Monte Cassino.

Obrazek użytkownika Marian Stefaniak
Blog

Był upał. Udałem się do pobliskiego baru, aby się czegoś zimnego napić. Siedział tam już właściciel domu w którym wynajmowałem pokój. Wokół niego siedziało kilku żołnierzy i z uwagą słuchało tego co mówił. Przy okazji stawiali mu wino. Bo je bardzo lubił. Ja usiadłem stolik obok. I także go słuchałem.
Całą twarz miał pokrytą bruzdami. Widać było, że musiał wiele w życiu przeżyć. Świadczyła o tym każda jego zmarszczka. Walczył pod Monte Cassino. Opowiadał o tym, a wszyscy tych opowieści słuchali z uwagą. Właśnie mówił jak nosił amunicję. Ponieważ było bardzo stromo musiał się czołgać. I to z ciężkim ładunkiem na plecach i pod ostrzałem. Od samego słuchania człowiek się męczył. A co dopiero gdyby się tam znajdował naprawdę.
Weszła do baru jego żona i cicho stanęła za jego krzesłem. Chwilę słuchała tego co mówił po czym ostro do niego powiedziała:
- Stary, a durny. Szybko do domu. Marsz!
- Ależ, kochanie…
- Marsz!
Było nam naprawdę głupio patrząc na to jak potraktowano bohatera. A ten jak niepyszny skulił po sobie uszy i posłusznie poszedł do domu. Jednak jeszcze głupiej nam się zrobiło gdy jego żona powiedziała:
- Jedyne co nie skłamał to to, że chodził na czworakach. Ale na pewno nie pod Monte Cassino. Bo miał wtedy niespełna roczek.
A teraz na poważnie. Ojciec kolegi był przewodniczącym „Solidarności” w dużym zakładzie pracy. W stanie wojennym uciekł za granicę. Aby uniknąć zamknięcia. Dokładnie nie pamiętam gdzie był. A był w kilku miejscach. W Anglii na pewno. Tam poznał pewnego starszego Pana, który walczył w polskiej armii. Pod Monte Cassino również. I to naprawę. Pod koniec lat 80-tych przyjechał do Polski. W drodze do Włoch. Chciał tam odwiedzić towarzyszy broni. Jak sam powiedział, może ostatni raz. Bo był już nieco wiekowy.
Przed samym wyjazdem robił kawę. Ekspresem do kawy. Takim zwykłym na gaz. Ale ponieważ w naszych sklepach mało co było, albo bardzo dużo kosztowało, mama kolegi się nim zainteresowała. Spodobał jej się, co nie uszło uwagi starszego pana.
Po paru dniach się dowiedziałem, że nie żyje. Zginął w wypadku samochodowym pod Monte Cassino. Po następnych paru dniach mama kolegi otrzymała zagraniczną paczkę. Ekspres do kawy.
"Przechodniu powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie"
……………………………………………………………………………………………………………………………………………..
Choruję na chorobę neurologiczną. O pracy nawet nie ma mowy. Napisałem wspomnienia o swoich przeżyciach w więzieniach niemieckich i polskich. http://wydaje.pl/e/wiezienia5
Mam je też na komputerze w formatach epub i mobi. Wyślę je po podaniu adresu maila i rodzaju formatu.
……………………………………………………………………………………………………………………………………………………..
(Zwracam się też w imieniu Darka, niepełnosprawnego syna mojej dziewczyny)
Na imię mam Darek. Przebyłem dziecięcy porażenie mózgowe.
Może trochę się różnię od swoich rówieśników, ale chodzę,
czytam i piszę. Marzę aby raz w roku pojechać na wczasy rehabilitacyjne.
I żeby nie utracić tego co się z takim trudem nauczyłem.
JAK PRZEKAZAĆ 1%?
Wypełniając zeznanie PIT, należy obliczyć podatek należny wobec Urzędu
Skarbowego.
W rubryce WNIOSEK O PRZEKAZANIE 1% PODATKU NALEŻNEGO NA RZECZ ORGANIZACJI
POŻYTKU PUBLICZNEGO (OPP)
* Wpisać numer KRS: 0000270809
* Obliczyć kwotę 1%
W rubryce INFORMACJE UZUPEŁNIAJĄCE (bardzo ważne!)
* Wpisać: Dariusz Broniszewski nr. 1298.
Darowizna:
* nazwa odbiorcy: Fundacja Avalon - Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym,
Michała Kajki 80/82 lok. 1, 04-620 Warszawa
* nr rachunku odbiorcy: 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001
Prowadzone przez: BNP Paribas Bank Polska SA
* w tytule wpłaty proszę podać: Dariusz Broniszewski nr.1298
(ten dopisek jest bardzo ważny).
Przelewy zagraniczne:
International Bank Account Number
IBAN: PL62 1600 1286 0003 0031 8642 6001
SWIFT/BIC: PPAB PLPK

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

ci, którzy walczyli pod Monte Casino. Należy do nich mój ojciec liczący obecnie 93 lata. Jeszcze do niedawna aktywnie uczestniczył w działaniach związków kombatanckich Żołnierzy Sił Zbrojnych walczących na zachodzie Europy, opiekował się szkołą, której nadano imię gen. Andersa, wygłaszał prelekcje o szlaku bojowym Armii Andersa, przekazując młodym ludziom fakty i pamięć o uczestnikach tamtych dni.Całe życie był i jest czynny, zachował bystrość umysłu i świetną pamięć, tak jakby Opatrzność chciała mu wynagrodzić wojenne lata młodości, zesłanie na Syberię, ucieczkę stamtąd do Armii gen. Andersa. Przedzierał się do niej wraz ze swoim bratem. Zresztą wszyscy bracia ojca, a było ich trzech, walczyli o wolną Polskę. Dziś żyje z nich tylko mój ojciec, bo najmłodszy, rocznik 1920.Na ostatniej  mszy z 18 maja 2012. poświęconej pamięci poległych pod Monte Casino i 68 rocznicy bitwy było już ich tylko dwóch, ale komunikatywnych, bystrych, imponujących postawą i pamięcią.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

mika54

#340735

widac lewactwo bolszewickie jeszcze tego nie zlachalo, czyzby autor sie tez wpisywal w ten sciekowy nurt?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#340751

Nie. I na pewno nie chciałem nikogo obrazić. Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#340778

Podziwiam takich ludzi i jestem daleki od jakiegokolwiek obrażania czy ośmieszania ich. Jeśli to zostało odebrane inaczej: przepraszam. Pozdrawiam też Panią i ojca. Marian Stefaniak.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#345396