Psychuszka wydobywcza

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Kraj

Wyobraź sobie, drogi Czytelniku, że oto słyszysz dzwonek do drzwi. Idziesz, otwierasz i… za chwilę leżysz skuty na podłodze. Policjanci sprawdzają twoje dane i zabierają do najbliższego aresztu. Tam pytasz o powód zatrzymania i słyszysz: - Fakt, póki co nie mamy nic na Pana. Ale jak posiedzisz z miesiąc to może uda się coś znaleźć.

 

Historia Romana Habraszewskiego powinna na stałe trafić do podręczników dla studentów prawa.

Raz, za sprawą rozwodu, który pewnie należy do jednego z dłuższych w Polsce (6 lat). Dwa – bo prócz rozwodu za Romanem ciągnie się równolegle sprawa karna. Znający tematykę rodzinną są zdania, że zarzuty są typowe – art. 207 § 1 kk i art. 157 § 1 kk. Mówiąc bardziej zrozumiale - znęcanie się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny (art. 207 § 1) oraz naruszenie czynności ciała na czas dłuższy, niż 7 dni (art.157 § 1).

Jako ze sprawa jeszcze toczy się przed sądem I instancji (od 2013 roku!!!!) muszę powstrzymać się od opinii co do rozstrzygnięcia. Jednak ustawa pozostawia mi pewien margines swobody – nie wypowiadając się co do rozstrzygnięcia mogę przecież podać relację z postępowania.

Oto fragment uzasadnienia nakazującego poddanie się Romanowi Habraszewskiemu badaniom psychiatrycznym w trakcie postępowania (po 6 latach od jego wszczęcia).

Sędzia Sądu Rejonowego Katowice – Zachód mgr Michał Fijałkowski:

W opinii sądowo-psychologicznej z dnia 7 sierpnia 2019 r. biegła psycholog Olga Zygatowska na podstawie relacji świadka O. H. i lektury akt sprawy wskazała, ze prawdopodobnym jest, iż oskarżony cierpi na zaburzenia urojeniowe, nie precyzując jednak ich charakteru. Z wypowiedzi świadka O. H. podczas jego przesłuchania z udziałem biegłej wynika jedynie, iż oskarżony negował wobec niego opisywany przez świadka przebieg wydarzeń będących przedmiotem postępowania, zarzucając mu kłamstwo. Lektura akt sprawy wskazuje natomiast, że oskarżony formułował w wielu kierowanych do Sądu pismach pogląd, iż sprawa toczy się w sposób nieobiektywny z uwagi na fakt, iż ojciec oskarżycielki posiłkowej [byłej żony – HD] jest wykładowcą na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego, przy czym oskarżony w części swoich pism i wypowiedzi wskazywał, iż sama pozycja akademicka ojca oskarżycielki posiłkowej może wpływać na nieobiektywne zachowanie prokuratorów i sędziów wobec jego osoby (…).

Odnotowania także wymaga, iż lektura akt sprawy prowadzi do wniosku, iż oskarżony aktywnie broni swoich praw jako oskarżony i ojciec, a w tym celu nawiązuje kontakty z rozmaitymi osobami i instytucjami: dziennikarzami, organizacjami broniącymi praw ojca czy organizacjami politycznymi (Śląskie Stowarzyszenie Obrony Praw Ojca, środowisko skupione wokół Konfederacji Polski Niepodległej – Niezłomnych i jej lidera, byłego posła Adama Słomki).

Powszechnie wiadomym jest, iż te grupy i osoby podejmują działania nierzadko o charakterze happeningowym, a w działaniach swoich formułują w sposób bardzo ostry oceny odnoszące się do działań wymiaru sprawiedliwości, wskazując także na istnienie w nim „grup interesów” czy „układów” wpływających na bieg postępowań sądowych. (…)

W ocenie Sądu (…) termin „urojenia” odniesiony może zostać jedynie do dwóch sfer aktywności oskarżonego(…)do przeczenia przez oskarżonego wersji świadka i pism procesowych, w których kwestionuje on rzetelność postępowania i opisuje wpływ, jaki na jego organy i uczestników wywierają w jego opinii przedstawiciele rodziny oskarżycielki posiłkowej.

 

Mała dygresja. Bliskie spotkanie sędziego Fijałkowskiego z Adamem Słomką wcale nie wyglądało na happening.

Tak wspomina je Adam Słomka:

Właśnie (14.06.2017 r.) wyszedłem z więzienia. Ściślej z Aresztu Śledczego w Katowicach.

W czasach Dobrej Zmiany rodzi się pytanie: Jak to możliwe, że zbrodniarze komunistyczni i najwięksi aferzyści pozostają wciąż bezkarni, a działacz opozycji niepodległościowej zostaje pozbawiony wolności ?

Sprawa jest prosta. Wymiar sprawiedliwości III RPRL pozostaje fikcją. Jest żywym reliktem kadr PRL-u i umowy Okrągłego Stołu z Magdalenki.

Dzięki działaniom tzw. nadzwyczajnej kasty, która aresztowała mnie 10 kwietnia 2017 r. (czym uniemożliwiła mi publiczne uczczenie ofiar w 7 rocznicę Tragedii Smoleńskiej z 10.04.2010 r.) i przedłużyła ten areszt do 21 kwietnia (czym uniemożliwiła mi udział w kontrakcji wobec zapowiedzianego przez tę kastę na 20.04.2017 r. swojego strajku) ostatnie święta Wielkanocne byłem uwięziony w Areszcie Śledczym w Mysłowicach za noszenie czapki legionowej oficera Związku Strzeleckiego na procesie o rzekome znieważenie pomnika ruskich okupantów. Sędzia Michał Fijałkowski ukarał mnie karą porządkową aresztu za naruszenie powagi sądu! Trzeba przyznać, że to bardzo oryginalny pretekst. Kara taka jest w naszych sądach wymierzana w ułamku sekundy oraz arbitralnie przez sędziego (zainteresowanego) i natychmiast wykonywana!

Na początku czerwca 2017 r. zostałem ponownie umieszczony, tym razem w katowickim areszcie, na podstawie kary porządkowej wymierzonej za … słowną spokojną wypowiedz podczas tego samego procesu o rzekome znieważenie pomnika ruskich okupantów, iż (cytuję): "Sędzia zachowuje się dziś tak, jak sędziowie w PRL-u". W systemie totalitarnym zdarzali się przecież uczciwi sędziowie (bardzo rzadko, ale jednak) i zupełnie nie rozumiem nerwowej reakcji sędziego M. Fijałkowskiego. Czyżby poczuł się on dotknięty moją uwagą?

http://solidarni2010.pl/35278-adam-slomka-historia-zatoczyla-kolo.html

Nie ukrywam, że dane mi było zobaczyć ostatni akord happeningu z sędzią Michałem Fijałkowskim – po ogłoszeniu wyroku cała sala zgodnie zaczęła skandować:

Na Białoruś!

W tym kontekście pojawia się pytanie – skoro pomiędzy sędzią Fijałkowskim a KPN-Niezłomnymi stosunki są co najmniej mało przyjazne (czego dowodem jest cytowany fragment uzasadnienia orzeczenia z dnia 10 września 2019), ponadto Michał Fijałkowski łączy Romana Habraszewskiego z Niezłomnymi, to czy przypadkiem nie zachodzą okoliczności przewidziane w art. 41 § 1 Kpk?

Zgodnie z tym przepisem sędzia ulega wyłączeniu, jeżeli istnieje okoliczność tego rodzaju, że mogłaby wywołać uzasadnioną wątpliwość co do jego bezstronności w danej sprawie.

Jak słusznie podnosi SN, nie jest możliwe całkowite oderwanie się sędziego od prywatnych poglądów i preferencji (por. uchw. SN z 26.4.2007 r., I KZP 9/07, OSNKW 2007, Nr 5, poz. 39). Nie oznacza to jednak, że kwestia ta jest z perspektywy oceny bezstronności sędziego irrelewantna. Podzielić należy stanowisko, że w sytuacji gdy sędzia publicznie ujawni takie poglądy i mogą one budzić wątpliwości z perspektywy jego bezstronności, zasadne jest wyłączenie go od udziału w sprawie w celu uniknięcia zarzutów o tendencyjne orzekanie (por. np. post. SA w Krakowie z 12.11.1998 r., II AKA 199/98, KZS 1998, Nr 12, poz. 32; post. SA w Krakowie z 2.9.1998 r., II AKo 75/98, KZS 1998, Nr 9, poz. 16).

(Kodeks postępowania karnego. Komentarz, red prof. dr hab. Jerzy Skorupka, 2020)

 

Co najmniej kontrowersyjne jest również orzeczenie sądowo-psychiatryczne 9 grudnia 2019 roku.

Dwaj biegli, którzy dokonali badania pana Romana (Rafał Dul i Mariusz Raba z Legnicy) wysłali do Sądu dokument liczący…. półtorej strony maszynopisu!

Stan psychiczny określony jest w czterech linijkach.

Najważniejszy jest jednak końcowy wniosek:

Dane z akt sprawy oraz obraz kliniczny ujawniony w trakcie badania (…) mogą, ale jednocześnie nie muszą wskazywać na toczący się proces psychotyczny o charakterze urojeniowym. Jednorazowe badanie stanu psychicznego jest niewystarczającym narzędziem aby to kategorycznie potwierdzić bądź wykluczyć. Celem pogłębienia diagnostyki, poddania wnikliwej obserwacji, wykonania badań dodatkowych, wnioskujemy o poddanie oskarżonego obserwacji sądowo – psychiatrycznej w warunkach szpitalnych.

 

Jak zatem widać by sąd powziął wątpliwości co do poczytalności oskarżonego wystarczy tylko kwestionować rzetelność postępowania.

A już na pewno taka wątpliwość jest uzasadniona, gdy sędzia uzna, że oskarżony zna Adama Słomkę. ;)

 

Natomiast warto odnotować wiekopomne osiągnięcie pp. psychiatrów z Legnicy – Dula i Raby.

Z nie tak znowu odległej przeszłości znamy „areszt wydobywczy”.

Lekarze z Legnicy wymyślili z kolei „psychuszkę wydobywczą”. Ot, wystarczy zamknąć człowieka i potrzymać, to może jednak okaże się chory.

 

Jak powiedział by Wielki Psychiatra, gdyby oczywiście istniał – nie ma ludzi normalnych, są tylko ludzie źle przebadani.*

 

28.02 2020

________________________

* nasz największy rodak pierwszej połowy XX wieku (nikt bowiem nie wymordował tylu bolszewików, co on) Feliks Dzierżyński mówił podobnie: - nie ma ludzi niewinnych, są tylko ludzie źle przesłuchiwani.


 

Ocena wpisu: 
4
Twoja ocena: Brak Średnio: 3.5 (głosów:6)