Wykładniczy postęp ludzkości - koniec konserwatyzmu!

Obrazek użytkownika gps65
Idee

Moje notki, które publikuję od ponad 10 lat, zazwyczaj są ponadczasowe, wciąż aktualne - bo są polityczne, ideologiczne, filozoficzne. Ale to nie jest reguła ścisła. Czasem piszę coś, co się dezaktualizuje.

       Napisałem kiedyś notkę o grze w GO – ona jest już kompletnie nieaktualna. Napisałem wtedy takie zdanie: „GO nie ma tej wady, co szachy - programy komputerowe grające w GO są słabe, byle kto może je pokonać”. To już nieprawda.

       Programy komputerowe grające w szachy rozwijały się powoli. Były coraz lepsze, najpierw pokonywały przeciętnych graczy, po kilku latach lokalnych mistrzów, po następnych kilku mistrzów krajowych, aż po następnych kilkunastu pokonały mistrza świata. Postęp był w miarę liniowy.

       Inaczej było z grą w GO. Komputery bardzo długo nie potrafiły ograć przeciętnego gracza. I nagle, w ciągu dwóch lat, powstał program, który pokonał mistrza. To jest inny program niż ten grający w szachy.

       Programy szachowe są algorytmiczne - opierają się o funkcję oceny pozycji i przeszukują drzewo kolejnych ruchów, by dojść do najlepszej pozycji. Wielkość takiego drzewa rośnie wykładniczo, więc nie da się go przejść do końca z powodu ograniczeń mocy obliczeniowej - dlatego komputery liczą to na kilka, kilkanaście ruchów naprzód stosując wyszukiwanie heurystyczne.

       W GO próbowano stosować podobne algorytmy, ale ponieważ drzewo ruchów GO jest wielokroć większe, współczynnik rozgałęzienia jest znacząco wyższy, to potrzebna była wielokroć większa moc obliczeniowa. Dlatego bardzo długo programy grające w GO przegrywały z człowiekiem grającym nawet słabo - podczas gdy podobnie skonstruowane programy grające w szachy pokonały mistrzów świata, co nastąpiło w 1997 roku. A przez następne niespełna 20 lat programy grające w GO nadal przegrywały z ludźmi.

       Aż wreszcie zmieniono podejście i zaprzęgnięto do GO sztuczną inteligencję opartą o sieci neuronowe. W 2014 roku rozpoczęto prace nad programem AlphaGO, który w 2016 roku pokonał mistrza świata. Postęp w grze komputerów był tu gwałtowny, nie liniowy jak w przypadku szachów, ale coś na kształt krzywej wykładniczej. Trzy lata temu rozwój gry komputerów w GO trafił na kolano tej krzywej.

       Oczywiście z powodu ograniczeń mocy obliczeniowej nadal programy grające w GO stosują przeszukiwanie drzewa metodą Monte-Carlo, ale funkcję oceny pozycji zastąpiła sieć neuronowa, którą trzeba było nauczyć przepuszczając przez nią miliony partii rozegranych przez ludzi. No i tak nauczona sztuczna sieć neuronowa pokonała człowieka, czyli sieć biologiczną.

       Ale to mało. Ta pierwsza wersja AlphaGO nauczyła się grać od ludzi - bo nauczoną ją pokazując stare partie rozegrane przez ludzi. Ale stworzono następną wersję, która była podobna, ale inaczej ją uczono. Nie pokazano jej żadnej ludzkiej partii, ale stworzono wiele kopii, które po prostu grały same ze sobą. No i ta druga wersja, która nigdy nie grała z człowiekiem i nie znała żadnej ludzkiej partii pokonała sromotnie tę wersję lepszą od człowieka, ale uczoną na grach ludzkich.

       Całe doświadczenie ludzkości grającej w GO przez ostatnie kilka tysięcy lat, które było niezbędne by wykształcić każdego mistrza, stało się całkowicie niepotrzebne, bo program komputerowy grając sam ze sobą powtórzył to doświadczenie w kilka dni i okazał się lepszy. To kończy erę gier planszowych i w zasadzie wszelkich gier logicznych rozgrywanych przez ludzi. Został nam już tylko hazard.

       Ten gwałtowny postęp w rozwoju sztucznej inteligencji na przykładzie programu grającego w GO pokazuje, że jest możliwy gwałtowny skok w tej dziedzinie. Możemy się spodziewać, że we wszystkich dziedzinach informatyki czy nawet techniki, czy w ogóle nauki - fizyki, chemii, biologii - jakie się teraz rozwijają, postępują powoli, wydaje się, że liniowo, nastąpi dojście do kolana krzywej wykładniczej i te dziedziny nagle wybuchną. Bo w istocie postęp techniczny nie jest liniowy, ale wykładniczy. Tylko pozornie wydaje się liniowy, bo początek krzywej wykładniczej jest w zasadzie krzywą tak mało zakrzywioną, że wydaje się prostą.

       Naukowcy to obliczają dokładnie i we wszystkich dziedzinach, które dają się zmierzyć liczbowo, widać, że powolny postęp jest w istocie początkiem krzywej wykładniczej. To nawet widać w ewolucji biologicznej! Szacuje się, że kolana tych wszystkich krzywych spotkają się około 2045 roku, czyli za mniej więcej pokolenie. Wtedy nastąpi tak gwałtowny postęp we wszystkim, taka osobliwość, że kompletnie nie da się przewidzieć skutków. Ale wiadomo z dużym prawdopodobieństwem, że to nastąpi.

       Więc wystarczy doczekać do góra 2050 roku, a potem dzięki nanorurkom, Internetowi rzeczy, zimnej fuzji, robotom, dronom i nanorobotom oraz sztucznej inteligencji, i dzięki tysiącom rzeczy, których dziś nawet nie potrafimy sobie wyobrazić, staniemy się nieśmiertelni i zamieszkamy na Marsie. W każdym razie dziś urodzone dzieci wchodząc w dorosłość będą żyć w kompletnie innym świecie - świecie, któremu świat dzisiejszy nie będzie do niczego potrzebny. Skończy się konserwatyzm.

Grzegorz GPS Świderski

PS. Notki powiązane:

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 1 (głosów:2)

Komentarze

[link] Tematem tego komentarza jest życzliwe plotkowanie o powyżej przeczytanym felietonie - cytuję:

Tak jest, ponieważ temat jest skutkiem "procesu" cywilizacyjnego, który jest zbiegiem okoliczności wynikających z wielu przyczyn, z których każda wnosi strategiczny wkład do tego zjawiska. Dobrze wiem dlaczego kojarzy mi się to z wczorajszym felietonem o komputerach, które umiały już wygrywać z ludźmi w szachy, a nie radziły sobie z grą w GO do czasu, w którym przestały uczyć się na grach rozegranych przez ludzi, a zaczęły studiować własne rozgrywki. To jest felieton zatytułowany "Wykładniczy postęp ludzkości - koniec konserwatyzmu!". Autor to gps65 czyli Grzegorz GPS Świderski. Link do tego felietonu to [link]. Tytuł i wnioski tego felietonu są przewrotne i zwodnicze, a właściwe rozwiązanie sam podajesz w jednym mądrym zdaniu - zgodne z dobrą praktyką morską.

A zwodniczość tytułu staje się oczywista po wyciągnięciu właściwego wniosku z tego mądrego zdania. Errata jest taka: "Wykładniczy postęp ludzkości - koniec procedur, powrót konserwatyzmu". Tak powinien brzmieć ten tytuł, by był prawdziwy. Tak ma być, ponieważ nasz konserwatyzm polega na samodzielności myślenia, na samodzielnym rozwiązywaniu problemów. Myślimy samodzielnie i bez cenzury, a nasza aksjologia jest chrześcijańska. I basta. 

Koniec cytatu.

To jest oczywiście mały fragment przerażającego rozwlekłego komentarza poświęconego zjawisku procedur w mechanizmach cywilizacji homo sapiens. Oczywiście, to odniesienie do tezy pana felietonu jest absolutnie skrócone, ale wcale nie jest powierzchowne. Uczciwie mówiąc, potrzebne jest uzasadnienie, które teraz podam znowu w wielkim skrócie. Otóż roboty grające w GO miały problem z grą w GO do chwili, w której próbowały się uczyć z analizy problemów już wcześniej rozwiązanych i analizować zgodnie ze zdefiniowanymi algorytmami, czyli ograniczonym albo skończonym zbiorem procedur analitycznych.

Można by rzec w przenośni, że jest to zbiór mocy nie większej niż zbiór mocy zbioru przeliczalnego, natomiast powiększenie tego zbioru o procedury i gry jeszcze nie ćwiczone prowadzi do arsenału procedur analitycznych, który już jest zbiorem nieprzeliczalnym, o mocy....

I jesteśmy razem z graczami w GO na poziomie twierdzenia Kurta Gödla o niesprzeczności, co przepięknie uzasadnia nową "moc" graczy w GO. Moc continuum. Zbiór możliwych do przeanalizowania gier musi mieć moc większą od alef zero, by dobrze grać w GO. 

Zastrzeżenie: wiem, że to co piszę jest kardynalnym skrótem już skróconego skrótu.

A teraz przekazuję pozdrowienia bez żadnego skrótu.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

michael

#1604210

Nie rozumiem tego komentarza. Zbiór wszystkich możliwych rozgrywek w GO, tak samo jak i w szachy, to zbiór skończony. Więc pisanie w tym aspekcie o jakichkolwiek liczbach kardynalnych, o zbiorach nieskończonych i ich mocach, nie ma sensu. Więc o co chodzi?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-2

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1604263

"... a nie radziły sobie z grą w GO do czasu, w którym przestały uczyć się na grach rozegranych przez ludzi, a zaczęły studiować własne rozgrywki."

To jest nieprawda, i nie to napisałem w notce. Komputery nie radziły sobie w grę w GO do czasu, gdy używały programów tradycyjnych, takich jakie grały w szachy, opartych o funkcję oceny pozycji. Komputer wygrał z mistrzem, gdy program grający w GO został oparty o sztuczne sieci neuronowe zaimplementowane na komputerze. Taką sieć na początku nauczono oceniać pozycję przepuszczając przez nią miliony rozgrywek z turniejów, w których grali ludzie. I ona ograła mistrza. A zatem mistrza pierwszy raz pokonała sieć, która uczyła się na grach rozegranych przez ludzi. I dopiero potem stworzono następną wersję programu opartego na sieci neuronowej, ale już go nie uczono ludzkich partii, ale grał on sam ze sobą i tak się nauczył gry. I ta druga wersja okazała się lepsza od pierwszej, pokonała ją. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1604266

Czasem jest tak, że w tym co czytamy znajdujemy inspirację i nie rozmawiamy o tym co czytamy ale o tym co nas inspiruje, i niekiedy przez dostrzeżone inspirujące analogie. A gdy czytamy o "wykładniczym postępie ludzkości i końcu konserwatyzmu, to nie zajmujemy się ani teorią mnogości ani grą w GO, ale dyskutujemy o granicach teorii poznania, koncepcjach natury naszej albo sztucznej inteligencji oraz przyszłości formacji cywilizacyjnych!

I wtedy okazuje się, że historia przełomów w naszym rozumieniu rzeczywistości to niekoniecznie to co czytamy w podręcznikach o fizyce atomowej, kwantowej albo teorii względności. Mam na myśli na przykład pojawienie się termodynamiki procesów nierównowagowych albo rola twierdzenia Gödla o dowodzeniu niesprzeczności, które w sposób jaskrawy wkracza w temat kształtu i ograniczeń przestrzeni inteligencji i możliwości rozumu ...

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

michael

#1605100

Przecież zbiór możliwych do przeanalizowania gier w GO nie może mieć mocy większej od alef zero, bo w ogóle wszystkich możliwych gier jest skończona liczba. Po co mieszać do problemu gier liczby kardynalne, jeśli mamy do czynienia z liczbami skończonymi? To przecież nawet można dokładnie policzyć ile jest wszystkich możliwych gier w GO. Proszę o wyjaśnienie skąd pojawiły się liczby kardynalne. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1606464

Alef zero jest liczbą nieskończoną......

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1606467

No właśnie. A więc zbiór wszystkich rozgrywek w GO, czyli zbiór skończony, nie może być większy od alef zero.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1606560