Nowa historia: II wojna światowa zaczęła się 22 czerwca 1941 roku

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Historia

Odpowiedź na pytanie o początek II wojny światowej od lat należała do fundamentalnych zagadnień sowieckiej historiografii. Jeśli bowiem przyjąć, że 1 września 1939 r. lub też 3 tegoż miesiąca, gdy Niemcom wojnę wypowiedziała sojusznicza Wielka Brytania, to powstaje spora zagwozdka. Związek Sowiecki przez 1/3 wojny stał po stronie Hitlera.

I nie tylko stał. Wszak ilość agresji Imperium Zła Józefa Stalina w latach 1939-41 równoważyła w jakimś tam stopniu zdobycze niemieckie. Porównajmy.

1939: 1 września Niemcy atakują Polskę. Kiedy Wehrmachtowi zaczyna brakować amunicji, Luftwaffe zaś paliwa i bomb, do walki przystępują Sowieci. 17 września wschodnią granicę przekraczają siły wyposażone w ponad dwa razy więcej czołgów, niż liczyła 1 września armia niemiecka. Co więcej czołgi te są o wiele lepiej opancerzone i uzbrojone niż niemieckie. Z powietrza zaś agresji dokonuje 3300 samolotów (wobec 1300 niemieckich). Są one ciut wolniejsze od niemieckich (myśliwce), ale za to zdecydowanie lepiej uzbrojone.

Jedynie żołnierzy piechoty Niemcy mieli dwukrotnie więcej. Ale odium agresora spadło wyłącznie na Hitlera, choć pomoc armiom niemieckim Sowieci świadczyli od pierwszych godzin ataku.

Podział Polski na dwie strefy okupacyjne (49% Niemcy, 51% Sowieci) ma również swoją wymowę.

Późną jesienią, kiedy Wehrmacht lizał rany, a zakłady zbrojeniowe pracowały pełną parą, aby uzupełnić zużytą w Polsce amunicję, Stalin atakuje Finlandię. Poza walkami japońsko-chińskimi to jedyna wojna, jaka toczy się na Ziemi.

1940: 9 kwietnia Hitler zdobywa Danię i atakuje Norwegię. 10 maja zaś, gwałcąc neutralność Belgii, Holandii i Luksemburga uderza na Francję.

10 czerwca pada Norwegia, dwa tygodnie później (25) kapituluje Francja.

Tymczasem Rosja (zwana wówczas Związkiem Sowieckim) 13 marca zawiera układ pokojowy z Finlandią, w wyniku którego traci ona terytoria, na których żyło 12% jej populacji. Po zawarciu pokoju wszyscy opuścili tereny zajęte przez Sowietów. Od czerwca zaś okupuje terytoria trzech tzw. państw bałtyckich – Litwy, Łotwy i Estonii. 26 czerwca 1940 roku zajęła blisko 1/3 terytorium Rumunii.

To nie koniec żądań Stalina. Jesienią Mołotow zażądał udostępnienia baz dla floty w cieśninach duńskich, a także w Dardanelach. W tym drugim przypadku Niemcy mieli zachować neutralność wobec mającego nastąpić konfliktu.

Czy Rosja (wówczas Sowiety) była neutralna i stała z dala od wojny? Pytanie retoryczne.

Wszak począwszy od października 1939 roku Rosja wysyłała do Niemiec olbrzymie dostawy towarów – metali, paliwa, żywności.

Współpraca obu fuhrerów (brunatnego i czerwonego) była tak mocna, że Anglicy rozpoczęli planowanie nalotu na sowieckie zagłębie naftowe nad Morzem Kaspijskim, skąd wysyłana była ropa do Niemiec.

Jeśli więc uznamy, że II wojna światowa rozpoczęła się w 1939 roku to musimy dodać, że Stalin na jej początku był największym sojusznikiem Hitlera. Co więcej, bez sowieckich dostaw machina wojenna Hitlera musiałaby się zaciąć już po kampanii francuskiej. A na dodatek Rosja, podobnie jak Niemcy, była agresorem.

Jedynie kaprys historii sprawił, że sowiecka próba zdobycia kapitalistycznego świata, wcześniej odpowiednio zniszczonego przez Hitlera, spaliła na panewce.

Plan się nie udał, a Stalin, by przetrwać, musiał żebrać dostaw u tych, których jeszcze nie dawno usiłował zniszczyć.

Tylko jak o tym powiedzieć ludziom?

Stalinowscy propagandziści, nie wiadomo dlaczego nazywani „historykami”, podzielili zatem wojnę na dwa etapy. Pierwszy to była taka kłótnia w rodzinie. Jak tłumaczono po marksistowsku – narastające sprzeczności pomiędzy kapitalistami doprowadziły do jej wybuchu. Światową zaś stała się dopiero wtedy, gdy została zaatakowana Ojczyzna Proletariatu czyli Rosja.

Okazuje się, że ten schemat ciągle jest w użyciu. Polskojęzyczny rosjanin, Jacek Boki, na swoim blogu dokładnie używa tego schematu.

Przyjrzyjmy się poniższym wpisom.

Pierwsza dywizja Wehrmachtu składająca się z Białorusinów powstała jeszcze przed rozpoczęciem II wojny światowej. Był to odrębny pluton Brandenburskiego Pułku Specjalnego Przeznaczenia. W jej skład weszli byli żołnierze Wojska Polskiego narodowości białoruskiej.

Najwcześniej mogło to mieć miejsce pod koniec 1940 roku. Jak wiemy bowiem z historii, opartej na niemieckich zapisach, „Brandenburg” (i to jako batalion) został utworzony w grudniu 1939 roku.

Kolejny wpis Bokiego, świadczący niezbicie o przyjęciu przez niego stalinowskiej wersji historii:

Wraz z wybuchem II wojny światowej, niemieckie dowództwo utworzyło bazy w Warszawie i Białej Podlaskiej, w celu przerzutu białoruskich agentów na teren ZSRR.

Ale Biała Podlaska na mocy paktu Hitler-Stalin (zwanym też Ribbentrop - Mołotow) dostała się w 1939 roku Sowietom. Niemcy zdobyli ją dopiero na początku lipca 1941 roku.

Mamy zatem powrót do stalinizmu. Przypominam, że nawet za Breżniewa nikt nie miał wątpliwości, kiedy to rozpoczęła się II wojna światowa. Co prawda wówczas trwającą przez blisko dwa lata kolaborację Sowietów z III Rzeszą składano na karb rzekomego nieprzygotowania się do wojny. Oraz osłabienia armii czerwonej wywołanej czystką. Ba, kolportowano nawet ckliwą powiastkę, jak to naiwny Stalin dał się oszukać perfidnym Niemcom, którzy podrzucili mu sfałszowane dokumenty świadczące o zdradzie najwyższych oficerów.

Po latach, głównie dzięki pracy niezależnych historyków, okazało się, że to wierutna bzdura. Stalin po prostu oczyścił sztab z nieudaczników, których jedyną zasługą był udział w pacyfikacjach zbuntowanych przeciw władzy sowieckiej wsi i osad na sowieckiej prowincji.

A jeśli zamknął jakiegoś wybitnego w późniejszym okresie dowódcę, to kazał trzymać go przy życiu (vide: Rokossowski).

Ale wraz z Putinem wróciło stalinowskie podejście do historii. I znowu, jak 60 lat temu, II wojna światowa tak naprawdę miała na celu wyłącznie atak na Sowietów, a zatem wybuchła dopiero 22 czerwca 1941 roku. Logiczne aż do bólu…

Nic bardziej nie obnaża putinowskiej jaczejki w Polsce, jak kolportowanie tego typu kocopałów. Trzeba pamiętać o jeszcze jednym ważnym dla polskojęzycznych putinowców przesłaniu. Otóż sowieci przynieśli nam Polakom wyłącznie wolność, za co winniśmy im dozgonną wdzięczność.

Mordowali nas wyłącznie naziści i banderowcy – szlachetny sołdat sowiecki bronił zaś Polaków przed wyniszczeniem.

W wersji Bokiego inwokacja do Stalina wygląda tak:

Dlatego jest naszym obowiązkiem, bo Ojczyzna nigdy nie udziela urlopów dla swoich obrońców, gdy zagrożony jest jej biologiczny byt, nakazując nam wszystkim bez wyjątku, którzy posłuchają Jej wezwania, by w sposób szczególny, właśnie dzisiaj, wyraźnie i po imieniu wskazywać i nazywać po imieniu, odpowiedzialnych za zagładę Naszego Polskiego Narodu i wszystkich bez wyjątku jej wykonawców, zbrodniarzy spod znaku swastyki, tryzuba i spod znaku litewskiej i białoruskiej Pogoni.

A gdzie czerwony pentagram??? Gdzie sowieccy zbrodniarze???

Czyżby Boki nie słyszał nigdy o Zbrodni Katyńskiej???

Ani o Operacji Polskiej NKWD???

O wywózkach Polaków na Kołymę???

O mordowaniu więźniów politycznych po 22 czerwca 1941 r.???

Doprawdy trudno wyobrazić sobie, żeby w XXI wieku istniał ktoś, kto podaje się za Polaka, i udaje, że nic nie wie o zbrodniach sowieckich na Narodzie Polskim, choć liczbą ofiar przewyższyły te dokonane przez Litwinów, Białorusinów, Ukraińców, Azerów i Ormian liczone razem.

Ba, do 22 czerwca 1941 r. warunki życia stworzone Polakom na ziemiach okupowanych przez Sowietów były zdecydowanie gorsze od tych, jakie panowały w Generalnej Guberni i polskich ziemiach wcielonych do III Rzeszy.

O tym jednak czciciel UB i sowieckiego bandyty Świerczewskiego nie wydusił ani jednego słowa.

 

15.08 2023


 


 

Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (6 głosów)

Komentarze

nic w nim z Polaka...

 

nic w nim z Polaka

to totalnie załgana

kacapska sobaka! 

 

Vote up!
5
Vote down!
0

jan patmo

#1653788