Wojna. Jak widzi ją Teheran

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Świat

Gdyby przyjąć za prawdę propagandowe treści sączone w 1940 roku za pośrednictwem prasy i radia mieszkańcom Zjednoczonego Królestwa wojna powinna zakończyć się najdalej jesienią. Do tego czasu bowiem dzielni lotnicy RAF strącili samoloty Luftwaffe… dwukrotnie. Niemcy byli jeszcze lepsi – samoloty RAF w tym samym czasie zestrzelili trzy razy.

Propaganda wojenna czasem jednak przybiera negatywne skutki dla strony jej nadużywającej. Do klęski w Pearl Harbour przyczyniło się powszechne przekonanie, że Japończycy są… zezowaci i po prostu nie trafią w amerykańskie okręty.

Dzisiaj, w warunkach powszechnej informacji, wydawało by się niczym trudnym konfrontowanie otrzymywanych informacji. A te przecież szokują nie tylko swoją naiwnością, ale przede wszystkim tupetem.

Oto np. jedna z informacji, rozpowszechnianych na polskich stronach facebooka.

"OBUDZILI WIELKĄ PERSJĘ...

To właśnie przeciwko takiemu narodowi ciągną nas izraelscy i amerykańscy zbrodniarze wojenni!

Irański generał Bahman Kargar wyjaśnił, że Irańczycy nie boją się śmierci, lecz traktują ją jako wybór honoru i godności.

Prawie 95% irańskiej armii stanowią naukowcy i inżynierowie, co świadczy o tym, że naród jest daleki od zacofania.

„Jeśli dziś zginie 100 bojowników, tysiące są natychmiast gotowe zająć ich miejsce. To nasz duch i nasza determinacja”.

Kargar wyjaśnił również, że „za każdym razem, gdy Iran wystrzeliwuje rakietę, w tym samym momencie inżynierowie pracujący pod ziemią opracowują nową, bardziej zaawansowaną broń, zapewniając stale rozwijającą się zdolność obronną”.

Syjonistyczni i imperialistyczni zbrodniarze „obudzili wielką Persję”.

Do powyższego przyklejona jest fota irańskiego generała. Przyznam, że armia utworzona z naukowców i inżynierów w 95% powala. Siły zbrojne Iranu (na odpowiedzialność Wiki) liczą bowiem ok. 525 tys. żołnierzy – czyli… aż 498 tys. naukowców i inżynierów. Do tego rezerwiści w liczbie 375 tys. co oznacza dodatkowe 356 tys. Zatem Iran tylko na potrzeby militarne dysponuje blisko 860 tys. naukowców i inżynierów.

Faktycznie, przerażająca perspektywa spotkać się z przeciwnikiem, w okopach którego siedzą same magistry i dochtory… 😉

Ale to tylko uwertura. Główny motyw opiera się na „analitykach”. To ciągle ta sama dyżurna grupka, przed kilku laty obwieszczająca rychły koniec Ukrainy: Alastair Crooke, Larry C. Johnson, Douglas Macgregor, John Mearsheimer, Scott Ritter i Lawrence Wilkerson.

Przypatrzmy się im bliżej.

Larry C. Johnson, podający się za eksperta ds. wywiadu (w CIA spędził… 4 lata). Od momentu pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę jest czołowym przedstawicielem tzw. kolektywnego Zachodu występującym w putinowskich mediach., gdzie wygłasza poglądy zgodne z oczekiwanymi kacapskiej junty.

Podobnie Douglas Macgregor. Jego najsłynniejsza wypowiedź pochodzi z 27 lutego 2022 roku.

„Bitwa we wschodniej Ukrainie jest już prawie skończona. (…) Jeśli [Ukraina] nie podda się w ciągu najbliższych 24 godzin, podejrzewam, że Rosja ostatecznie ich unicestwi”.

Na początku marca skorygował nieco swoją wypowiedź.

Przez pierwsze pięć dni siły rosyjskie, szczerze mówiąc, były zbyt łagodne. Teraz to skorygowały. Powiedziałbym więc, że za kolejne 10 dni powinno to się całkowicie zakończyć. ... Myślę, że najbardziej heroiczną rzeczą, jaką mógłby teraz zrobić, jest pogodzenie się z rzeczywistością. Zneutralizowanie Ukrainy”.

Źródło: ]]>https://en.wikipedia.org/wiki/Douglas_Macgregor]]>

John Mearsheimer. To kolejna osoba, która nie może odeprzeć zarzutów o branie pieniędzy z Rosji. I to już po wybuchu konfliktu z Ukrainą w 2022 roku.

Źródło: ]]>https://pl.wikipedia.org/wiki/John_Mearsheimer]]>

Co do Scotta Rittera, ongiś ulubienego (copyright by Arnold Boczek) znaffcę militarno-geopolitycznego patoputinowskiego środowiska z Neon24 pisano dużo. Warto więc może tylko zacytować opinię Stanisława Żaryna, wówczas pełnomocnika rządu ds. bezpieczeństwa przestrzeni informacyjnej RP. Otóż Scott Ritter to „wygodne narzędzie w rękach rosyjskiego systemu kłamstwa”.

Źródło: ]]>https://www.pap.pl/aktualnosci/scott-ritter]]>

Lawrence Wilkerson, obecnie 81 latek. Wyznawca klimatyzmu w jego najbardziej prostackiej formie. Poza tym jak inni na tej liście stały gość putinowskich mediów.

Źródło: ]]>https://en.wikipedia.org/wiki/Lawrence_Wilkerson]]>

Jak widać mamy dobrane grono „ekspertów”. Jest zdecydowanie niewątpliwe, że gdyby ww. mieli występować w procesie w roli niezależnych biegłych wniosek o ich wyłączenie ze względu na wyraźnie domniemaną stronniczość byłby rozpoznany pozytywnie.

Ale przecież chodzi o słowa do przekonanego już wcześniej czytelnika. Mantrowanie nazwiskami wątpliwych analityków, bez większego wahania można by ich określić mianem „putinowych”, jest świadomym zabiegiem erystycznym. Widzisz, powiada autor, nie tylko ty czy ja mamy takie poglądy, ale są one w jakimś stopniu… zobiektywizowane!

Podobnie sam autor tekstu pod jakże wymownym tytułem - Warum hat der Iran den Krieg bereits gewonnen? co po polsku znaczy - Dlaczego Iran już wygrał wojnę? ukrywa swoje powiązania z Iranem.

Tymczasem dr Patrick Ringgenberg (r. 1970) od lat jest zafascynowany wielowiekową kulturą Iranu. Jego książki, ukazujące się w Paryżu i w… Teheranie, zostały docenione przez reżim mułłów. W 2012 r. Ringgenberg został nagrodzony Światową Nagrodą Książki Roku Islamskiej Republiki Iranu i Międzynarodową Nagrodą Farabi.

Czy można zatem traktować jako obiektywne jego słowa?

Jego spojrzenie na konflikt amerykańsko-irańsko-izraelski jest bowiem rodem z westernu klasy B.

Kłamstwa użyte do uzasadnienia ataku na Iran, fałszywie oskarżany o stwarzanie bezpośredniego zagrożenia i bycie o krok od zdobycia broni jądrowej, przypominają te, które skłoniły Stany Zjednoczone do inwazji na Irak w 2003 roku i pogrążyły region w niestabilności, która trwa do dziś. Różnica jest jednak uderzająca: Iran to nie Irak, a kontrast między realiami wojny a retorycznymi sztuczkami prezydenta Donalda Trumpa i jego otoczenia sięga poziomu schizofrenii bezprecedensowego w najnowszej historii. Mówiąc szerzej, konflikt ten jest niezwykłym objawem globalnego kryzysu dyplomacji, rozbitego porządku międzynarodowego i dysfunkcyjnego lub toksycznego systemu medialnego.

Dla każdego, kto zna Iran, ta wojna jest wynikiem dziesięcioleci błędnych interpretacji i niewiedzy na temat tamtejszej sytuacji. Dwunastodniowa wojna (13–24 czerwca 2025 r.) pokazała już, że klęska Izraela, która zmusiła go do wystąpienia o zawieszenie broni, wynikała nie tyle z braku potencjału militarnego, co z braku zrozumienia Iranu, jego uwarunkowań społeczno-kulturowych i siły militarnej. Można by pomyśleć, że z tej wojny, której byłem świadkiem na własne oczy w Teheranie, wyciągnięto wnioski. Tak się jednak nie stało. Media, a nawet „eksperci”, nadal utrwalają szereg uprzedzeń krążących od dziesięcioleci, które każdy poważny iranolog może łatwo obalić lub sprostować: „Iran jest osłabiony”, „reżim mułłów chyli się ku upadkowi”, „Republika Islamska straciła legitymację”, „społeczeństwo irańskie pragnie wolnego i świeckiego kraju”.

Zakłamany kolektywny Zachód postanowił zaatakować bogobojnych i pokojowo nastawionych mułłów.

Najzabawniejsza jest wzmianka o klęsce Izraela, jaką ten miał ponieść w tzw. wojnie 12-dniowej w 2025 roku.

Jest to dokładnie kalka przekazu Teheranu. Tak naprawdę bowiem Izrael odniósł taktyczne zwycięstwo – zlikwidował szereg naukowców zajmujących się irańskim programem atomowym, zniszczył spore zapasy broni, w tym rakiety balistyczne itp. Zabił także kilku irańskich generałów. Cofnął dążenie mułłów do własnej atomówy, którą mogliby szachować cały Bliski (a nawet dalszy) Wschód, o jakieś dwie dekady.

Jednak do pełni sukcesu zabrakło usunięcia najbardziej wrogiego mu reżimu.

Z kolei Iran dowiódł, że teren Izraela nie jest do końca chroniony przed rakietami. Militarnie jednak należałoby wskazać jako zwycięzcę na Izrael.

Gdyby jednak porównać to do sparringu bokserskiego można mówić jedynie o wynikach pierwszej rundy.

Niemniej słowa dr Ringgenberga o klęsce Izraela poniesionej w czerwcowej wojnie 2025 r. to czysty propagandowy idiotyzm.

I dalej mamy znowu odwołanie się do tragedii w Minab. Ringgenberg gra na trupach dzieci:

…jak możemy uwierzyć choćby przez sekundę, że śmiercionośne i niszczycielskie bombardowania mogłyby doprowadzić do powstania irańskiego rządu, który nie jest wrogi bezprawnym i pozbawionym skrupułów agresorom? I jak ktokolwiek mógłby uwierzyć, że populacja licząca ponad 90 milionów ludzi współpracowałaby z reżimem narzuconym z zewnątrz po wojnie, której pierwszym aktem była masakra uczennic?

Is fecit…? Ktoś bardziej obeznany w irańskich realiach może też zapytać, a co to była za żeńska szkoła, umieszczona praktycznie na terenie koszar następców SAVAK, czyli tzw. strażników rewolucji, nb. bardziej okrutnych niż osławiona policja polityczna z czasów Pahlaviego???

Ringenberg Iran zna. I wie, że choć to kraj w którym obsesje damsko-męskie są o wiele mniejsze niż w pozostającej po naszej stronie Arabii Saudyjskiej (tak mniej więcej na poziomie Libii za Kadafiego w latach 1970-tych), to jednak występują.

Kobieta może mieć np. problem, gdy zapomni założyć… skarpetki do sandałów i może trafić za to „przestępstwo” nawet na dwa tygodnie do aresztu!

Tymczasem mamy żeńską szkołę praktycznie na terenie męskich koszar.

Zatem pytanie o jej faktyczne przeznaczenie pozostaje otwarte.

To nie jedyne zadęcie propagandowe szwajcarskiego iranisty.

Na koniec, nie możemy zapomnieć o zwróceniu uwagi na kulturowy podział między Irańczykami w Iranie a Irańczykami w diasporze. Choć istnieje między nimi pewna interakcja, ich odmienne ścieżki życiowe oznaczają, że choć mówią tym samym językiem, to (koniecznie) nie mówią tym samym. Byłoby zatem niebezpiecznym złudzeniem sądzić, że Irańczycy w Iranie, którzy cierpieli przez dziesięciolecia, powitaliby z otwartymi ramionami diasporę, która pod rządami narzuconego z zewnątrz marionetkowego rządu odebrałaby im pracę i stanowiska oraz wymusiła na nich polityczną i kulturową reorientację.

Jestem na tyle stary, że pamiętam, jak jeden z „demokratów” po 1989 r., nb. prominentny członek SLD i kolejnych mutacji starej czerwonej hydry PZPR zupełnie na poważnie dowodził istnienia odrębnego narodu – enerdowców.

Co prawda mówili po niemiecku, mieli nawet wspólną historię z tymi zachodnimi, ale byli inni.

I dlatego NRD musi trwać. 😉

To samo pseudologiczne rozumowanie widać dzisiaj u szwajcarskiego iranisty.

Bo nie da się ukryć wszechradości, jaka na wieść o odstrzeleniu starca Chamejniego owładnęła irańską diasporę.

Zatem… inny Naród.

I po ptokach, jak u nas mawiają.

Szwajcaria to wolny kraj. Na dodatek nigdy nie przeżywał realnego socjalizmu. Nie wiem, czy pamiętacie, ale w latach 1970-tych popularna była zagadka:

- Dlaczego w Szwajcarii nie ma socjalizmu?

- Bo to za mały kraj… na takie duże nieszczęście.

To jednak nie dotyczy Szwajcarów.

Wspomniany wyżej tekst opublikowany został na ForumGeopolitica. Fajniasto brzmi, prawda? Ale właśnie tutaj wykrywamy ruskie ślady. Otóż jego założycielem jest niejaki Peter Hanseler.

Szwajcar.

Ale od kilku dekad mieszkający w Moskwie. 😉

Mamy zatem zamknięty krąg mniejszych lub większych putinowców.

Tymczasem ten ruski propagandowy tekst (nie bójmy się Jareczku prawdy) trafia na portal wolnemedia.net, którego rednacz trzęsie się z oburzenia, że został zakwalifikowany jako tzw. ruski!

No to staranniej dobierajcie sobie materiały, albo oznaczajcie jako głos drugiej strony w myśl starożytnej zasady audiatur et altera pars.

I wtedy będzie spoko.

Ale podpinanie się pod „szwajcarów” i publikowanie tego propagandowego gówna jako rzekomo wyważonej opinii bezstronnego naukowca to zwykła granda.

Ale tak właśnie działa kremlowska jaczejka.

O ile dobrze pamiętam podwaliny teoretyczne pod taką manipulację położył jeszcze tow. Andriej Żdanow. Trzeba jednak pamiętać, że opierał się na wcześniejszej praktyce sowieckich tajnych służb.

Na szczęście dzisiaj są jeszcze ludzie, którym chce się grzebać w necie i szukać praźródeł.

Dlatego ruska jaczejka próbuje za wszelką cenę ograniczyć ich zasięg.

Czasem jest to zwykłe trollowanie połączone z karalnym groźbami, czasem zaś straszenie sądem itp. Przede wszystkim rynsztokowy język, który ma wystraszyć potencjalnego czytelnika a także wzbudzić lęk u piszącego.

Bo cel jest jeden.

Mamy zaprzestać demaskowania putinowskich fejków.

Bo głupi Naród ruską propagandę kupi, co wyraźnie widać choćby po zwolennikach rebe Herszla Brauna. 😉

Dlatego bądźcie nieufni.

Zacznijcie od sprawdzenia informacji, jakie Wam wyżej podałem.

A potem stosujcie to także wobec innych.

Ale nie bójcie się. Tamta strona może tylko pierdzieć zaczepnie w naszą stronę.

12.03 2026

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (2 głosy)