Sabotaż czy manipulacja
Nie ustają próby wyjaśnienia uszkodzenia szyny na mającej strategiczne znaczenie trasie kolejowej Warszawa – Lublin.
Oczywiście winna jest Rosja, posługująca się dla swoich niecnych celów obywatelami Ukrainy, co ułatwia im przenikanie na teren NATO.
Wg jednej z hipotez, której autorem jest Grzegorz Świderski, szerzej znany jako GPS:
1. To musiały być co najmniej dwa precyzyjne ładunki tnące – sprzęt wojskowy, nie amatorski.
Szyna została przecięta w dwóch punktach, tak jakby wyjęto z niej cały odcinek. Jednego miejsca cięcia nie da się uzyskać jednym ładunkiem – to zawsze są dwa niezależne punkty oddziaływania. Taką robotę wykonuje się ładunkami liniowymi (LCC/ACE/LSC), czyli profesjonalną technologią saperską niedostępną dla cywili. Tego nie robi się prochem z Internetu ani improwizowaną puszką. To sprzęt wojskowy.2. Mała odległość między cięciami była celowa – żeby nie doprowadzić do katastrofy.
Gdyby sprawcom chodziło o wykolejenie pociągu, wyrwa musiałaby mieć ponad metr szerokości. Tu była niewielka, tak dobrana, by pociąg mógł jeszcze przejechać – ale by infrastruktura została uszkodzona, linia zatrzymana, a służby zmuszone do działania. To klasyka operacji dywersyjnych: uderzyć, ale nie eskalować. Zrobić alarm, a nie masakrę.3. To wpisuje się w rosyjską strategię sabotażu infrastruktury państw NATO.
Rosja unika zabijania cywilów na terytorium NATO, bo to oznaczałoby otwartą konfrontację. Zamiast tego prowadzi działania niskiej intensywności: uszkodzenia torów, światłowodów, kabli energetycznych, centrów logistycznych – tak, by były awarie, nie zamachy. Sabotaż, ale z zachowaniem politycznej mgły. Wyrwa na torach, wykonana precyzyjnym ładunkiem, zbyt mała na wykolejenie, ale wystarczająca do wywołania chaosu – pasuje do tej strategii idealnie.
Przyznam, że powyższa hipoteza należy do lekkich, łatwych i przyjemnych. Jeśli bowiem dodać do niej informację, że nasze służby już wiedzą, kto był sprawcą, mamy praktycznie zamknięty temat.
Ruskie zagrażają!
Ale popatrzmy uważnie na ilustrujące hipotezę Grzegorza zdjęcie. Brakuje kawałka szyny, fakt. Ale leżący poniżej żwir wydaje się niewzruszony.
A zatem albo ktoś po wybuchu „pozamiatał”, albo też przyczyny należy szukać gdzieś indziej.
Ładunek liniowy kumulacyjny bowiem po przepaleniu przeszkody (w tym wypadku szyny kolejowej) posiada jeszcze wystarczająco dużo energii, by ileś tam kamyczków wysłać w dal.
Co więcej, jednoczesny wybuch w dwóch miejscach musiałby spowodować lekkie osunięcie kawałka szyny ale tak, by była ona widoczna na zdjęciu!
Tymczasem kawałek szyny wyparował, kamyczki żwiru pozostały bez poruszenia.
Przyznam, że to mi przeszkadza bodaj najbardziej.
Jak większość z mojego rocznika odbywałem zaszczytną służbę wojskową i miałem okazję obserwować m.in. efekty wybuchów różnego rodzaju ładunków.
I jedno wiem. Nie ma takiego, którego efekt działania byłby ograniczony wyłącznie do wysadzanego elementu.
Zawsze jakaś część energii wybuchu ulega rozproszeniu.
Przypominam jeszcze o… świadkach.
W sobotę wieczorem mieszkańcy miejscowości Mika pod Garwolinem usłyszeli huk. - Oglądałem telewizję i usłyszałem potężny wybuch. Zadrżał cały budynek, szyby, szklanki w segmencie. Nie wiedzieliśmy, co się stało - mówi jeden z mieszkańców. Okazało się, że w okolicy doszło do wysadzenia torów kolejowych. Premier Donald Tusk mówi o "bezprecedensowym akcie dywersji".
https://tvn24.pl/tvnwarszawa/okolice/akt-dywersji-na-trasie-warszawa-lub...
Ładunek typu LCC/ACE/LCE byłby prawie bezgłośny.
Taka bowiem jest jego uroda. 😉
Mamy zatem do czynienia z dysonansem poznawczym. Wg świadków bowiem huk, a zatem i eksplozja, był potężny, wg zaś zamieszczonych zdjęć poza zniknięciem fragmentu szyny nic się nie stało.
Kolejna przesłanka świadcząca o tym, że na torze pod Garwolinem mógł być odgrywany jakiś teatr to… drut biegnący z miejsca rzekomego wybuchu do najbliższego parkingu.
Jak zresztą informował neoprokurator Nowak:
- W tym wątku zabezpieczono m.in. drut, który najprawdopodobniej służył do zainicjowania wybuchu. Doszło do niego o godz. 20.58 w sobotę 15 listopada i do zainicjowania tego wybuchu doszło w momencie, kiedy przez te tory przejeżdżał pociąg towarowy.
To już całkowicie obala hipotezę GPS-a.
Skoro do eksplozji miało dojść w momencie, gdy przez tory przejeżdżał pociąg, to cel był jasny – wykolejenie składu, a w takim przypadku ofiar w ludziach nie da się przewidzieć.
Tyle tylko, że drut mający zainicjować eksplozję zanadto tkwi w czasach II wojny światowej.
Dzisiaj powszechne w użyciu są zapalniki reagujące na sygnał wysłany choćby za pomocą sieci komórkowej.
Ten drut wygląda na ostateczny argument mający przekonać największych niedowiarków.
Ale… hipoteza GPS-a zakłada użycie najnowocześniejszych ładunków typu LCCACE/LCE! Więc jakim cudem zostały połączone z technologią rodem z lat 1930-tych??!!
Is fecit, cui prodest.
Dotychczasowe próby zohydzenia PiS-u nie dały rezultatu. Rzekome górowanie KO nad PiS w sondażach nie ma sensu, bowiem reszta kompromitacji 13 grudnia znalazła się pod kreską a to oznacza, że KO w 2027 r. będzie kolejny raz oPOzycją.
I tego partia Tuska już nie wytrzyma.
Trzeba zatem wytworzyć silniejsze zagrożenie, niż ewentualny powrót Prawicy do rządzenia.
Kto wie, może nawet pod wpływem powszechnej psychozy uda się przekonać Prezydenta do wprowadzenia jakiegoś „stanu wojennego”?
A wtedy będzie można zawiesić „proputinowskie media” czy też partie*.
Co gorsza, Naród w większości temu przytaknie.
Zapewne taki scenariusz byłby w pełni realizowany w przypadku innego wyniku wyborów czerwcowych 2025 r.
Teraz jednak trzeba dłużej pracować nad społeczeństwem.
Możemy zatem spodziewać się kolejnych sabotaży czy też niespodziewanych przelotów rakiet czy dronów ze wschodu.
Aż w końcu zaczną ginąć ludzie.
To oczywiście moja hipoteza.
Czas rozstrzygnie, która jest właściwa.
20/21.11 2025
___________________________________
* czyli wg Tuska i jego akolitów będą to: Republika, wPolsce24.pl, Do Rzeczy, Sieci, Gazeta Polska, pressmania.pl, niepoprawni.pl, PiS, Konfederacja, Konfederacja Korony Polskiej
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 276 odsłon



Komentarze
To ewidentnie ACE lub LCE a nie C4
22 Listopada, 2025 - 18:46
Jaki to mógł być ładunek? Najczęściej wskazywany jest elastyczny materiał wybuchowy typu ACE (Advanced Cutting Explosive) albo LCE (Linear Cutting Explosive).
Raporty techniczne i dziennikarskie podkreślają charakter uszkodzenia szyny: precyzyjne, symetryczne cięcie o ograniczonym zasięgu, co jest typowe dla ładunków tnących w formie taśmy lub pastylki.
W kilku opracowaniach podkreśla się, że taki efekt nie wynika z zastosowania zwykłego trotylu/C4 – te generują szeroką strefę rażenia i rozrzucają żwir, ACE tnie bardzo punktowo.
C4 (plastikowy ładunek wybuchowy) – także był wymieniany w kontekście zamachu, ale inżynierowie zwracają uwagę, że jego użycie (jeśli nie w formie specjalnego kształtowanego ładunku) skutkowałoby dużo większym rozrzuceniem osłon podtorza i żwiru, a uszkodzenie byłoby mniej precyzyjne, raczej rozrywane niż „odcięte”.
Jaki huk mógł wywołać taki ładunek?
ACE/LCE (ładunek cięty) nie jest bezgłośny – wytwarza bardzo głośny, bardzo krótki impuls akustyczny (wybuch), zwłaszcza przy detonacji na odkrytym terenie. Huk bywa porównywalny z wybuchem granatu, wyraźnie słyszalny z odległości nawet 1-2 km, ale krótszy i „ostry” (raniący słuch w bliskiej odległości).
C4 detonowany swobodnie wywołuje potężny huk, rezonujący na dużą odległość, jest znacznie głośniejszy od ACE i produkuje długą falę ciśnieniową oraz wyraźne wstrząsy.
Jakie zniszczenia?
ACE/LCE:
Precyzyjne przecięcie szyny – fragment oddzielony równo od reszty, czasem oderwany kawałek znajdowany nawet kilka metrów od toru (jak w opisie aktów sabotażu).
Minimalne uszkodzenia żwiru, ograniczona strefa rozrzutu śrub i fragmentów podkładów (nie widać poważnych rozrzuceń typowych dla trotylu/C4).
C4:
Silna fala uderzeniowa, duży rozrzut odłamków, wyraźnie uszkodzony żwir lub podtorze, często duży obszar zniszczeń wokół punktu detonacji.
Przecięcie szyny mniej „czyste”, bardziej rozwalone krawędzie.
WNIOSKI:
Dominującym stanowiskiem niezależnych inżynierów jest zastosowanie ACE/LCE: precyzyjny, głośny wybuch, bardzo czyste cięcie, niewielka strefa zniszczeń bocznych.
C4 mogło być użyte, ale raczej jako składnik systemu tnącego (np. formowany ładunek), a nie zwykły „plastik” upchany pod szyną – bo efekty niszczenia byłyby inne.
Zgłaszany przez świadków huk jest zgodny z typowym wybuchem tnącym (ACE/LCE), nie z eksplozją masywnego C4.
Efekty zniszczeń (symetryczne cięcie, mało odłamków) przemawiają przeciwko użyciu prostych materiałów wybuchowych i za zastosowaniem profesjonalnego ładunku ciętego.
Sabotaż na trasie Warszawa–Lublin cechował użycie profesjonalnego, wojskowego materiału typu ACE/LCE, co potwierdza zarówno charakter zniszczenia, jak i specyfika huku. Efekty nie wskazują na typowe C4 w formie niezorganizowanej – to raczej zaawansowana technika dywersyjna.
Pozdrowienia,
Grzegorz GPS Świderski