Manipulantka przeciw wolności słowa

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Idee

Od dłuższego już czasu każda ocena krytyczna czy to tekstu Rebeliantki czy też dotycząca publicznej i skierowanej do nieograniczonego kręgu osób wypowiedzi Janusza Górzyńskiego spotyka się z zarzutem, że to „stalking”. Zupełnie tak, jakby Manipulantka odkryła nowe słowo i musiała nacieszyć się jego brzmieniem.;)

 

Tymczasem takie działanie jest zgodne z prawem.

Art. 54 u. 1 Konstytucji formułuje jedną z najważniejszych zasad Państwa demokratycznego:

Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

„Konstytucja nie definiuje pojęcia poglądu. Opierając się na poglądach nauki prawa oraz orzecznictwie sądowym (wyr. TK z 5.5.2004 r., P 2/03, OTK-A 2004, Nr 5, poz. 39), włącznie z ETPCz (por. np. orzeczenie ETPCz z 9.1.2007 r. w sprawie Kwiecień przeciwko Polsce, skarga 51744/99), można stwierdzić, że pojęcie to obejmuje wszystkie rodzaje wypowiedzi – zarówno dokonane w sposób werbalny, jak i w inny (dzieło artystyczne plastyczne, informacja o charakterze handlowym, reklama, utwór muzyczny) wyrażające informacje, opinie, idee niezależne od ich treści, oceny, co do faktów i zjawisk we wszystkich przejawach życia, jak również przypuszczenia i prognozy. Należy dodać, że ETPCz rozróżnił wypowiedzi zawierające proste stwierdzenie faktu od wypowiedzi zawierających oceny. W pierwszym przypadku stwierdził, że prawdziwość wypowiedzi można dowieść, prawdziwość zaś ocen nie podlega udowodnieniu.

(prof. S. Banaszak. Konstytucja. Komentarz, 2012)

Wg Trybunału Konstytucyjnego

„wolność słowa nie ma charakteru wyłącznie osobistego, a zatem nie można jej interpretować tylko w kontekście indywidualnych praw człowieka i obywatela realizowanych w sferze ich życia prywatnego (wolność słowa rozpatrywana w aspekcie mikro), lecz ma ona charakter mieszany, pozwalający na swobodne wyrażanie poglądów również w sferze życia publicznego i politycznego (tzw. wolność słowa w aspekcie makro). Wolność wypowiedzi w życiu publicznym dotyczy ogółu społeczeństwa, a zatem podmiotu zbiorowego, przez co posiada ona walory zasady ustrojowej istotnej dla demokratycznego funkcjonowania całego państwa. Warunkuje ona istnienie wolnego, niezależnego społeczeństwa, którego cechą jest swoboda wyrażania własnych poglądów, wpływająca na większy pluralizm, otwartość i tolerancję, a zatem na te czynniki, bez których demokratyczne państwo i demokratyczne społeczeństwo nie mogą w ogóle funkcjonować. Istotą wolności słowa w życiu społecznym jest upublicznianie i upowszechnianie poglądów w prasie (tzw. wolność prasy) lub za pomocą innych środków społecznego przekazu, w tym elektronicznych. Nie sposób wyobrazić sobie współczesnej demokracji i współczesnej polityki bez korzystania z wolnych, niepodlegających żadnej kontroli mediów i innych form wyrażania swoich przekonań i wypowiedzi.”

(wyr. z 20.7.2011 r., K 9/11, OTK 2011, Nr 6A, poz. 61)

O wolności słowa i jego praktycznym znaczeniu dla społeczeństwa wspominali np. Kartezjusz w rozmowie ze szwedzką królową Krystyną (z Wazów): nawet jeśli nie zgadzam się z tobą, jestem gotowy do walki, abyś mógł wyrazić swoje zdanie. Zdanie to wiek później powtarzał Voltaire.

A. de Tocqueville z kolei był zdania, że do ogółu obywateli w państwie demokratycznym a nie do władzy publicznej należy ocenianie słuszności poglądów. Ograniczanie wolności słowa przez władze publiczne prowadzi w szybkim tempie do ustanowienia dyktatury (czego dowodem był tzw. realsoc, czyli ustrój panujący m.in. w PRL-u).

W wyroku z 8.7.2008 r. w sprawie Vajnai przeciwko Węgrom (skarga nr 33629/06) Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził, że wolność wyrażania poglądów obejmuje sytuacje, w których czyjeś wypowiedzi mogą ranić uczucia innych osób.

Dlatego choć in concreto słuszna krytyka głoszonych przez Janusza Górzyńskiego poglądów rani cokolwiek rozdętą własną miłość Rebeliantki absolutnie nie jest i nie może być to powodem, dla którego taka ocena miałaby być zaniechana!

Zwłaszcza, że Janusz Górzyński poddaje nieustającej krytyce Kościół, system prawno-polityczny Polski oraz instytucje medialne funkcjonujące w naszym kraju, co musi budzić rozmaite uczucia – od pełnych uwielbienia (jak u Rebeliantki) po krytyczne (jak m. in. moje).

 

Należy także mieć na uwadze, że wypowiedzi i inne poczynania Janusza Górzyńskiego ocierają się o naruszenie prawa (przede wszystkim o obrazę uczuć religijnych innych osób).

 

Do głowy jednak nie przyszłoby mi wygrażać wzorem Manipulantki naruszonym prawdopodobnie przepisem prawa karnego!

Czy też ewidentnym złamaniem przez nią ciszy wyborczej!

Albowiem wolność słowa dla mnie, jako dość zaawansowanego stażem „człowieka pióra” (40 lat w końcu) jest jedną z najważniejszych zdobyczy cywilizacji Białego Człowieka. ;)

 

Tymczasem w kontrze zamiast argumentów, mogących choć nieco uprawdopodobnić szokujące dla każdego myślącego człowieka poglądy słyszę zdartą płytę – wybiórcze cytaty, stalking etc.

Tymczasem cytaty dokładnie odpowiadają kontekstowi całej wypowiedzi i stanowią clou tejże.

Co do stalkingu zaś warto przyswoić sobie, że czym z art. 190a § 1 obejmuje zupełnie inne zachowania.

Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność,

podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

 

Krytyka cudzych poglądów nie jest naruszeniem cudzej prywatności.

Krytyka wygłaszanych publicznie poglądów rozpowszechnianych z zamiarem, by trafiły do nieograniczonego kręgu osób nie jest nękaniem!

 

Tak samo zresztą, jak uporczywe zamieszczanie w przestrzeni publicznej swoich „przemówień” i „wykładów” przez abiturienta Janusza Górzyńskiego nie jest nękaniem potencjalnych odbiorców aczkolwiek potocznie tak może być postrzegane. ;)

 

Ani ja, ani też żaden inny bloger nie ujawniliśmy prywatnych danych dotyczących Janusza Górzyńskiego. Jeśli chodzi o nie gojące się rany na nogach, co z prawdopodobieństwem bliskim pewności stanowi objaw źle leczonej cukrzycy typu II uczyniła to… sama Rebeliantka!

Informacja o co najmniej dwukrotnym umorzeniu spraw karnych p-ko Januszowi Górzyńskiemu ze względu na jego niepoczytalność w chwili czynu została ujawniona publicznie w odpowiedzi na pytanie senatora Czesława Ryszki i znajduje się w przestrzeni publicznej dostępna dla każdego.

 

Cóż więc takiego „prywatnego” znalazło się w moich tekstach, co miało zostać ukryte przed społeczeństwem wg Rebeliantki i jej brata?

Jeśli ktoś ekshibicjonistycznie wywleka swoje sprawy do netu nie może mieć pretensji, że ktoś inny za pomocą wyszukiwarki google’a odnajduje je w ciągu kilku sekund.

 

I na koniec. Do bytu przestępstwa, które to wg Manipulantki popełnia każdy, kto krytykuje odjechane poglądy jej brata należy wzbudzanie uzasadnionego okolicznościami poczucia zagrożenia.

Tymczasem ponad wszelką wątpliwość ani jedno słowo w moim tekście nie mogło wywołać takiego poczucia u Janusza Górzyńskiego.

Ani moje, ani żadnego innego blogera.

Obawa zaś przed krytyką nie stanowi znamion wymienianego z lubością przez Rebeliantkę przestępstwa.

 

Niestety, nie jest to jedyny przypadek, gdy starsza pani z Czechowic robiła z siebie pośmiewisko powołując się na przepis, który absolutnie nie miał zastosowania.

http://1do10.blogspot.com/2015/05/rebeliantka-czyli-osoba-ktorej-spada.html

 

Ale, jak to przed wiekami mówił niejaki Sacho Pansa – niech żyje kura, choćby z pypciem.;)

 

15.10 2019

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.7 (głosów:7)