Prawo do rozwodu. Kolejna manipulacja Rebeliantki

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Idee

Występując w obronie Janusza Górzyńskiego, którego to antykatolickie i antyludzkie poglądy nagłośniłem najstarsza polska (?) blogerka bezczelnie kłamie.

 

W pełnym inwektyw pod moim adresem tekście (cóż, starsza Pani nie potrafi już pisać merytorycznie, o ile umiała kiedykolwiek) Rebeliantka powołuje się na wyrok Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu wydany w sprawie Babiarz przeciwko Polsce interpretując go w ten sposób, że najwyższy Trybunał Praw Człowieka zakazuje rozwodów.

 

Jednocześnie łże twierdząc, jakobym kiedykolwiek pisał o „prawie do rozwodu”.

 

Tymczasem istotą wyroku z dnia 10 stycznia 2017 r. (skarga nr 1955/10) nie jest zakaz rozwodu jako takiego, ale uznanie oczywistej oczywistości dla każdego z wyjątkiem zaślepionego nienawiścią do byłej żony rozwodnika - postanowienia Konwencji nie mogą być interpretowane jako gwarantujące możliwość uzyskania rozwodu ani określonego wyniku postępowania rozwodowego.

 

Zdaniem Trybunału nie zostało stwierdzone, że zgodnie z polskim prawem odmowa orzeczenia rozwodu tworzy res iudicata, zapobiegając w ten sposób skarżącemu złożenia nowego pozwu rozwodowego na późniejszym etapie, jeśli zmieniłyby się okoliczności.

 

Zdaniem Trybunału, jeżeli przepisy Konwencji nie mogą być interpretowane jako gwarancja możliwości, zgodnie z prawem krajowym, uzyskania rozwodu, to nie mogą, a fortiori, być interpretowane jako gwarancja korzystnego rezultatu w postępowaniu rozwodowym ustanowionego na mocy przepisu tego prawa pozwalającego na rozwód.

Biorąc pod uwagę powyższe, Trybunał uznał, że nie doszło do naruszenia prawa skarżącego do zawarcia małżeństwa i że w okolicznościach niniejszej sprawy pozytywne obowiązki wynikające z art. 8 Konwencji (zobacz akapit 47 powyżej) nie nakładają na polskie władze obowiązku zaakceptowania pozwu rozwodowego złożonego przez skarżącego.

 

Z powyższego wynika, że nie doszło do naruszenia ani art. 8, ani art. 12 Konwencji, przy założeniu, że ten ostatni przepis został zastosowany.

(cytaty: https://etpcz.ms.gov.pl/etpccontent/$N/990000000000001_I_ETPC_001955_2010_Wy_2017-01-10_001 )

 

Jak to rozumieć?

 

Ano po prostu. Nie istnieje prawo do rozwodu tak samo, jak nie istnieje prawo do ukończenia studiów wyższych.

Pomimo tego, że jest prawo do nauki.

 

Prawo do życia nie oznacza prawa do braku jakiejkolwiek choroby, w szczególności psychicznej.

 

Tymczasem Rebeliantka publikując tradycyjnie durnowaty tekst chce wymusić na swoich zwolennikach (a są jeszcze tacy?) uznanie, że antypolski i antykatolicki bełkot jej brata zgodny jest z mocno lewicującą linią europejskiego Trybunału.

 

Jest zatem za karaniem śmiercią rozwódek i za zakazem alimentów.

 

Tymczasem ETPCz nie jest przeciw rozwodom w ogólności.

 

Uznał jednak, że z zagwarantowanego art. 12 europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności o treści:

Mężczyźni i kobiety w wieku małżeńskim mają prawo do zawarcia małżeństwa i założenia rodziny, zgodnie z ustawami krajowymi regulującymi korzystanie z tego prawa.”

nie wynika prawo do rozwodu nawet w celu poślubienia kolejnego małżonka.

 

Gdyby było inaczej wrócilibyśmy do rozwiązań lansowanych ongiś jeszcze w Rosji Sowieckiej przez niejaką Aleksandrę Kołłontaj – o rozwodzie decydowało złożenie oświadczenia woli drugiej stronie np. telegraficznie czy na odwrocie kartki pocztowej.

 

O rozwodzie decyduje sąd i dlatego nie ma i być nie może gwarancji wyniku.

 

Dodatkowo ETPCz w sprawie Babiarz przeciw Polsce podkreślił, że odmowa rozwodu skarżącemu nie oznacza, że kolejny pozew złożony przez niego zostanie oddalony.

Musi spełnić jedynie warunki przewidziane w ustawie.

 

Na marginesie trzeba zauważyć, że polskie sądy dokładnie wg tych samych przepisów orzekły prawomocnie rozwód brata i bratowej Rebeliantki, zaś buńczucznie zapowiadany wniosek o wznowienie postępowania zwyczajnie trafił do kosza jako oczywiście bezzasadny.

 

Wygląda więc na to, proszę państwa, że kto się jak przezywa ten się tak sam nazywa.

 

23. 09 2019

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.5 (głosów:8)

Komentarze

I wypowiadasz się w sprawach, gdzie nie znasz materiału dowodowego.

Dodatkowo zniekształcasz wypowiedzi innych osób i wypaczasz ich sens.

W projekcie kodeksu karnego, który trafił w styczniu do opiniowania, Ministerstwo Sprawiedliwości proponuje zaostrzenie kar za stalking. Obecnie za uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej, co wzbudza uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia, poniżenia lub udręczenia lub w istotnym stopniu narusza prywatność grozi do trzech lat więzienia - ma grozić od 3 miesięcy do 5 lat.

Za zniesławienia i znieważanie jest dodatkowa odpowiedzialność karna.

Do żadnych kolejnych znieważeń, pomówień i stalkingu z twojej strony nie będę się odnosić.

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-4

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1603609

Wszystko mieszasz i krzyczysz, że to ty masz rację. Żenująca jesteś po prostu. Wstyd.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-2
#1603626