Ukraina. Coraz bliżej końca

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Świat

Obserwuję od lat to, co dzieje się na Ukrainie. Nie tylko dlatego, że korzenie mam lwowskie, co niejako wymusza zainteresowanie tym krajem.

Ale wielu moich znajomych czynnie uczestniczy w niesieniu pomocy walczącym, np. w ramach Legionu Polskiego. Nie bez znaczenie jest również i to, że wielu osiadłych w Polsce Ukraińców czynnie wciągnęło się w polskie podziemie niepodległościowe lat 1980-tych. Tak poznałem m. in. kuzyna pierwszego prezydenta Ukrainy, twórcę słynnej na Śląsku alegorii „Solidarności”.

To jednak nie znaczy, że wg zaleceń pridupników czy wręcz agentów wpływu syjonistyczno – banderowskiego (kryptonim: pralka automatyczna) obecnych na tym i na innych portalach o Ukrainie pisać powinienem dobrze albo wcale.

Ale… Ukraina jeszcze nie umarła, by stosować się do tej reguły. 😉

To, że walczą, zasługuje na najwyższe uznanie.

Pamiętam, że kiedy atak militarny Rosji się rozpoczął pisałem, że stawianie oporu kałmuckiemu najeźdźcy dłużej niż dwa tygodnie będzie ogromnym sukcesem.

Na szczęście myliłem się.

Ukraina walczy już czwarty rok (dla porównania druga wojna światowa dla Amerykanów trwała ciut więcej, niż trzy i pół roku), co empirycznie dowodzi słabości rosyjskiej armii tym samym dodając odwagi innym krajom, zagrożonym roszczeniami Moskwy.

To wszystko jednak nie znaczy, że mamy przymykać oczy na to, co dzieje się na Ukrainie poza frontem.

Korupcja wg szacunków może dotyczyć nawet 30% przekazywanych Ukrainie środków!

Wielką zasługą Trumpa jest przyciśnięcie Zełenskiego. Nagle została wykryta afera w najbliższym otoczeniu kijowskiego nadterminowego prezydenta!

Wcześniej jakiekolwiek próby zwrócenia uwagi na to zjawisko spotykało się z zarzutami różnego kalibru – główny to posądzenie o rozpowszechnianie… putinowskiej propagandy!!!

Tymczasem patrząc obiektywnie straty wyrządzone przez korupcję walczącym Siłom Zbrojnym Ukrainy są porównywalne z tymi zadanymi przez wojska Federacji Rosyjskiej.

Na szczęście nie jest tak, że Ukraińcom jest wszystko jedno.

Świadomość rośnie.

Wymuszona niezależność organów antykorupcyjnych daje efekty.

Śledztwo Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy (NABU) ujawniło aferę polegającą na korupcji, przekroczeniu uprawnień i praniu brudnych pieniędzy przez ludzi z otoczenia prezydenta, byłego już szefa administracji prezydenta Andrija Jermaka oraz ministra sprawiedliwości Hermana Hałuszczenkę

Według śledczych urzędnicy zamieszani w aferę mieli pobierać od firm współpracujących z pańswowym koncernem – Enerhoatomem łapówki na poziomie 10–15 proc. wartości kontraktów. Pieniądze uzyskane w ten przestępczy sposób miały być prane w USA, co wywołało już zainteresowanie tamtejszego Federalnego Biura Śledczego (FBI)

W centrum korupcyjnej sieci miał stać Tymur Mindycz – biznesmen i bliski współpracownik prezydenta Zełenskiego z czasów działalności w przemyśle rozrywkowym, prominentny przedstawiciel ukraińskiej społeczności żydowskiej. W przeciwieństwie do innych ważnych figurantów sprawy, Mindycz zdołał zbiec z Ukrainy, przez Polskę. Ukrywa się prawdopodobnie w Izraelu.

]]>tu:]]>

Dlatego nie ma się co dziwić wynikom badań opinii społecznej.

Pracownia Sociopolis zapytała mieszkańców Ukrainy o to, czy uważają jej prezydenta za odpowiedzialnego za układ korupcyjny stworzony przez jego współpracowników.

Zgodnie z relacją portalu Cenzor.net 60 proc. respondentów uważa zatem, że prezydent Wołodymyr Zełenski ponosi osobistą odpowiedzialność za korupcyjne działania siatki urzędników państwowych i biznesmenów skupiony wokół Tymura Mindycza, współzałożyciela studia Kwartał 95, w którym obecny prezydent Ukrainy produkował swoje programy rozrywkowe jako komik.

Badanie przeprowadzono w dniach 18–24 listopada 2025 r. na próbie 1007 obywateli Ukrainy.

(ibid.)

Co to oznacza dla nadterminowego prezydenta Zełenskiego nie trzeba tłumaczyć.

Jak ongiś mawiano w Polsce po wyborach 1995 roku o Lechu Wałęsie, że był prezydentem dwa razy - po raz pierwszy i po raz ostatni!

Dokładnie to samo spotka Zełenskiego.

I oby tylko to.

Dla nas zmiana w Kijowie może oznaczać (aczkolwiek nie musi!) zmianę polityki historycznej Ukrainy.

Zamiast gloryfikacji banderyzmu i robienia bohaterów z obłąkanych morderców polskich kobiet, dzieci i starców może doczekamy się choćby pomników atamana Petlury.

Bo to, co oferuje Zełenski na milę (albo, jak ktoś woli, na wiorstę i trzysta sążni) cuchnie schizofrenią.

Ukraina walcząca z Rosją czci bowiem tych, którzy ją tejże Rosji zaprzedali (Chmielnicki), walczyli przeciwko pierwszemu polskiemu Powstaniu Antyrosyjskiemu (Iwan Gańko) czy też morderców Polaków w interesie Stalina (Szuchewycz).

A już odwoływanie się do tradycji „kozackich” jest co najmniej oznaką idiotyzmu, gdyż potomkowie kozaków walczą z dzisiejszą Ukrainą, zaś w przeszłości byli używani do tłumienia zrywów narodowościowych we wszystkich prowincjach carskiego Imperium!

A gdzie bohaterowie walczący przeciw Rosji????????

Próba uczynienia takowych z morderców typu Szuchewycza, który w sposób doskonały… realizował politykę Stalina w 1943 roku to jawne nieporozumienie.

Wszak z jego rozkazu zginęło setki jeśli nie tysiące razy więcej polskich kobiet i dzieci niż sowietów, o niemieckich żołnierzach nie wspominając, bowiem walk UPA z Wehrmachtem praktycznie nie było.

Tak to wygląda nie tylko z polskiego punktu widzenia.

Kult banderowski, jaki obecna kijowska jaczejka rozdmuchała na podobieństwo istnej religii państwowej jest w istocie antypolski.

I tak go odbieramy w Polsce.

Zaryzykowałbym twierdzenie, że podobnie myśli… Europa.

W tym momencie ktoś, kto jeszcze zachował racjonalny umysł, powinien zapytać:

- ale co to ma do rzeczy wobec ukraińskiej walki o niepodległość z Rosją???

Odpowiedź jest prosta aż do bólu.

Otóż działania własne kijowskiego reżimu powodują, że coraz więcej osób w Polsce zaczyna postrzegać konflikt rosyjsko-ukraiński jako starcie dwóch naszych wrogów.

Dlatego nie jest to zasługą ruskiego wywiadu i jego agentów wpływu, co próbują nam wmówić media i me(r)dia a także politycy od lewej do prawej.

Sun Zi 2,5 tys. lat temu pisał:

Mądra małpa siedzi na drzewie i patrzy na walczące ze sobą tygrysy.

Stąd właśnie bierze się rosnąca popularność Brauna i jego partii.

Polacy nie zamierzają umierać za kijowskich oligarchów na dodatek otaczających czcią morderców ich przodków.

Zełenski, wcześniej zaś Janukowycz i Poroszenko, wznieśli na nowo podział między sąsiadującymi ze sobą Narodami.

I choć widać w tym wyraźnie długie ramię Moskwy (w przypadku Janukowycza jest to tzw. oczywista oczywistość) w Kijowie nic się nie dzieje, by stan ów zmienić.

Ba, jeszcze dolewają oliwy do tlącego się ciągle ognia.

Biorąc pod uwagę wyniki cytowanych na wstępie badań socjologicznych powoli przestaje dziwić tak wielka liczba Ukraińców w tzw. wieku poborowym szwendających się po UE zamiast walczyć na froncie w obronie Ojczyzny.

Oni nie chcą umierać za oligarchów i ich interesy.

Coraz bardziej widoczny jest brak silnego prezydenta w Kijowie.

Zełenski poza retoryką, która przynajmniej na początku konfliktu przyniosła efekty, doprowadził do coraz wyraźniejszego konfliktu z Polską.

To akurat nie powinno dziwić, skoro sami deklarowaliśmy się być sługami Kijowa. A jak wiadomo, słudze się każe, a nie rozmawia.

Jest jeszcze coś, co umyka naszej (a także europejskiej) uwadze.

W polityce ukraińskiej (ale też rosyjskiej) nie istnieje pojęcie wdzięczności. Polityka to twardy deal, zawód polityka to nie zajęcie dla profesorów-romantyków, marzycieli o jakimś mitycznym Międzymorzu czy strategicznym partnerstwie między bratnimi narodami.

Ukraińska elita polityczna jest postimperialna, a nie - jak klepią dyżurni eksperci - postsowiecka. Opowieść o tym, że wszyscy Ukraińcy walczyli dzielnie z sowietem, który ich gnębił i niewolił to jest ckliwa bajka, którą mało zorientowanym mogą opowiadać pracownicy NGO-sów. Ukraińcy byli drugim pod względem uprzywilejowania narodem w sowiecie, tworzyli razem z Rosjanami i Białorusinami sowieckie wojsko, służby specjalne, politbiuro, partie komunistyczną, elitę intelektualną, sowiecką dyplomację. Byli na najwyższym szczeblu decyzyjnym imperium. Ten fakt zauważała w latach 60-ch i 70-ch nawet ukraińska emigracja nacjonalistyczna na Zachodzie, nie podejmując współpracy z polskimi organizacjami, stwierdziwszy, że Ukraina sowiecka jest tak rozwinięta i zaawansowana technologicznie, że po wybiciu się na niepodległość, nie będzie potrzeby dyskutować z byłym polskim okupantem.

Ukraina jest biednym państwem bogatych i dobrze ustosunkowanych w świecie elit, co wynika m.inn. z ich stopnia zaangażowania w Związek Sowiecki. Może to być szokiem dla niektórych, ale Polska w oczach ukraińskich polityków nie jest państwem grającym w ich lidze. Partnerem dla Ukrainy są Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Rosja, która na nich napadła, ale nie Polska. Polski polityk to jest naiwny łoch, kiedy ogłasza się sługą Ukrainy, albo podstępny pszek, kiedy chce się bić z Rosją ukraińskimi rękami. Z perspektywy Kijowa jesteśmy partnerem mało wiarygodnym, zmiennym, i co najważniejsze -niedecyzyjnym.

]]>https://www.facebook.com/profile.php?id=61582787977976]]>

Tutaj, jak się wydaje, leży sedno problemu. Dla Kijowa stratą czasu są rozmowy z Warszawą, która, co w dużej mierze jest prawdą, aktualnie i tak przyjmuje polecenia z Brukseli (czyt. Berlina).

Zdążyliśmy zapomnieć Anglików, którzy jeszcze w latach 1970-tych często nosili nosy wysoko w górze zupełnie tak, jakby jeszcze istniało Imperium nad którym nigdy nie zachodziło Słońce.

Pamiętając o powyższym łatwo zrozumieć wprowadzenie kultu banderyzmu na Ukrainie wbrew faktom historycznym.

im bardziej Ukraina „wchodzi” do Europy, tym gorzej dzieje się w stosunkach polsko - ukraińskich. Mało już kto pamięta, jakim chłodem wiało w tych relacjach przed 24.02.2024r.

Dla Ukrainy wejście do Europy oznacza oderwanie się od Rosji. Dlatego trzeba sięgnąć do idei, która to uzasadnia. Jedynym w historii Ukrainy nurtem geopolitycznym, który postulował całkowite oderwanie się od Rosji był ukraiński, galicyjski nacjonalizm J. Łypy, J. Stecki, D. Doncowa czy St. Bandery, w latach Zimnej Wojny, w warunkach emigracyjnych, ochoczo wspierany finansowo przez USA, RFN oraz Wielką Brytanię. Gdy po 2014 r. Ukraińcy poszli w nacjonalizm, polscy członkowie wszelkich komisji polsko-ukraińskich opowiadali z żalem, że z Ukraińcami przestało dać się rozmawiać.

Hamulcowym na Ukrainie dla tej ideologii był Wschód. „Wschód” od Ukrainy na 100% odpadnie. Trauma powojenna, poczucie, że pokój oznacza jedynie zamrożenie konfliktu, wpływ weteranów i formacji wojskowych na życie na powojennej Ukrainie będzie powodował wzrost i zapotrzebowanie na nastroje narodowe i nacjonalistyczne. Proszę do tego dodać różnice interesu ekonomicznego pomiędzy Polską i Ukrainą w obliczu ewentualnego wchodzenia tej ostatniej do UE i fakt, że Ukraińcy ważne dla siebie kwestie będą woleli załatwiać bez polskiego udziału.

op. cit.

Zdaniem dr Michała Siudaka czeka więc nas nie tylko polityczna zmiana w Kijowie, ale i rozpad Ukrainy takiej, jaką stworzył Stalin i Chruszczow.

I to jest nieuchronne. Podobnie jak zbliżająca się milowymi krokami bałkanizacja Rosji.

Ale to już inna historia.

3.12 2025

fot. ministerstwo głupich kroków - facebook

Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (4 głosy)

Komentarze

żydowskie sekty...

 

żydowskie sekty

to korupcyjne drzwi

czy to Kwadrat 5

czy w Polsce Art B

Vote up!
2
Vote down!
0

jan patmo

#1671196