Ludwig von Reuter – ostatni dowódca cesarskiej floty

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Historia

21 czerwca 1919 roku pogrążyła się w falach Morza Północnego duma cesarskich Niemiec – Hochseeflotte.

 

Dzień 11 listopada 1918 r. oznaczał koniec działań wojennych na froncie zachodnim. Dokładnie o 11.11 został podpisany akt zawieszenia broni.

Tonący w błocie od przeszło 4 lat żołnierze mogli wreszcie odetchnąć.

Pozornie, bo nad Europą zawisło widmo socjalizmu. Rosja, wycofawszy się z wojny jeszcze w 1917 r. drżała w posadach.

Tylko podczas wojny domowej (1917-1919) zginęło więcej dawnych carskich obywateli niż wynosiła liczba poległych na wszystkich frontach I wojny światowej stron wojujących liczonych razem.

W Niemczech, szczególnie na stojących bezczynnie wielkich okrętach liniowych nastroje były podobne.

Zawieszenie broni było więc nie tyle wynikiem pokonania Niemiec, ile utraty woli walki przez masy żołnierskie.

13 lat później pozwoli to na objęcie rządów przez mało znanego Adolfa Hitlera, budującego swoją popularność między innymi na słowach o „noży wbitym w plecy” walczącej armii.

Powróćmy jednak do czerwca 1919 r. i tego, co bezpośrednio doprowadziło do ostatniej akcji bojowej Kaisermarine.

Realizując postanowienia traktatu o zawieszeniu broni (podpisanego 11 listopada 1918 roku) 19 listopada 1918 roku druga co do wielkości flota wojenna świata opuściła zatokę Jade i skierowała się do Firth of Forth.

21 listopada flota niemiecka wpłynęła do Firth of Forth. Tam, otoczona przez okręty brytyjskie pod dowództwem adm. Beatty’ego, została poddana inspekcji.

Mimo protestów opuszczono banderę cesarską.

Między 22-26 listopada 1918 roku flota niemiecka została przeprowadzona do bazy brytyjskiej w Scapa Flow.

Ciągle jeszcze łudzono się, że po podpisaniu traktatu pokojowego flota albo będzie zwrócona Niemcom, albo też sprzedana krajom trzecim.

 

Tymczasem na rdzewiejących okrętach dochodziło do niewielkich buntów i przypadków niesubordynacji.

Wykorzystując dążenie Anglików do osłabienia załóg v. Reuter wykorzystywał redukowanie załóg.

W pierwszej kolejności wysyłał element niepewny, dzisiaj powiedzielibyśmy, że nawet odrobinę zsowietyzowany.

Jednak takie wymuszone przez wroga działanie uświadomiło v. Reuterowi, że zwrot floty Niemcom nigdy nie nastąpi.

 

Na początku czerwca 1919 r. do Niemiec odesłano ok. 3000 marynarzy, co do lojalności których v. Reuter żywił obawy.

20 czerwca 1919 roku brytyjska prasa podała, że rząd niemiecki zaproponował odsprzedanie floty aliantom.

21 czerwca podano do publicznej wiadomości, że Ententa odrzuciła niemiecką propozycję.

Jednocześnie zażądano wydania całej floty.

Tego samego dnia upływał termin zawieszenia broni zawartego 11 listopada 1918 r.

Termin wygaśnięcia zawieszenia broni upływał 21 czerwca 1919 roku i do tego dnia Niemcy mieli się zgodzić na warunki przedstawione im w Paryżu (później został przesunięty o 48 godzin, na południe 23 czerwca, ale nikt nie poinformował o tym dowódcy internowanej floty). Tego dnia admirał Reuter zaplanował wydanie ostatecznego rozkazu. Okolicznością sprzyjającą był fakt, że pilnująca internowanych okrętów 1. Eskadra Okrętów Liniowych pod dowództwem wiceadmirała sir Sydneya Fremantle rankiem 21 czerwca wypłynęła na dawno nie wykonywane ćwiczenia na pełnym morzu. Na wodach Scapa Flow pozostały jedynie pełniące dozór niewielkie jednostki.

Około godziny 10.00. na maszt sygnałowy krążownika “Emden” zostały wciągnięte flagi kodu sygnałowego, nakazujące dowódcom oczekiwać kolejnych rozkazów. Około 11.20. na okręcie admiralskim pojawiła się flaga Z, wywieszana następnie przez kolejne jednostki. Oznaczała ona rozkaz: Paragraf 11: wykonać. Dowódca internowanej floty. Załogi wykonały rozkaz o samozatopieniu, otwierając i niszcząc zawory denne, zawory skraplaczy i wyloty podwodnych wyrzutni torpedowych. Schodząc z okrętów do łodzi ratunkowych marynarze pozostawiali za sobą otwarte drzwi w grodziach wodoszczelnych i iluminatory. Na internowanych jednostkach pojawiły się po raz ostatni, wbrew brytyjskim rozkazom, cesarskie bandery wojenne (rozkaz ten był już złamany wcześniej, 31 maja, w rocznicę bitwy na Skagerraku).

Brytyjczycy nie zwrócili początkowo uwagi ani na powtarzane sygnały, ani na zwiększony ruch na okrętach. Zaalarmowało ich dopiero około południa powolne tonięcie byłego okrętu flagowego, pancernika “Friedrich der Große”, który wkrótce potem przewrócił się na prawą burtę i zatonął. O 12.20. zawiadomiono admirała Freemantle, który w ciągu następnego kwadransa nakazał swojej eskadrze przerwanie ćwiczeń i powrót na pełnej prędkości do Scapa Flow, gdzie dotarł około 14.30..

Schodzący do łodzi niemieccy marynarze zostali w kilku przypadkach ostrzelani z karabinów maszynowych przez załogi patrolujących brytyjskich trawlerów, które chciały w ten sposób zmusić ich do powrotu na własne okręty. W wyniku ostrzału zginęło dziewięć osób, w tym dowódca pancernika “Markgraf”, zaś kilkanaście odniosło rany. Jednocześnie Brytyjczycy podjęli próby ratowania tonących jednostek i odholowania ich na mielizny. Udało im się to w przypadku kilku mniejszych jednostek: krążowników “Emden”, “Frankfurt” i “Nürnberg” (przy czym ten ostatni sam zerwał się z łańcuchów kotwicznych i zdryfował na płyciznę) oraz 18 kontrtorpedowców. Z dużych okrętów nie zatonął jedynie pancernik “Baden”. Jako ostatnie zatonęły pancernik “Markgraf” i o 17.00. krążownik liniowy “Hindenburg”, który jako jedyny osiadł na równej stępce z wystającymi z wody kominami i masztami. Nigdy wcześniej i nigdy potem jednego dnia nie zatopiono tak wielu okrętów.

Widząc kolejne tonące okręty, admirał Reuter rozkazał wreszcie zatopić także swój flagowiec, po czym udał się na ląd, by wymusić na dowódcach brytyjskich rozkaz wstrzymania ognia. Następnie powrócił na brzeg, a gdy w Scapa Flow pojawiły się ciężkie okręty admirała Freemantle, popłynął na HMS “Revenge”. Tam został oskarżony o złamanie warunków zawieszenia broni i akt piractwa, po czym aresztowany jako jeniec wojenny. Również marynarze niemieccy byli odtąd traktowani jako jeńcy wojenni i osadzeni w obozach jenieckich, skąd wyszli dopiero w styczniu 1920 roku.

(wikipedia)

23 czerwca 1919 roku parlament niemiecki ostatecznie wyraził zgodę na podpisanie traktatu wersalskiego, które nastąpiło pięć dni później. Zwycięskie państwa podzieliły między sobą okręty dawnej Kaiserliche Marine, przy czym Wielkiej Brytanii wliczono wszystkie jednostki zatopione w Scapa Flow. Marynarze niemieccy zostali zwolnieni z obozów dopiero, gdy ostatni okręt został wydany sprzymierzonym. Powracający do Niemiec byli witani jak bohaterowie, Ludwig von Reuter (Admiralicja ostatecznie odstąpiła od postawienia go przed sądem) został awansowany do stopnia wiceadmirała.

Dla Wielkiej Brytanii zniszczenie okrętów niemieckich miało pozytywny wydźwięk. Nie doszło do wzmocnienia konkurencyjnych flot Francji i Włoch a marynarka Republiki Weimarskiej, ograniczona postanowieniami traktatu wersalskiego, nie stanowiła realnego zagrożenia. Specjaliści z Royal Navy jako jedyni przebadali rozwiązania techniczne najnowocześniejszego niemieckiego pancernika “Baden”, uratowanego od zatopienia i mogli porównać je ze swoimi jednostkami (według Brytyjczyków porównanie to wypadło na korzyść typu Revenge). Następnie “Baden” został wykorzystany jako okręt-cel.

(ibid.)


 

Można jedynie gdybać, co byłoby, gdyby okręty nie zostały zatopione.

W tej materii znamienne są losy tych nielicznych, które ocalały.

Wszystkie skończyły jako cele dla pocisków, torped czy bomb.

Poza tym uzbrojenie nawet najnowocześniejszych jednostek klasy Hindenburg odbiegało znacząco w dół od standardowego już w tym czasie uzbrojenia pancerników brytyjskich, japońskich czy też amerykańskich (działa kal. 305 mm kontra 356, 381 i 406 mm).

 

Nie zapominajmy również o kosztach utrzymania takiego okrętu.

I Francja, i Włoch wyszły z wojny z poważnie osłabioną gospodarką.

Wielka Brytania również ledwo była w stanie zachować Imperium.

 

Jedynie USA mogłyby sobie pozwolić na utrzymanie dodatkowych okrętów, ale…

Zbyt zaawansowane były prace nad nowymi systemami kierowania ogniem, typem opancerzenia, napędem by ładować środki w utrzymanie przestarzałych jednostek.

Półtora roku później w Waszyngtonie rozpoczęła się Konferencja. W wyniku jej ustaleń nastąpiła prawdziwa rzeź wielkich okrętów liniowych.

Ocenia się, że kasacja dotknęła około 50 jednostek, często w stanie o wiele lepszym, i bardziej zaawansowana technicznie od tych, które spoczęły na dnie Scapa Flow.


 

II wojna światowa dowiodła, że o sile państwa decydują czołgi i samoloty.

Era pancernika minęła bezpowrotnie.

Dla porządku odnotujmy, że ostatni pojedynek artyleryjski okrętów pancernych miał miejsce 25 października 1944 roku.

Wtedy to w cieśninie Surigao został trafiony torpedami, a następnie rażony ogniem artyleryjskim (356 i 406 mm) przez zespół amerykański pamiętający jeszcze I wojnę światową japoński pancernik Yamashiro.

Był to jednak ewenement na tym akwenie.


 

21.06 2019

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.5 (głosów:9)

Komentarze

Era pancerników dobiegła końca,to teraz na akwenach całego świata widzimy cuda sowieckiej techniki

,np.lotniskowiec napędzany ...........węglem.

 

Admirał Fłota Sowietskogo Sojuza Kuzniecow

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0
#1595237

Jeśli to nie photoshop to awaria siłowni. Ale nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ze Niemcy były o krok od wypusczenia myśliwców na węgiel.

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1595254

 to nie photoshop

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1595261

Przez okres swojej służby więcej stał w dokach niż pływał. Psuje się tak regularnie, ze w zasadzie wszędzie go holują. Wot, sowietskaja technika...

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

M-)

#1595311

Ciekawy artykuł, ale trochę chyba przesadziłeś, pisząc, że "...uzbrojenie nawet najnowocześniejszych jednostek klasy Hindenburg odbiegało znacząco w dół od standardowego już w tym czasie uzbrojenia pancerników brytyjskich, japońskich czy też amerykańskich (działa kal. 305 mm kontra 356, 381 i 406 mm)". Pierwszymi okrętami z takim kalibrem dział (406mm) była angielska para okrętów liniowych "Nelson" i "Rodney" zwodowana w 1925 roku (ale dopiero dwa lata później weszły do służby). Trudno jednak nazwać je "standardowymi" bo to jedyne w Royal Navy tego typu okręty w historii.

Standardowymi można nazwać natomiast amerykańskie pancerniki linii Iowa, lecz pierwszy z nich wszedł do służby dopiero w 1940 roku. Przy czym stwierdzenie "wszedł do służby" raczej należy traktować dość swobodnie, raczej "wszedł na ewidencję" US Navy.

Poza tym w 1918 raczej nie można było przewidzieć postanowień postanowień Traktatu Waszyngtońskiego z 06 lutego 1922 roku, który regulował i ograniczał tonaż oraz parametry nowo budowanych okrętów, zwłaszcza tych największych. Nie jestem pewien, ale chyba dopiero w nim pojawił się niespotykany dotąd kaliber najcięższej artylerii - 406mm i to w formie ograniczenia (max. rozmiar). Regulacje te "złamał" dopiero wybudowany przez Japonię, słynny Yamato (460mm).

Niemniej z przyjemnością odświeżyłem sobie historię samozatopienia niemieckiej floty.

pozdr...

/benjamin

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1595285

Japonia - okręty  liniowe Nagato i Mutsu - rozpoczęcie budowy 1917, wejście do służby - 1920. USA - np. typ Colorado - połozenie stępki maj 1919. Itd... ;)

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1595289

Ano racja, choć nadal sądzę, że to raczej były "jaskółki" niż ówczesny standard, takie pośrednie konstrukcje pomiędzy dreadnotami na późniejszymi klasycznymi okrętami liniowymi (np. właśnie klasy Iowa).

pozdr...

/benjamin

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1595305

Do służby weszły już w okresie dominacji US Navy na Pacyfiku. Ich projekt nie był ograniczony w żaden sposób. Pod względem szybkości przewyższały nawet część niszczycieli. Miały też wady. Przede wszystkim o wiele bardziej przechylały się podczas sztormu niż najdoskonalszy (za wyjątkiem artylerii głównej) pancernik świata - brytyjski Vanguard. Zdecydowanie przewyższał jednostki japońskie koncepcją opancerzenia poziomego oraz systemem kierowania ogniem. Ale pod względem podstawowych założeń nie wyróżniał się od poprzednich typów....

Wracając do artylerii - cesarska niemiecka flota jako kaliber główny posiadała działa kal. 305 mm (we wcześniejszych - 280 mm). Tylko dwa okręty wyposażono w działa 380 mm.

Amerykanie i Japończycy dysponowali natomiast artylerią 356, 406 i 457 mm. Ten ostatni tylko Japonia (Yamato i Musashi).

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1595355

Klasykami w sensie rozmieszczenia artylerii (trzy wieże z trzema armatami, wcześniej 3 bądź 4 wieże z dwoma armatami), tonażu (tu z kolei duży wpływ na projekt miał wspomniany Traktat Waszyngtoński) no i... to były ostatnie wielkie okręty liniowe w historii. W tak krótkim okresie czasu, jaki upłynął pomiędzy Pierwszą a Drugą Wojną Światową zupełnie zmienił się sposób prowadzenia działań wojennych na morzu i ogromne, ciężko uzbrojone pancerniki, odeszły do lamusa. A punktem zwrotnym był moim zdaniem wcale nie atak na Pearl Harbour tylko zatopienie przez Japończyków idących na odsiecz Singapurowi brytyjskich okrętów Prince of Wales i Repulse. To (a nie bombardowanie zakotwiczonych w porcie okrętów) pokazało jak skuteczna może być taktyka oparta o umiejętne wykorzystanie lotnictwa, przed którym nawet najsilniej uzbrojony i opancerzony okręt jest bezradny. Ale... nasi rzymscy przodkowie o tym wiedzieli, mawiając, że nec Hercules contra plures, ale jak się historię ogarnia dopiero od inwazji Normanów na Wyspy Brytyjskie... ;-)

Zasługują też na określenie "klasyka" bo to przecież na pokładzie USS Missouri podpisano akt kapitulacji Japonii, kończący II Wojnę Światową. A USS Missouri był ostatnim okrętem z "wielkiej piątki" klasy Iowa.

A wracając do artylerii, masz rację - okręty niemieckie były nie dość, że słabiej uzbrojone to dodatkowo "niekompatybilnie" ze standardem brytyjskim, stąd trudno się dziwić admiralicji Royal Navy, że nie kwapiła się do włączenia ich (nawet sprawnych) w szeregi swojej floty. Korzyści z przejęcia za darmo okrętów, byłyby pewnie zniwelowane problemami logistycznymi a sądzę, że nawet przeprojektowanie ich nie byłoby takie proste.

pozdr...

/benjamin

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1595395

"USS Missouri był ostatnim okrętem z "wielkiej piątki" klasy Iowa."  Do służby trafiły tylko 4. USS Kentucky po zwodowaniu w 1950 trafił do stoczni zlomowej. USS Illinois zakończył żywot przed zwodowaniem kadłuba.

Co do Traktatu Waszyngtońskiego - typ Iowa był budowany bez ograniczeń. Wcześniejsze miały ustaloną jako maksymalną wyporność 35.000 BRT i kaliber maksymalny na 16 cali (406 mm).

Potem były ograniczenia londyńskie, jak dobrze pamiętam.

Natomiast ilość dział w wieżach artyleryjskich bywała różna. 6 dział w trzech wieżach ustawiano na niektórych niemieckich predrednotach, potem jedynie na projektowanym krążowniku liniowym (brytyjskim) z 1921 - 3 wieże kazda z dwoma dzialami 457 mm (18 cali).

Ciekawie wyglądał typ King Georg V. Na dziobie dwie wieże - jedna o czterech armatach, druga z dwoma, na rufie - jedna wieża o czterech działach. Z kolei francuskich Jean Bart miał dwie czterodziałowe wieże jedynie na dziobie. Itd, itp....

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1595396