Treści z tagiem: Dom Kombatanta

Obrazek użytkownika Marian Stefaniak
Blog

Podczas rehabilitacji poznałem Pana Wiktora. Przez te parę miesięcy, odkąd pamiętam, przychodzi systematycznie. Nigdy się nie spóźniał ani nie opuszczał zajęć. Wiek Pana Wiktora oceniałem na około siedemdziesiąt lat. Była to tylko moja ocena. Subiektywna. Ale po niedługim czasie uważałem ją za pewnik. Nawet się czasem zastanawiałem w jak jest...

0
Brak głosów
Obrazek użytkownika Marian Stefaniak
Blog

Do niedawna wstawałem z łóżka z pomocą innych. Od paru dni sam. A więc wstaję o godzinie 7.00 – 8.00. Śniadanie przynoszą Panie o 8.30. Potem mam rehabilitację. Półtora, albo dwie godziny. Obiad jest o 13.30, a kolacja o 17.30. Po kolacji zazwyczaj pomagano mi kłaść się spać. Ale teraz, kiedy już jestem trochę bardziej samodzielny, idę nieco...

0
Brak głosów
Obrazek użytkownika Marian Stefaniak
Blog

Śpieszyłem się na rehabilitację. Byłem już kilka minut spóźniony. Na korytarzu spotkałem pewną starszą panią. Stała na środku i tarasowała mi drogę. Na moją prośbę o ustąpienie odpowiedziała mi miłym uśmiechem i słowami:
- Niestety, pieniędzy nie mam.
- Nie chcę żadnych pieniędzy. Niech mnie Pani tylko przepuści!
- A...

0
Brak głosów
Obrazek użytkownika Marian Stefaniak
Blog

Przypomina mi kolegę. Okulary, broda, nawet koszula jest tak jakby znajoma. Jeździ wózkiem akumulatorowym. Elita. Jest pogodny, opowiada z uśmiechem:
„Pracowałem za granicą. Oczywiście na czarno. Bez ubezpieczenia, lecz wkrótce miało się to zmienić. Ale parę dni przed tym faktem uległem wypadkowi. Spadłem razem z drabiną na raczej...

0
Brak głosów
Obrazek użytkownika Marian Stefaniak
Blog

Pani Zosia jest starszą panią i przychodzi na zabiegi znajdujące się w sali obok mojej, gdzie mam rehabilitację. Czasami jej się zdarza przyść nieco wcześniej. Więc siada na krześle przy dżwiach i rozmawiamy:
- Jestem w tym domu już 30 lat i zamiast poprawy to nawet jakby mi się pogorszyło.
Akurat mnie to nie zdziwiło. Bo już...

0
Brak głosów
Obrazek użytkownika Marian Stefaniak
Blog

Zdzichu opuścił szpital w tym samym dniu co l ja. Ściśnięty specjalnym pasem. Który kupił za własne pieniądze. Przewieziono mnie do Domu Kombatanta. W pobliżu mojego miejsca zamieszkania. Nie na chybił trafił. Często tu słyszę słowa jaki to ja jestem młodziutki chłopczyk. No, relatywnie jestem. Bo mimo tego, że skończyłem pięćdziesiątkę i...

5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (1 głos)