Święte ziele

Obrazek użytkownika Marian Stefaniak
Blog

Sześć lat temu miałem udar mózgu. Przez następne trzy lata wracałem do zdrowia. Pod koniec tego okresu czułem się prawie tak samo jak przed tym zdrowotnym incydentem. Potem była już tylko równia pochyła. W dół. Cały czas byłem pod opieką neurologa. W tym czasie nigdy mi Pani neurolog nie zleciła żadnych badań; wychodząc z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie założenia, że moja choroba się nie pogłębi ani na nic innego nie zachoruję. Przepisywała mi tylko leki. Które nie pomagały ale powodowały dolegliwości gdy próbowałem je odstawić W końcu zebrałem się na odwagę i postanowiłem porozmawiać z Panią doktor.

- Na co są te leki?
- Jak to na co? Na pana chorobę.
- A na o choruję? - zadałem durnowate pytanie.
- Skąd mam to wiedzieć skoro nie ma Pan żadnych badań?
Muszę przyznać, że trochę mnie ta odpowiedź zbiła z tropu. Tym bardziej, że tylko ona mogła mnie skierować na odpowiednie badania. Ale nie dyskutowałem. Trochę tylko żałowałem, że Bóg mnie nie obdarował inteligencją na poziomie tej Pani. Na pewno było by mi łatwiej to znieść. Postanowiłem poszukać więc potrzebnej mi wiedzy na własną rękę. W internecie. Przez półtora roku pilnie zgłębiałem dostępne mi informacje na temat mózgu. Po tym czasie miałem już własną teorię. Nie posiadam żadnych naukowych tytułów, które by w jakikolwiek sposób przemawiały za wnioskami do których doszedłem ale w natłoku innych durnowatych teorii wymyślonych przez naukowców myślę, że moja nie była jeszcze najgłupsza. Poszedłem więc po tych półtora roku znowu do Pani neurolog bogatszy o wiedzę i słownictwo zdobyte w internecie. Pani mnie nawet wysłuchała, chwilę jakby się zastanowiła po czym powiedziała:
- Niech Pan zmieni lekarza.
Nie osiągnąłem zamierzonego celu, a na dodatek stoję przed dylematem znalezienia nowego lekarza. Do starego zdążyłem się już przyzwyczaić. Co prawda w niczym mi Pani doktor nie pomogła ale była miła.
W czym tkwi mój problem? Otóż w trzy lata po udarze zaczęły mi się rozsypywać neurony, konkretnie w określonym rejonie mózgu. Jeszcze dokładniej - w móżdżku. To taki procesor człowieka. Gdy jesteśmy zdrowi nawet nie zdajemy sobie sprawy z jego istnienia. Odpowiada on min. za naszą koordynację ruchową. Gdy jest on chory to człowiek ma problemy z równowagą i ma niezborne ruchy. Sąsiedzi w bloku myśleli przez dłuższy czas, że ostro popijam. Rano się zataczałem, w południe to samo aż po sam wieczór. I tak miesiącami. "Ten to ma zdrowie" - mówili. No więc jak zaczęło mi tak zdrowie szwankować zadawałem lekarzom pytania na które nie znali odpowiedzi. Te co znalazłem przez internet nie napawały optymizmem: źle, gorzej, coraz gorzej, wózek inwalidzki, śmierć. Niezbyt spodobał mi się taki scenariusz. Nawet mimo tego, że świat jest ogólnie do dupy. Już się do niego przyzwyczaiłem. Jak do swojego starego neurologa. Postanowiłem pogrzebać głębiej. W internecie. Ponieważ gdy byłem zdrowy zajmowałem się między innymi podobnymi sprawami zawodowo to miałem rzecz ułatwioną. Czego nie potrafiłem pomogli koledzy. Na podstawie tych poszukiwań wyniosłem swoją teorię. Może jest do niczego ale daje mi nadzieję w odróżnieniu od oficjalnych.
1. - neurony tak jak i inne komórki się regenerują (pewne, ale nie każdy lekarz o tym wie. Nawet neurolog).
2. - każdy z nas posiada w mózgu uśpione uniwersalne komórki macierzyste, które w razie potrzeby zastępują te uszkodzone.
3. - po uszkodzeniu mózgu (wypadek, udar itp) mózg wytwarza substancję, która wybudza komórki macierzyste, a uszkodzone likwiduje.
I tu jest problem. Ta substancja, która z założenia ma pomagać czasami się jakby mutuje i atakuje także zdrowe neurony. Uszkadza je, a to powoduje efekt domina. Powstaje więcej substancji, która niszczy uszkodzone komórki. I tak wkoło. Aż do śmierci. Ale jest nadzieja. Substancje można zniszczyć. Potrzeba do tego odpowiedniego, określonego antidotum. Tu zaczynają się schody. Antidotum jest jednym ze składników MARIHUANY. W Polsce całkowicie nielegalnej i, nie wiem czemu, wzbudzającej tak wiele kontrowersji. Nie wnikam czy słusznie. Wychodzę z założenia, że jako osoba chora i tak jestem mało pożyteczny dla społeczeństwa więc mogę decydować jak chcę dysponować resztkami swojego zdrowia. A nuż mi pomoże. Tym bardziej, że zioło jest bez wątpienia mniej szkodliwe niż legalne używki takie jak alkohol czy nikotyna. W niektórych krajach Unii Europejskiej jest legalny lek będący suszem kwiatostanów konopi indyjskiej. Bedrocan. Dla takich chorych jak ja. Zaznaczam, że w życiu nie brałem żadnych narkotyków, ba, nawet nigdy nie paliłem papierosów. Ucieszyłem się gdy się dowiedziałem, że Polska jako jeden z krajów UE ma obowiązek honorowania leków dopuszczonych do obiegu w jakimkolwiek kraju Unii. Pod warunkami, że inne leki nie są skuteczne oraz celem ratowania życia lub zdrowia. Napisałem by się upewnić do Ministerstwa Zdrowia. Odpisali, że owszem lecz pod warunkiem, że na taki lek mi wypisze receptę lekarz specjalista. Jak pisałem mija już od momentu gdy zacząłem się starać o bedrocan półtora roku. W tym czasie odwiedziłem wielu specjalistów. Bez rezultatów. Niektórzy nawet by mi tą receptę wypisali ale bali się, że za dużo mają do stracenia: młodzi obawiali się, że to im zamknie drogę do kariery, starsi, że to zakończy ich karierę, a ci lekarze starej daty którzy byli już na emeryturze nie chcieli przykładać ręki do mojego zejścia na złą drogę. Suma sumarum nic przez te półtora roku nie udało mi się wskórać. Na początku tej drogi trzeba było być dobrym obserwatorem by zauważyć u mnie objawy choroby. Teraz spełniło się moje marzenie sprzed lat o niebezpiecznych przygodach: każde wyjście do kuchni czy łazienki jest dla mnie wyzwaniem nie lada. Nigdy nie wiem czy wrócę z takiej wyprawy żywy, z całymi kośćmi, czy moja głowa będzie się jeszcze nadawała do czegokolwiek oprócz rozbijania orzechów.
Dlaczego nie boję się uzależnienia od marihuany i strasznych skutków ubocznych jej zażywania? Bo wbrew obiegowej opinii od marihuany nie można się ani uzależnić ani nie można jej przedawkować. Dawka śmiertelna to ok. 40000 porcji marihuany, czyli nawet fizycznie nie jest możliwym się zatruć bo to wychodzi parędziesiąt kilogramów. Od tysięcy lat nie jest znany ani jeden przypadek śmiertelnego zejścia przez zioło. W tym czasie przez alkohol i nikotynę umiera rocznie miliony osób. Nie potrzeba wojny, a skutek ten sam. Więc dlaczego niektórzy się uzależniają? Bo kupują marihuanę nie w aptece lecz zanieczyszczoną różnym świństwem od dilerów wprost z ulicy. Są różne powody zanieczyszczania: żeby zwiększyć wagę (ołów, szkło itp), żeby uzależnić (PCP i inne). Państwo zamiast kontrolować sprzedaż trawki woli nie zauważać problemu. Dlaczego? Przecież z tego monopolu byłby czysty zysk dla Państwa. Mogę tylko spekulować. Zapewne chodzi jak zwykle o pieniądze. Większe. Niektórym grupom legalizacja byłaby nie na rękę, a mają wystarczająco silne lobby by sprawę blokować wmawiając społeczeństwu fałszywe z gruntu rzeczy. Firmy farmaceutyczne - nie chcą legalizacji bo ludzie zamiast truć się ich drogą chemią mogliby jeszcze wybrać naturalny specyfik o wszechstronnym zdrowotnym działaniu. Marihuana ma ponad 400 składników o, przeważnie, pozytywnych skutkach. Przestępcy - stracili by na legalizacji bo nie mieli by zysków z nielegalnego handlu. Organizacje walczące z narkotykami - wyschłoby wielomiliardowe źródełko dotacji itp.
Przykłady. Jeśli Państwo tak dba o czystość mojego organizmu to dlaczego przynajmniej 2 z moich leków to zwyczajne narkotyki, uzależniające i o dużych skutkach ubocznych. Dlaczego muszę brać garść leków które mnie powoli zabijają zamiast móc wybrać sposób leczenia. Gdzie tu miejsce na tzw demokrację o której wszędzie trąbią aż mdli od tego. W imię czego, a właściwie czyich interesów muszę się na to godzić? Zarzuty posiadania "narkotyków" zostały przedstawione ponad 40 000 konsumentom i 200 dilerom. Kogo się karze? Człowiek karany nie ma dostępu do ważnych stanowisk w Państwie. Gdyby nasz premier i amerykański prezydent zostali przyłapani na paleniu marihuany, do czego się zresztą przyznali, nie mogliby sprawować swoich funkcji. Byłaby to może jedyna dobra cecha delegalizacji. Ale można gdybać. Moi koledzy którzy byli na tyle zdrowi żeby wyjechać z tego kraju i pracować w miarę normalnych państwach dbających o swoich obywateli, odetchnęli. Kolega z padaczką od kilku lat zapomniał, że ma tą chorobę. Nie musi już zażywać "leków" rujnujących mu zdrowie i przeżywać kilka razy w miesiącu niezbyt przyjemne ataki. Kolega z astmą - to samo. Zatoki - ten sam skutek. Bedrocan. Rozumiem. Czysta medyczna marihuana. Ale Sativex jest lekiem pozbawionym "narkotycznych" właściwości marihuany. Same pozytywne cechy. Z jego dobroczynnego działania mogą skorzystać miliny chorych ludzi na świecie w tym Czechów."W Europie na popularności zyskuje lek Bedrocan, który jest zapakowanym w pudełka i opatrzonym w ulotki standaryzowanym suszem konopi. W kilku krajach dostępny jest także lek Sativex, jest to aerozol zawierający wyselekcjonowane kanabinoidy, który nie przynosi skutku ubocznego w postaci uczucia odurzenia towarzyszącego zażywaniu tradycyjnej marihuany. Lek ten stosuje niemal 90% chorujących na stwardnienie rozsiane w Kanadzie, zaleca się go również dla zmniejszania bólu chorym na nowotwory.Niedawno Sativex został też oficjalnie zarejestrowany przez czeski Państwowy Instytut Kontroli Leków. Czechy będą ósmym krajem w Europie, który zdecydował się na oficjalne wprowadzenie leku na rynek."

Mogą sobie poprawić komfort spieprzonego przez los życia. Ale nie w Polsce. Daje się chorym cierpiącym na silne bóle ogromnie uzależniającą morfinę zamiast silniejszej i nieporównanie bezpieczniejszej marihuany. Dlaczego? Jakiś mądry Pan profesor, należący do organizacji antynarkotykowej stwierdził w wywiadzie telewizyjnym: "Co prawda marihuana nie uzależnia fizycznie ale psychicznie tak". Po mądrych wypowiedziach Pana profesora miałem dziwne uczcie, że ten Pan sam jest psychiczny. Gdy nie zjem codziennie tabliczki czekolady oraz nie wypiję kawy to trudno ze mną wytrzymać. Tak się uzależniłem. Tylko czekać aż tego zabronią. Kiedyś na jakiejś internetowej stronie firmowanej przez policję znalazłem taką informację o maryśce: "Skutki uboczne. Jeden. Dobre samopoczucie".Czego sobie i innym chorym oraz samodzielnie myślącym serdecznie życzę.
.....................................................................................................................

Rozpadają mi się neurony. Z dnia na dzień coraz trudniej skupić mi myśli.
Pieniądze w całości będą przeznaczone na rehabilitację. Nie potrzeba mi
miionów. Będę szczęśliwy gdy pieniędzy starczy raz w tygodniu na
zabieg rezonansem stochastycznym (około 100zł z dojazdem).

Darowizny:
Fundacja Avalon - Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym,
Michała Kajki 80/82 lok. 1, 04-620 Warszawa
nr rachunku odbiorcy: 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001
Prowadzone przez: BNP Paribas Bank Polska SA
Tytuł wpłaty: 1297 Marian Stefaniak

Przelewy zagraniczne:
International Bank Account Number
IBAN: PL62 1600 1286 0003 0031 8642 6001
SWIFT/BIC: PPAB PLPK

JAK PRZEKAZAĆ 1%
Wypełniając zeznanie PIT, należy obliczyć podatek należny wobec Urzędu
Skarbowego.

W rubryce WNIOSEK O PRZEKAZANIE 1% PODATKU NALEŻNEGO NA RZECZ ORGANIZACJI
POŻYTKU PUBLICZNEGO (OPP)
* Wpisać numer KRS: 0000270809
* Obliczyć kwotę 1%

W rubryce INFORMACJE UZUPEŁNIAJĄCE (bardzo ważne!)
* Marian Stefaniak 1297

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)

Komentarze

Trudno jest go nazwać Rajem
Trzeba ludzi zbudzić ze śpiączki
Wtedy skończą się nasze bolączki
Można samemu sobie konopie hodować
By się nie dać zamordować

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Z głupim się nie dyskutuje bo się zniża do jego poziomu"

"Skąd głupi ma wiedzieć że jest głupi?"

#224265

Mefisto
Nie będę się głośno wypowiadał, zwłaszcza o ostatnich wersach. Na pewno nie jestem przeciwny:). Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224297

Jan Bogatko

Uważam ten tekst za bardzo ciekawy i wymagający dyskusji. Powszechne wiadomo, że wiele lekarstw to trucizny w różnym stopniu rozcieńczenia. W medycynie nie powwinno być tematów tabu.

Pozdrawiam,

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Jan Bogatko

#224280

Mefisto
Ja nawet nie mam wyboru. Walczę już o życie. Dosłownie. Dziękuję za życzenia i również pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224298

... konserwatystą:):):):) Nie obchodzi mnie, że Tusk "palił, ale się nie zaciągał". Mnie zdarzało się zapalić i zaciągać, więc wiem o czym mówimy. Ba, dla eksperymentu grałem nawet "na haju" w szachy i mogę stwierdzić, że wprawdzie "trawka" robi sztuczki z czasem (ale od czego zegar szachowy), to nie upośledza w żadnym stopniu intelektualnie. Nie wspomaga też - po prawdzie:):):)
Bardzo interesujące są informacje o leczniczym działaniu "maryśki". Sam po ciężkiej operacji kręgosłupa przeleżałem kilka lat temu niemal rok na brzuchu (wtedy zacząłem pisać bloga, dodam, co też miało olbrzymie działanie terapeutyczne:):):)), tak więc sprawa regeneracji neuronów nie może być mi obojętna.
Pozdrawiam serdecznie i życzę poprawy zdrowie!
------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#224287

Mefisto
Dodam, że teraz wielkim dla mnie problemem jest spastyczność czyli zesztywnienie mięśni. Ledwo przez to się poruszam. Kiedyś kolega żyjący i pracujący w trochę normalniejszym kraju, zabrał mnie do siebie. Ponieważ jest chory na zatoki i nic innego nie pomagało, a lekarstwo jest tam legalne, miałem okazję wypróbować. Skutek? Nie da się opisać. Od razu mogłem chodzić, znikła moja "ślimakowatość". Co prawda musiałem się jakby od nowa uczyć chodzić. Bez tego ciężaru, normalnego przy mojej chorobie, nie chodziłem lecz biegałem. Przemierzałem na piechotę całe kilometry. Bo mogłem. Jak już się prawie przyzwyczaiłem - bum i zderzenie z Polską rzeczywistością. Mam problemy aby przejść z pokoju do pokoju, a jak jeszcze czegoś zapomnę i się wracam... Ale legalnie.
Dziękuję za życzenia i także życzę wszystkiego najlepszego.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224305

... dobrze działa na apetyt! :):):) Kurcze, piwko też, a na dodatek jest bardzo kaloryczne... Potem trzeba dźwigać te kilogramy:):):):) Ja mam prawie dwa metry wzrostu (więc uważaj, Skowronek, bo drażnisz się z czołgiem, który ma gdzieś "zdolności honorowe!:):):)), toteż wiem coś niecoś o dźwiganiu masy ciała.
Trzymaj się, Kolego!
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
-1

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#224407

wyobrażenie o marihuanie, lata pieprzenia o tym jakie to zło, zbiera żniwo. I ciężko będzie to wszystko odkłamać zwłaszcza, że odkłamać tego nikt nie chce, a powody takiego stanu rzeczy są zapewne takie jak Pan pisze. Pecunia non olet. Nic to, że kannabinoidy, w krajach cywilizowanych stosowane są w leczeniu AIDS, choroby Alzheimira i wielu innych ciężkich schorzeniach, będące głównym składnikiem marihuany, uzależnienia nie powodują, a wywołują efekt TOLERANCJI ODWROTNEJ, czyli z biegiem czasu ich działanie lecznicze się wzmaga.

Pozdrawiam i życzę zdrowia, mimo wszystko...

PS. Jutro napiszę do Pana maila na priv teraz niestety nie mam czasu

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224383

Mefisto
Przeczytałem. Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224385

Najnowsze badania wskazują, że używanie marijuany powoduje stany lękowe w 30% populacji (która używa marihuanę 2-3 w tygodniu).
Również pojawienie się stanów psychozy i symptomów schizofrenii (zwłaszcza u nastolatków) jest udokumentowane w ostatnio przeprowadzonych pracach porównawczych w USA i krajach skandynawskich.
Używanie marihuany powoduje konkretne zagrożenia dla zdrowia psychicznego. Jest jeszcze jeden argument, często młodzi ludzie sięgają po "twardsze narkotyki", gdy mają "pozytywne doświadczenia" z marihuaną.

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

p.s.
http://www.schizophrenia.com/prevention/streetdrugs.html
http://psychcentral.com/news/2010/06/19/marijuana-worsens-schizophrenia/14786.html

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrawiam
**********
Niepoprawni: "pro publico bono".

#224406

"Trawka" ewidentnie utrwala stan, w którym się znajdujesz. Jak ci wesoło, to nie możesz powstrzymać się od śmiechu i wręcz sikasz po nogach, jak masz czkawkę... to masz przerąbane:):):) Tak samo jest pewnie z depresją, czy psychozami. Alkohol działa dokładnie tak samo, a jest dozwolony, choć, moim zdaniem, bardziej szkodliwy (co mnie nie odstręcza od niego, bo "jest ryzyko, jest zabawa):):):))
Moim zdaniem nie powinno się mylić skutków z przyczynami.
Dociera do mnie jeden argument. "Trawa" palona codziennie, w dużych ilościach, odcina od świata, czyli realu. Niby luzik, ale totalny out. Nie miałem oczywiście takich doświadczeń, ale potrafię sobie wyobrazić.
Wszystko jest dla ludzi, powtórzę, byle w miarę rozsądnych. tego nie da się zadekretować.
P.S.
Napisałęm "jeszcze słówko" bo mój poprzedni pst, pracowicie wysmarowany, o tym jak pierwszy raz zapaliłem "Radomskiego" styrany na śmierć ładowaniem piasku i o... Stephenie Kingu poszedł w kosmos. Moja strata, w Wy musicie obejść się smakiem, bo nie będę pisał od nowa:(:(:( ------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#224444

Jakoś nie wierzę całkowicie żadnym badaniom. Chyba, że wiem jakiej metody używali i była ona w miarę uczciwa. Przykłady. Chcę udowodnić tezę, że woda jest szkodliwa. Zbieram 100 ochotników do testu. Po kilku tygodniach wszyscy nie żyją. Wniosek: woda szkodzi ludziom. I to bardzo. Jakiej metody użyłem by udowodnić swoją tezę? W sumie nic szczególnego. Biorący udział w eksperymencie mieli po prostu za zadanie codziennie wypijać kilkadziesiąt litrów tego płynu. Bzdura? Nie do końca. Dokładnie według tego samego klucza jest teraz przeprowadzanych większość badań - przedstawcie tezę, a ja już ją udowodnię. Na szybko parę prawdziwych "eksperymentów". Miano przez 5 lat prowadzić badania jak witamina E dobrze działa na ludzi. Po 2 latach badania przerwano. Śmiertelność w grupie biorących witaminę była o wiele wyższa niż biorących placebo. Wniosek: witamina E nie dość, że nie pomaga to wręcz szkodzi. Kto usłyszał o tych badaniach na pewno odstawił tą witaminę. Jeśli ją brał. Sprawdziłem jakich użyto metod. Ilości podawanej witaminy zabiłyby nawet zdrowego konia. Nie miały się nijak do standardowych dawek.
Drugi przykład z brzegu. Liczby wziąłem z kosmosu, bo nie pamiętam. Chodzi o ich stosunek. Wśród 30-latków było 30% optymistów, a wśród 70-latków 70% optymistów. Wniosek po kilku latach badań: im człowiek starszy tym bardziej optymistycznie patrzy na życie. Ja wyciągnąłem inny: człowiek nastawiony do życia optymistycznie żyje dłużej niż pesymista. Ale co ja tam wiem. Tym bardziej, że stopnia naukowego nie posiadam żadnego. Rymnęło mi się niezamierzenie.
I wreszcie przykład na temat. Szukano do badań ludzi, którzy zażywali marihuanę co najmniej od 10 lat, codziennie. I gdy zaczęli brać nie mieli jeszcze skończonych 15 lat. Okazało się, że byli średnio o 15% mniej sprawni niż ich nie biorący koledzy i koleżanki. Ja zrobiłem swój eksperyment: kolega po wypiciu pół litra wódki był ode mnie na oko o 80% mniej sprawny. I nie musiał pić przez 10 lat codziennie.
Przykładów manipulacji można by mnożyć. Ale to temat rozległy. Co najmniej na oddzielnego posta.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224633

podawana nawet w wielkich dawkach, ludziom nie szkodzi. Nikomu nie szkodzi.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224675

Przede wszystkim życzę Autorowi dużo zdrowia.

Muszę jednak zadać pytanie - Wszytkim Komentatorom: czy Wielka Brytania jest cywilizowanym krajem? Bo pamiętam stamtąd plakaty, na których napisane było, że marihuana wcale nie jest bardziej bezpieczna od papierosów... wręcz przeciwnie: jest dużo bardziej niebezpieczna (oczywiście "zwyczajni" Brytyjczycy twierdzą inaczej).

To jednak tylko dygresja.

Autorze - masz rację szukając na własną rękę... i źródła choroby, i lekarstw. Sami często, tak po prostu... czujemy, o co chodzi. Co więcej, masz prawo zażywać to, co Ci pomaga. No i... udać się do neurologa z prawdziwego zdarzenia! Wbrew pozorom, niektórzy lekarze "w tym kraju" naprawdę znają się na swojej robocie, i to lepiej, niż ich koledzy z "cywilizowanych krajów". To, że wszystko wygląda u nas, jak wygląda, to osobna sprawa. :(

Pozdrawiam.

Ps. Słyszałeś o Totalnej Biologii? Próbowałeś w ogóle alternatywnej medycyny?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224397

Obawiam się, że to Totalna Pseudonauka:):):)
Niepokoi mnie jeszcze jedno. Dlaczego Marian zaczyna każdy post od "Mefisto"? Rozumiem bunt po katastrofie życiowej, ale nie powinien on zwracać się do szatana.
Trawka dla ludzi, a diabeł przeciw człowiekowi!
Nie mieszajmy pojęć i płaszczyzn, proszę!------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#224469

Nie kojarzę tego z czymś diabelskim. Od dziecka tak po prostu na mnie wołano i reaguję na to przezwisko bardziej niż na prawdziwe imię. Nie ma ono nic absolutnie wspólnego z religią. Jak przeszkadza mogę nie używać. Dla mnie jest to tylko nostalgiczne wspomnienie. Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224484

A dlaczego tak na Ciebie wołano? (jeśli mogę :)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224488

Jednak żarty żartami, a z szatanem lepiej nie żartować. Nie jestem nawiedzonym egzorcystą:):):), ale i tak uważam, że Złego lepiej nie przywoływać, bo jest cwany i ma wielkie doświadczenie w mamieniu ludzi.
Mój ś.p. dziadek opowiadał mi, jak byłem dzieckiem, taka historię. Domyślam się, ze to raczej ludowa opowieść, niż faktyczne zdarzenie, ale nie szkodzi. "Vox populi...", te sprawy.
Otóż dwaj koledzy chcieli sprawdzić, jak to jest, kiedy człowiek się wiesza. Jeden miał zawisnąć na gruszce pośrodku pola, drugi w porę go odciąć. Niestety, kiedy ten pierwszy już się powiesił, temu drugiemu wpadł pod nogi zając, odwrócił się i nie zdążył uratować kolegi. Ten zając to był diabeł....:):):)
Niby naiwne, a bardzo pouczające. Nie warto igrać ze śmiercią. Z szatanem też.
Imię Marian pochodzi od Marii. Całkiem niezłe pochodzenie!:):):)
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#224601

Napiszę wkrótce coś na podobny temat. Co mi się przydarzyło osobiście, a przypomniałem sobie czytając komentarz.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224640

E tam, naiwne. Tak bywa...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224650

"Obawiam się, że to Totalna Pseudonauka:):):)"

Łożesz Ty! A wiesz coś na ten temat, czy tylko tak się mądrzysz? ;)

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224486

Sprawdziłem i wiem. To ewidentna pseudonauka:):):).
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#224544

Przecież ja tylko łożesz-ę, patrz wyżej!

Widać się nie wczytałeś, łot co! ;p

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224647

... wszelkie możliwe "dys...":):):) Szybko czytam, piszę szybko... strzelam! Za szybko. :):):) Ten typ tak ma:):):)
Pozdrawiam serdecznie!
-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#224651

Doskonale to rozumiem, ta typka tez tak ma!
Pewnie dlatego zawsze coś palnę. ;-PP

Pozdrawiam równie serdecznie :D

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224745

który to przepisze.
Piszesz, że szukałeś do tej pory bezskutecznie. Nie poddawaj się i szukaj dalej. Ponieważ trudno jest Ci się poruszać, może przez internet, przez znajomych, znajomych znajomych itd.
Może ktoś na tym blogu mógłby pomóc znaleźć oświeconego neurologa?
Jak legalnie się nie da to może "sposobem"? Nie wiem.

Współcześnie lekarze to w większości niedouczone konowały ale za to biznesmeni pierwszej wody, którzy zgodnie z zasadą Kartezjusza nie szkodzą... sobie i nie szkodzą przemysłowi farmaceutycznemu(czytaj:mafii farmaceutycznej)pacjentów traktując ze znieczulicą jak intruzów, jak zło konieczne.
Dlatego musimy leczyć się sami.

Ogromnie współczuję
Pozdrawiam serdecznie

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

ość

-----------------------------------

gdy prawda ponad wszystko, życie bywa piękne

wtedy żyć się nie boisz i śmierci nie zlękniesz

#224523

Dziękuję za życzenia. Pozdrawiam.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224638

gość z drogi

pozdrawiam z 10 w dłoni...

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

gość z drogi

#224655

Receptę do pełnopłatnego zrealizowania poza Polską, może wypisać każdy lekarz. Nie widzę problemu - wystarczy ktoś życzliwy jadący do krajów rozumniej rządzonych i cel osiągnięty. Obawiam się jednak, że zawiedzie się Pan w swoich nadziejach na skuteczność preparatu. Ale życzę sukcesu!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224707

.......... no co ja mogę ?? .. za classic's : " nie idż tą drogą ".
Wiem, wiem kilku twoich respondentów -już cię utwierdziło,że jesteś na właściwej "ścieżce" -ale nie !
Poczytaj inne strony w internecie, znajdż dobrego lekarza,
a nade wszystko ..zrób bilans - za i przeciw !
Każdy z nas ma pewną krytyczną granicę wytrzymałości i odporności - nie przekrocz jej !! bo już póżniej nie będzie odwrotu .
Pozdrawiam
Marek
ps.
..... Błagam - nie daj się wpuszczać w "maliny"!!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224712

"...dobrego lekarza", co to znaczy. Czymże  to, ten lekarz się cechuje? Ma  powodzenie, dużo bierze, łupi chorych?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#224715

 

Tylko osioł zdolny jest prawić komuś komplementy i zaraz potem zwrócić się doń z jakąś prośbą.Marks

"Nie lękajcie się!" J.P.II

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

"Nie lękajcie się!" J.P.II

#224735

Witam.
Nie jest Pan sam. Dzisiaj wpadłam całkiem przypadkowo na blog. Proszę spojrzeć na stronę http://tetraplegik.pl/forum/viewtopic.php?f=18&t=11680
tam zamieściłam apel.Ponadto są nowe info odnośnie Programu Fenix, nie wiem czy Pan czytał...Proszę dać znak. Na www.konopialeczy.pl szukają chorych. Jak nas więcej zawalczy to w końcu ktoś zauważy chorych! Pozdrawiam,czekam na odp. Ulli

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#238497