Referendum zamiast wyborów
Pan Antoni Styrczula, ongiś rzecznik prasowy postkomunistycznego prezydenta RP „magistra” Aleksandra Kwaśniewskiego, ciągle jeszcze pamiętany jako ten, który wyleciał ze stanowiska za „przehandlowanie” wizerunku swojego pryncypała w celach merkantylnych najwyraźniej przespał cały 2024 r.
Bo przecież nie da się inaczej zrozumieć tego, co napisał w swoim tekście OCH, KAROL, JAK TY PIĘKNIE WCISKASZ KIT.
W jednym Nawrocki ma rację, majowe wybory prezydenckie będą referendum, ale nie – jak uważa – przeciwko rządom Tuska, ale w sprawie dwóch wizji Polski.
Nacjonalistycznej i ksenofobicznej czy liberalnej.
Zaścianka Europy czy jej integralną i ważną częścią.
Skłóconej z Europą, czy wzmacniającej pozycję kraju w Unii Europejskiej.
Gdyby nie chodziło o przyszłość kraju, w którym się urodziłem i, da Bóg, umrę, pewnie turlałbym się ze śmiechu.
Ponad rok „żondów” kompromitacji 13 grudnia to upadek nie tylko resztek praworządności, ale, przede wszystkim, coraz wyraźniej Polska jest pomijana w decyzjach europejskich dotyczących nawet naszej bezpośredniej zagranicy.
Jeśli ktoś nie ma czasu na szukanie zaszłości może mu wystarczyć najkrótsze streszczenie ostatnich wydarzeń.
Zaczął buńczucznie.
Ale jak wrócił musiał już przełożyć wajchę na drugą stronę.
Resume. ;)
Kropkę nad „i” postawił PAP.
Tak wygląda samodzielność premiera Tuska i jego tzw. rozum polityczny. ;)
Ponad wszelką wątpliwość tak samo śmieszny będzie ewentualny duet Tusk-Trzaskowski.
Po prostu nawet najmniej rozgarnięty leming w końcu dostrzeże, że obaj panowie T są sterowani z zewnątrz.
Tymczasem Styrczula pisze o Polsce, która pod „żondami” duetu TT będzie integralną i ważną częścią Europy. Szkoda, że nie dodał słowa o obudzonym MOCARZU… ;)
Zatrważające jest jeszcze jedno. Szczególnie dzisiaj, kiedy wszystkie media obiegła wiadomość o kolejnym zamachu w Niemczech.
Pan były rzecznik „magistra” Kwaśniewskiego wyraźnie pisze, że pod Trzaskowskim Polska nie będzie ksenofobiczna, co w liberalnej nowomowie oznacza, że dalej będziemy obserwowali to, co dzieje się już w tej chwili.
Niemcy będą bez przeszkód zalewać Polskę migrantami zasiłkowymi by tylko odciążyć swój budżet.
A przy okazji pozbyć się też potencjalnych terrorystów.
Więc jeśli nawet można się zgodzić z oboma panami (referendum), to jednak moim zdaniem chodzić w nim będzie o coś o wiele bardziej głębszego.
O zachowanie Polski dla przyszłych pokoleń albo też jej utratę.
Waszyngtońskie show Zelenskiego połączone z tragifarsą w Londynie pokazało nam bowiem jedno.
Europa, rozumiana jako UE, nic nie znaczy.
Obojętnie, ile kredek wypisalibyśmy na asfalcie, ile wpisów pojawiłoby się na X… Konsekwentnie eurolewica wyzbyła nas nie tylko znaczenia militarnego, ale zamieniła ludzi w stado konsumentów bardziej zainteresowanych „ciepłą wodą w kranie” niż faktyczną wolnością.
Jeśli Europa chce znowu coś znaczyć musi minąć przynajmniej pokolenie.
Jak widać bowiem po tekście Styrczuli (i jemu podobnych, niestety), szkody wyrządzone ludziom przez trwającą ponad pół wieku lewacką indoktrynację są ogromne.
Chociaż trzeba pamiętać, że kiedy 4 sierpnia 1915 r. Rosjanie w popłochu opuszczali Warszawę zwykli ludzie płakali, że ”nasi odjeżdżają”.
Raptem pięć lat później często ci sami ludzie dali łupnia rosyjskim oddziałom pod Warszawą.
Więc… jest jeszcze nadzieja, proszę państwa.
3.03 2025
screen: X
- Blog
- Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz
- 439 odsłon