Telewizja zdycha!

Obrazek użytkownika gps65
Kraj

Koń­czy się te­le­wi­zja, za­czy­na się wol­no­ść

  Upa­dek te­le­wi­zji li­ne­ar­nej nie je­st już pro­ce­sem, le­cz fak­tem. Wiel­kie kor­po­ra­cje wi­dzą to wy­raź­niej niż wi­dzo­wie. Net­flix ku­pu­jąc War­ner Bros Di­sco­ve­ry bie­rze tyl­ko stre­aming i pro­duk­cję fil­mo­wą, ale zo­sta­wia te­le­wi­zyj­ną czę­ść w sta­ry­ch struk­tu­ra­ch. Dla­te­go, że te­le­wi­zja je­st bez przy­szło­ści, więc po co ku­po­wać roz­kła­da­ją­ce­go się tru­pa? W Pol­sce na­wet nie trze­ba pa­trzeć na glo­bal­ne ryn­ki, że­by to do­strzec. Ka­nał Ze­ro Sta­now­skie­go stał się ba­ne­rem nad gro­bem te­le­wi­zji, a mło­de po­ko­le­nia trak­tu­ją te­le­wi­zor jak za­by­tek po ro­dzi­ca­ch. Wła­dza in­for­ma­cyj­na, któ­rą przez de­ka­dy trzy­ma­li w gar­ści wła­ści­cie­le TVN i TVP, za­czy­na być war­ta mniej niż do­brze pro­wa­dzo­ny ka­nał na YouTu­be.

  W tym świe­cie daw­ne ple­mio­na po­li­tycz­ne bro­nią swo­ich twier­dz, choć twier­dze sto­ją już na ru­cho­my­ch pia­ska­ch. Pro­pa­gan­da KO ży­je dzię­ki TVN i TVP, PiS dzię­ki TV Re­pu­bli­ka, a ich od­bior­cy to ci, któ­rzy trwa­ją przy te­le­wi­zo­rze bar­dziej z przy­zwy­cza­je­nia niż z prze­ko­na­nia. Kon­fe­de­ra­cja by­ła za­wsze cia­łem ob­cym w tym kra­jo­bra­zie i pa­ra­dok­sal­nie dzię­ki te­mu wy­ra­sta dziś na be­ne­fi­cjen­ta tech­no­lo­gicz­nej zmia­ny. Gdy pro­pa­gan­da TV tra­ci wpływ, po­li­ty­ka wra­ca do tre­ści me­ry­to­rycz­nej. A tre­ścią dys­po­nu­ją dziś głów­nie twór­cy in­ter­ne­to­wi.

Na­ro­dzi­ny eko­sys­te­mu za­mia­st jed­nej sta­cji

  Je­że­li In­ter­net je­st po­lem bi­twy o wła­dzę, to wol­no­ściow­cy po­win­ni prze­stać ma­rzyć o wła­snej te­le­wi­zji i za­cząć bu­do­wać eko­sys­tem me­dial­ny. Te­le­wi­zja je­st for­mą scen­tra­li­zo­wa­ną, opar­tą na bu­dże­cie i kon­ce­sji. In­ter­net je­st for­mą zde­cen­tra­li­zo­wa­ną, opar­tą na twór­czo­ści i za­ufa­niu. To ozna­cza ko­niecz­no­ść zmia­ny pa­ra­dyg­ma­tu: nie two­rzyć jed­ne­go ka­na­łu, le­cz set­ki gło­sów. Nie bu­do­wać an­te­ny, le­cz bu­do­wać kul­tu­rę. My, li­ber­ta­ria­nie, pi­sze­my o tym od lat: de­cen­tra­li­za­ja to przy­szło­ść świa­ta!

  Dla­te­go ru­ch wol­no­ścio­wy po­wi­nien roz­wi­jać nie par­tię me­dial­ną, ale cy­wi­li­za­cję me­dial­ną. To ozna­cza wspie­ra­nie twór­ców, któ­rzy two­rzą war­to­ścio­wy prze­kaz: youtu­be­rów ana­li­zu­ją­cy­ch eko­no­mię, ko­men­ta­to­rów tech­no­lo­gii, blo­ge­rów fi­lo­zo­fu­ją­cy­ch o pań­stwie, pu­bli­cy­stów de­ma­sku­ją­cy­ch ab­sur­dy po­dat­ko­we, au­to­rów pro­wo­ku­ją­cy­ch do my­śle­nia. W tym li­ber­ta­rian ta­ki­ch jak ja. Nie­za­leż­ny­ch, wol­no­ścio­wy­ch twór­ców w Pol­sce je­st wie­lu, ale są ni­szo­wi, nie­mniej wkrót­ce na­sz wpływ bę­dzie więk­szy niż ca­ły bu­dżet kam­pa­nii wy­bor­czy­ch, je­śli tyl­ko ktoś po­tra­fi nas wy­ko­rzy­stać po­li­tycz­nie. A my się po­li­ty­ką in­te­re­su­je­my i chęt­nie się da­my wy­ko­rzy­stać. Nie by po­wie­lać prze­kaz par­tyj­ny, ale by par­tia pro­mo­wa­ła na­sz prze­kaz.

Twór­ca ja­ko ośro­dek cięż­ko­ści no­wej po­li­ty­ki

  Te­le­wi­zja by­ła do­me­ną re­dak­cji. In­ter­net je­st do­me­ną wol­ny­ch lu­dzi. To twór­ca sta­je się mar­ką, nie in­sty­tu­cja. I wła­śnie dla­te­go wol­no­ściow­cy po­win­ni bu­do­wać śro­do­wi­sko wie­lu twór­ców, nie me­dium cen­tral­ne, nie prze­kaz jed­ne­go czy kil­ku li­de­rów. Każ­dy au­tor, któ­ry ro­zu­mie dy­na­mi­kę tech­no­lo­gii, eko­no­mii i kul­tu­ry, je­st wart wię­cej niż bil­l­bo­ar­dy i stu­dia na­gra­nio­we. Blo­ger ana­li­zu­ją­cy po­li­ty­kę w du­chu li­ber­ta­riań­skim do­trze wkrót­ce da­lej niż re­dak­cje za mi­lio­ny. Youtu­ber, któ­ry jed­nym od­cin­kiem oba­la fi­skal­ne mi­ty, zro­bi wię­cej dla świa­do­mo­ści eko­no­micz­nej niż ca­ło­rocz­ne kam­pa­nie spo­łecz­ne pań­stwa.

  To nie je­st już mar­gi­nes. To sta­je się cen­trum. Twór­ca nie­za­leż­ny sta­je się współ­cze­snym po­le­mi­stą, na­uczy­cie­lem i re­dak­to­rem w jed­nej oso­bie. I je­że­li ru­ch wol­no­ścio­wy te­go nie wy­ko­rzy­sta, zro­bi to ktoś in­ny. Dla­te­go po­trzeb­na je­st stra­te­gia wspie­ra­nia nie ty­le me­diów wol­no­ścio­wy­ch, ile wol­no­ścio­wy­ch lu­dzi, któ­rzy two­rzą me­dial­ne świa­ty. Po­li­tycz­ny ru­ch wol­no­ściow­ców po­wi­nien być we­hi­ku­łem, któ­ry po­zwa­la nam do­trzeć da­lej.

In­we­sty­cja w kul­tu­rę za­mia­st w kam­pa­nię

  Gdy par­tie po­li­tycz­ne wy­da­ją dzie­siąt­ki mi­lio­nów na pla­ka­ty i spo­ty, wol­no­ściow­cy po­win­ni wy­da­wać te sa­me pie­nią­dze na kul­tu­rę. Le­piej sfi­nan­so­wać se­rię do­ku­men­tów o hi­sto­rii Pol­ski, niż ty­siąc bil­l­bo­ar­dów. Le­piej stwo­rzyć cy­kl roz­mów o wła­sno­ści pry­wat­nej, niż ko­lej­ne par­tyj­ne re­kla­my. Le­piej wes­przeć au­to­rów pra­cu­ją­cy­ch nad po­pu­la­ry­za­cją au­stra­iac­kiej eko­no­mii, niż pła­cić te­le­wi­zjom za se­kun­dę an­te­ny. Po­li­ty­ka nie zmie­nia się przez kam­pa­nie. Po­li­ty­ka zmie­nia się przez dłu­go­fa­lo­wy wpływ kul­tu­ro­wy, ge­ne­ro­wa­ny przez mi­lio­ny twór­ców.

  Z te­go wy­ni­ka pro­sty wnio­sek. Ru­ch wol­no­ścio­wy nie wy­gra, do­pó­ki nie za­cznie bu­do­wać kul­tu­ry swo­ich tre­ści. A kul­tu­ra ta po­win­na być or­ga­nicz­na, od­dol­na i wie­lo­ogni­sko­wa. To ona two­rzy dłu­go­ter­mi­no­wą zmia­nę men­tal­ną, a ta zmia­na z ko­lei two­rzy no­we za­ple­cze po­li­tycz­ne. Pra­wi­co­wi po­li­ty­cy po­win­ni wspie­rać pra­wi­co­wy­ch over­to­ni­stów, bo dzię­ki prze­su­wa­niu okna Over­to­na na pra­wo sa­mi naj­bar­dziej ko­rzy­sta­ją.

Zde­cen­tra­li­zo­wa­ne me­dia ja­ko na­rzę­dzie eman­cy­pa­cji po­li­tycz­nej

  Sys­tem te­le­wi­zyj­ny je­st na­rzę­dziem wła­dzy. Sys­tem in­ter­ne­to­wy bę­dzie na­rzę­dziem eman­cy­pa­cji od wła­dzy. Roz­bi­cie mo­no­po­lu in­for­ma­cyj­ne­go je­st pierw­szym eta­pem roz­bi­cia mo­no­po­lu po­li­tycz­ne­go. Kon­fe­de­ra­cja i każ­dy ru­ch wol­no­ścio­wy po­win­na nie ty­le wal­czyć o wpły­wy w te­le­wi­zji, co wspie­rać roz­wój zde­cen­tra­li­zo­wa­nej sce­ny me­dial­nej. Im wię­cej je­st wol­ny­ch gło­sów, tym mniej wła­dzy ma pań­stwo­wa nar­ra­cja. Im wię­cej je­st ana­li­ty­ków-ama­to­rów, tym mniej miej­sca zo­sta­je na cen­tral­ną pro­pa­gan­dę. Im wię­cej twór­ców, tym więk­szy plu­ra­li­zm my­śli. I w ta­kiej róż­no­rod­no­ści li­ber­ta­ria­ni­zm od­dy­cha peł­ną pier­sią.

Re­wo­lu­cja tech­no­lo­gicz­na pro­wa­dzi do re­wo­lu­cji cy­wi­li­za­cyj­nej

  Roz­pad te­le­wi­zyj­ny­ch mo­no­po­li nie je­st wy­łącz­nie me­dial­nym epi­zo­dem. Je­st zwia­stu­nem bar­dziej za­sad­ni­czej zmia­ny. De­cen­tra­li­za­cja in­for­ma­cji pro­wa­dzi do de­cen­tra­li­za­cji in­sty­tu­cji. A de­cen­tra­li­za­cja in­sty­tu­cji pro­wa­dzi do ero­zji pań­stw ja­ko struk­tur mo­no­po­li­stycz­ny­ch. Tech­no­lo­gia sprzy­ja wol­no­ści, bo roz­pra­sza wła­dzę. In­ter­net sprzy­ja wol­no­ści, bo roz­pra­sza nar­ra­cję. A przy­szłe sys­te­my or­ga­ni­za­cji spo­łecz­nej bę­dą bar­dziej przy­po­mi­nać anar­cho­ka­pi­ta­li­zm niż biu­ro­kra­tycz­ne pań­stwo XX wie­ku.

  I wła­śnie dla­te­go je­st to czas ogrom­nej szan­sy. Upa­dek te­le­wi­zji nie je­st koń­cem sta­re­go świa­ta. Je­st po­cząt­kiem no­we­go. Świa­ta, w któ­rym wol­no­ściow­cy nie mu­szą już pro­sić o głos, bo sa­mi sta­ją się gło­sem. Świa­ta, w któ­rym jed­na an­te­na tra­ci moc, a ty­sią­ce ka­na­łów zy­sku­ją wpływ. Świa­ta, w któ­rym twór­czo­ść nie­za­leż­ny­ch au­to­rów two­rzy prze­strzeń, któ­rej nie da się za­mknąć de­cy­zją pre­ze­sa pań­stwo­wej te­le­wi­zji, czy pre­mie­ra pań­stwa.

Grzegorz GPS Świderski
]]>https://t.me/KanalBlogeraGPS]]>
]]>https://Twitter.com/gps65]]>
]]>https://www.youtube.com/@GPSiPrzyjaciele]]>

PS. Nie bę­dę pła­kać po te­le­wi­zji, mi­mo że się na niej wy­cho­wa­łem — na Te­le­ran­ku, Klos­sie, Ko­brze i Ka­ba­re­cie Star­szy­ch Pa­nów. Jed­nak sam DTV prze­bi­ja to wszyst­ko. Nie­ch zdy­cha sta­ra ję­dza, bo wię­cej zła uczy­ni­ła niż do­bra. Tak sa­mo nie bę­dę pła­kał, jak zbu­rzą PKiN, mi­mo że mam do nie­go du­ży sen­ty­ment, pod nim cho­dzi­łem do pod­sta­wów­ki, a w nim stu­dio­wa­łem. 

4
Twoja ocena: Brak Średnia: 3.1 (4 głosy)

Komentarze

 Gdyby nie kroplówka od tzw.wspierających interesariuszy.

 Ich charakter? Jak padliny na łóżkach.

 Wielokrotnie pacykowanej, naciąganej, botoksowanej. Wypychanej przed kamery.

 Vide symbole typu miss.Mopogłowa czy Wieczny Starzec/ Młodzian w okularach z bananem czy drugi również nosiciel Okularów. Oraz deprawator młodzieży tarzającej się w błocie.

 Na razie niektóre media netowe starają się dotrzeć do starszych dzięki zdobywaniu koncesji( kulawych bo np.na MUX8 o słabej propagacji ). Tak działa Republika, WPolsce. Zaraz będzie Kanał Zero.

 Ale gnojówka zrobi wszystko by ograniczyć zasięg w rozsiewie. Jeszcze by po przegapieniu czegoś starsi poszukali tego w necie...

 Nie wiedzą że przegapili, nie poszukają. Gnidy tak kombinują.

 Skąd wiem?

 Miastowieś leży w dziurze MUX- owej.

 Nawet aktywne kierunkówki nic nie dają.

 A większość ludzi nie mieszka na osiedlach z kablówką.

 

 

Vote up!
5
Vote down!
0

Dr.brian

#1671279

Najbłyskotliwszy bloger czy youtuber nie jest w stanie dostarczyć błyskawicznie informacji. Tylko instytucjonalna TV może natychmiast wysłać reportera na miejsce, gdzie się coś dzieje. Dlatego sądy o niechybnej śmierci telewizji uważam za przedwczesne.
A teraz o libertarianizmie jako remedium na wszelkie problemy.
Tak się złożyło, że miałem kontakty z amerykańskimi libertarianami. Mieli wielkie plany ("kopniemy stolik i wyślemy republikanów i demokratów do diabła"), ale tradycyjny dwupartyjny system w Ameryce trzyma się nadal, Czytałem publikacje Cato Instytute, prace Ludwiga von Misesa (nawiasem mówiąc to mój krajan urodzony we Lwowie), książki Ayn Rand. Na pierwszy rzut oka wydają się b. przekonywujące, ale jak się zastanowić, to pojawiają się wątpliwości. Jak zapobiec sytuacji, w której jeden człowiek kupi cały świat? W propozycji tzw. austriackiej szkoły ekonomicznej musi nastąpić zjawisko bogacenia się bogatych i ubożenia biednych (jesteśmy tego świadkami nawet teraz, gdy istnieją pewne mechanizmy opiekuńcze nad biednymi). Nie fajny byłby świat rządzony przez skrajnych wolnościowców. Przypomina mi się jak  jeden z polityków Konfederacji mówił, że "Bosak jest wolnościowcem, ale on jest skrajnym wolnościowcem"). Teraz ten "skrajny wolnościowiec" wyrósł z libertarianizmu i został... ludowcem. Tak - Artur Dziambor jest teraz w PSL, tej komunistycznej skamienialinie...

Vote up!
1
Vote down!
-1

Leopold

#1671309

 Naraz. Dziś każdy może się znaleźć w centrum wydarzeń i wrzucić relację do netu bez dodawania treści: co poeta chciał nam przez to powiedzieć. I jak mamy to rozumieć.

 Czyli sam przekaz bez manipulacji. Zanim telewizja wyśle reportera, ekipę i podda wszystko propagandowej obróbce.

 

Vote up!
2
Vote down!
0

Dr.brian

#1671334

Mylisz funkcję techniczną z modelem cywilizacyjnym. To, że instytucjonalna redakcja potrafi szybciej wysłać wóz transmisyjny, nie jest argumentem za telewizją jako systemem władzy informacyjnej, tylko za istnieniem agencji newsowych. Te już dziś działają w Internecie szybciej niż linearna ramówka. Wojny, katastrofy i przewroty najpierw pojawiają się na X, Telegramie i livestreamach świadków, a dopiero potem w TV – po filtrze redakcyjnym i politycznym.

Telewizja nie przegrywa dlatego, że jest wolna, tylko dlatego, że jest scentralizowana i spóźniona.

Druga rzecz: libertarianizm nie jest obietnicą kopnięcia stolika, tylko teorią ograniczania władzy przez rozproszenie. Pytanie: jak zapobiec temu, że jeden człowiek kupi cały świat?, jest pytaniem etatystycznym. W historii to państwo umożliwiało koncentrację kapitału poprzez przywileje, koncesje, banki centralne i regulacje. Bez państwowego parasola monopole padają szybciej, niż powstają. Polecić Ci traktaty naukowe to rozkminiające?

Bogacenie się bogatych i ubożenie biednych nie jest tezą szkoły austriackiej, tylko efektem inflacji i redystrybucji sterowanej politycznie. Najbiedniejsi tracą zawsze pierwsi, gdy państwo psuje pieniądz – i to jest empiryczny fakt, nie ideologia.

A anegdoty personalne typu Dziambor? To dowód na słabość ludzi, nie na fałsz idei. Z faktu, że ktoś porzucił wolność dla etatu, nie wynika, że wolność nie działa. Wynika tylko, że system nagradza konformizm.

Telewizja nie umrze biologicznie – umrze politycznie i kulturowo. Libertarianizm nie obiecuje raju – obiecuje mniej piekła. A to w czasach centralnej propagandy i państwowej inflacji jest już bardzo dużo.

Vote up!
2
Vote down!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1671336