DEGRENGOLADA TYTULARNA

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Kultura

Od zarania dziejów dostrzec możemy przemożną chęć osiągania ponad przeciętnych rezultatów w człeczej działalności. Dotyczy to wręcz wszelakich form takowej aktywności przejawiającej się np. na forum działalności profesyjnej, politycznej, kulturalnej, sportowej czy też naukowej.

Naturalną koleją rzeczy jest oczekiwanie ze strony osobników mogących pochwalić się ponadstandardowymi osiągnięciami otrzymywania od kolokwialnie rzecz ujmując strony społecznej nie tylko werbalnych pochwał, gratulacyjnych peanów, medali, uścisków dłoni ważnych person, ale także materialnego ekwiwalentu w postaci dóbr materialnych względnie stosownej finansowej kwoty. Dopuszczalne jest także łączne wręczanie wszystkich takowych ekwiwalentnych form.

W wielu przypadkach, a w szczególności w dzisiejszych czasach tzw. szarego człowieka szokują wręczane co poniektórym sportowców jak np. golfistom, bokserom, tenisistom czy koszykarzom wielomilionowe kwoty.

Pomysłowość człecza w tym zakresie jest jednakże infinitywna, a chęć zaimponowania swojemu otoczeniu z otrzymywanych różnorakich profitów prowadzi do kreacji ich dalszej listy.

Dokonując wnikliwej analizy realnej, środowiskowej patologii jaka jest od dłuższego czasu wyraziście zaznaczana w tzw. domenie akademickiej zwrócić musimy szczególną uwagę na animalne, nieprzeparte, pożądliwe pragnienie (chętkę) objawiane przez stado pseudonaukowych pawianów legitymowaniem się wielce znamiennym tytułem: doctor honoris causa.

Tenże z dawien, dawna honorowy tytuł przyznawany przez znamienite uczelnie wybitnym przedstawicielom nauki i sztuki aktualnie uległ daleko idącej deprecjacji w wyniku prowadzonej z pełną premedytacją przez wyzutych z wszelkiej moralności i pozbawionych jakichkolwiek skrupułów oraz wyrzutów sumienia osobników którym powierzono wysokie funkcje czy stanowiska, a legitymujących się tytułami profesorskimi.

Zgodnie z latyńską paremią do ut des, czyli ja daję, aby w rewanżu także coś otrzymać tytuł doctor honoris causa został brutalnie sprowadzony do roli wzajemnej ekwiwalentności. Lawinowe w swej ilości przyznawanie tego tytułu różnego rodzaju szemranym osobnikom z tzw. „papierniczej” galerii, czy też posiadających różnorakie wpływy w polityce względnie życiu społeczno-gospodarczym w konsekwencji w sposób oczywisty zaskutkowało tym, że ten ceniony, ongiś rzadko przyznawany tytuł aktualnie całkowicie się zdewaluował, zdeprecjonował; został utytłany w błocie.

Powyższa konstatacja w pełni uprawnia zatem do oceny trafności zastosowania tytułu felietonu.

Posłużmy się w tym miejscu haniebnymi w swojej wymowie przykładami dwóch osobników, którzy ustawicznie podejmują wszelakie starania, aby zaspokoić swoje egotyczne w kosmicznym wręcz wydaniu charaktery posiadaniem jak najliczniejszych tytułów d.h.c.

Niepodważalny tytuł primus inter pares dzierży od wielu już lat szef Rady Doskonałości Naukowej Bronisław Sitek, czyli renegat (względnie degenerat) kapłański o którego względy z racji pełnionej funkcji zabiega wiele uczelni wabiąc go nadawaniem kolejnych tytułów d.h.c.

Number two należy z całą pewnością nadać bohaterowi wielu naszych felietonów tj. Bogusiowi Śliwerskiemu, czyli łajdackiemu naruszycielowi cudzych praw autorskich co w sposób oczywisty zostało potwierdzone wyrokami sądowymi. Wykorzystując koteryjno-mafijne, klikowe układy oraz zasadę rąsia rąsię myje… tenże przeniewierca uzyskał tzw. „parasol ochronny” realizowany zarówno przez MNiSZW, PAN, RDN, prokuraturę czy przychylnych mu sędziów.

Dążąc do maksymalnej eliminacji negatywnych skutków swoich zachowań mogących powstać np. w wyniku skargi jaka została złożona przez dr J. Wieczorka do TSUE o naruszenie jego praw autorskich przez w/w huncwota podjął się on iście hochsztaplerskiej sztuczki, która mu się powiodła.

W tym miejscu unikając zbędnego powielenia tej tematyki doskonale znanej w domenie akademickiej odwołamy się do treści naszych felietonów z 6.11.2024 r. ŹLE SIĘ DZIEJE W PAŃSTWIE DUŃSKIM oraz z 8.11.2024 r. ZEMSTA PLAGIATORA.

Zapewne lektura w/w felietonów pozwoli P.T. Czytelnikom na zapoznanie się z meritum poruszonej problematyki oraz na zamieszczenie adekwatnych (nawet po pseudonimem) komentarzy mających na celu sanację domeny akademickiej.

Ale ad rem… jakaż to sztuczka Bogusiowi się powiodła???

Spieszymy więc zaspokoić czytelniczą ciekawość i informujemy, że decyzją Senatu Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w miesiącu maju b.r. tenże osobnik definitywnie postradawszy nieskazitelną opinię jaka jest ustawowo wymagana wobec każdego członka RDN otrzyma ………. tak, tak…… taka ciekawostka przyrodnicza tytuł d.h.c. UKEN w Krakowie.

Jakieś pytanka???

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J.T. Stanisławski.

16.02 2026

fot. AI pixabay

Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (3 głosy)

Komentarze

 Dokładniej, istnienia zatok nie dał mi spać od jakiejś trzeciej

 Karwasz twarz, dopiero teraz zauważyłem powyższy wpis.

 Jako że po garści trutki lepiej kojarzę, mam pomysł.

 Skończcie oraz skończmy z tym, fuj, hejterstwem.

 Jeśli ich Magnifuckcencje, Omniimpotencje, Niekompetencje czy inne Indolencje doszły do swych tytułów tak czy inaczej to dlaczego potępiać?

 Jak ową zakłopotaną panienkę: jak Pani zaszła w ciążę? Nno, szłam, szłam i zaszłam.

 Mam propozycję. Otóż prócz rozmaitych pro- motorów, Szanownych Gron i innych tam obrzympołów jest soft sprawdzający.

 Nie tylko poczciwy Plagiat.

 To, czy gwoli uczciwego postawienia sprawy nie można przed zdobytym tytułem postawić dwóch liter: A I.

 I w ten sposób dopóki dana praca udokumentowana prawdziwym dorobkiem nie zostanie zweryfikowana kilkukrotnie przez AI, szczęśliwy posiadacz tytułu będzie Musiał używać jego pełnego brzmienia.

 Na przykład AI Doktor. AI Magister.

 Po pełnej weryfikacji pracy z tytułu zdejmowano by warunkowe AI( Bo przecież i AI może być rzeczywistym autorem całości czy najmniej kompilacji z której"na żywca" zrobiono pracem nałkowom wraz z innymi publikacjami.).

 Aha. Tej idei na pewno nie podsunęła mi AI.

 

 

Vote up!
0
Vote down!
0

Dr.brian

#1672531