Zakaz obszczekiwania, czyli jak rozprawić się z hunwejbinami

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Popularną wśród lewactwa metodą jest obszczekiwanie, polegające na formułowanie zarzutów wobec osób, które im się nie podobają, nie opartych na jakichkolwiek racjonalnych przesłankach, sprowadzające się do bełkotliwych sformułowań, zabobonów ideologicznych pozbawionych podstaw naukowych, co jest szczególnie kuriozalne, gdy pojawiają się takie wydarzenia na uczelniach.

Za obszczekiwanie należy walić kary, wyrzucać zlewaczonych studentów z uczelni czyli miejsca w jakim nie powinni się w ogóle znależć, ale jeszcze bardziej nalezy karać idiotów akademickich, którzy dają posłuch takim obszczekiwaniom.

Bulwersująca jest postać, sama postać nawet wizualnie, prof Popiołka z Uniwersytetu Śląskiego, uwikłanego w aferę i prześladowanie prof. Budzyńskiej. Człowiek niepoważny, nie ceniący prawdy, i pozbawiony charakteru, nie może pełnić funkcji nauczyciela, tym bardziej akademickiego. W cywilizacji Zachodu, cywilizacji łacińskiej najgorszym grzechem jest właśnie takie zachowanie, które unieważnia sens funkcji pełnionych przez uniwersytet.

Przejdźmy teraz do dowodu. Otóż cywilizacja jest oparta na trzech kluczowych czynnikach, trzech, bo przestrzeń, nawet społeczna, musi mieć trzy wymiary. Nie są to takie sobie zewnętrzne i obce nam czynniki, egzystujące w jakiejś naukowej abstrakcji. Żyjemy w świecie namacalnych relacji z których pierwszą jest prawda, drugą miłość i trzecią wolność i z pakietem tych trzech relacji mamy codziennie do czynienia. Z której perspektywy by nie patrzeć, zawsze widać rolę tego pakietu. Wolność badań naukowych naukowych nie jest możliwa jeżeli naukowiec na miłuje prawdy i idzie na zgniłe kompromisy, które i tak go zniszczą, bo takie jest prawo natury. W kwestii prawdy kompromisów być nie może.  Z innej perspektywy patrząc mówimy, że tylko prawda was wyzwoli, a w domyśle mamy tezę o miłości do prawdy, która przezwycięża strach.

Osoby hańbiące świątynię wiedzy muszą być z tej świątyni bezwzględnie usuwane. Trzeba przede wszystkim pamiętać,że mówimy o cywilizacji, a jak widzimy, nic w tej cywilizacji nie jest związane z tym, czym wam ludzie krótkowzroczni, zaprząta uwagę propaganda demoliberalna. W konstrukcji cywilizacji nie występują taki czynniki jak dobrobyt ani gospodarka, ani ekonomia. Nie ma o nich mowy w żadnym pakiecie. Można dobrobyt osiągnąć stawiając na pierwszym miejscu pakiet, ale nigdy bez niego w całości.

Trzeba użyć dobrej miotły, panie ministrze Czarnek.

Minister ministrem, ale na uczelniach pracuje masa ludzi. Gdzie są ich głosy i ich przeciwdziałania ?

Z kolei uczelnie funkcjonują w określonym środowisku społecznym i są finansowane z naszych środków. Gdzie się podział głos lokalnej opinii społecznej ?

W jednym z grudniowych numerów "Do Rzeczy" znalazłem jeszcze jeden rodzynek z tego samego ciasta. Semka pisze o liście młodych studentów-marksistów, w tym Leszka Kołakowskiego, skierowanym do prof. Tatarkiewicza w r. 1950 protestującym przeciwko jego antysocjalistycznej postawie. Był to sygnał dla komunistów do czystki i usunięcia przedwojennej profesury z uczelni.

I zaraz potem Semka odnotowuje wypowiedź posłanki Lewicy z Gdańska, Beaty Maciejewskiej na Twitterze, w którym nawiązuje ona do spotkania z Oliwią Zamrzycką, studentką prawa UG, która podczas zajęć zaapelowała do do swojego wykładowcy, Jakuba Steliny, o rezygnację z pracy na uczelni, jako że pan JS to sędzia TK, który głosował za "barbarzyńskim wyrokiem na kobiety".  Pani poseł była zachwycona zaangażowaniem wykazanym przez studentkę.

Postulaty studentki szły znacznie dalej niż marksistowskich hunwejbinów z lat stalinowskich. I jak tu nie mówić, że historia kołem się toczy ? Ciekaw jestem czy pani Zamrzycka jest nadal studentką, a pani Maciejewska posłanką. Obie powinny być ciupasem wykopane. 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:4)

Komentarze

Nie wolno mówić źle o "wielkim" filozofie Leszku Kołakowskim. On nadal dla wielu jest wielkim "autorytetem". Nie wiedzą, lub nie chcą wiedzieć nic o czasach, kiedy Kołakowski jeździł z grupami operacyjnymi Urzędu Bezpieczeństwa w teren, "na bandy" ze swoim... parabellum.

"W 1946 roku nie wierzyliśmy w prawdziwe referendum, czy wybory. Ale był cel, który usprawiedliwiał. Myśmy nie uważali się za demokratów. Sądziliśmy, że społeczeństwo powinno być rządzone przez oświeconą elitę. [...] Masom trzeba podawać jakieś kłamstwa do wierzenia. Trudno". Oni nadal tak myślą!

Wszystkie filmy Leszka Żebrowskiego na ten temat... zostały już usunięte z YouTuba (przypadkowo zapewne), więc pozostaje link do tekstu: Żebrowski o Kołakowskim

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1654768

Jednak trzeba mieć na względzie wiek.

Płaty czołowe decydujące o ukształtowanej osobowości kończą rozwój dopiero w w. lat ok. 25. O czym taki durny studencina mógł mieć pojęcie ? Służył więc jako mięso armatnie.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1654779

 A kiedy już płaty mu się rozwinęły, to przeprosił za to, co robił? Odciął się od tej ideologii, ludzi, z którymi wtedy jeździł do lasów? Może usprawiedliwiał się niedorozwojem płatów? Czy milczał? Milczał na tak czy na nie? 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1654844