Są jeszcze sędziowie w Warszawie
Wołodymyr Żurawlow jest już w domu.
Wydający orzeczenie odmawiające wydania domniemanego sprawcy wysadzenia ruskiego gazociągu NORD STREAM Niemcom sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie Dariusz Łubkowski ma sporą praktykę w podobnych sprawach.
W 2022 r. odmówił wydania Sciapana Pusciły, założyciela opozycyjnego portalu NEXTA. Z żądaniem wystąpiła Gubernia Mińska (d. Białoruś), co Łubkowski wyraźnie zaznaczył w uzasadnieniu:
– Po pierwsze nie można wydać kogoś organom wymiaru sprawiedliwości, jeśli ten wymiar sprawiedliwości w ogóle nie istnieje. Nie można wydać do państwa, które faktycznie państwem nie jest. (…) Kraj ten żąda wydania obywatela całkowicie niewinnego tylko dlatego, że ma inne poglądy niż psychopatyczny dyktator – dyktator, którego nie uznaje żadne cywilizowane państwo.
Z kolei w 2020 r. sędzia Łubkowski odmówił wydania na podstawie ENA Holandii małżeństwa, które zabrało swoją córkę z placówki opiekuńczej i uciekło do Polski.
…władze Holandii bez jakichkolwiek weryfikowalnych powodów zabrały rodzicom dziecko i nie pozwoliły na jakikolwiek kontakt przez ponad rok, działając tym samym z rażącym pogwałceniem wszelkich międzynarodowych standardów psychologicznych. Postępowanie władz holenderskich należy ocenić jako skrajnie nieludzkie i barbarzyńskie.
Do historii szwedzkiego barbarzyństwa wobec najmłodszych przeszła sprawa Rosjanina Denisa Lisowa. W momencie, gdy jego żona zachorowała na schizofrenię władze odebrały Lisowowi trzy córki i umieściły je… w muzułmańskiej rodzinie zastępczej!
Lisow uciekł do Polski wraz z rodziną, w wyniku czego Szwecja wydała ENA.
Oddalając szwedzki wniosek sędzia Łubkowski powiedział:
- Denis Lisow został postawiony przez władze szwedzkie w sytuacji bez wyjścia. Zostały mu odebrane dzieci, a jednocześnie postawiono mu warunki odzyskania dzieci niemożliwe do spełnienia, bo prawo stałego pobytu w Szwecji nie zostało mu przyznane.
Piątkowe postanowienie w sprawie Żurawlowa również przejdzie do historii.
Najważniejsza pod względem prawnym konstatacja polskiego sądu to brak właściwości miejscowej niemieckich organów ścigania.
Otóż Strafgesetzbuch (StGB) czyli niemiecki kodeks karny penalizuje czyny popełnione na terenie Niemiec bądź też na niemieckich statkach lub samolotach. Zarzucany czyn natomiast miał zostać popełniony na wodach międzynarodowych, gdzie z całą pewnością jurysdykcja niemiecka nie sięga.
Co prawda Federalny Trybunał Sprawiedliwości w Karlsruche użył prawniczego wybiegu. Otóż sprawcy mieli posłużyć się jachtem wynajętym na niemieckiej wyspie Rugia, co rzekomo oznaczało by jurysdykcję niemiecką.
Sędzia Łubkowski ośmieszył taką argumentację pytając retorycznie, czy jeśli sprawcy napadu na bank w Lipsku wynajęli samochód w Dreźnie to czyn został popełniony w Lipsku???
To jednak nie jedyny argument. Sędzia przytoczył obszernie argumentację obrony dotyczącą… braku praworządności w Niemczech.
Jako przykład całkowitego upolitycznienia niemieckiego sądownictwa, obrona wskazała, że sędziowie są mianowani i awansowani w Niemczech przez polityków. Obsadzenie sądów niemieckich, a w tym przede wszystkim sądów federalnych, następuje działaczami partyjnymi i w końcu brak u sędziów niemieckich immunitetu materialnego. I ta ostatnia okoliczność zdaniem obrony jest najistotniejsza, albowiem w Niemczech sędziowie są karani na kary pozbawienia wolności za swoje wyroki. (…)
Obrona podniosła także kwestię głębokiej infiltracji niemieckich polityków, od których z kolei całkowicie mają być zależni sędziowie. I skorumpowania przez Rosję niemieckich elit politycznych, na czele z byłym kanclerzem Gerhardem Schröderem. Ta infiltracja i korupcja, zdaniem obrony, mogłaby doprowadzić do wydania ściganego z Niemiec do Rosji, skąd, jak z kolei podniósł ścigany, żywy by nie wrócił. W rzeczy samej sprawa ta ma niezwykle emocjonalny kontekst polityczny.
Jak już ongiś pisałem próba ukarania za niszczenie ruskiego mienia przez niemiecki sąd to jawna aberracja.
Pogląd ten podziela sędzia Dariusz Łubkowski:
Niemcy usiłują ścigać Włodymyra Żurawlowa za zniszczenie rosyjskiej własności. Należy zadać przy tym retoryczne pytanie. Czy Ukraina niszcząc choćby w tej chwili krytyczną infrastrukturę Rosji powinna najpierw sprawdzać strukturę własnościową celów i wybierać tylko takie cele, których nawet mniejszościowym udziałowcem nie są Niemcy, bo w przeciwnym razie żołnierze ukraińscy i dowódcy ukraińscy będą ścigani przez władze niemieckie?
Powyższe powiązane z obszernymi rozważaniami na temat prawa wojny i koncepcji wojn sprawiedliwej doprowadziły sąd do ostatecznej konkluzji:
Powtórzę, państwo niemieckie nie ma jurysdykcji do ścigania jakiejkolwiek osoby fizycznej za spowodowanie eksplozji rurociągów Nord Stream 1 i 2 i nie miało podstaw do użycia prawa Unii Europejskiej, wydając europejski nakaz aresztowania. Z tych wszystkich przyczyn sąd orzekł jak w części dyspozytywnej. To orzeczenie nie jest prawomocne. Może być zaskarżone do Sądu Apelacyjnego w Warszawie w formie zażalenia, które może być wywiedzione za pośrednictwem Sądu Okręgowego w Warszawie, w terminie trzech dni od dnia dzisiejszego. To wszystko. Zamykam posiedzenie. Proszę opuścić salę rozpraw.
Polskojęzyczne media należące do Niemców na razie udają, że godzą się z wyrokiem sądu.
Zobaczymy.
Na razie postanowienie jest jeszcze nieprawomocne.
Czy prokuratura Żurka złoży zażalenie???
17.10 2025
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 157 odsłon


