My nielegalni

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Świat

Czwartkowa rezolucja opanowanego przez lewackich €-posłów Parlamentu Unii Europejskiej przejdzie do historii jako przykład prymatu histerii (herterii raczej) nad rozumem.

Oto PE głosami blisko 76% deputowanych stwierdził, że najważniejszy z punktu widzenia stanowionego prawa w Polsce Organ jest… nielegalny.

W komunikacie prasowym wydalonym przez Europarlament czytamy, że

polski Trybunał Konstytucyjny nie ma mocy prawnej i niezależności oraz nie jest uprawniony do interpretacji polskiej Konstytucji. Posłowie "głęboko ubolewają" nad decyzją z 7 października 2021 roku "jako atakiem na europejską wspólnotę wartości i prawa jako całość" i twierdzą, że Trybunał został przekształcony "w narzędzie legalizacji bezprawnych działań władz", co podkreślali również podczas wtorkowej burzliwej debaty plenarnej z udziałem polskiego premiera i przewodniczącej Komisji Ursuli von der Leyen.

]]>https://www.europarl.europa.eu/news/pl/press-room/20211015IPR15016/polska-trybunal-konstytucyjny-nie-jest-uprawniony-do-interpretacji-konstytucji]]>

Należy przypuszczać, że za chwilę unijny parlament uchwali, iż zarówno polski Prezydent jak i rząd są nielegalni. Zaś w dalszej kolejności za nielegałów uznają tych obywateli RP, którzy nie chcą jeździć do Niemiec by zbierać szparagi.

Idąc za ciosem później uchwali prawo przeciwko górom lodowym (jedna z nich zatopiła wszak Titanica) oraz deszczom i huraganom ze szczególnym uwzględnieniem tsunami.

Z całą pewnością na wniosek europosłów z Hiszpanii zakaże również erupcji wulkanów.

Po 17 latach w Unii okazuje się, że znowu trafiliśmy do lewackiego cyrku.

Więc może ulegnijmy im i na początek zawrzyjmy układ z Białorusią pozwalający na przewóz turystów z Iraku, Afganistanu itp. do miast położonych nad naszą zachodnią granicą?

Przynajmniej zaoszczędzimy jako Państwo na płocie. No i za udostępnienie naszych dróg parę groszy wpadnie.

Ale przede wszystkim zapytajmy plagiatorkę Ursulę von der Leyde o… legalność europarlamentu jako takiego.

Bo jeśli Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN składa się z niesędziów (powołani są wszak na podstawie wniosku KRS, której to oPOzycja oraz europarlament odmawia legalności) i uchwałą z dnia 2 sierpnia 2019 r. (NSW 60/19) w przedmiocie ważności wyborów do Parlamentu Europejskiego przeprowadzonych w dniu 26 maja 2019 r. zatwierdza wynik eurowyborów to mamy do czynienia z niezakończeniem procesu wyborczego w Polsce. Taką uchwałę można bowiem potrzaść wiadomo o co.

Zatem w europarlamencie zasiadają 52 osoby, które de iure (zdaniem v. der Leyde i jej podobnych) posłami nie są.

A więc europarlament jest nielegalny co najmniej w tym samym stopniu, co nasz TK.

W tej sytuacji powstaje jednak pytanie, czy organ nielegalny może skutecznie wypowiedzieć się o legalności innego organu?

Eurolewica zapętliła się w swoich kombinacjach i raczej trudno przypuszczać, by udało jej się samodzielnie wyplątać.

Po prostu trzeba trochę odczekać. Ewentualnie przyspieszyć rządy prawicy w Niemczech przepuszczając do nich góra milion turystów Łukaszenki.

Co prawda ryzykujemy wtedy, że znowu staniemy się przedmurzem chrześcijaństwa (tym razem od zachodu), ale jest również szansa na przebudzenie Niemców.

A pamiętajmy, że przez wieki istnienia Rzeczpospolitej zachodnia granica była nie tylko spokojna, ale i stabilna.

Tak naprawdę źle się stało dopiero wtedy, gdy władzę w Niemczech zdobył brunatny komunista Hitler. I sprzymierzył się z czerwonym komunistą Stalinem.

Jako że historia lubi się powtarzać czerwonych (czy raczej różowych ze względu na domieszkę sześciokolorowej tęczy) znowu mamy za zachodnią granicą.

Na szczęście tym razem jest to już tylko farsa.

22.10 2021

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 4.6 (7 głosów)

Komentarze

"Co prawda ryzykujemy wtedy, że znowu staniemy się przedmurzem chrześcijaństwa (tym razem od zachodu), ale jest również szansa na przebudzenie Niemców."

Tak (jak w tytule komentarza) przynajmniej uważa były korespondent francuskiej prasy w Polsce. My obudzimy się jak zobaczymy na "niemieckiej" ambasadzie flagę, którą załaczył Pan jako ilustrację. Ale będzie za późno. A bycie przedmurzem - niewykluczone, że z obu/kilku stron może być uciążliwe.

"A pamiętajmy, że przez wieki istnienia Rzeczpospolitej zachodnia granica była nie tylko spokojna, ale i stabilna."

Własnie. I komu to dziś przeszkadza?

 

 

Vote up!
2
Vote down!
0

Waldemar Korczynski

#1633808