Chruszczow naszych czasów

Obrazek użytkownika Krispin
Świat

Każdy epoka, każdy wiek ma swojego Chruszczowa. Dobrzy Ukraińcy (w odróżnieniu od tych złych) mawiają ponoć: „Zakryjesz powieku, nie uznasz wieku”. Coś w tym jest. Wielu facetów stosuje się do tego akuratnie. Mądrości ludowych nie należy lekce sobie ważyć. Tym bardziej kiedy za życia składają nas do trumien, a wieki... pardon, wieka trumien są ciężkie (nie wspominając o wielu chętnych do wbijania gwoździ) i trudno będzie te wieka zrzucić, żeby znowu stanąć na nogi. Niektórzy pewnie już nie wstaną, bo wybiorą eutanazję. Będzie więcej tlenu dla pozostałych.

 

Ale wróćmy do Nikity. To przykład człowieka tropiącego – tak przynajmniej mu się wydawało... lub udawało (nie mylić z sukcesem) – błędy i wypaczenia. „Wy paczenia nie używajta same, jeno słuchajta i paczajta, co my wam podamy – nasze prawdy wam objawione łykajta”. Mógłby to być dobry cytat, gdyby udało się te słowa dopasować do jednego autora, a nie tabunów „mędrców”.  Jak wiadomo sukces (w tym wypadku bon-mota lub bum-młota) może mieć wielu ojców. Ale czy na pewno mędrców? Niekoniecznie.

 

Po śmierci Stalina w marcu 1953 r. nic nie wskazywało na to, że już wkrótce dojdzie do odbrązowienia tej „pomnikowej” postaci. Ruska maszynka działała i pędziła jak lokomotywa. Trochę piachu w trybach tu i tam, czasem się trochę zatnie, ale zmienimy maszynistę i... dalej jazda. A tu „Red Party Matters”, w skrócie RePaM (z łaciny: „czołgać się”). Dawaj, przeczołgali Stalina. Czerwony był tylko z nazwy, bo właściwie biały – typ kaukaski, to mu się należało. A wszystko zapoczątkował Nikita Chruszczow. Sprawa prosta nie była. Przez lata kultu jednostki niektórzy zdążyli uwierzyć, że „ojciec narodu” wszystko dla dobra tegoż czynił. Nagły zwrot zwykle grozi potężnym wstrząsem (nie mylić z wstrząsem anafilaktycznym) i dysonansem poznawczym, a ten stan wywołuje napięcia motywacyjne i grozi niekontrolowanymi reakcjami.

 

Właściwie trudno powiedzieć, dlaczego Chruszczow nie chciał kontynuować polityki czystek i mordów. Może bał się, że jeśli ta maszynka będzie ciąć dalej, to zetnie i jego – jak wielu przed nim, pozbawionych życia i wymazanych z historii, a nawet z grupowych fotografii. Zdecydował się rozpocząć proces dyskredytacji Stalina i w przemówieniu „O kulcie jednostki oraz jego konsekwencjach”, wygłoszonym na XX Zjeździe KPZR (25 lutego 1956 r.), bezpardonowo zaatakował byłego wodza narodu, ujawniając charakter jego tyrańskich rządów i popełnione zbrodnie. Nazwano to destalinizacją. Destabilizację i konsternację to wywołało. Chwilowo.

 

Chruszczow nie był głupi – w końcu wspiął się na szczyty władzy i utrzymał w kierownictwie przez długie lata. Na pewno miał niemałe umiejętności... polityczne. Jego tajny (początkowo) referat – rozpoczynający „dyskusję” o błędach i wypaczeniach, a potem destalinizację – był pokerowym zagraniem. W końcu Chruszczow blisko współpracował ze Stalinem i był członkiem jego rządu. Ale w kierownictwie partii wszyscy dygnitarze swoje stanowiska zawdzięczali Stalinowi. Nie było w tym gronie nikogo, kto mógłby zaatakować Chruszczowa i oskarżyć go o „współudział”, bo każdy musiałby oskarżyć o to samo również siebie. Chruszczow rozegrał to po mistrzowsku. Czy była to jedynie walka o władzę? Czy brał pod uwagę sytuację zwykłych ludzi i to, jak im się żyje? Fakt faktem, że doszło później do zwolnienia dużej liczby więźniów z gułagów, drobnego złagodzenia cenzury, wzrostu ilości dóbr konsumpcyjnych oraz tymczasowej odwilży w „zimnej wojnie” z krajami zachodu. Nazwano to „odwilżą Chruszczowa”.

 

Dziś też mamy odwilż za pasem. A z nią, a właściwie jeszcze nią, przyszedł nowy prezydent USA. Wujek Joe, który kocha „dzieci bardziej niż ludzi” (cytat). On też chce tropić błędy i wypaczenia. A jeśli takich nie ma, to trzeba je stworzyć – wtedy łatwiej będzie tropić i walczyć z nimi. W przeciwnym razie będzie to walka z wiatrakami, a tego Joe przecież nie chce, bo jest miłośnikiem „zielonej energii”. Skoro jakieś błędy są (a są zawsze), trzeba je napompować... brzydkie słowo... trzeba je „dokalibrować”. I tu pomocą mogą służyć eksperci od dekarbonizacji. Niby to co innego, ale... kto by tam żałował różu, gdy płoną lasy (w Australii).

 

Czy wujek Joe... Przepraszam za to sformułowanie, ale skoro rubaszny staruszek lubi dzieci, to wolę używać tego zwrotu niż posługiwać się nazwiskiem Biden, bo zaraz nachodzi mię chętka (nie mylić z inną chętką ani kocimiętką), by zmienić „en” na „a”, „on”, „et”, et cetera – a w końcu to prezydent mocarstwa jest. Zatem pytam, czy wujek Joe ma taką listę błędów i wypaczeń? Pewnie ma, ale wciąż niekompletną i nadal dopisują do niej kolejne pozycje. Założę się, że są tam też sukcesy, których było niemało, ale przemianowane (Dominion rules!) na porażki i odpowiednio „dokalibrowane”. Ciekawe, co na tej liście już jest, na bank? 

 

Może MAGA? Make Amecica Great Again. To przecież hasło suprematystyczne. Im silniejsza Ameryka, tym większa dysproporcja siły między nią a innymi krajami. Czyli dyskryminacja. To niesłychane! Haniebne! Niedopuszczalne! Da się to jeszcze „dokalibrować”? Pomóżta, ludziska!

 

Może jest na tej liście: Trump to pierwszy prezydent (od czasu Eisenhowera) , który nie wmieszał Stanów Zjednoczonych w kolejną wojnę. Czy brak wojny jest na korzyść obywateli USA? Oczywiście nie :) Pociski starzeją się w magazynach, produkcja nowego uzbrojenia (zwykle lepszego) nie może nabrać rozpędu, bo stare Hummery wciąż sprawne. Lepsze jest wrogiem dobrego... nie, odwrotnie, to dobre jest wrogiem lepszego, więc trzeba je zwalczać. Koniecznie, prawda? Ale na wojnie giną ludzie? Ameryka to wielki kraj, poradzi sobie z tym problemem. Poza tym są nastawieni bojowo członkowie Antify i BLM... 

 

A jak przerobić fakt, że podczas rządów Trumpa wynegocjowano cztery porozumienia pokojowe na Bliskim Wschodzie (w tych okolicach leży państwo Izrael), czego nie osiągnięto przez 71 lat interwencji politycznych i wojen? Trump jest pro-izraelski i nie dba o interes MAG... pardon mega-interes międzynarodowy. A jaki to interes? Mniej więcej taki jak „prawa europejskie”. Nikt nie wie za Chiny (nie mylić z KPCh), co to takiego.

 

Działania Trumpa miały duży wpływ na gospodarkę, wzrost zatrudnienia i spadek bezrobocia (także wśród Murzynów i Latynosów). Ale przecież nie o to chodzi, żeby się napracować i zarobić. Lepiej siedzieć na zasiłku przed telewizorem albo jeszcze lepiej – grać w... co tam teraz jest w modzie? „World of Tanks”? Ile wygranych kampanii masz na koncie? Sto razy więcej niż Patton? To jesteś gość. I nikt nie ginie w realu. A może tylko tak ci się wydaje?

 

Trump doprowadził do ujawnienia korupcjį w FBI, CIA, NSA. Ale tam przecież siedzą nazi... pardon, „nasi” ludzie. Nasi, czyli od wujka Joe’ego, taka „piątką wujka Joe” na przykład:

James Comey (dyrektor FBI w latach 2013-2017) – kłamał jak najęty podczas przesłuchania przed komisją senacką, ale tytuł w GuanoWyborczym: „Donald Trump kłamie”. Wyjątkowa kanalia wśród sobie podobnych. Prezydent Trump zwolnił go ze stanowiska dyrektora. To rzadka sytuacja (wydarzyło się to drugi raz w historii FBI). Dlaczego? Odezwały się jak zwykle te same głosy. Pytanie to zadał też ówczesny przywódca Demokratów w Senacie senator Charles Schumer (bez "s" to nazwisko brzmi jakoś znajo... gdzieś już chyba słyszałem, ale może się mylę). Trump na Twitterze przypomniał mu, że sam (Schumer) niedawno twierdził, że nie ma już zaufania do szefa FBI Comey'a. Taki to teatrzyk.

Andrew McCabe (jeden z dyrektorów FBI) - nadzorował dochodzenie ws. używania przez Crooked Hillary... pardon, Hillary Clinton – w czasie sprawowania przez nią funkcji sekretarza stanu USA (w administracji Obamy) – prywatnego serwera mailowego w celach służbowych, co było niezgodne z zasadami Departamentu Stanu i mogło narazić na szwank [sic!] tajemnice państwowe. Nie zauważył „konfliktu interesów” (co za piękne sformułowanie): jego żona, Jill McCabe, niedoszła senator stanu Wirginia (kandydatka tzw. Demokratów) otrzymała na swoją kampanię wyborczą jakieś pół miliona dolarów z funduszu wyborczego gubernatora Terry'ego McAuliffe'a, bliskiego współpracownika Clintonów. McCabe przypadkowo nie dopuścił do rozpoczęcia oddzielnego śledztwa w sprawie McAuliffe’a. Te e-maile to tylko wierzchołek góry – mógłby powiedzieć Trey Gowdy (były prokurator i członek Izby Reprezentantów Kongresu USA z ramienia Partii Republikańskiej, a obecnie komentator FoxNews) – więc nie grzejmy tematu, bo Greta zacznie straszyć zagładą lodowców.

Rod Rosenstein (37. Zastępca Prokuratora Generalnego USA) – to on wyznaczył Roberta Muellera (byłego dyrektora FBI w latach 2001-2013) na specjalnego śledczego do zbadania domniemanych powiązań między kampanią Donalda Trumpa a Rosją podczas wyborów w 2016 roku. Ręka rękę myje, czyli swój swego popiera. Zrezygnował z funkcji zastępcy prokuratora generalnego w kwietniu 2019 r. (po dwóch latach). Nie miał już czasu (a może nie chciał) zająć się sprawą sprzedaży w 2010 r. kanadyjskiej firmy górniczej Uranian One rosyjskiemu przedsiębiorstwu państwowemu Rosatom. Uranium One miała kopalnie na terytorium zachodnich Stanów Zjednoczonych, w jej posiadaniu znajdowało się 20% amerykańskich zasobów uranu. Umowa z Rosatomem została zaakceptowana przez ówczesnego prezydenta Baracka Obamę jak i sekretarz stanu Hillary Clinton. Niektóre gazety śmiały insynuować, że jacyś ruscy z przemysłu nuklearnego i dyrektor firmy Uranium One przekazali miliony dolarów organizacji charytatywnej Clintonów. Bezczelność! :) 

Robert Mueller (były dyrektor FBI w latach 2001-2013) – od 17 maja 2017 r. specjalny śledczy, badający (w celu sformułowania aktu oskarżenia) zarzut rosyjskiej ingerencji w wybory prezydenckie w USA w 2016 r. Mueller szukał, szukał i nie mógł znaleźć twardych dowodów na zmowę trumpistów z Moskwą. Złożył rezygnację ze stanowiska po przesłaniu raportu prokuratorowi generalnemu Williamowi Barrowi (22 marca 2019). Zwroty „Russian collusion” lub „ interference” były stale powtarzane – jak jakieś mantry – przez polityków tzw. Demokratów i sprzyjające im media, z CNN na czele. Wina miała być bezsporna i oczywista. Okazało się, że były to tylko słowa, słowa, słowa... ŻADNYCH DOWODÓW NIE BYŁO.

Peter Strzok (były agent FBI) – jako szef sekcji kontrwywiadu prowadził śledztwo w sprawie użycia osobistego serwera poczty elektronicznej przez Hillary Clinton (nie doszukał się niczego, oczywiście). Dzięki temu :) awansował na stanowisko zastępcy dyrektora jednego z pionów Kontrwywiadu FBI. Prowadził dochodzenie w sprawie rosyjskiej ingerencji w wybory w USA w 2016 r. Widać był już człowiekiem zaufanym... nie, ładniej będzie tak: zaskarbił sobie zaufanie (prawda, że ładnie?). Podczas przesłuchania w Kongresie (lipiec 2018 r.) Trey Gowdy ujawnił, że Strzok podczas wyborów prezydenckich w 2016 r. wykazał stronniczość na korzyść Hillary Clinton. Cytowane były sms-y Strzoka, m.in. ten z tekstem „zatrzymamy Trumpa”. Naturalnie nie należy brać na poważnie tej „spontanicznej” uwagi, bo „w żaden sposób nie stanowiła żadnej sugestii”, że ten agent czy FBI mógłby „podjąć działania w celu niewłaściwego wpływu na przebieg procesu wyborczego jakiegokolwiek kandydata”. To tylko pomówienia Republikanów, które  zostały użyte w „kampanii naszych wrogów, mającej na celu rozerwanie Ameryki”. Uff...

 

A co zrobić z tym, że prezydent Trump „wpłynął na zmianę stosunków z Chińczykami i wznowił produkcję wielu dóbr w USA”. No... jak tak mógł? Przecież tu i tam zawsze „działa niewidzialna ręka rynku”, jak można tak ręcznie... to znaczy odgórnie wszystkim sterować? W XXI wieku? Nie do pomyślenia. I po co wznawiać produkcję, skoro taniej jest kupić u chinola? To tak jak ci geniusze z PełO, co to nie wiedzieli, po co płacić za droższy gaz z północy i uniezależniać się od dostaw z Rosji? Nie lepiej podpisać kontrakt z ruskimi na 10 lat od razu, najlepiej bez możliwości renegocjacji cen na niższe?

 

To za czasów Trumpa ujawniono pedofilię w rządzie oraz wśród producentów i filmowców Hollywood, a także rozpoczęło się zwalczanie światowego handlu nieletnimi. No i po co? Przecież to środowisko filmowe to elita, sama śmietanka, którą trzeba chronić i dopieszczać. Ich nie można oceniać jak zwykłych ludzi :) bo oni są niezwykli. Im się należy. A handel musowo trzeba wspierać, a nie stawiać jakieś sztuczne bariery. Demokracja i tak dalej...

 

Na dodatek Trump obniżył podatki i wpłynął na 100-krotny wzrost rynku akcji (co odbiło się pozytywnie na emeryturach milionów obywateli). A skoro się odbiło... to źle. Po co w ogóle ma ludziom odbijać? Zdrowie najważniejsze! A podatków nie można obniżać, bo wtedy mniej do kasy państwowej wpływa :) Toż wiedzą to nawet tuzy z PełO, więc można było się zapytać tego lub owego – Szczerbę na przykład, bo on wie wszystko najlepiej – a nie robić eksperymenty (wystarczą eksperymenty medyczne). Niepotrzebnie, całkiem niepotrzebnie.

 

A to że Trump pracował w Białym Domu za darmo to już szczyt. Paranoja! Człowiek musi coś zarabiać, bo inaczej mógłby ulec jakimś korupcyjnym propozycjom. Każde dziecko to wie. Na przykład z Rosji. Mamy cię!!! Beeeee.....

 

I jeszcze te wydarzenia z 6 stycznia 2021 roku, ta niby donaldowska "insurekcja" (make sure it happans, Nancy?). To nic, że mówił im: „Idźcie na Kapitol, żeby wasz głos był usłyszany". Ale pokojowo. Demonstracja poglądów jest zagwarantowana w konstytucji – bo wolno jeszcze wyrażać publicznie swoje poglądy. Zrobili z tego wielką checę i podstawe oskarżenia o nawoływanie do rozruchów, zamieszek. A wszyscy widzieliśmy na filmach w Internecie, że ludzie wchodzili do Kapitolu jak do muzeum, przez drzwi otwierane im na oścież. Kto je otwierał? Nieważne. Dlaczego otwierał? Nieważne. Na czyj rozkaz otwierał? Nieważne. Nic nie jest ważne. „Nic to” – jak mawiał Wołodyjowski. Wszystko marność. Szczególnie ten Mitch McConnell, plotący bzdury nawet już po uwaleniu im-pucz-mentu.


Jak już się ma taką listę (która jest jak kopalnia złota, bo cała aż świeci przykładem) można się zabrać do potępienia tych „błędów i wypaczeń”, a zaraz potem do wyplenienia ich lub wypalenia żelazem. Zaraz... kto to powiedział? Nieważne. Nuże, pierestrojka, destalinizacja... pardon, detrampizacja na całego. Przypomina to nieco walkę z żołnierzami wyklętymi. Jak w tej, przypomnianej przez Leszka Żebrowskiego, historii z przesłuchania Wiesława Chrzanowskiego w 1948 roku. Zapytał przesłuchującego go oficera (Wiktora Herera): „Przecież wygraliście. Macie władzę. My przegraliśmy. Dlaczego próbujecie nas oczerniać, mówiąc o nas nieprawdę?”. Odpowiedź była piorunująca: „Bo nie chodzi tylko o pokonanie was, unicestwienie fizyczne. Musimy pohańbić was w oczach społeczeństwa, zohydzić, zniszczyć moralnie”. Na marginesie przypomnę ten fragment:

 

W 1981 roku na posiedzeniu Komisji Krajowej Solidarności w Gdańsku Jacek Kuroń przyprowadził nową grupę doradców. Opowiadał to prof. Wiesław Chrzanowski, współtwórca statutu związku. Usiadł koło niego starszy pan, który Chrzanowskiemu wydał się znajomy, jednak skojarzenia wydawały się niemożliwe. Gdy Jacek Kuroń przedstawił ekspertów okazało się, że to Wiktor Herer… nowy specjalista od rolnictwa. Tu profesor Chrzanowski nie wytrzymał. Wstał i powiedział: „przecież ten człowiek to ubek, który nas przesłuchiwał”. Kuroń na to odpowiedział: „jak wam się nie podoba, możecie wyjść”. To był ten symbol zmian, nowej Polski, która miała przyjść wraz z „Solidarnością”, a która była tą dawną Polską stalinowską. Ci ludzie nie znikli, byli dalej, tylko na nowych miejscach. (Leszek Żebrowski)

 

Zatem nie chodzi tylko o pokonanie Trumpa, odsunięcie go od władzy. Chodzi o pohańbienie, zohydzenie go w oczach społeczeństwa amerykańskiego. Moralnie unicestwienie. Tak, żeby już nie powrócił. Żeby żadna rehabilitacja nie była już możliwa. Wujek Joe uważa (tak jak ci tak zwani Demokraci oraz ci z Republikanów, którzy marzą o intratnych posadkach lub nawet o fotelu prezydenta w kolejnych wyborach), że trzeba go zniszczyć dokumentnie. Mętnie to tłumaczyli i nie wszyscy zrozumieli. Im-pucz-ment się nie udał. Ale pewnie nie złożą broni. 

 

Swoją drogą „piątką wujka Joe” to przecież same asy z rękawa. Jak się ma takie asy, a w talii są 52 karty (niejedna blotka też w pewnych okolicznościach wystarczy), to łatwo tropić błędy i wypaczenia, nawet je tworzyć a priori, a potem jeszcze „dokalibrować”... Ta piątka to wszystko uczciwi lu... sorry, klawiatura odmówiła mi posłuszeństwa... Hillary Clinton mówiła, że Trump jest winny i że na pewno była rosyjska ingerencja. Kiedy?

 

Chruszczow na emeryturze (po wyjściu z depresji) założył przydomowy ogródek. Człowiek, który przyłożył rękę do zamordowania milionów ludzi, uprawiał sobie koper, marchewkę, rzodkiewkę, ziemniaki i kukurydzę. Był rozgoryczony, że nikt już nie chce słuchać jego rad. I to w Kraju Rad. Ponoć powiedział kiedyś: „Co to za gówniany ustrój, w którym trzyma się ludzi na uwięzi”? Do jakich wniosków może dojść I Sekretarz (były) KPZR (wtedy jeszcze nie byłej). A co nam kiedyś powie wujek Joe? Jeśli dożyje do emerytury.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.5 (głosów:10)

Komentarze

Zapraszam do komentowania, nie tylko pałowania zza węgła :)

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1662460

ja dałam najwyższą notę, więc nie wiem, czy mogę się wypowiedzieć ;)

Ale spróbuję odpowiedzieć na pytanie, co nam kiedyś powie wujek Joe.

Myślę, że będzie się wypowiadał tak jak do tej pory, czyli jak chorągiewka na wietrze, stosownie do tego, co będzie "mądrością etapu".

"W 1996 r. Joseph Biden głosował za ustawą o ochronie małżeństwa, blokującą legalizację małżeństw tej samej płci. Dwa lata wcześniej opowiedział się za obcięciem funduszy dla szkół, które uczą akceptacji homoseksualności. W 1973 r. zastanawiał się, czy geje w wojsku i na stanowiskach rządowych nie stanowią zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego".

Dzisiaj identyfikuje się jako prezydent w pełni popierający kwestie, o które walczą środowiska LGBTQ.

https://www.rp.pl/Prezydent--USA/200629381-Zmieniajace-sie-oblicze-Bidena-Jak-zmienialy-sie-jego-poglady.html

Może - stojąc nad grobem - powróci do poglądów katolickich?

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
-1

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1662462

- D.Trump to samodzielny i kompletny człowiek o dobrym sercu i sprecyzowanych poglądach - natomiast J.Biden sukces osiagnął dzięki innym i byciu w "szemranej" grupie i będzie tylko marionetką w ich rękach - czyli żydowskiej grupie trzymającej władzę od czasów zamachu na Prezydenta J.F.Kenedyego.

Prezydent D.Trump to bardzo dobry biznesmen i gospodarz - sprawdził który lis mu podbiera najwięcej kur z kurnika i tego lisa złapał do klatki.

Bodajże Żyd z Rodszildów publicznie zwyzywał Prezydenta D.Trumpa (jeśli odnajde link do tematu to wstawię tu później) - bo nie podobały im się działania D.Trumpa.

Zwyzywał urzędującego Prezydenta USA !!!!

Co do proizraelskości D.Trumpa cytat: "Trump jest pro Izraelski" - sorry, ale ja tak nie uważam.
Traktował ich równo tak jak wszystkie inne narody biorąc pod uwagę w swojej polityce ich dość trudne położenie i napiętą od dziesięcioleci sytuację między nimi (Żydami) - a krajami Arabskimi.

W interesie Izraela jest totalnie zniszczyć kraje które mogą mu w przyszłości zagrozić (patrz. Irak i prowokacja o broni chemicznej) - a D.trump zrobił coś, co Żydom nie jest na rękę - dprowadził do spokoju i ugody !! - hańba ! - "to wcale nie jest podobne - to wcale nie jest podobne" - jak powiadał Żyd Szalom Ber Stambler - zakłopotany sytuacją w studio TVP.

Tu niżej link nieaktywny (trzeba skopiować i wkleić w przegladarkę) - o tym jak Żydzi w przypływie szczerości wygadali się że rządzą Ameryką i to jest najświętrza prawda.

Wyobrażam sobie co czuł Prezydent D.Trump będąc w Polsce i podziwijając nas za walkę o niepodległość a mając jednocześnie świadomość o teraźniejszym zniewoleniu jego Ojczyzny -

- jak to powiedzieć Światu ???!!!!

http://ruch-obywatelski.com/polityka/pokonana-ameryka-ameryka-izraelska-kolonia-czesc-i/

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-1

Pytanie dziejowe o najwyższym znaczeniu - czy działacze PiS-u i Zjednoczonej Prawicy za miliony ze SKOK-ów poświęcą niepodległość Polski ?

#1662466

"Zaskarbić" - POzyskać, namówić - (do antypoloniZmów)...- urobić "bitą śmietanę"...

"Śmietana" - to ta elitarna (totalitarna ?) - "kasta", socjeta notabli - >zaskarbionych< dla "możnych świata"...

"Zaskarbić sobie" Podatników - bitej śmietanki... - co śmie tanki (pancerne) - wymierzać "wymiarami SPRAWiedliwości"... wycelowanymi w "zaskarbionych sobie" WyZnawców "Państwa Prawa"...

wystarczy zaskarbić sobie - konstruktorów destrukcji - ustrojów ludzkich ORGAN(i)zmów - aby je >zjednać<... "śmietanie", która zje - DNA nać...

Bo, śmie - tanie spOsoby destrukcji ustrojów Ludzi -POzysKiwać  aby  ZA SKARB BIĆ... bić o/na głowę - domyślność - (do, My, domy, myśli, doniesienia - do niesienia ) ...(za)bitych ofiaroDawców skarbów (podatkowych) - dla Skarbów Państw - Ludzi...

Pozdrawiam. J. K.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1662478