Jak Tygodnik Katolicki Niedziela cenzurze tyły podał

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Kraj

Szok! Zgroza! To dzieje w naszej ojczyźnie i to na naszych oczach. Cenzura w b. poczytnej prasie katolickiej! Czyżby wciąż swymi mackami pokutowała III RP Pomroczna?! Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski wczoraj na swoim blogu napisał: „Jednak Kościół polski nie chce być przeźroczysty. Cenzura w prasie katolickiej. Dziś redakcja Tygodnik Katolicki Niedziela osunęła mój wczorajszy wywiad pt. ‘Kościół musi być przeźroczysty’, w którym na jej prośbę opisałem sprawy homolobby i pedofilii. Wywiad zastąpiono artykułem o kaplicy w Ogrodach Watykańskich. Cenzura to samobójstwo wizerunkowe, bo oznacza, że Kościół jednak nie chce być przeźroczysty.” A oto poniżej ów ocenzurowany tekst. Z ks. Tadeuszem Isakowiczem – Zaleskim rozmawia Agnieszka Bugała:

 

Kościół musi być przeźroczysty

 

– Agnieszka Bugała: Księże, poprosiłam o tę rozmowę, bo po premierze drugiego filmu Sekielskich my, świeccy wierni, jesteśmy zdezorientowani. Z jednej strony słyszymy o zatrważającym procederze przenoszenia kapłanów-pedofili do innych parafii, z drugiej słyszymy, że samo mówienie o tym i wskazywanie winnych procederu jest szkodzeniem, szkalowaniem i atakiem na Kościół. Nie jestem dziennikarką śledczą, ale jako katolicki dziennikarz mam prawo zapytać katolickiego księdza, który zdecydował się wziąć udział w tym filmie o powód.

– Ks. Isakowicz – Zaleski: Może mnie Pani pytać o wszystko, zobaczymy co z tej naszej rozmowy uda się Pani opublikować.

– Po emisji pierwszego filmu braci Sekielskich pt. „Tylko nie mów nikomu” reakcje hierarchów były różne – od prymasa, który za pedofilię w Kościele przepraszał, po abp. Sławoja Leszka Głódzia, który filmu nie widział, ale powiedział do jednej z kamer, że „ma inne zajęcia i nie ogląda „byle czego”. Okazało się również, że główny informator współpracujący z Sekielskim, Marek L. okazał się oszustem. Czy to Księdza nie zniechęciło do udzielenia twarzy i głosu sprawie?

Uważam, że należy mówić na te tematy w różnych miejscach, nie tylko w miejscach, które są związane z Kościołem, ale w tych, które są z dala od Kościoła, bo problem jest bardzo ważny i nie widzę przeciwskazań. Co do oszusta – to był jeden z elementów poprzedniego filmu, ale oprócz – zdemaskowanego zresztą – jednego oszusta, film pokazał wiele prawdziwych rzeczy w tej sprawie i dowiódł, że mówienie na ten temat ma ogromne znaczenie społeczne. Ja nie zgłosiłem się do udziału w filmie. To twórcy zgłosili się do mnie, przyjechali i nagrali moją wypowiedź. Warunek, jaki postawiłem to by tego, co powiem nie cenzurować.

– Mam wrażenie, że poruszamy się na dwóch płaszczyznach – z jednej strony problem pedofilii w Kościele – i stosunek do nie wielu wydaje się być jasny – z drugiej – mówienie o problemie, zwłaszcza w przestrzeni publicznej, jest oceniane jako bezpośrednie uderzenie w Kościół.

To najczęściej powtarzany błąd, niestety firmowany przez ludzi Kościoła. Nie uderza w Kościół ten, kto wskazuje i demaskuje zło, jakie ma miejsce, ale ten, kto próbuje to ukryć. Przenoszenie księży z parafii na parafię, lekceważenie ofiar i bólu, który im zadano – to jest uderzenie w Kościół. To wymaga oczyszczenia, naprawy.

– Filmy barci Sekielskich mają specyficzną konstrukcję, po drugiej części widać, że jest to metoda, nie przypadek. Mam na myśli filmowanie ukrytą kamerą osób, które film pokazuje jako podejrzane, ale jeszcze nie skazane prawomocnym wyrokiem. A jednak w Polsce każdy, nawet przestępca z wyrokiem, ma prawo do ochrony swojego wizerunku. Podam przykład z dziennikarskiego podwórka: Kiedy robię materiał w więzieniu w Wołowie – a są tam osadzeni z dużymi wyrokami, to więzienie o zaostrzonym rygorze – muszę każdego z moich rozmówców poprosić o pisemną zgodę na fotografowanie i opublikowanie nie tylko jego twarzy, ale czasem tyłu głowy, bo jest tam, np. rozpoznawalny tatuaż. W filmie mamy zupełnie inne metody pracy. Czy Księdzu to nie przeszkadzało? Nagrywanie bez zgody rozmówców? Siostra zakonna przyłapana kamerą w zakrystii, która się rozpłakała i pobiegła przed ołtarz?

O ile pamiętam film, to osoby nagrywane ukrytą kamerą nie były wymieniane z imienia i nazwiska. Obejrzałem film i nie ma tam niczego, czego bym nie wiedział wcześniej.

Jeśli chodzi o siostrę zakonną, to uważam, ze zrobiono z niej kozła ofiarnego. Znam siostry zakonne, szanuję je i cenię, ale one są bezradne. W systemie polskiego Kościoła nie mają nic do powiedzenia. Opisywałem w książce pt. „Chodzi mi tylko o prawdę” w 2012 r. przypadek w diecezji krakowskiej – nawet zeznawałem w sądzie kościelnym w tej sprawie – że molestowania wobec ministranta dokonywał proboszcz, który ma gigantyczną teczkę w IPN, zwerbowano go z powodów homoseksualnych – świadkiem był wikary i siostra zakonna. Siostra zakonna złożyła zeznania, ale naciśnięto na nią, szybko je wycofała i została przeniesiona. Ale ja nie mam żalu do tej siostry, ten system tak działa. A w filmie? Cóż ta biedna siostra miała zrobić? Jeśli jakiś fragment w filmie miałbym zakwestionować, to właśnie ten. Ta scena nie była potrzebna, wszyscy w tej społeczności wiedzą kim jest ta siostra a ona nie była sprawcą, żeby ją nagabywać.

– Ale gdy chłopak z kamerą wchodzi do pustego korytarza to wiemy, z logiki filmu, kogo chce spotkać, zresztą później spotyka i nagrywa Arkadiusza H. w kaplicy szpitalnej…

Tyle, że problem tego wszystkiego leży w zupełnie innym miejscu. Gdyby Kościół chciał, jasno, wyraźnie i skutecznie, zwalczyć pedofilię i wszystkie inne zażyłości, bo to nie jest jedyny nierozwiązany systemowo problem w Kościele, to byśmy takich filmów nie musieli kręcić. Dopóki nie ma odwagi tego przeprowadzić, to daje amunicję wszystkim innym środowiskom, także, albo przede wszystkim, nieprzychylnym Kościołowi. Podstawowym błędem Kościoła od roku 1990 – według mnie – jest grzech zaniechania. To było bardzo wyraźne widać przy sprawie abp Paetza w 2002 r. , oraz lustracji w 2006 r., gdy konkretni hierarchowie blokowali i tuszowali tę sprawę.

Pierwszy film braci Sekielskich, niezależnie jak byśmy to oceniali, powinien przynieść konkretne działania Kościoła, niestety, nie przyniósł. Jeśli dziś mamy mieć do kogokolwiek pretensje – mówię to z pełną odpowiedzialnością – to ja mam pretensje nie do dziennikarzy, którzy są mniej, lub bardziej tendencyjni, ale do władz kościelnych, które tego nie zrobiły i nie widzą potrzeby oczyszczenia. Różne deklaracje, które padają, są deklaracjami pustymi, za którymi nie idzie żadne działanie. Dziś jesteśmy w sytuacji, w której Kościół sam sobie przygotował grunt pod to, że oddał to pole innym osobom – które kręcą filmy, przygotowują publikacje, które wyjaśniają te sprawy. Bardzo wyraźnie odczułem to w roku 2006 r., gdy byłem zwolennikiem samolustarcji przez Kościół, ale kard. Dziwisz to zablokował, zamiótł pod dywan i przez 14 lat nic nie zrobił w tej sprawie. To samo w sprawie abp Paetza, dlatego te sprawy będą ciągle wracały, bo błąd jest po stronie Kościoła.

– Na czym polega ten błąd?

Składają się na niego trzy elementy. Pierwszy to mentalność z czasów komunizmu, że Kościół jest oblężoną twierdzą i żadną miarą nie można rozwiązywać jego problemów w sposób jawny, publiczny. O ile w czasach komunizmu było to uzasadnione – Kościół był atakowany, był IV wydział SB, który zwalczał Kościół, itd. – ale przecież od 30 lat żyjemy w wolnym kraju, w wolnym państwie i nie ma żadnego powodu, żeby Kościół miał dalej stosować te zasadę oblężonej twierdzy. Drugi powód to lekceważenie opinii publicznej. Wielokrotnie spotykałem się z takimi słowami: „Pokrzyczą dziennikarze, napiszą, wszystko ucichnie”. Ale jest trzeci, moim zdaniem bardzo ważny i o tym chciałem powiedzieć w filmie: zło pochodzi od tzw. mafii lawendowej, czyli księży, coraz liczniejszych, homoseksualistów, powiązanych ze sobą w wielu sprawach, będących czasem dla siebie wzajemnymi partnerami, którzy tuszują nie tylko te sprawy, ale – i to było widać przy lustracji, gdzie kard. Dziwisz wprost mi powiedział, że nie mogę pisać o homoseksualistach. Te trzy powody blokują możliwość oczyszczenia i nie widzę możliwości zmiany. Nie wierzę już w deklaracje księdza Prymasa. Bo cóż z nic wynika? Wychodzi godzinę po filmie… A jakby filmu nie było, to by nie było reakcji?

– Ale mamy też sytuację bez precedensu – po raz pierwszy, godzinę po filmie, który sugeruje popełnienie i ukrywanie przestępstwa w Kościele – dwóch hierarchów wydaje sprzeczne oświadczenia. Prymas mówi „że nie dochowano obowiązujących w Kościele standardów ochrony dzieci i młodzieży”, a kuria kaliska, w imieniu bp. Janiaka pisze w oświadczeniu, że „podjęta została współpraca z prokuraturą zgodnie z przepisami prawa karnego. Jednocześnie wszczęto wstępne postępowanie kanoniczne, powiadomiono Kongregację Nauki Wiary”…

I to jest wielka radość dla tych, którzy wierzą, że tylko filmy Sekielskich są w stanie pokazać nie tylko przestępstwa, które Kościół ukrywa, ale też bezradność Kościoła. Bardzo słusznie to Pani zauważyła, ale rodzi się pytanie: Na co Ksiądz Prymas czekał? Na film?

– Czy możemy przyjąć, że Prymas wiedział wcześniej o tym niedopełnieniu, o którym mówi w oświadczeniu?

Proszę pani, mogę powiedzieć z cała pewnością i zobaczy pani analogię – o lustracji i o problemach z homoseksualistami wiedzieli wszyscy po kolei dostojnicy kościelni, z którymi rozmawiałem, łącznie ze wspominamy już kard. Stanisławem Dziwiszem. Ale jaka był ich rada? „Wrzuć to pieca, na co ci to jest potrzebne, nikt się historią nie interesuje”, itd. Ale kiedy byłem uparty i dalej prowadziłem badania, to dwa razy kardynał zaatakował mnie publicznie – wysyłając komunikaty, dając zakaz publikowania. Gdyby Kościół sam chciał to zrobić, to by zrobił. „Nie widziałem, pierwszy raz słyszę” – to są takie wymówki, które w tych sprawach brzmią dziecinnie.

– Ksiądz jest historykiem, zna wartość dokumentów w przygotowaniu jakiejkolwiek publikacji, porozmawiajmy jeszcze chwilę o rzetelności warstwy dokumentacyjnej filmu, bo jednak po premierze Prokuratura Krajowa wydała ważne oświadczenie. Z dat, które prokuratora podała wynika, że we wrześniu 2019 r. wpłynął zarzut Arkadiusz H., W filmie emitowanym 17maja 2020 r. nie pada ta informacja. Jest za to sugestia, że nie ma współpracy między kurią i prokuraturą. To kładzie cień na wiarygodności filmu, wręcz sugeruje manipulację faktami. Gdy odkrywamy elementy manipulacyjne, to tracimy zaufanie.

A moje zaufanie do ludzi Kościoła, a jestem księdzem od 40 lat, podważają te wszystkie „nie wiem”, „nie słyszałem”, „nie jestem kompetentny”, „to tamten biskup”, „ja byłem tylko pomocniczym” – i tak piłeczka lata, a ofiar przybywa. Kościół jest instytucją, ma dwa tysiące lat i równocześnie jest to Kościół, który naucza – mówi politykom co jest dobre, a co złe, naucza społeczeństwo – ma rolę mentora, ma taki mandat i to jest rola, którą ja akceptuję i wspieram, ale jeśli zaczyna się wikłać w myślenie, że on funkcjonuje na innych zasadach i w gruncie rzeczy sam swoich orędzi nie wypełnia, to ja jestem zaniepokojony i będę reagował.

Wie pani, co mnie zaniepokoiło w tym filmie najbardziej? Odpowiedź biskupa Janiaka, który, w sądzie, na wyraźne pytanie, czy pan – forma jest tragiczna, ale tak do niego mówiono, niestety – wiedział o tych sytuacjach, odpowiada: „Nie mogę powiedzieć tak, i nie powiem nie”. To jest rzecz, która dyskwalifikuje go do dalszego bycia zarządcą diecezji.

– W jednym z wywiadów apelował Ksiądz, by podał się do dymisji…

Dlatego, że podstawową zasadą ewangeliczną, której wymaga się od każdego kleryka, jest zasada „niech mowa wasza będzie ta-tak, nie-nie, a co jest nadto od diabła pochodzi”. Jeżeli biskup, w sądzie, w obecności kamer sądowych, mówi takie rzeczy, to znaczy, że on kompletnie odszedł od tej zasady. I to nie jest już taka kwestia, czy prokuratura wcześniej wiedziała, czy później. Ja patrzę na Kościół i widzę, że biskup nie potrafi powiedzieć prawdy publicznie, w sądzie. I to jest szok.

Ale jest jeszcze druga, szokująca w filmie wypowiedź w tym filmie, jednego z braci – że biskup powinien także troszczyć się od dusze krzywdzonych, którzy bardzo często, z tego powodu, odchodzą z Kościoła, a nie tylko losem sprawcy. To wypisz wymaluj sytuacja moja sprzed 14 lat. Kiedy ja mówiłem o ofiarach to nie było ważne, najważniejsze było to, aby broń Boże sprawca nie poniósł konsekwencji. Kard. Dziwisz powołał w Krakowie komisję „Pamięć i Troska”, na której czele stanął Jan Szkodoń – dzisiaj sam ma problemy, bo jest oskarżany o zachowania pedofilskie – który wydał ogromny dokument. I w tym dokumencie nie ma ani jednego słowa „ofiara”, w ogóle to pojęcie nie istnieje! Istnieje pojęcie „dobro Kościoła”, troska, „by osoba nie została pomówiona” – i ja się z tym wszystkim zgadzam, ale nie ma słowa o ofiarach. Z moich rozmów z różnymi ofiarami, to są najczęściej ludzie dorośli, wynika, że mają największy żal do Kościoła za to, że nikt nie chce otoczyć ich ojcowską troską – jest procedura, paragraf, sztuczka, analiza, kto powiedział a kto nie powiedział, nie w tym terminie, nie pod ten adres napisał – to wszystko jest dobre dla adwokatów świeckich, ale nie dla Kościoła.

– Może dlatego, że w tych sprawach mamy do czynienia również z prawnikami, tyle, że kościelnymi…

Ale pokrzywdzeni potrzebują w Kościele nie tylko sprawnych znawców paragrafów, ale pochylenia nad ich raną! To jest prawdziwa, głęboka istota Kościoła. Opowiem historię, która zobrazuje moją diagnozę tego problemu. Młoda kobieta, która była molestowana przez duchownego napisała do nuncjatury. Dostała odpowiedź, po wielu miesiącach, że może zeznawać. I rzeczywiście, pojechała do Warszawy, nuncjusz ją przyjął, wszystko zgodnie z protokołem i konfrontacja – komisja pięciu księży, którzy ją przesłuchują. I ona mówi mi tak: W jaki sposób ja mam mówić o intymnych doświadczeniach, które przeżyłam jako mała dziewczynka, przed pięcioma mężczyznami, którzy każą wypełniać rubryki i podchodzą do tej mojej traumy na zasadzie: formularz, pieczątka? Aż się prosi, żeby w takiej komisji były osoby świeckie, żeby były kobiety, przed którymi łatwiej można się otworzyć, które to rozumieją. Opowiadała zdruzgotana: zero empatii. Wszystko grzecznie, kawka, szczęść Boże, ale żadnej empatii wobec ofiary. I Kościół dlatego przegrywa, oddaje to pole, bo nie stosuje tych najprostszych zasad, które nawet na policji już są – przychodzi psycholog, specjalista, który potrafi odróżnić konfabulację od prawdy, pozwoli się wygadać, stworzy warunki psychologicznego komfortu. No i są kobiety, które niosą pomoc kobietom – to jest naprawdę bardzo ważne, bez tego nie ruszymy dalej.

Też doświadczyłem różnych rzeczy w Kościele i wiem, że chłód i sztywność są na porządku dziennym, a ofiary potrzebują ojcowskiej troski, nie urzędnika w kurii, który załatwia sprawę, wypełnia rubryki i wraca do domu. Musimy tym ludziom zacząć służyć.

– Ja obejrzałam ten film nie tylko jako dziennikarz, ale też jako mama trójki dzieci. I chyba najbardziej zabolała mnie ta sytuacja w kurii, gdy rodzice przychodzą w imieniu swoich dzieci. Zwykliśmy nazywać ordynariuszy diecezji ojcami, a tu mamy sytuację odczuwalnego dyskomfortu – jak najszybciej skończyć to spotkanie, nie wchodzić w szczegóły, no a skoro są dorośli, to niech przyjdą sami.

To są, niestety mechanizmy, które są powielane od wielu, wielu lat: biją w nas, trzeba się bronić, czyli jesteśmy my i oni.

– Ale czy to jeszcze Kościół Chrystusa?

Kiedy napisałem książkę pt. „Chodzi mi tylko o prawdę” wezwano mnie do kurii krakowskiej na tzw. Radę Kapłańską, gdzie byłem przesłuchiwany – dlaczegoś napisał, czy ty sobie zdajesz sprawę co zrobiłeś, itd. Zostałem potraktowany jako przestępca. Jednak gdy doszło wreszcie do dyskusji merytorycznej, a więc na temat konkretów, to okazało się, że wielu młodych księży, którzy tam byli, zaczęli brać moją stronę mówiąc: No dobrze, ale dokąd się da to tuszować? Jeden z księży profesorów, który był tam obecny, zresztą mój wychowawca z seminarium, powiedział przy wszystkich, że te problemy to są zgniłe beczki z kapustą w budynku, wcześniej, czy później beczki eksplodują i będzie smród, nie tylko w piwnicy, ale w całym budynku. Powiedział, że trzeba te beczki wynieść. I ktoś musi to zrobić, choć najlepiej byłoby zrobić to wspólnie.

– Tak, tyle że angażowanie się w „wynoszenie beczek” może skończyć się tak, jak to, co obserwujemy teraz w ataku na Tomasza Terlikowskiego. Wszyscy są zgorszeni jego udziałem w filmie, ale niewielu przypomina o kamieniu młyńskim u szyi, o którym mówił Chrystus w przypadku zgorszenia maluczkich…Czy to jest rzeczywista obrona Kościoła, potrzebna i właściwa?

Ja nie wiem, czego bronią ci, którzy atakują Terlikowskiego – powiem ryzykownie, że świętego spokoju kurii, ale z pewnością nie Kościoła. Ja znów odwołuję się do wydarzeń z poprzednich lat – bo trzykrotnie to przeżyłem – winny nie jest sprawca, ale ten, który to opisał. A więc jeśli nie piszesz, to jesteś dobrym księdzem, dziennikarzem katolickim, dobrym członkiem Kościoła. Jesteś dobry, gdy przymykasz oczy na zło. A przecież lekarz musi powiedzieć pacjentowi diagnozę, aby móc go leczyć, nie może go oszukiwać, bo gdy nie zacznie się leczyć, to umrze. I to dzieje się w Kościele – ludzie Kościoła uciekają przez diagnozą o nich samych.

– A może nie aż tak, może raczej zasada pani Dulskiej: pierzmy brudy we własnym domu? I to parnie brudów być może się dzieje, ale poza okiem kamer?

Oboje wiemy, że dopóki nie ma skandalu, nie ma reakcji. Dziennikarze to nie są wrogowie Kościoła, to są ludzie, którzy bardzo często zwracają uwagę na słuszne sprawy i trzeba ich wysłuchać, a nawet jeśli ich działania mają być inspiracją, to przyjmijmy ją. Ludzie świeccy są konieczni w strukturach Kościoła, aby on mógł być spójny, kompletny, aby mógł się oczyszczać i zmieniać. Dość takich delegatur, gdzie biskup mianuje księdza, który jest od niego uzależniony, a przecież on jest jego panem życia i śmierci i nagle ten podporządkowany z zasady ksiądz ma być delegatem do spraw pedofilii. Nie, niech to będą ludzie świeccy, którzy lepiej to rozumieją jako ojciec, czy matka rodziny, a przede wszystkim są niezależni w wyrażaniu swojej opinii.

– A czy nie jest tak, że gdy włącza nam się mechanizm obrony Kościoła, w niektórych sytuacjach ważny i dobry, to tak naprawdę utożsamiamy kościół hierarchiczny z Kościołem – mistycznym Ciałem Chrystusa i stąd tyle nieporozumień? Stawiamy znak równości między ludźmi Kościoła, którzy są czasem antyświadectwem – z Oblubienicą Chrystusa?

To nie jest to samo. Kościół musi być jak akwarium – przeźroczysty. Każdy musi móc zobaczyć co tam w środku jest. A co jest najważniejsze w akwarium, aby woda była klarowna o czysta?

– Filtr.

Tak, potrzebna jest aparatura, która doprowadza tlen i oczyszcza zbiornik. Akwarium zostawione samemu sobie, bez filtra, po pewnym czasie zarasta glonami, a woda mętnieje i ryby umierają. Przejrzystość Kościoła jest konieczna, musi być element, który go filtruje. Prawo kanoniczne tak stanowi, że biskup właściwie przed nikim za nic nie odpowiada.

– Opowiada, jest jeszcze Stolica Apostolska.

Tak, ale jeśli ktoś blokuje przepływ informacji między daną diecezją a Watykanem, to papież o niczym może nie mieć pojęcia. To przecież wydarzyło się w przypadku abp Paetza, kiedy dopiero szukająca sprawiedliwości pani Wanda Półtawska przebiła się przez kordon obrońców Kościoła, którzy blokowali informacje wysyłane z Poznania do Jana Pawła II.

– Dobrze, to w jaki sposób wprowadzić do drogiego nam akwarium filtr i co miałoby nim być, bo rozumiem, że prawdy ewangeliczne nie wystarczają?

Czas, aby ludzie świeccy zostali zaangażowani do współpracy i pomocy, fachowcy, eksperci. Przed laty trzy osoby napisały do mnie z pani archidiecezji, wrocławskiej, o tym, że były molestowane i ich historie najpierw krył kard. Gulbinowicz, potem abp Gołębiewski dopiero jak przyszedł obecny metropolita to nadał sprawie właściwy bieg.

– Czyli?

Zrobił to, co należy, natychmiast skierował sprawę do Watykanu i dwie z trzech już się zakończyły, na jedną jeszcze czekamy.

– W filmie mówi Ksiądz bardzo mocne zdanie i dla mnie, jako świeckiej osoby wstrząsające, mianowicie, że w czasie studiów rzymskich starszy kapłan doradzał zamykanie na noc drzwi od środka. Nie chodzi o wyobraźnię, chodzi o wyobraźnię skali problemu – nasuwa się refleksja: jak bardzo musi być zepsuty system, gdy dochodzi do takich sytuacji. Ostrzeżenie trzeba rozumieć jako sytuację, w której niczego nie możemy zmienić, jest jak jest…

System jest zepsuty. I znów wrócę do niechlubnego przykładu Poznania, molestowanych kleryków i abp Paetza. Byłem w Rzymie w 2002 r., gdy sprawa abp Paetza była na ustach wszystkich, tych z Polski i tych z innych krajów. Ta sprawa pokazała, że system jest zepsuty i niewydolny. Wszyscy wiedzieli, ale potrzeba było pani Półtawskiej, świeckiej osoby, która przebiła się do Watykanu i powiedziała swojemu przyjacielowi o tym, co się dzieje w Polsce. Zresztą, o tym później pani Półtawska mówiła, list księży poznańskich musiała przemycić do Ojca Świętego, to nie była prosta sprawa. To pokazuje do jakiego stopnia okłamywano Jana Pawła II. Dlatego nie zgadzam się z tymi, którzy mówią, że to rzuca cień na osobę świętego Papieża. W żadnym wypadku nie rzuca, to pokazuje, że w otoczeniu papieża, niektórzy, bo nie wszyscy, zachowywali się w sposób skandaliczny. Tuszowanie tej sprawy, jak i kilku innych, jak np. sprawy założyciela Legionistów Chrystusa o. Marciala Maciela Degollado pokazuje jakich papież miał współpracowników, jak troszczyli się o niego i o Kościół.

– Bracia Sekielscy zapowiedzieli już trzecią część filmu. Czy to zapowiada dewojtylizację? Ten termin wciąż powraca?

W żadnym wypadku. Papież był krystaliczny, nic nie jest w stanie zakwestionować jego świętości. Jednak wielu księży w watykanie to są homoseksualiści, którzy się wspierają, awansują i dość często w wypaczony sposób postrzegają rzeczywistość. Zresztą, na własne uszy słyszała pani wypowiedź Marcina Przeciszewskiego na Forum Młodych we Wrocławiu, które pani prowadziła…

– Tak, Marcin Przeciszewski publicznie przyznał, że skandaliczne zachowania i skłonności Juliusza Paetza były w Watykanie znane i za karę wyświęcono go na biskupa i posłano do Łomży…

Tak, świadkiem tej wypowiedzi był nawet Prymas. I teraz konkluzja, jak zepsuty musi być system, który wyświęcenie kapłana na biskupa uważa za karę?

– …

Ciąg dalszy tej historii niestety jest taki, że na terenie diecezji łomżyńskiej dochodziło do molestowania wśród duchownych. Niektórzy, o skłonnościach homoseksualnych, zrobili szybkie i błyskotliwe kariery, byli wysyłani za granicę.

– Skąd ma Ksiądz tę wiedzę?

Dostaję listy, tak jak wcześniej z pani diecezji, czy z innych miejsc. Paetz nie tylko działał w Poznaniu i Rzymie, później działał też, bardzo swobodnie, w Łomży.

– I nikt nie reagował?

Nuncjusz, abp Józef Kowalczyk nie tylko o tym wiedział, ale przez 18 lat tuszował to, co powinno trafić do Watykanu. Wypowiedź Przeciszewskiego była o tyle ważna, że pokazuje, że powoli dojrzewamy do mówienia prawdy. Gdybym ja powiedział to pięć lat temu, to byłbym suspendowany.

– Czyli Ksiądz miał tę wiedzę?

Tak, pisałem też w tej sprawie, ale było to rzucanie grochem o ścianę. System jest dość szczelny, rozbicie go jest trudne, ale konieczne.

– Wszyscy, którzy zaatakowali Księdza za udział w filmie zwracali uwagę na dwie rzeczy: data premiery – przed wyjątkowym jubileuszem Papieża – i powoływanie się na to, że rzeczywiście, w strukturach Kościoła są ludzie bez powołania, zwerbowani przez służby, którzy od lat mu szkodzą.

Drugi zarzut należy do teorii spiskowych. W książce „Księża wobec bezpieki” dość dokładnie to badam i opisuję – wrzucanych, na siłę, agentów, była garstka. To nie byli ludzie, którzy zrobili choćby karierę, bo nie wytrzymali i odeszli – to jest np. przypadek jezuity Turowskiego, który był oficerem SB, wstąpił do zakonu jezuitów i wytrzymał tam 10 lat. To, że problemy Kościoła są spowodowane sabotażem i inwigilacją to są mity, nie fakty. Nawet, gdyby uznać, że ta koncepcja ma sens, to tym bardziej Kościół powinien chcieć lustracji w trybie pilnym. Teraz sprawa jest przedawniona, minęło 30 lat, ze znanych mi agentów żyje jeszcze kilku, reszta już jest na Sądzie Bożym.

– A nie przeszkadzało Księdzu, że to jednak „prezent” na urodziny Świętego?

Nie ma dobrej daty, na takie sprawy każda data jest zła. Za chwilkę będziemy przed Bożym Ciałem. W Kościele zawsze jesteśmy przed czymś, albo po czymś. Jeśli ktoś nie chce, to znajdzie tysiąc powodów, by zablokować taką publikację. Problem leży w tym, że gdyby Kościół zaczął porządki po pierwszym filmie, to drugi nie miałby z czego powstać.

– Ale jednocześnie jesteśmy w takiej sytuacji, że po pierwszym filmie to właśnie Kościół zareagował, powołał Fundację św. Józefa, a inne środowiska – zobaczyliśmy ten problem choćby w przypadku znanego muzyka i historii z Tęczowym Music Boxem – nie zrobiły nic, nie zareagowały…

Proszę panią, a czy politycy coś robią? Rządzi prawica, mamy powołaną komisję, państwową, do walki z pedofilią – do jej powołania według mnie też przyczynił się film Sekielskich – i od 9 miesięcy nikt nie jest w stanie wskazać kandydatów. Po drugim filmie zrobił to dopiero Rzecznik Praw Dziecka. Senat też nie zrobił – tam rządzi Koalicja. Sejm – nie podjął, premier – nie podjął. Popatrzmy też na to, że istnieje silne lobby, które nie chce rozwiązania tego problemu.

– Skąd taka diagnoza?

Bo wyjdą niecne sprawy, w różnych środowiskach.

– Uparcie powiem: czekam jednak, aż bracia Sekielscy zrobią film o Tęczowym Music Boxie, dołączą do pana Mariusza Zielke i pokażą skalę problemu.

Zostańmy w naszej rozmowie w Kościele, bo obojgu jest nam on drogi. Kościół ma być wzorem do naśladowania, a nie jednym z wielu miejsc, w których również źle się dzieje. On ma mandat głoszenia Ewangelii, a więc wie jak dochodzić prawdy, chronić słabych – sam musi szukać sprawiedliwości, musi się oczyszczać, naprawiać zło jako pierwszy. Wtedy ma pełne prawo moralne mówić innym jak postępować. Mówienie: u innych też tak jest, albo gorzej, to marne pocieszanie się, sama pani przyzna.

– Przyznaję, całym sercem. Tylko w działaniach braci Sekielskich brakuje mi symetrii i muszę postawić pytanie – sobie, a w naszej rozmowie również Księdzu – dlaczego kolejny film o pedofilii w Kościele i zapowiadana rewizja działań Jana Pawła II?

Może dlatego, że to Kościół jest punktem odniesienia dla wielu osób, środowisk i spraw? Nawet ci, którzy są daleko, patrzą na Kościół, on budzi emocje. Dzieje się tak dlatego, że założył go Bóg, a nie człowiek, więc ta boskość przyciąga. Kościół musi być wzorem, nawet w tym jak robić porządki.

– Rozmawialiśmy o akwarium, a może powinniśmy o źródle? Jeśli zanieczyścimy źródło…

Będziemy mieć zatrute rzeki, na zawsze. Moim zdaniem bez interwencji papieża Franciszka Kościół w Polsce już sobie nie poradzi z porządkami, oczyszczaniem i reformą. Czekam na jego głos.

 

P.S.

Podkreślenia w tekście powyższego wywiadu, pochodzą wyłącznie od autora bloga S. T. Roch. Teks wywiadu został opublikowany na stronie:

http://isakowicz.pl/cenzura-w-prasie-katolickiej-jednak-kosciol-polski-nie-chce-byc-przezroczysty/

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:8)

Komentarze

Bardzo niedobrze, że ocenzurowano ten wywiad w tygodniku "Niedziela". To pokazuje jak także ten tygodnik jest umoczony i zepsuty (a uważany był za lepszy od "tygodnika powszechnego").

Mam żal do ks. Isakowicza, że wystąpił i widzę, ze wspiera film Sakielskich (nie oglądałem drugiego ale widziałem pierwszy, który juz wtedy otwarcie próbował jechać na św. Jana Pawła II) - jednak niestety zdaje sobie też sprawę, że właśnie takie cenzury jak ta z "Niedzielą" pchają ks. Isakowicza w szpony takich drani jak Sakielscy. Zamiast puścić ten wywiad i do niego własne odniesienie albo kontrwywiad z jakimś dostojnikiem kościoła (skoro się nie zgadzają z treścią ks. Isakowicza), to oni po prostu cenzorują.

A jest na pierwszy rzut oka co wytknąć ks. Isakowiczowi tutaj, że pomija sprawy innych pedofili i wpisuje siew nagonkę na ksieży. Nie ma absolutnie racji twierdząc, że "Zostańmy w naszej rozmowie w Kościele," - NIE, tu chodzi o pedofilię i nie można z nią walczyć tylko w kościele a w innych środowiskach pomijać. Poza tym fakt, że w kościele jeszcze z prl-u (ale i później) wstępowali do niego ludzie bez powołania i często byli to TW - jest faktem i oni do dziś rozwalają kościół od środka i tu ks. Isakowicz także sie myli (sam widziałem gadke kleryka, który żalił się, że zbliza się Niedziela, bo będzie więcej roboty i tylko Proboszcz lubi Niedziele bo taca większa, a on nie).  Jedno co ma rację, to to, że kościół powinien juz dawno poddać się lustracji (ale moze i jeszcze dziś, bo lepiej późno niz wcale) - jednak właśnie ci TW i im podobni nie chcą tej lustracji.

Reasumujac przykro, że ks. Isakowicz współpracuje z Sekielskimi (czym chyba nieświadomie - albo ściemnia? - wpisuje się w ich nagonkę nie tyle na kościół co na Jana Pawła II) ale rozumiem, że sama postawa koscioła i hierarchów go do tego pchnęła. No i wiara ks. Isakowicza w to, że Papież Franciszek sprawe załatwi jest dość naiwna, szczególnie, że Papież Franciszek jest obecnie jednym z głównych osób, które rozwalaja kosciół). Co do Terlikowskiego to rozumiem, że też tam wystąpił? Nie wiem co powiedział ale on nie od dziś mi podpadł, więc bronić go na pewno nie będę.

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0
#1633031

SolidarnyX gorąco polecam Tobie oraz naszym blogerom i blogerkom, naszym sympatykom ten b. pożyteczny wywiad ks.Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. W tym czasie gdy wielu mądrych i wygadanych nagle zamilkło, nagle jakby pochowali się po kątach. Odnoszę wrażenie, iż jedynie niezastąpiony i nieustarszony ks. Tadeusz oraz publucysta katolicki Tomasz Terlikowski, mają oto jeszcze odwagę publicznie i otwarcie podnosić te kwestie, po katolickiej, konserwatywnej, prawicowej stronie. Czyż nie jest aby i tak, iż są tacy pośród nas, którzy chcieliby zrobić z nich odważnych, owych przysłowiowych kozłów ofiarnych tej pedofilskiej afery, jako tych złych, jako tych potencjalnych zdrajców?! Niby, że poszli na współpracę z tymi złymi! To byłaby piekielna perfidia samego lucyfera bowiem nie ten kala gniazdo, który je kala, lecz nade wszystko ten, który mówić o tym nie pozwala. Trwa w gnoju, w łajnie i jeszcze podle krzyczy, że mu śmierdzi ale cicho sza, bo się jeszcze wyda. Zgroza! Owi kalają najwiącej, owi czynią najwięcej zła!

Wyją bowiem na lewo i prawo o fałszywym miłosierdziu, odmieniają je przez wszystkie przypadki, lecz nie mają tego miłosierdzia zarazem i dla samych ofiar. Tym samym beszczelnie poniewierają prawdę i Bożą sprawiedliwość. Posługują się lękiem, zastraszają prostych ludzi, jakoby Kościół katolicki był w niebezpieczeństwie. W ich mniemaniu grzechy śmiertelne, wołające o pomstę do nieba są niczym wobec zła, które czynią domagający sią ukarania winnych. Co za perfidia zła i zakłamania! Czynią tak bowiem boją się prawdy, nienawidzą prawdy. Owszem na świat przyszła odwieczna światłość, lecz oni bardziej umiłowali ciemność, bo złe były ich uczynki.

A co do lewicy i liberałów, owi zawsze będą o tym krzyczeć, bo to woda na ich młyny! Nimi się nie przejmujmy, tylko róbmy swoje, róbmy dobrą robotę, dokóki możemy. Wywiad opublikowany 3 czerwca 2020 r. przez PL1 TV, a zatem:

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1633307

Słusznie zapytuje o cenzurę w Katolickim Tygodniku Niedziela redaktor Łukasz Karpiel. Na ciekawy przegląd prasy zaprasza Jacek Ożóg. Wydarzenia komentuje właśnie celnie Łukasz Karpiel. Wywiad opublikowany 3 czerwca 2020 r. przez PCh24TV (Polonia Christiana), a zatem:

 

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1633309

Tygodnika Katolickiego Niedzieli w Archidiecezji Częstochowskiej, ciąg dalszy. Warto przypomnieć, co pisał o tym na gorąco ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski na swojej stronie, już 1 czerwca 2020 r., a zatem: „[...] Tak samo było w Archidiecezja Krakowska ws. lustracji w 2006 r., kiedy winnymi stali się nie ci, co współpracowali z SB i nie ci, co to tuszowali, ale ci, co chcieli oczyszczenia Kościoła. Oczywiście i w tej sprawie będzie ‘kozioł ofiarny’. Ogromny szacunek dla Niedziela wrocławska Archidiecezja Wrocławska za odwagę podjęcia trudnych i ważnych tematów. Wieczorem szersze oświadczenie.”

W całej tej sytuacji, Pani redaktor poczuła się zmuszona do wydania specjlanego oświadczenia: „W odpowiedzi na pytania kierowane do redakcji „Niedzieli” w sprawie wywiadu, który przeprowadziłam z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim, oświadczam, że publikacja, która ukazała się na stronie internetowej edycji wrocławskiej, została zamieszczona bez wiedzy Redaktora Naczelnego Tygodnika ‘Niedziela’. Agnieszka Bugała”

Wpis jest dostępny na stronie: http://isakowicz.pl/samobojstwa-wizerunkowego-tygodnika-niedziela-wydawanego-przez-archidiecezje-czestochowska-ciag-dalszy/

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1633311

W ostatnich dniach rozpętała się w Polsce prawdziwa burza, wokół wywiadu ks. Tadeusza Isakowicza-Zalewskiego o pedofilii w Kościele. Jak już powszechnie wiadomo Tygodnik "Niedziela" usunął publikację, a w proteście z redakcji odeszła jej autorka Agnieszka Bugała.

To ona jako szefowa wydania wrocławskiego “Niedzieli”, śmiało przeprowadziła ów wywiad. Ukazał się na stronach internetowych pisma w piątek 29 maja późnym wieczorem. Następnego dnia zniknął, ale zdążył zostać skopiowany i wielokrotnie powielony na różnych innych stronach internetowych (tudzież na niepoprawni.pl), oraz m.in. na stronie bohatera wywiadu – ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.

T tego powodu rozpętała się w mediach społecznościowych żywa dyskusja na temat cenzury w mediach katolickich i niezależności dziennikarskiej. Wielu dziennikarzy katolickich i nie tylko wyraziło solidarność z dziennikarką, której tekst został usunięty; wspólne oświadczenie wydali m.in. dziennikarze wrocławskiego wydania “Gościa Niedzielnego” i Radia Rodzina. W międzyczasie autorka wywiadu red. Bugała napisała na swoim koncie na Facebooku, że po rozmowie z dyrekcją pisma w Częstochowie, postanowiła złożyć wypowiedzenie.

Pani Agnieszka Bugała napisała: Powodem jest inaczej rozumiana rola i misja mediów katolickich niż ta, którą mi przedstawiono. Czy było warto? W jednym z wywiadów spytano kiedyś św. Jana Pawła II, które wg niego zdanie jest najważniejsze w całej Ewangelii, o on odpowiedział natychmiast: ‘Nie lękajcie się, prawda was wyzwoli!’. Czy może być coś ważniejszego, w życiu katolickiego dziennikarza, niż działać zgodnie z Ewangelią, w którą wierzy?”

Cały wpis jest dostępny na stronie: https://stacja7.pl/z-kraju/niedziela-przywrocila-usuniety-wywiad-z-ks-isakowiczem-zaleskim/

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1633313

Przykre to ale takie są na dziś realia! Pod wpływem ogólnego zgorszenia opinii publicznej w ojczyźnie, usunięty wcześniej wywiad red. Agnieszki Bugały pt. „Kościół musi być przeźroczysty”, został ponownie na stronie opublikowany.

Co ciekawe, poprzedza go Oświadczenie redaktora naczelnego pisma ks. Jarosława Grabowskiego. Czytamy w nim co następuje: “Wywiad z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim stał się przedmiotem wielu komentarzy medialnych i oskarżeń pod adresem naszego tygodnika. ‘Niedziela’ od zawsze stoi po stronie prawdy i przeciwstawia się wszelkim patologiom, niezależnie od tego, gdzie one miały – lub mają – miejsce. Ochrona dzieci przed nadużyciami ze strony dorosłych jest naszym najwyższym nakazem i zawsze będziemy ją stawiać na pierwszym miejscu. Podjęliśmy decyzję o ponownej publikacji wywiadu, by przeciąć falę niepotrzebnych spekulacji i ataków na naszą redakcję. Treści zawarte w publikowanym poniżej tekście w zakresie oceny postaw niektórych osób są prywatnym stanowiskiem rozmówcy, za które redakcja nie ponosi odpowiedzialności.”

Cały wpis jest dostępny na stronie: https://stacja7.pl/z-kraju/niedziela-przywrocila-usuniety-wywiad-z-ks-isakowiczem-zaleskim/

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1633314

Ciekawy program Beaty Grabarczyk pt: „Koronawirus. Raport Faktu. To już dziesięć lat...” z 1 czerwca 2020 r. Jej gośćmi byli Joanna Szczypek, prezes Fundacji Faktu i Łukasz Golec, muzyk, społecznik, Golec Orkiestra oraz ks. Tadeusz Isakowicz - Zaleski, prezes Fundacji im. Brata Alberta.

W pierwszej części programu prowadząca Beata Grabarczyk poruszyła wyjątkowo trudny czas dla kościoła. Padły liczne pytania, dla przykładu: jak kościół sobie daje radę w epidemii koronawirusa? Czy ks. Isakowicz-Zaleski oglądał film braci Sekielskich "Zabawa w chowanego"? Jaki ten film będzie miał wpływ na proces oczyszczania się kościoła? Program opublikowany 1 czerwca 2020 r. przez FAKT24.PL, a zatem:

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1633318

Z kolei o tym bardzo trudnym problemie oraz o innych współczesnych bolączkach Kościoła katolickiego, będą mówili dr Selmach i ks. Kobyliński w programie pt. „Starcie Cywilizacji”. Opublikowany 2 czerwca 2020 r. przez Telewizję Republika:

 

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1633319

W tak ostrych słowach do bulwersującej sprawy cenzury w katolickich mediach i do wywołanej tym samym burzy w mediach społecznościowych, odniósł się zaintersowany publicysta Tomasz Terlikowski. Napisał jasno i stanowczo: "Dzięki takim osobom jak Agnieszka Bugała Kościół zachowuje wiarygodność. To ona, a nie biskupi, nie czterech jej rozmówców (jak na przesłuchaniu, nieprawdaż?), nie księża-redaktorzy naczelni mediów katolickich, ale ona ratuje twarz i honor polskich katolickich mediów, polskiego Kościoła gdy biskupi milczą i wymuszają milczenie na mediach, ona ma odwagę mówić. Ona walczy o dobro Kościoła, o dobro instytucji, ale też o dobro ofiar".

Cały wpis jest dostępny na stronie: https://wiadomosci.wp.pl/pedofilia-w-kosciele-cenzura-w-tygodniku-niedziela-wywiad-ks-tadeusza-isakowicza-zaleskiego-usuniety-dziennikarka-odchodzi-6517201785366145a

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1633320

.....a nie uczciwi księża! Tak oto jasno i klarownie napisał w swoich rozmyślaniach w blogu ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: „Za kryzys w Kościele polskim odpowiedzialni są konkretni hierarchowie. Bez wyjaśnienia tych spraw i oczyszczenia skrzywdzeni zostaną uczciwi księża i świeccy. Jeden zły ksiądz, którego dodatkowo kryje biskup, niszczy pracę stu dobrych księży. A przecież tych porządnych jest znacznie więcej – i oni rozumieją, że tak dalej jak obecnie postępować nie można. Jeśli uporamy się z przestępstwem pedofilii w naszych szeregach, później przyjdą nowe problemy – dlatego zawsze Kościół musi być otwarty na radykalną walkę ze złem we własnych szeregach. Być przeźroczysty. Innej drogi nie ma. [...]”

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://isakowicz.pl/za-kryzys-w-kosciele-polskim-odpowiedzialni-sa-konkretni-hierarchowie-a-nie-uczciwy-ksieza/

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1633321

Redaktor Agnieszka Bugała opowiada o przebiegu zdarzeń: „Po filmie ‘Zabawa w chowanego’, gdzie dość mocno wybrzmiewa wątek wrocławski, zaczęłam myśleć o wywiadzie z ks. Tadeuszem. Poznaliśmy się jesienią, w czasie Ogólnopolskiego Forum Młodych, które pod patronatem metropolity wrocławskiego odbywało się we Wrocławiu. Jako dziennikarka byłam prowadzącą jeden z paneli pt. „Kościół na krawędzi”, a moimi gośćmi byli: abp Wojciech Polak Prymas Polski, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, s. Małgorzata Chmielewska, o. Paweł Kozacki OP i red. Marcin Przeciszewski.

Po Forum wymieniliśmy się telefonami i nie mieliśmy powodów do kontaktu. Zadzwoniłam do ks.Tadeusza kilka dni po emisji filmu. Nie był entuzjastą pomysłu wywiadu, mówił, że ma złe doświadczenia z katolickimi mediami. Powiedziałam, że wątek wrocławski jest dla mnie ważny, a udział w filmie kapłana wymaga zadania mu pytania: ‘dlaczego’. Ks. Tadeusz wreszcie zgodził się i umówiliśmy się na wywiad. Ponad godzinne nagranie – nie we wszystkim byliśmy zgodni – czekało znów kilka dni na moją obróbkę, To taki temat, że po wysłuchaniu rozmówcy człowiek zastyga i musi złapać oddech i dystans, aby ruszyć dalej...

W piątek, 29 maja, po ostatecznych poprawkach Ksiądz zatwierdził tę wersję tekstu, którą później opublikowałam na stronie internetowej Niedzieli wrocławskiej.

W sobotę o godz. 17.39 dostałam sms z redakcji, od osoby obsługującej stronę internetową (!) o następującej treści: ‘Witaj Agnieszko. Dostalam teraz polecenie od szefa sciagniecia twojego wywiadu z ks. Isakowiczem z naszego portalu. Zamienie innym tekstem. Pozdrawiam’

Odpisałam: ‘Rozumiem. Ale to wizerunkowe samobójstwo…’

Nikt do mnie nie zadzwonił, nie dopytał – wywiad zniknął. W niedzielę rano zadzwonił do mnie Redaktor Naczelny, ale nie mogłam odebrać, była niedziela. Przysłał sms: "Zapraszam jutro do redakcji w Częstochowie". Próbowałam jeszcze oddzwonić, ale po pierwszym udanym połączeniu rozmówca się wyłączył. W kolejnym smsie udało mi się ustalić godzinę spotkania: 12.00.

Zgodnie z ustaleniami pojechałam w poniedziałek do redakcji. Kolejność zdarzeń następująca: na portierni pomiar temperatury i dezynfekcja rąk, potem zaprowadzenie mnie do pokoju nr 6, bez świadków. Po chwili w tej dość obszernej sali pojawiły się cztery osoby – Redaktor Naczelny, dwie kobiety i jeszcze jeden mężczyzna. Zdziwiłam się, bo nie byłam przygotowana na taką konfrontacyjną formę spotkania. Spytałam dlaczego taki duży skład. Redaktor odpowiedział, że musi mieć świadków tej rozmowy.

Spotkanie trwało 2,5 godziny, nie było miłe dla żadnej ze stron, ale to co, co było czynnikiem decydującym dla podjętej przeze mnie decyzji o złożeniu wypowiedzenia to odkrycie, że moje rozumienie roli mediów katolickich jest zupełnie inne niż to, do którego jestem namawiana i zachęcana. W którymś momencie padł nawet zarzut, że oczywiście, jesteśmy zgodni, że zero tolerancji dla pedofilii, ale za linię pisma odpowiada Naczelny, a mój wywiad się w tę linię nie wpisuje, jest za ostry, kontrowersyjny, uraża wiele osób".

Redaktor Agnieszka Bugała opowiada dalej tak oto: "I wtedy coś we mnie w środku pękło…

Tak, w każdym piśmie za linię odpowiada redaktor naczelny, ale nasz wywiad nie jest przecież rozmową o tym jak zaakceptować ten przestępczy i tragiczny proceder, jest dokładnie zgodny z linią pisma katolickiego!

W jednej z propozycji padł pomysł napisania oświadczenia, w którym sama przyznam, że Naczelny o wywiadzie nie wiedział. Ponieważ to fakt, nie widziałam powodu, aby nie zgodzić się na napisanie. Po kolejnym pytaniu o to jak zamierzam pomóc redakcji w sytuacji, w której ją postawiłam, powiedziałam, że widzę dwa wyjścia: wspomniane oświadczenie i rezygnację z pracy w redakcji.

Pierwsza reakcja czterech osób była taka, że ‘przecież nikt mnie nie chce zwalniać’. Druga, że jeśli już tak bardzo chcę odejść, to ‘może od września, bo trudno znaleźć kogoś na wakacje’.

Szanowni Państwo… Poprosiłam o dostęp do komputera, zaproszono mnie na górę do pokoju sekretarzy redakcji i tam, na jednym z nich, otworzyłam dwa pliki – w jednym napisałam znane już oświadczenie, a w drugim krótkie w treści zerwanie umowy między moją firmą wydawniczą (nie mam etatu w redakcji), a Tygodnikiem. Spytałam, czy mogę wydrukować – otrzymałam zgodę. Świadkami tej sytuacji była jedna z pań i wspomniany już mężczyzna, obecny wcześniej także na spotkaniu. Spytali czy nie da się tego zatrzymać. Odpowiedziałam, że już nie można. Wyjęłam długopis, podpisałam i spytałam gdzie są kadry. Mężczyzna stwierdził, że mnie tam odprowadzi. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę idąc korytarzem. Weszłam do pokoju kadr i jedynej obecnej tam osobie przekazałam dokument. Była lekko zdziwiona, ale zerknęła i stwierdziła, że formalnie wszystko jest w porządku. Pożegnałam się, wyszłam na parking i, już z samochodu, zadzwoniłam do męża. Oto cała moja historia.

Byłam ją Państwu winna, ale myślałam, że opowiem ją nieco później. W obecnej sytuacji zamieszczam teraz. Pozdrawiam serdecznie i polecam się Państwa życzliwości".

Cały wpis jest dostępny na stronie: https://prawy.pl/108822-wyjasnienia-p-agnieszki-bugaly-ws-wywiadu-z-ks-isakowiczem-zaleskim/

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1633325

I jak zwykle nieoceniony i niezmordowany, odważny ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w wywiadzie dla Najwyższego Czasu. Nadto o lustracji, homolobby i cenzurze. Wywiad poprowadził dziennikarz Tomasz Sommer. Padły też b. ważne pytania: Czy należy płacić odszkodowania ofiarom? Kto prawdziwie uderza w św. Jana Pawła II? Opublikowany 3 czerwca 2020 r. przez Tomasz Sommer, a zatem:

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1633326

Tomasz Terlikowski 2 czerwca 2020 r. na łamach Więzi napisał: „[...] To, co teraz napiszę, napiszę z bólem. Kocham Kościół, wychowałem się w Nim i wzrastam. Uczyłem się w Nim myślenia i odczuwania, czytania Ewangelii, otrzymywałem i otrzymuje pokarm życia i przebaczenie grzechów, doświadczałem i doświadczam miłosierdzia. Kościół jest moim domem, moją Ojczyzną.

A mimo to nie mam wątpliwości, po wielu rozmowach, wielu spotkaniach, z ofiarami, duchownymi, prawnikami, po wielu lekturach, a także doświadczeniach ze świata i ostatnich lat w Polsce, że dopóki za sprawę nie weźmie się państwo, i to z całą surowością swojego aparatu, dopóki pierwszy biskup nie zostanie skazany za zaniedbanie obowiązków, dopóki nie zbankrutuje pierwsza diecezja, a komputery w pierwszej kurii nie zostaną zajęte przez prokuraturę, mimo ubolewań, że to atak na Kościół –dopóty nic się nie zmieni.

Zaniedbania, lekceważenie doniesień skrzywdzonych miało przez lata charakter systemowy, obudowane było złą, ale powszechną teologią i duchowością, usprawiedliwiane koniecznością obrony wizerunku, niewiarą w zeznania dzieci, walką z komunizmem, a także kompletną bezradnością. A teraz każdą próbę wyjaśnienia sprawy traktuje się jako atak na Kościół, i jak mantrę powtarza się, że sumienie i ręce ma się czyste.

Nie neguję, że biskupi, kanclerze kurii rzeczywiście mogą tak myśleć, że rzeczywiście mogą nie rozumieć, o co chodzi. I właśnie dlatego dla otrzeźwienia i zrozumienia, co się stało, muszą działać dziennikarze, żeby oddać głos ofiarom, żeby opowiedzieć ich historię, żebyśmy zobaczyli wszyscy ich oblicza, zranione twarze, złamane życie, ale musi wkroczyć również państwo. Z całą surowością prawa i świadomością powagi przestępstwa.

I wreszcie, jeśli zapewnienia Watykanu o walce z przestępstwami seksualnymi mają być traktowane z pełną powagą, musi wkroczyć Watykan. Odwołanie kilku biskupów, zawieszenie innych przywróciłoby wielu świadomość powagi tego, co się przez lata działo.”

Cały wpis jest dostępny na stronie: http://wiez.com.pl/2020/06/02/musi-wkroczyc-watykan/

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1633475