Kapelusze

Obrazek użytkownika gps65
Blog

W dobie wirusowej pandemii nie tylko większość z nas nauczyła się pracować zdalnie, ale też nabraliśmy wiele innych umiejętności. Zrozumieliśmy, co to jest funkcja wykładnicza. To inaczej postęp geometryczny. Nie musimy znać wzorów, by to poczuć. Nauczyliśmy się, że jak coś ma charakter wykładniczy, gdy rośnie tyle samo razy co jakiś stały czas, to mamy do czynienia ze zjawiskiem, które najpierw rośnie powoli, jest prawie niezauważalne, aż nagle gwałtownie wybucha.

       To narastanie cały czas było takie samo, cały czas miało charakter wykładniczy, ale tej charakterystyki nie czujemy, wydaje się nam ona początkowo liniowa - aż następuje pewien moment, gdy to zauważamy, a potem nagle dzieje się tak wiele, że tego nie ogarniamy. Ten moment nazywa się kolanem funkcji wykładniczej. To moment, w którym styczna do wykresu tej funkcji ma nachylenie 45 stopni, czyli tak na skos. To jest moment, w którym poziomy wzrost przekształca się w pionowy.

       Koronawirus dobitnie nam uświadomił to zjawisko. Ale w praktyce nie jest tak, że ten pionowy wzrost będzie trwał w nieskończoność. W naturze szybko się zatrzyma, dochodząc do kresu pojemności tego, czego dotyczy. Koronawirus dotyczy ludzi i wykładniczy wzrost liczby ludzi zarażonych musi się zatrzymać - po prostu wtedy, gdy już wszyscy się zarazimy.

       W praktyce nie ma żadnego nieskończonego nieba w górze, ale zawsze jest jakiś sufit. W praktyce krzywe początkowo wykładnicze są dalej krzywymi logistycznymi, czy też krzywymi Gaussa - czyli takimi kapeluszami. Rondo jest poziome, potem przechodzimy po łuku w górę, w pionową główkę, potem wracamy do poziomu, znów po łuku gwałtownie zjeżdżamy pionowo w dół, by z powrotem przejść w poziome rondo. Czasem są to tylko półkapelusze, w dół nie schodzą, ale się tylko wypłaszczają.

       Najważniejsze są te kolana, czyli to, co łączy rondo z główką. To zauważamy najbardziej. To jest ten wybuch, ten gwałtowny skok. Ale powinniśmy na to spojrzeć jeszcze szerzej, z wyższej perspektywy. W istocie mamy wiele takich kapeluszy! Ten konkretny SARS-CoV-2 to jeden z nich. Pandemia tego wirusa wygaśnie. Ale może nastąpić następna, też wykładnicza, ale bardziej zakaźna i/lub bardziej śmiertelna! I następna, następna, następna - tak, że kapelusze będą coraz większe, będą same rosły wykładniczo! Te kapelusze muszą rosnąć i zniszczyć całą ludzkość!

       Te kapelusze są nieuchronne, muszą się zdarzyć i będą po sobie postępować. To nie muszą być wirusy, ale wiemy na pewno, że takim kapeluszem będzie wybuch Słońca, które zamieni się w czerwonego olbrzyma i spali Ziemię. To kapelusz wielkości naszego Układu Słonecznego! To jeszcze nie będzie ostatni kapelusz, bo po nim będzie jeszcze większy - albo taka wielka implozja, który cały wszechświat ściśnie do jednej wielkiej, czy raczej małej, punktowej czarnej dziury, albo to będzie śmierć termiczna, czyli osiągniemy maksimum entropii. Zagłada jest pewna.

       To są złe kapelusze. Ale czy są dobre? Tak, są! Postęp biologiczny, a za nim technologiczny, też ma taką postać. Ewolucja biologiczna ma charakter wykładniczy, ale też skokowy. Powoli, powoli ewoluuje detektor światła, aż nagle wybucha w postaci oka. To, co ma oczy, powoli, powoli ewoluuje, aż mu nagle wybucha mózg! Ten mózg wymyśla technologie, milion lat męczy się z rozpalaniem ognia, aż mu nagle wybucha technologia kręcenia kijkiem. Setki tysięcy lat męczy się na piechotę, aż nagle wybucha mu koń. Męczy się konno tysiące lat, aż nagle wybucha mu żaglowiec, potem parowóz, potem samolot, aż w końcu rakieta, która go przenosi w kosmos. To są wszystko osobne kapelusze, każdy z nich jest w połowie wykładniczy, każdy się kończy na jakimś suficie, gdy osiągnie swoją pojemność, ale każdy następny jest wykładniczo większy!

       Wirusy rozprzestrzeniają się wykładniczo, ale rozwój technologiczny też jest tak szybki. Więc każdy kapelusz znajdzie swój kontrkapelusz. Następny wirus będzie jeszcze bardziej zjadliwy, ale my już będziemy dysponowali sztuczną inteligencją, która wyliczy na niego szczepionkę lub lek w parę dni. To jest walka informacji z informacją. Wirus to informacja, inteligencja też. Rosną wykładniczo. Mają swoje kolana. Są kapeluszami. Nasze informacje będą szybsze. Nasze kapelusze będą lepsze. Dziś nas wirus zabija, a jutro staniemy się nieśmiertelni.

Grzegorz GPS Świderski

PS. Notki powiązane:

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 2.8 (głosów:8)

Komentarze

Da się ? Da się.

Gdyby tak lekcje matematyki  były prowadzone,, to pewnie mniej głąbów by było i mniej  śmiechu w sieci z lekcji z TVP.

 

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Nie minusuję bez uzasadnienia, bo to jak cios po ciemku w plecy.  Komentarze niemerytoryczne i agresywne minusuję bez dodatkowego wyjaśniania. Uwagi osobiste proszę kierować na PW.

#1625164

To dla mnie duży komplement, bo ja staram się wszystkie notki pisać jak dla gimnazjalisty. Rzadko mi się udaje, ale jeśli tu się udało, to bardzo dziękuję za informację o tym.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1625203

Nie wierzą w teorię ewolucji ani w to ,ze będziemy nieśmiertelni tu na ziemi.   I to nie dlatego ,że  mi nie pasuje do teorii wszechświata, ale dlatego ze  nie przekonuje mnie  intelektualnie/ dowodowo. Piszę to gwoli jasności , bo ktoś dał niską ocenę za wpis i zastanawiałam się dlaczego. Może właśnie w związku z przytaczanymi przykładami ewolucyjnymi albo wiarą w naszą przyszła nieśmiertelność (??).

To jednak  pozostawiam na boku dyskusji o  przebiegach funkcji  i rozwoju pandemii , co zostało przedstawione świetnie.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Nie minusuję bez uzasadnienia, bo to jak cios po ciemku w plecy.  Komentarze niemerytoryczne i agresywne minusuję bez dodatkowego wyjaśniania. Uwagi osobiste proszę kierować na PW.

#1625206

No ale wirusy ewoluują. Czy też nie? Czy rozwój technik poruszania się, to była ewolucja, czy też nie?

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1625211

Co innego mikroewolucja, co innego makroewolucja,  co innego zmiany w obrębie  puli genowej, a co innego powstawanie nowych genów, a co innego mutacja wirusa. Nie chcę  tu brnąc w temat,  poruszyłam tylko bo z jakiegoś powodu ktoś nisko ocenił wpis, nie uzasadnił więc sobie dośpiewałam,co mogło być przyczyną. Może zresztą wcale nie to było... 

Wracając do meritum, wykład o  kolejnym kapeluszu  w kontekście okołopandemicznym pojawił się dziś na wp:

https://wiadomosci.wp.pl/koronawirus-przyczyna-naglego-baby-boom-ekspert-nie-ma-zludzen-6497760940894337v

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Nie minusuję bez uzasadnienia, bo to jak cios po ciemku w plecy.  Komentarze niemerytoryczne i agresywne minusuję bez dodatkowego wyjaśniania. Uwagi osobiste proszę kierować na PW.

#1625217

Ciekawi mnie jaki zakres ma ta mikroewolucja. Czy wszystkie ssaki należą do jednego baraminu? Jeśli są podzielone, to czy wszystkie naczelne należą do jednego baraminu?

 
Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1625275

napisałam na PW, żeby nie zaśmiecać tego wątku. czekam na odpowiedź. :-)

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Nie minusuję bez uzasadnienia, bo to jak cios po ciemku w plecy.  Komentarze niemerytoryczne i agresywne minusuję bez dodatkowego wyjaśniania. Uwagi osobiste proszę kierować na PW.

#1625498

Z tą pracą z domu to bym uważał...

Bardziej nazwał bym to "pracą" z domu. Gdybym kiedyś znów był pracodawcą, to jednego możesz być pewien - żadnej pracy z domu. Chyba że na umowę zlecenie lub wynagrodzenie za efekt a nie za czas. 

Takiej laby jak teraz to ja w życiu nie miałem. Nie tylko ja.  Ponieważ w Stanach skąd piszę nie ma zakazu wychodzenia z domu a parki i lasy są "otwarte", taki w się w nich zrobił tłok że Jezu! Wszyscy tam "pracują z domu". 

Najlepsze są zebrania w internecie. Każdy tak zajęty że aż go żałujesz. Ja to chyba najbardziej ze wszystkich. Tylko czasami co któregoś zdradza szczekający pies na spacerze bo zapomniał sobie wyłączyć mikrofon. Ludzie powoli zaczynają się denerwować że za dużo tych internetowych meetingów. Tylko przeszkdzają w pracy... na ogródku. Ja to nawet zrezygnowałem z serwisu i kupiłem sobie kosiarkę. Czysty relaks. Kiedy wszystko minie to ją sprzedma albo komuś oddam...

Jeśli nie złapie mnie ta corona i jeśli mnie nie zwolnią, to będą to najlepsze wczasy jakie pamiętam. Kocham pracować z domu! Jeśli się to na zachodzie przyjmie, to stawiam wszystkie dudki na Azję. Nawet Ameryka tego nie wytrzyma.

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1625331

Na wszystko jest rozwiązanie. Jeśli ktoś nie umie pracować bez wiszącego nad nim bata i obserwującego go nadzorcy, to można mu to też zrobić zdalnie - np. będzie musiał zamontować sobie kamerkę, tam, gdzie pracuje, która zawsze musi być włączona i tylko czas gdy działa wlicza się do czasu pracy. A ci, którzy pracują na komputerze, będą mieli nagrywane wszystkie czynności do wglądu przez dział kontroli. Rozwiązań jest wiele. 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1625350

Jeśli to jest rozwiązanie, to chyba dla Korei Północnej. No, może jeszcze dla Polski...

To byłby dopiero stres i zero produktywności.

Chyba wszędzie już na świecie od wielu wielu lat szef może widzieć twój ekran na swoim ekranie. Jednak w Stanach nigdy z tej możliwości nie skorzysta. Nie pytaj dlaczego ale gwarantuję że jeśli nie jest emigrantem tylko rodowitym Amerykaninem to bez twojej wiedzy tego nie zrobi. Dlatego bez stresu...

Gdyby miało być tak jak proponujesz, to ja nawet nie zgodził bym się na pracę z domu. Wolał bym chodzić do pracy. A gdyby nie można było inaczej to po prostu pracy bym nie przyjął.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0
#1625469

Gdyby nie możliwość pracy zdalnie w ostatnim roku, bo  życie prywatne i służbowe by mi się kompletnie rozwaliło, więc jestem absolutnym  zwolennikiem tego rozwiązania.

Praca niby na godzimy, ale  konkretne zadania do wykonania , ale w godzinach  innych niż  standardowe biurowe- a to umożliwia załatwienie  jednocześnie tysiąca spraw w  godzinach pracy urzędów  i placówek służby zdrowia. 

Obecnie dzięki  pracy zdalnej wiele spraw się  urzędowo upraszcza, ja np. jestem bardzo zadowolona ze zdalnego funkcjonowania   ZUS w moim mieście. Wszystko na telefon, grzecznie, sprawnie, bez czekania w kolejkach, część formalności  odpada, wszystko da się szybko wyjaśnić telefonicznie  - jestem w szoku pozytywnym.

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Nie minusuję bez uzasadnienia, bo to jak cios po ciemku w plecy.  Komentarze niemerytoryczne i agresywne minusuję bez dodatkowego wyjaśniania. Uwagi osobiste proszę kierować na PW.

#1625502

No to proszę się zdecydować, czy nad pracującym musi wisieć bat, czy nie. W istocie to nie jest problem pracy zdalnej, ale pracy na etat. Gdy zatrudnię na etat szewca, by mi szył buty, to się będzie obijał i zdalnie, i na miejscu. Zrobi je dobrze tylko jako niezależny rzemieślnik - i może to równie dobrze zrobić na miejscu, jak i po drugiej stronie kuli ziemskiej. https://www.salon24.pl/u/gps65/22182,niewolnictwo-pracy-etatowej

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
-1

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1625505

Dlaczego na zupełnie naturalny komentarz / wypowiedź / postawienie pytania w dyskusji ktoś daje minusa? 

Dla równowagi dałam plusa :-), choć to zupełnie neutralny wpis  i wogóle ocenianianie  go nie ma sensu.

 

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Nie minusuję bez uzasadnienia, bo to jak cios po ciemku w plecy.  Komentarze niemerytoryczne i agresywne minusuję bez dodatkowego wyjaśniania. Uwagi osobiste proszę kierować na PW.

#1625654

Proszę się punktami nie przejmować. Tutejsi komentatorzy dają je nie za treść komentarza, ale za poglądy polityczne komentatora czy blogera. Większość ma tu przeciwne poglądy do moich, poglądy libertariańskie są dość rzadkie, dlatego mi dają za wszystko minusy. 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Pozdrowienia,

Grzegorz GPS Świderski

#1625679