Spisek syjonistyczny czy władza rad

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Świat

Trawestując słynną wypowiedź Marszałka trzeba jasno powiedzieć – historia jest jak dupa, każdy ma swoją.

 

Jak bardzo „swoja” może być historia przypomniał nam krzysztofjaw cytujący tekst niejakiego Roberta Brzozy dotyczący agresji żydowskiej na Polskę.

Pomijam postać ekonomisty Roberta Brzozy. Blogerowi wszak wolno pisać o wiele więcej, niż mógłby to uczynić historyk. Niemniej ta teza woła o przysłowiową pomstę do nieba.

W latach 1939-41 rola Żydów w organizowaniu sowieckiej władzy w Polsce była potężna. Rozpoczął się plan realizacji drugiego projektu objęcia władzy nad naszym krajem. Tym razem nie miało to być wprawdzie własne państwo, lecz raczej pomysł administracji Polakami i utworzenie na naszej ziemi warstwy uprzywilejowanej, składającej się ze „swoich”, ewentualnie z udziałem miejscowych pożytecznych idiotów-karierowiczów.

Jak widać zdaniem Brzozy Polska stała się centralną częścią planu. Drugiego planu, gdyż ten pierwszy upadł ostatecznie w 1920 roku. Miło czytać, że stanowimy(stanowiliśmy) aż tak istotny element na „syjonistycznej mapie świata”. Rzecz zrozumiała, jeśli bierze się pod uwagę dorobek Towiańskiego – Polska jako „Chrystus Narodów” jest głównym punktem oporu przeciwko „Synagodze Szatana”.

 

Ale…

W lutym 1848 r. wnuk rabina Meiera Halewiego Marx’a, niejaki Karol Marks wespół z Fryderykiem Engelsem (utrzymującym przez lata Karola i jego rodzinę) publikują Manifest komunistyczny.

Starsi zapewne pamiętają najczęściej cytowane słowa: Widmo kroczy po Europie, widmo komunizmu…

 

To właśnie jest najbardziej widoczny moment powstania rzeczywistej Synagogi Szatana, by pozostać w kręgu pojęciowym Roberta Brzozy i naśladowców.

Przez lata wmawiano nam, że Manifest był zwiastunem nowej ery. Ery wyzwolenia człowieka, zakończenia wyzysku człowieka przez człowieka itp., itd.

Nikt jakoś nie podawał cytatów źródłowych. Tymczasem świat wg Marksa-Engelsa w pełni urzeczywistniony był tylko za ogrodzeniami kacetów.

Wg postulatów Marksa należało bowiem:

1. znieść całkowicie własność prywatną;

2. zlikwidować rodzinę i wprowadzić jawną wspólnotę żon;

3. objąć dzieci wychowaniem państwowym zamiast rodzicielskiego. Już po wydaniu Manifestu Marks rozwinął ten aspekt proponując, by dzieci zaczynały pracę w 9 roku życia. Przy czym obowiązek ten miał obejmować wszystkich;

4. powołać armię pracy, szczególnie w rolnictwie.

Tak więc społeczeństwo komunistyczne wg Marksa miało być pozbawione wszystkiego – mienia, rodziny, wiary (wszak to opium ludu). W końcu nadziei, bowiem komunizm dla swojego triumfu musiał być wprowadzony we wszystkich krajach na całej Ziemi. Inaczej bowiem może się okazać, że ludzie nie doceniając szczęścia, jakim jest życie w najdoskonalszym ustroju świata wybiorą gorszy u sąsiada.

Przykład choćby muru berlińskiego doskonale ilustruje powyższą tezę.

Bo tak naprawdę komunizm wg Marksa-Engelsa oznacza nic innego, jak tylko totalną inwigilację obywateli.

 

W końcu słowo oblekło się ciałem. W listopadzie 1917 roku w Rosji wszczęta została rewolta komunistyczna zwana „rewolucją październikową”. To jednak było za mało. Marks-Engels zdawali sobie sprawę, że komunizmu nie da się wprowadzić demokratycznie. Tylko rewolucyjnie. Ale by rewolucja ogarnęła cały świat potrzebna była… wojna światowa.

 

Patrząc na wydarzenia pierwszej połowy XX wieku musimy o tym pamiętać. Droga do ogólnoświatowego Związku Rad wiodła poprzez wielką światową wojnę.

 

I wojna światowa przyniosła komunizm w jednym tylko kraju. Rosji. Tej Rosji, która w pewnym momencie wycofała się z wojny, bowiem ludzie mieli dosyć strat, jakie ona niosła.

Kilka następnych lat wojny domowej prócz rujnacji nawet najbardziej odległych od byłego frontu rosyjsko-niemieckiego miast, miasteczek, osad i chutorów przyniosło więcej ofiar, niż I wojna światowa na całym świecie.

 

Nic to. Komuna śmiercią gardzi. Płomień światowej rewolucji trzeba nieść poza granice Rosji. 13 listopada 1918 r. rząd sowiecki zerwał jednostronnie obowiązujący od roku traktat pokojowy pomiędzy Rosją a Niemcami. Armia Czerwona idzie na Zachód.

29 listopada zostaje powołany komunistyczny rząd Estonii. 14 grudnia – Łotwy, zaraz potem – Litwy.

17 grudnia 1918 r. w Rydze sowieci wydają manifest – celem ataku są Niemcy. Ale strategicznym celem jest wzniecenie kolejnej wojny swiatowej.

27 lutego 1919 r. zostaje powołana tzw. Litewsko-Białoruska SRR.

Na szczęście dla świata w Rosji nie wszyscy uznają „czerwony porządek”. Tzw. kontrrewolucja jest powodem, dla której Armia Czerwona przerywa swój marsz na Europę.

Pamiętajmy jednak, że w 1919 roku Niemcy o krok były od ustanowienia podobnego reżimu jak w Moskwie.

Lew Trocki (dla porządku - Lejba Dawidowicz Bronsztejn) pisze:

„Droga do Paryża i Londynu prowadzi przez miasta Afganistanu, Pendżabu i Bengalu”.

Proponuje utworzenie w Turkmenistanie lub na Uralu „politycznego i wojskowego sztabu azjatyckiej rewolucji”.

Przeszkodzili realizacji tych planów admirał Aleksander Kołczak, generałowie: Nikołaj Judenicz, Anton Denikin, Michaił Aleksiejew, Nikołaj Judenicz, Władimir Kappel, Ławr Korniłow, Jewgienij Miller, Grigorij Siemionow, Roman von Ungern-Sternberg (mimo jawnie niemieckich korzeni carski generał), Piotr Wrangel a także wielu innych, w tym Czechów i Ukraińców.

Jednak rewolucja światowa była ważniejsza, niż pacyfikacja Rosji. Walki z „białymi” toczyły się jeszcze, gdy Tuchaczewski ruszył na Polskę.

Słynny rozkaz nr 1423 z lipca 1920 roku tak określał cele:

Na Zachodzie decydują się losy rewolucji światowej. Przez trupa białej Polski prowadzi droga do zarzewia światowego pożaru. Na bagnetach zaniesiemy szczęście i pokój pracującej ludzkości. Na Zachód!

I poszli. Może gdyby Tuchaczewski bardziej pilnował boków dzisiaj nawet francuska młodzież mówiłaby po rosyjsku.

Ale zaślepiony wizją wspomożenia niemieckiej rewolucji poniósł sromotną klęskę pod Warszawą.

 

To jednak nie koniec knowań.

Coraz częstsze są głosy, że organizowany 8 listopada 1923 roku tzw. pucz monachijski odbył się z błogosławieństwem Moskwy.

Bo przecież Adolf Hitler, wbrew twierdzeniom sowieckiej powojennej propagandy, był takim samym socjalistą jak Józef Stalin.

Może tylko ciut łagodniejszym od wąsatego Gruzina.

Rosja jednak była zbyt słaba. Nowa strategia komunistów polegała na uśpieniu Narodów

Europa, klaskając w ręce na widok sowieckich dyplomatów ubranych jak przystało we fraki i cylindry, zupełnie nie zdawała sobie sprawy z prawdziwych zamierzeń komunistów.

A oni nawet wiersze pisali na temat.

Włodzimierz Majakowski, czerwony celebryta:

…Jechaliśmy gospodarskim patrząc okiem

na przyszłą Światową Federację Rad.

Bredzą pismaki z gazetowych stron:

„Trzeba ich najpierw sprawdzić…. .”

Figa z makiem!

Wy z waszą kontrolą idźcie won!

To my bierzemy oddech przed atakiem!

 

Ten oddech przed atakiem tłumaczy następne lata.

Stalin pozornie zgodził się na miano odszczepieńca od zasad „naukowego marksizmu-leninizmu”.

Przebywający na emigracji w Meksyku Lew Trocki zarzucał Stalinowi odstępstwo od marksizmu-leninizmu. Tym odstępstwem miała być koncepcja budowy socjalizmu w jednym tylko kraju.

Pewnie tylko przez przypadek życie stracił w momencie, kiedy przejrzał faktyczną strategię Stalina i zaczął o niej głośno mówić, ostrzegając świat przed agresją.

 

Związek Sowiecki parł bowiem do wojny. Sowieci jako pierwsi na świecie zrozumieli, czym naprawdę powinien być czołg na polu walki. Już pod koniec lat 1930-tych sowieckim tankom nie mógł oprzeć się żaden kraj na świecie. Wystarczy porównać dane techniczne sowieckich i np. francuskich czołgów, wtedy najlepszych na świecie. Poza sowietami rzecz jasna.

Prócz przewagi jakościowej była jeszcze ilościowa.

Związek Sowiecki w 1939 r. dysponował większą ilością czołgów niż… wszystkie inne kraje świata liczone razem.

 

Historiografia sowiecka, za nią zaś pozostałe, od lat próbują umniejszyć wielkość stalinowskiej armii.

Najczęstszym zabiegiem jest określenie, że czołgi i owszem były, ale przestarzałe. Jak jednak określić niemieckie?

Wszak użyte podczas agresji na Polskę 17 września 1939 r. czołgi sowieckie jakościowo były lepsze od niemieckich z 22 czerwca 1941 roku. Poza tym na Polskę ruszyło ich więcej, niż Hitler mógł dwa lata później rzucić przeciw Sowietom.

 

c.d.n.

 

22.11 2019

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.4 (głosów:11)

Komentarze

Napisałeś, cytując: "Droga do ogólnoświatowego Związku Rad wiodła poprzez wielką światową wojnę".
Potrzebna jest drobna korekta. Droga do ogólnoświatowego Związku Rad w marksistowskim stylu, nie kiedyś tam wiodła, ale nadal konsekwentnie wiedzie przez wielką światową wojnę, która teraz własnie nadal się toczy, a wszelkie jej zasadnicze cele wymienione przez Karola Marksa nadal są żywe i z pryncypialną, staranną gorliwością są realizowane. Wystarczy zapytać towarzysza Adriana Zandberga.

Jedną z najbardziej konsekwentnych cech komunizmu i realizujących jego cele komunistów jest wysokiej klasy umiejętność dostosowania strategii komunistycznych operacji wojennych do zmieniających się warunków cywilizacyjnych. Z całym rozmysłem odniosłem swoja uwagę do strategii, ponieważ pierwsza cecha komunizmu jest długoterminowe, strategiczne planowanie wszelkich działań!

Dość powiedzieć, że teraz, w pierwszej połowie XXI wieku realizowany jest plan Andropowa i Gorbaczowa zatwierdzony jesienią roku 1967 i realizowany od wiosny 1968 roku.

Te plan nadal jest realizowany. To co mamy za oknami, w Europie i w Ameryce to jest ta wojna o której pisał Karol Marks i której strategiczną wizję zaplanowało Biuro Polityczne KC KPZR wraz z dowództwem Armii Czerwonej jesienią 1967 po analizie wniosków wynikających z wojny sześciodniowej 1967 roku.

Widziałem na końcu twojego felietonu znak "cdn". Nie chcę wcinać się w twój wywód, a ten komentarz może przydać się do zainspirowania dość ciekawych poszukiwań i uzupełnień.Wydarzenia marcowe 1968 roku w Polsce były elementem realizacji planu Andropowa i Gorbaczowa. Pół wieku realizacji tego samego strategicznego planu.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

michael

#1609952