OKO.press: dlaczego Polacy nie chcą ekshumacji w Jedwabnem?

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Humor i satyra

Gdyby nie temat, to polemika Jjj i kontrika byłaby nawet zabawna. Otóż Jjj twierdzi, że "ten kto głosi że Polacy mordowali w Jedwabnym żydów, a ekshumacja niewiele pomorze, do Polskich patriotów nie należy". Kontrik zaś jest zdania, że mówiąc o ekshumacji tylko rozwścieczamy Żydów.

Obaj są w błędzie. To Polacy, a nie Żydzi kryją się za wstrzymaniem ekshumacji.

Uruchomiony 15 czerwca 2016 przez Fundację Ośrodek Kontroli Obywatelskiej „OKO” serwis OKO.press należy do najbardziej wiarygodnych polskojęzycznych mediów. Zaraz obok Gazety Wyborczej, Newsweeka i TVN. Nic dziwnego, wszak utworzony został przez wieloletnie tuzy polskojęzycznego dziennikarstwa. Wystarczy wspomnieć o Helenie Łuczywo, Sewerynu Blumsztajnu, Jacku Rakowieckim, Janie Ordyńskim i Piotrze Pacewiczu.

 

Nic dziwnego, że z dumą mogą o sobie tak pisać:

 

OKO.press to to portal sprawdzający fakty i prowadzący dziennikarskie śledztwa, medium społecznościowe i archiwum życia publicznego. (…)

Populizmowi, prawicowemu fundamentalizmowi i nacjonalizmowi towarzyszy dziś zalew półprawd, przekłamań, słów wypowiedzianych bez odpowiedzialności i sensu. Jak w wielu miejscach na świecie, grozi nam paraliż demokracji.

(…)

Naszą odpowiedzią jest sięgnięcie do korzeni dziennikarstwa – do prawdy.

https://oko.press/o-nas/

 

Portal nie ucieka od tematów trudnych.

Oto, co pisał o sprawie ekshumacji w Jedwabnem 12 lutego 2018 roku.

 

Wznowienia ekshumacji Żydów zamordowanych w Jedwabnem domaga się poseł Kornel Morawiecki, historyczka Ewa Kurek oraz publicysta Rafał Ziemkiewicz. Przy okazji w prawicowym internecie krąży wiele fałszywych informacji i przekłamań dotyczących ekshumacji rozpoczętej w 2001 roku. Przypominamy więc, co się działo naprawdę oraz kto chciał ekshumacji, a kto nie

Historyczka dr Ewa Kurek apeluje od lat o wznowienie ekshumacji Żydów zabitych w Jedwabnem 10 lipca 1941 roku. Latem 2016 roku jej petycję w tej sprawie w Internecie podpisało blisko 10 tys. osób.(…)

7 lutego 2018 o ekshumację upomniał się poseł Kornel Morawiecki, opozycjonista w czasach PRL, a dziś marszałek-senior Sejmu, ojciec premiera Mateusza Morawieckiego. W programie „Onet Opinie” powiedział, że „powinniśmy wiedzieć, jaka jest prawda o Jedwabnem”: „Pan Gross napisał książkę, ale zobaczmy, jakie są liczby itd. Jestem za tym, by je przeprowadzić. Powinniśmy szukać prawdy faktycznej o Jedwabnem. (…) Wiem, że to jest sprzeczne z żydowskim etosem, ale jeśli nas się oskarża… Wykopaliska doszły do około 200 ofiar, a pan Gross mówi o 3 tys. zabitych”.

Podobny apel kilka dni wcześniej wystosował publicysta Rafał Ziemkiewicz, lider stowarzyszenia „Endecja”, nawiązującego do partii przedwojennych nacjonalistów Romana Dmowskiego.

(…)

Co więc wydarzyło się w 2001 roku?

Odkurzyliśmy stare gazety i odświeżyliśmy wspomnienia z tamtych czasów. Okazało się, że cała sprawa ekshumacji jest całkowicie zmitologizowana przez prawicę. Oto prawdziwa historia ekshumacji i sporów wokół niej.

(…)

Ekshumacja miała ustalić liczbę ofiar i pomóc w odtworzeniu przebiegu zbrodni. W procesie w 1949 roku skazano 12 osób. Gdyby okazało się, że zginęło kilkaset lub więcej Żydów, oznaczałoby to, że sprawców musiało być więcej. Już wówczas w obrębie stodoły, w której spalono Żydów, zostały odnalezione cztery łuski karabinowe. Ekshumacja pozwoliłaby ustalić, czy ofiary (a jeśli tak, to jak wiele z nich) zginęły od strzałów, a to rzuciłoby światło na udział Niemców.

W maju 2001 roku przeciwko ekshumacji protestował rabin Michael Schudrich. W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” 21 maja mówił: „To bardzo ciężka decyzja. Trzeba wybierać między respektem dla zmarłych a potrzebą prawdy. Dla nas zwycięża to pierwsze. Moim, rabina, zdaniem ekshumacja jest niemożliwa z punktu widzenia naszej religii. Bo sądzę, że ekshumacja nie da wiele, a wiele zaszkodzi. Są przecież świadkowie, są inne dowody, ekshumacja nie jest więc potrzebna”.

Eksperci z IPN, jak pisała wówczas „Wyborcza”, kontaktowali się ze środowiskami żydowskimi. Usłyszeli, że niektóre rządy – w tym rząd USA i Izraela – nie respektują religijnego zakazu ekshumacji, jeśli w grę wchodzi przestępstwo.

20 maja 2001 roku prokurator generalny Lech Kaczyński nakazał wstrzymać ekshumację. Uważał, że jest potrzebna, ale uszanował protesty żydowskie.

Nie wszyscy przedstawiciele strony żydowskiej podzielali stanowisko Schudricha. Np. David Efrati z Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie powiedział dziennikarzom, że „dla prawdy historycznej” ekshumacja powinna się odbyć: „Część Żydów, którzy nie są religijni albo nie są mocno związani z religią, ma to samo zdanie, tak sądzę, choć nie jestem pewny”.

(…)

Po kilku dniach trwania stanu zawieszenia doszło do wstępnego porozumienia. Lech Kaczyński spotkał się z rabinem Schudrichem. W spotkaniu wziął udział prezes IPN oraz dwóch przedstawicieli gmin żydowskich, Stanisław Krajewski i Piotr Kadlcik. Spotkanie trwało 3 godziny. Ustalono, że przy ekshumacji będą obecni rabini, a po zbadaniu szczątki wrócą na miejsce spoczynku. Krajewski powiedział PAP: strona żydowska przyjęła do wiadomości, że ekshumacja jest zgodna z „wymaganiami polskiego prawa, które Żydzi chcą uszanować”.

Następnego dnia rabin Schudrich tłumaczył w Radiu Zet, że „rozumie i szanuje decyzję ministra” i że „nigdy nie protestował” przeciw ekshumacji, tylko wyjaśniał, co na jej temat mówi żydowska tradycja i religia.

(…)

Ekshumacje rozpoczęły się ostatecznie 30 maja, po długich przygotowaniach. Prowadziła je grupa specjalna z Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa – która zbierała doświadczenie m.in. podczas prac w Katyniu i Miednoje, miejscach pochówków polskich oficerów zamordowanych z rozkazu Stalina na wiosnę 1940 roku. Ówczesny sekretarz ROPWiM Andrzej Przewoźnik (zginął w 2010 roku razem z Lechem Kaczyńskim w katastrofie pod Smoleńskiem) bardzo optymistycznie uważał, że wszystkie prace da się zakończyć w ciągu tygodnia.

Wyniki ekshumacji zmieniły obraz wydarzeń ustalony na podstawie zeznań świadków. Odnaleziono drugą zbiorową mogiłę ofiar mordu w obrębie kamiennego fundamentu stodoły – wcześniej znano tylko położenie jednej, na zewnątrz fundamentu, wzdłuż jej dłuższego boku. W drugim grobie znaleziono potłuczony betonowy pomnik Lenina, który kazano nosić Żydom przed zbrodnią, i który według świadków miał się znajdować gdzie indziej – na cmentarzu żydowskim. Obok pomnika znaleziono nóż rzezaka (do rytualnego uboju zwierząt), drobne przedmioty – sztućce, fragmenty odzieży i obuwia, klucze do domów.

(…)

Do prac włączył się rabin Menachem Ekstein, przybyły z Izraela ekspert ds. ekshumacji. Sam odgarniał ziemię wokół odnalezionych szczątków. „Są one odsłaniane, opisywane i fotografowane. Kości zachowujące układ anatomiczny szkieletu i czaszki w ogóle nie są wyjmowane z ziemi” – pisała reporterka „Wyborczej”.

Prace były przerywane – nie pracowano np. w szabas, bo religia tego zabraniała rabinowi. W czasie ekshumacji odnaleziono jeszcze m.in. „płaszcz” kul, najprawdopodobniej kalibru 9 mm, w spopielonych szczątkach ludzkich. Znaleziono też łuskę i pocisk z karabinu 7,92 mm typu Mauser.

(…)

Ekshumacja zakończyła się 4 czerwca. Lech Kaczyński usłuchał ostatecznie protestów religijnych Żydów. W samej stodole znaleziono szczątki 150-250 ofiar. Na terenie prac było także blisko sto łusek.

Szczątków nie udało się odnaleźć w dwóch innych miejscach wskazywanych przez świadków: na cmentarzu żydowskim (kirkucie) oraz sześć metrów od stodoły, przy drodze, która do niej biegła.

Ostatniego dnia ekshumacji był w Jedwabnem minister Lech Kaczyński. Podsumował, że jest niemożliwe, aby w obu mogiłach zostało pochowanych 1600 osób (jak twierdził w „Sąsiadach” Jan Tomasz Gross).

(…)

O dokończenie ekshumacji apelowali jej uczestnicy. Apelował także Jan Tomasz Gross: „Naszym obowiązkiem i gwałtowną potrzebą, o czym świadczy choćby niezwykła dyskusja tocząca się w Polsce od miesięcy, jest sprawę mordu w Jedwabnem wyjaśnić we wszystkich szczegółach (…) religia żydowska dopuszcza rozmaite wyjątki od zasady, że nie wolno niepokoić szczątków zmarłych. (…) nie ma powodu by duchowni jakiegokolwiek obrządku rozstrzygali o tym, co Polacy i Żydzi polscy mają prawo wiedzieć o swojej wspólnej historii.

W apelu o dokończenie ekshumacji Gross podkreślał, że jej wstrzymanie jest świadomym utrudnianiem czynności śledczych, ponieważ stawia to pewną grupę polskich obywateli – w tym wypadku zamordowanych Żydów – „w kategorii pariasów pozbawionych ochrony prawnej”.

https://oko.press/dlaczego-chcial-wstrzymania-ekshumacji-jedwabnem-prostujemy-klamstwa-manipulacje/

 

Zamiast pisać o rzekomej obrazie Narodu Żydowskiego (kontrik) czy też o antypolskich ekscesach (Jjj) postawmy wreszcie sprawę na nogi.

Posłuchajmy Grossa, posłuchajmy innych uczestników ekshumacji (np. rabina Menachema Eksterna) i skończmy wreszcie rozpoczęta 18 lat temu ekshumację!

Zamordowani w Jedwabnem Żydzi byli obywatelami Polski. Co prawda w chwili śmierci od prawie dwóch lat byli obywatelami ZSRS, ale to przecież nie zwalnia z nas obowiązku dokończenia czynności śledczych.

Nie chcemy przecież, by w świat szła wiadomość, ze Polacy traktują Żydów w kategorii pariasów pozbawionych ochrony prawnej, jak słusznie to określił Jan T. Gross.

 

Zróbmy wreszcie porządek z Jedwabnem, skoro tego domagają się nawet Żydzi.

Inaczej ciągle będziemy uważani za antysemitów.

 

29.11 2019

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4 (głosów:8)

Komentarze

Ekshumacje w Jedwabnym i powołał ponownie lożę masońską w Polsce

A drugi Kaczyński musi mieć stale żyda Danielsa blisko siebie. 

Więc za rządów zażydzonego PiS-u, żadnej ekshumacji w Jedwabnym nie będzie.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1610569