologii internetowych, jak ci bardzo starzy.

Najlepiej znają się na technologii internetowej dzisiejsi dorośli - 30,40-latkowie - którzy dojrzewali i dorastali wraz z rozwojem technologii. Uczyli się na bieżąco, a często musieli pewne rzeczy umieć, bo nie zostały zautomatyzowane (np. potrafić skonfigurować statyczny adres IP, wraz z maską, bramą, serwerami DNS; skonfigurować opcje BIOS; zainstalować system operacyjny, sformatować i podzielić na partycję dysk). To oni najlepiej wiedzą czym jest komputer, jak działa, czym jest sieć i jak dokładnie działa. Dzisiejsza młodzież to pod tym względem tumany, które potrafią tylko używać kciuka i pisać na klawiaturze, bo większość została zautomatyzowana i obudowana w tzw. GUI. Oczywiście są wyjątki, bo wiedza jest na wyciągnięcie ręki, ale tej wiedzy nakumulowało się tak dużo, że ona odstrasza. Dzisiejsi spece internetowi nie byli nią tak zastraszeni bo rozwijali się i edukowali wraz z rozwojem technologii sukcesywnie (np. wystarczy porównać javascript sprzed 20 lat do dzisiejszego, wraz z wszelkimi dobudówkami typu typescript, node.js, react i milionami bibliotek itp.). I mówimy tylko o jednym języku programowania, a to praktycznie dotyczy wszystkiego, każdej gałęzi informatyzacji!

Vote up!
9
Vote down!
-1

Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym.

#1645221

Mało z tego rozumiem, ale cieszę się, gdy  ktoś odpowiedni się na tym zna. Pozdrawiam.

Vote up!
3
Vote down!
0

janksero

#1645226

Powiem nawet więcej: różni ludzie budujący jedną organizację (szeroko rozumianą - także jako organizm społeczny), powinni znać się na różnych (innych) rzeczach. To jest właśnie specjalizacja, która pomaga w symbiozie ;)

Vote up!
3
Vote down!
0

Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym.

#1645230

Cos w tym jest. Ja swoją pracę magisterską (1993 rok) jeszcze pisałem na edytorze ChiWriter pracującym pod DOS-em. I tego DOS-a trzeba było też znać. Później - już w pracy - poznawałem Windowsa 3.1 i cały pakiet Microsoft Office (Word, Excel, Access a później PowerPoint). Pamiętam, że pierwsze w Polsce wydanie Microsoft Office było sprzedawane wraz z podręcznikami użytkownika w białych okładkach, które dla każdego programu liczyło gdzieś tak po 800-900 stron gęsto zapisanych. Mam te podręczniki do dzisiaj i o dziwo jeszcze z nich nieraz korzystam, bo one zawierały wszystko, co można było "wydusić" z każdego programu. I faktycznie strona po stronie uczyłem się tych programów, co np. pozwoliło mi prowadzić firmę badawczą, gdzie gdzie dane z ankiet były zapisywane w Accessie a Excell służył do obliczeń. Jakaż to była innowacyjna zabawa (nieraz żmudna) z tworzeniem formularzy, relacji w bazie danych, poznawania formuł... Dzisiaj tak gruntownej wiedzy i umiejętności korzystania z programów Microsoft Office młodzi ludzie nie mają. Tak "pi razy drzwi" większość z nich wykorzystuje może 10-15% możliwości tych programów. I człowiek uczył się na bieżąco wraz z rozwojem oprogramowania. Taka np. drobnostka: znak "myślnik" można niepoprawnie zapisać korzystając z klawiatury wciskając - lub też wciskając  ALT i wprowadzając kod 0150 aby napisać – (poprawny, dłuższy znak –). Takie to szczegóły były w podręczniku do Worda. 

A'propos zaś ruskiej propagandy. Jestem tutaj rozdarty. Z jednej strony uważam, że w ogóle powinno się ją wyplenić a z drugiej, że dobrze ją znać. Tyle tylko, że trzeba do niej być przygotowanym i trzeba posiadać dużą wiedzę i tzw. wszechstronny ogląd rzeczywistości, który pozwala na odpowiednie jej rozumienie i ocenienie. Szczególnie młodzi ludzie bowiem (ale też i wielu starszych) mogą łatwo jej ulegać, szczególnie, gdy jest jednorodny przekaz jak np. na Neonie24. Stąd do pewnego czasu tam publikowałem, aby jednak ten jednorodny proruski przekaz zachwiać. 

Pzdr

Vote up!
3
Vote down!
-1

krzysztofjaw

#1645227

Dokładnie o tym piszę. Jest cała masa takich szczegółów, których "gimbaza" i późniejsze pokolenia, wogóle nie rozumieją. Jeśli dziś miałbym zaczynać od zera, byłbym przytłoczony.

A co do ruskich portali. Nie ma sensu ich uwiarygadniać nawet zaglądaniem tam, a co dopiero użytkowaniem, pisaniem tam...

 

Vote up!
5
Vote down!
-2

Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym.

#1645229

Co do ruskich portali to trochę się nie zgadzam. Trzeba wiedzieć, co myślą i co piszą wrogowie. Ja np. z drugiej ręki co prawda (aby nie wydawać kasy) czytuję Gazetę Wyborczą. Ta wiedza nieraz się przydaje w dyskusji lub napisaniu określonego tekstu obrazującego taką propagandę. 

Pzdr

Vote up!
1
Vote down!
0

krzysztofjaw

#1645238

Dopiero co znaleźliśmy u mego ponad 70 letniego Taty(wszystkiego najlepsiejszego i zdrowia dużo życzę!!!!!!!!! z okazji Dnia Ojca!!!!) ów podręcznik.

Gdy zobaczył tą krowę, powiedział niecenzuralne słowa. Pierwsze: O! Ta ku....a! Drugie było właściwie zdanie: "na cha" mi się toto przydało... .

A jest specem od programowania obrabiarekCNC od czasów taśm perforowanych przez typowo DOSowskie aplikacje aż do pierwszych kalek windowso podobnych.

Vote up!
3
Vote down!
0

brian

#1645231

Akurat mi się ta wiedza z tych podręczników przydała w pracy (np. prowadząc firmę badawczą i tworząc raporty z badań). Zresztą przydaje mi się do dzisiaj, bo teraz zajmuję się analizami finansowymi przedsiębiorstw i na bazie tej wiedzy stworzyłem sobie sam autorski program do tych analiz. 

Pzdr

Vote up!
2
Vote down!
0

krzysztofjaw

#1645236

Tu wyjaśniłem kiedyś, dlaczego starzy są głupsi od młodych: https://niepoprawni.pl/blog/gps65/zyjemy-w-inwersji-pokoleniowej

Vote up!
0
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1645239

aktualnej ruskiej narracji również w innych krajach. To ułatwia funkcjonowanie. Zamiast śledzić putinowskie rosyjskojęzyczne źródła na "polskim portaliku" mamy wszystko w pigułce.

Nie mogę jedynie zrozumieć ludzi, którzy uważają się za polskich patriotów i jednocześnie umieszczają tak swoje teksty.

Vote up!
4
Vote down!
-1
#1645225

Ale z ulgą powitał pojawienie się choćby pierwszych jeszcze(dla mnie) kalekich okienek.

Do dziś pakiet Office nie grzeszy prostotą a dopiero długotrwali użytkownicy mówią o jego intuicyjności.(córka była maniaczką komputerową, nie taką od gier i fb, gdy musiała go opanować,, droga przez mękę).

Biegłość w Office to chyba wynik tresury:)

I jeszcze jedno.

Po co Pan całkiem odchodził?

Trzeba było zostać, publikować, nie blokować komentarzy a tylko na nie popatrzeć. Czasem z wyższością. Co to szkodzi? Muchy srają na pomnik, potem bzyczą że brudny.

A tak, jak mam Pana wziąć na doradcę gdy już do tej władzy dojdę:)))

Wezmę, wezmę:)

Huskyego też.

 

Vote up!
0
Vote down!
0

brian

#1645329