[recenzja]Kult - "Prosto"

Obrazek użytkownika Budyń78
Kultura

Inne portale, które na pewno przeglądacie, skoncentrowały się na kilku, często wyrwanych z kontekstu wypowiedziach Kazika lub publikują recenzję w duchu „Nie znam się, to się wypowiem”. Ja tymczasem napiszę o piosenkach z nowej płyty Kultu. Całkiem, według mnie, niezłej. Po kolei więc.

Teide
Utwór instrumentalny. Przyjemny, nieinwazyjny, nic złego ale też i nic specjalnego. Gdzieś pomiędzy „Ostatecznym krachem” a „Salonem Recreativo”.

Układ zamknięty
Jeden z najmocniejszych muzycznie fragmentów płyty. Piosenka z filmu pod tym samym tytułem, największe wrażenie robi w połączeniu z teledyskiem, będącym równocześnie trailerem. Samodzielnie daje sobie radę, niemniej wolę ją z obrazkiem. Ciężar utworu znów każe szukać odniesień na płycie „Ostateczny krach systemu korporacji”.

Twoje słowo jest prawdą
Szybko, przebojowo, energetycznie i… religijnie. Wygląda na to, że szukanie drogi powrotu do wiary przez Kazika bliskie jest happy endu. Jeden z lepszych utworów na płycie.

Dzisiaj jest mojej córki wesele
Piosenka, która wygląda na napisaną z premedytacją, jako kolejne „Gdy nie ma dzieci”. Skocznie, folkowo i słowiańsko. W pewnym momencie okazuje się, że numer ma drugie dno, niemniej, moim zdaniem, trochę za słabo zasygnalizowane. Spodziewałem się, że będzie to drugi singiel, ale może wytwórnia chce poczekać do wakacji, by mieć przebój lata?

Prosto
No cóż. Kazik faktycznie w niuanse nie wchodzi i, posiłkując się Ziemkiewiczem, atakuje wszystkie strony politycznego konfliktu w Polsce. Bardzo przy tym krzyczy i się gniewa, a muzyka atakuje ostrym riffem, ni to wzmacnianym, ni to rozmywanym przez sekcję dętą. Znów okolice „Krachu…” Jeśli miałbym tu pisać o polityce, kawałek ma spory potencjał polemiczny, jeśli jednak skupiać się na wrażeniach słuchowych, cóż – na pewno jest to szczere. Jak wiemy, niektórzy bardzo lubią stawiać Staszewskiego po którejś stronie polskiej polityki, ten numer im zadania nie ułatwi. Nie widzę tu (zwłaszcza znając resztę numerów odnoszących się do polskiej sytuacji bieżącej zarówno z „Prosto, jak ostatniej płyty Kazika Na Żywo) koniunkturalizmu, o który kilku innych twórców można było podejrzewać.

Dobrze być dziadkiem
Kolejna piosenka skrojona na przebój, do tego promująca wartości rodzinne w oparciu o własne doświadczenia. Ponieważ ja takowych na razie nie mam, trudno mi utożsamić się z podmiotem lirycznym, niemniej – i do tego numeru można się przyzwyczaić. A pewnie wiele osób nawet go polubi.

Dlaczego tak tu jest
Lekka piosenka o sytuacji bieżącej – stadiony, drogi, lotniska. Też potencjalny przebój, ale raczej na krótką metę.

Bomba na parlament
Też publicystyka bieżąca, tym razem echa sprawy Brunona K. Jednak na trochę wyższym stopniu ogólności, zaś refren sprawi radość fanom bardziej krytycznym wobec dziś rządzącej ekipy. Muzycznie trochę zachowawczo. Ostre gitary giną pod rozmywającymi je klawiszami i dęciakami. Jak zresztą w wielu piosenkach na płycie.

Mój mąż
…a moja płytowa antypatia. Piosenka kojarzy mi się trochę z Kazikiem z czasów płyty „Spalaj się”. Opowieść zawarta w tekście wydaje mi się banalna, a sposób zaśpiewania – drażniący. Muzycznie znów jesteśmy w okolicach kawałków w stylu „Jatnego”.

Moja myszko
Historia trochę jak z „Układu zamkniętego”, ale z trochę innymi postawami bohaterów. Niewinność nie jest tym razem oczywista. Muzycznie spokojniej i bardziej niepokojąco. Kłopot w tym, że jednak razem ze wspomnianym „Układem” rzecz zawiera się w powiedzeniu „Dwa grzybki w barszcz”.

Zabiłem ministra finansów
Kolejny ulubiony fragment płyty. Ciekawy i fajnie zaśpiewany tekst i dobrze komponując a się z nim muzyka. I przewrotny refren.

Nie chcę grać w reprezentacji
Dalej publicystyka, tym razem bardziej jeszcze ironiczna. Muzyka funkowo-reggeaowa, tekst – fajny nawet dla kogoś, kto reprezentacji nie śledzi. Są tacy.

Modlitwa moja
Tym razem jest szybko, a byłoby punkowo, gdyby gitary były głośniej i ostrzej. Jeden z tych kawałków, które określa się jako „typowy Kult”.

Największa armia świata wzywa cię
Dość niestereotypowy kawałek o alkoholizmie. A muzyka, jak wódka – płynie sobie. Trochę jazzująco sobie płynie.

Opowiadam się za miłością
Znów „typowy Kult”, aż trudno uwierzyć, że nie Banan tutaj układa i gra partie dęte. Piosenka okazuje się mocno przewrotna. Byłaby fajnym zakończeniem płyty, ale zespół zdecydował inaczej.

Życie jest piękne
…a piosenka pod tym tytułem dość energetyczna i wcale nienajgorsza. Tyle, że wolałbym ją w innym miejscu płyty.

Płyty, która jako całość najczęściej kojarzy mi się ze wspomnianymi już albumami „Ostateczny krach systemu korporacji” i „Salon recreativo”, acz o wiele od tej drugiej lepsza. I co też ciekawe, muzycznie od poprzednich Kultów bardziej piosenkowa, „jaśniejsza”. Gdyby zaś dać więcej miejsca gitarom, można by wręcz postawić ją obok płyt z bardziej hardrockowego okresu działalności zespołu, czyli „Kasety” czy „45-89”.

Po pierwszym słuchaniu pomyślałem, że płyta jest w porządku, ale jeśli do kogoś nie trafiało poprzednie „Hurra!”, to i ta go nie przekona. Teraz już nie jestem tego taki pewien, choć osobiście „Hurra!” (i wydaną później „Karingę” z odrzutami) bardzo sobie cenię. Niektórzy Kult przekreślili już dawno temu, czemu sprzyjały niezbyt ciekawe układy w zespole. Wygląda na to, że gorszy okres zarówno muzycy, jak Kazik, mają już na dobre za sobą.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Masz talent - zachęciłeś mnie do kupna tej płyty.
Nie wiem ,czy Kult nie powinien płacić Ci za reklamę.

zawsze z przyjemnościa czytam Twoje teksty.

Pozdrawiam z 10.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#357774

pewnie powinien, ale nie zapłaci :)
dzięki, pozdrawiam!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#357795