Koniec ONZ

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Świat

Uprowadzenie podającego się za demokratycznie wybranego prezydenta Wenezueli niejakiego Nicolása Maduro wywołało istną drżączkę połączoną z coraz wyraźniejszą sr.czką wśród czołowych przedstawicieli światowego lewactwa.

Bo jakże to? USA wszak naruszyły bezkarnie prawo międzynarodowe porywając „prezydenta” suwerennego kraju.

Na naszym podwórku upust tej lewackiej wiary w POstępowość Świata dał wyraz senator Jan Filip Libicki, w przeszłości członek bodaj wszelkich istniejących w Polsce partii poza SLD i pochodnymi.

W opublikowanym na portalu salon24 tekście Trump atakuje Wenezuelę – naprawdę zły znak… pisze:

Wczoraj wojska amerykańskie, na rozkaz Donalda Trumpa, zaatakowały Wenezuelę i uprowadziły do Stanów Zjednoczonych jej prezydenta Nicolása Maduro. Oczywiście, Maduro był dyktatorem i gnębił własnych obywateli. Ale to w żaden sposób nie unieważnia faktu, że decyzja Donalda Trumpa jest ruchem skrajnie niebezpiecznym i głęboko kontrowersyjnym.

(…) Generał Roman Polko, współpracownik śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, powiedział wprost: atakując Wenezuelę, Donald Trump złamał prawo międzynarodowe. To nie są słowa byle kogo – to opinia polskiego generała, bliskiego jednemu z najbardziej proamerykańskich prezydentów w naszej historii.

Jeśli ma rację, to znaczy, że dożyliśmy naprawdę złych czasów. Czasów – mówiąc delikatnie – niezbyt dobrego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Smutne to i głęboko niepokojące.

A wszystko dlatego, że usunięcie lewackiego uzurpatora może być inspiracją dla Putina.

Zdaniem cytowanego:

Jeśli zestawimy ten ruch USA z ogłoszoną niedawno strategią bezpieczeństwa, jak też fakt, że Donald Trump wręcz schlebia Władimirowi Putinowi i go adoruje, to naturalne staje się jedno: Putin może powiedzieć – „Trump weźmie sobie Wenezuelę, a mnie odda Ukrainę”. Czy naprawdę jesteśmy pewni, że tak się nie stanie? Ja raczej sądzę, że stanie się dokładnie odwrotnie – że Trump, jako biznesmen, prędzej się na taki „deal” zgodzi, niż go odrzuci.

Nie trzeba tłumaczyć, co to oznaczałoby dla Polski. Tym bardziej że Trump od dawna twierdzi, iż prezydent Ukrainy nie jest w pełni legalny, bo nie poddał się w odpowiednim czasie weryfikacji wyborczej. Jeśli więc Putin postanowiłby go porwać, mógłby powiedzieć – w swojej chorej, ale wewnętrznie spójnej logice – że po prostu uprowadził „nielegalnego dyktatora”.

Trzeba przypomnieć osobie senatorskiej Libickiej, że różnica pomiędzy nadterminowym prezydentem Ukrainy a wenezuelskim dyktatorem jest taka, że ten pierwszy wygrał legalnie wybory zaś drugi ordynarnie je sfałszował.

I jeśli Zełenski jest uznawany za prezydenta nawet przez Donalda Trumpa to Maduro jedynie przez państwa tworzące dzisiaj zaczątek osi zła z Rosją na czele.

Wróćmy jednak do zarzutu generała Polko wedle którego Trump złamał prawo międzynarodowe.

Zarzuty szeregu polskich lewaków (w tym Zandberga) idą właśnie w tą stronę.

Maduro owszem be, ale by go usunąć trzeba by było wspólnej akcji międzynarodowej pod egidą ONZ.

I tu urywa się narracja lewactwa. 😉

A szkoda, bowiem musieliby dopowiedzieć, że w świetle międzynarodowego prawa ludzie tacy jak Maduro dekadami mogliby pozostawać bezkarni.

Powodów należy szukać w wadliwej organizacji ONZ.

Otóż rezolucja powołująca specjalne siły porządkowe w celu usunięcia jakiegoś bandyty gnębiącego własną ludność wymaga pełnej zgody stałych członków Rady Bezpieczeństwa.

Czyli USA, Francji, Wielkiej Brytanii oraz… Chin i Rosji.

Każde z tych mocarstw (zastanowić się należałoby nad obecnością w tym gronie Francji czy Wielkiej Brytanii) dysponuje prawem weta.

A znajdująca się od ponad pokolenia we władaniu soldateski komunistycznej Wenezuela akurat z Rosją i Chinami ma wręcz wzorowe stosunki.

Dlatego w przeszłości mogły funkcjonować reżimy takie jak Pol Pota w Kambodży (przypominam, że wymordował ponad 30% własnego Narodu).

Gdyby ONZ istniała w 1939 roku agresja Niemiec na Polskę i inne kraje nie spotkałaby się z jakimikolwiek sankcjami, bo Związek Sowiecki powiedziałby NIET!

Co więcej, próbowano by nałożyć sankcje na… Wielką Brytanię za próby utrudnienia wolnego handlu z III Rzeszą (czyli ówczesnymi Niemcami) poprzez ustanowienie blokady morskiej..

Powoływanie się zatem na prawo międzynarodowe w 2026 roku to nic innego jak tylko szukanie wymówki, aby nic nie robić.

Liczenie zaś na przebudzenie Narodu może oznaczać odłożenie sprawy nawet na kilka pokoleń.

Jednak dla Libickiego i jemu podobnych błyskawiczna akcja amerykańskich komandosów trwająca w sumie krócej niż przesławna prezydentura Trzaskowskiego jawi się tym samym, czym trwająca już prawie czwarty rok ludobójcza agresja Putina na Ukrainę.

Co prawda jeszcze nie słychać nawoływań do zbrojenia się UE przeciwko dwóm wrogom – USA i Rosji, ale tekst osoby senatorskiej Libickiej niebezpiecznie zahacza o takie stanowisko.

Znana ze swoich protuskowych sympatii ekonomistka Alicja Defratyka zupełnie bez cienia refleksji zrównuje Trumpa z Putinem.

Jednocześnie ci sami ludzie (osoby ludzkie) nie widzą nic zdrożnego w łamaniu suwerenności Polski przez Komisję Europejską i jej organ quasisądowy TSUE.

Wygląda na to, że wygłoszone ongiś przez Lenina zdanie:

- moralne jest to, co służy klasie robotniczej!

przy czym za emanację ww. klasy uważał siebie i swoich najbliższych towarzyszy nadal święci triumfy wśród światowego lewactwa.

Dyktator, a raczej szef państwowego kartelu narkotykowego Maduro jest cacy, bowiem opowiada się przeciw prawicy.

A ludzie, ginący w wenezuelskich łagrach czy też zmuszani do ucieczki nie liczą się zupełnie.

Tak samo jak amerykańskie ofiary wenezuelskich narkotyków (80-100 tys. przypadków śmierci rocznie!).

Bo przecież chodzi o stworzenie nowego człowieka.

I nowy (niekoniecznie) wspaniały świat. A wiadomo, że tam, gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą…

Dlatego Trump jest wrogiem większym od Putina.*

Nie dość, że zagradza drogę lewakom, to jeszcze tego nie ukrywa.

6.01 2026

_______________________________________

* A gdyby Putin zezwolił na „marsze równości’ i zezwolił na małżeństwa jednopłciowe oraz homoadopcje? Jak wtedy wyglądałaby narracja?

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (4 głosy)

Komentarze

Wyprodukowane w Wenezueli irańskie drony. Te samobójcze lub kamikaze drony są wykorzystywane w rojach dronów i zostały opracowane i wyprodukowane w Iranie.
Armia rosyjska używa tych dronów na Ukrainie i zamówiła ich 2400 sztuk.
Również Huti w Jemenie używają tych dronów.

Istnieją wyraźne powiązania między Iranem a Wenezuelą, podobnie jak między Chinami,
a Wenezuelą.

Program dronów irańskich jest jedną z najbardziej dochodowych gałęzi przemysłu eksportowego tego kraju. W latach 2010. i 2020. drony stały się najważniejszym asymetrycznym środkiem odstraszania Iranu, zwłaszcza za pośrednictwem Gwardii Rewolucyjnej (IRGC).

Ps.

#1 Na początku 1999 roku sondaż Gallupa wykazał, że 70 procent Amerykanów było zadowolonych z rozwoju sytuacji w Stanach Zjednoczonych. Pod koniec 2025 roku tylko 24 procent Amerykanów jest zadowolonych z sytuacji w kraju.

#2 W 1980 roku ogromnym wydarzeniem było osiągnięcie przez dług publiczny Stanów Zjednoczonych poziomu jednego biliona dolarów. Dzisiaj przekroczył on 38 bilionów dolarów – i nie widać końca tej tendencji.

#3 Całkowite zadłużenie na całym świecie osiągnęło obecnie trudną do wyobrażenia kwotę 337 bilionów dolarów.

#4 W 2025 roku ponad połowa wszystkich państw na świecie była bezpośrednio zaangażowana w konflikty zbrojne lub je finansowała.

#5 Na początku 2025 roku uncję srebra można było kupić za około 30 dolarów. Pod koniec 2025 roku uncja srebra kosztuje ponad 70 dolarów.

#6 Inwestorzy kryptowalutowi stracili około 800 miliardów dolarów tylko w listopadzie.

Za Uncutnews

Vote up!
2
Vote down!
0
#1671615