Francjo adieu!

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Świat

Naprzód jednak o Polsce. Narastająca plaga pijanych kierowców i powodowanych przez nich wypadków zmusiły w końcu komunistyczne władze PRL-u do zmiany prawa. W nowym kodeksie karnym pochodzącym z 1970 roku popełnienie przestępstwa pod wpływem dobrowolnie wypitego wcześniej alkoholu przestało być okolicznością pozwalającą uniknąć kary.

 

 

Wcześniej bywało, że zawodowy kierowca, tak na wszelki wypadek, woził ze sobą butelkę wódki. W razie wypadku wypijał duszkiem, milicja stwierdzała, że jest pijany w sztok, a zatem niepoczytalny w chwili czynu. I gość był niewinny. Co najwyżej mógł trafić na przymusowe leczenie dla alkoholików.

 

Czemu o tym wspominam?

 

Bo nagle okazuje się, że uzurpująca sobie pierwsze miejsce pod względem cywilizacyjnym w UE Francja powiela rozwiązania znane u nas z czasów Bieruta i Gomułki.

 

22 stycznia 2020 roku Guy Millière* tak pisał o dzisiejszej Francji:

 

Paryż, 4 kwietnia 2017 roku. Sarah Halimi, 66-letnia Żydówka zostaje wyrzucona z balkonu na trzecim piętrze. Jej ciało ląduje na podwórku budynku. Jej morderca najpierw ją torturował. Sąsiedzi słyszeli krzyki i wezwali policję. Przybyło dziewięciu policjantów, kiedy jednak usłyszeli przez drzwi mężczyznę krzyczącego "Allahu Akbar", zbiegli na dół, by poczekać na posiłki. Kiedy Kobili Traoré wreszcie poddał się, powiedział "Zabiłem szejtan" (szatana po arabsku). Powiedział, że kiedy torturował swoją ofiarę, recytował wersety Koranu i Koran "nakazał mu zabić Żydówkę". Powiedział, że poprzedni dzień spędził w pobliskim meczecie. Umieszczono go w szpitalu psychiatrycznym, gdzie powiedział badającym go psychiatrom, że palił marihuanę.

Gazety przez pierwsze dni nie wspomniały morderstwa. Organizacje francuskich Żydów mówiły o "przygnębiającej, antysemickiej zbrodni" i zorganizowały milczącą demonstrację przed budynkiem Halimi. Dopiero wtedy napisano kilka artykułów. Właśnie miały się odbyć francuskie wybory prezydenckie i dziennikarze z mediów głównego nurty widocznie nie chcieli mówić o antysemickim morderstwie popełnionym przez muzułmanina.

https://pl.gatestoneinstitute.org/15569/francja-wypal-trawke-zabij-zyda

 

 

Jak wiemy, choćby z publikacji GazWyb czy też dysput w Parlamencie Europejskim, w odróżnieniu od „pisowskiej” Polski Francja jest Państwem Prawnym, a jej obywatele w odróżnieniu od Polaków dysponują stosowną kulturą prawną. Podobnie jak obywatele Niemiec.

 

Zobaczmy zatem, co działo się w sądzie.

 

Wyznaczona do sprawy sędzia, Anne Ihuellou, najpierw odmówiła uznania, że morderstwo było zbrodnią nienawiści. Prawnikom rodziny Halimi zabrało ponad sześć miesięcy skłonienie jej, by w końcu przyznała – 27 lutego 2018 roku – że motywem tego morderstwa istotnie był antysemityzm.

Sędzia odmówiła także rekonstrukcji wydarzeń w tej sprawie i zgodziła się tylko na krótkie przesłuchanie Traoré. Wezwała eksperta psychiatrę, Daniela Zagury'ego, który powiedział, że w momencie popełniania czynu morderca był w stanie "ostrego delirium" z powodu konsumpcji marihuany, ale że jest "w pełni dostępny dla sankcji karnych". Sędzia Ihuellou, widocznie niezadowolona z wniosków dra Zagury'ego poprosiła o jeszcze dwie opinie ekspertów – obaj nie zgodzili się z wnioskami dra Zagury'ego i powiedzieli, że Traoré jest niezdolny do stanięcia przed sądem.

12 lipca 2019 roku sędzia odrzuciła raport dra Zagury'ego i orzekła, że istnieją "przekonujące powody skłaniające do wniosku, że morderca nie jest odpowiedzialny karnie" i powiedziała, że atak nie był antysemicki.

Prawnicy rodziny Halimi, rozumiejąc, że Traoré może wkrótce zostać uwolniony bez procesu, zażądali natychmiastowego wniesienia sprawy do sądu apelacyjnego.

Ten sąd, w decyzji z 19 grudnia, orzekł, że Kobili Traoré "z własnej woli zabił" Sarah Halimi i tym samym popełnił morderstwo, ale dodał, że z powodu "chwilowego zniesienia poczytalności" morderca nie jest "odpowiedzialny karnie", nie może być sądzony i dlatego musi zostać uwolniony.

(op. cit.)

 

I szlus.

 

Nic dziwnego, że poruszony wydarzeniami naczelny rabin Francji Haim Korsia poprosił o interwencję minister sprawiedliwości Nicole Belloubet.

 

W skierowanym do niej liście otwartym

 

 

prosił ją o interwencję, żeby nie "pozbawiać obywateli jednego z najcenniejszych praw w demokracji: prawa zwracania się do wymiaru sprawiedliwości, by rzucić światło na akt przemocy i nienawiści". Powiedział, że "normalnie nie komentuje decyzji sądowych", ale w tym wypadku zaszło jego zdaniem "poważne złamanie zaufania". Dodał: "Czy powinniśmy wyciągnąć wniosek, że każda osoba pod wpływem narkotyków ma licencję na zabijanie Żydów?"

 

(op. cit.)

 

Reakcja francuskiej „najlepszej kasty” jako żywo przypomniała wystąpienia nad Wisłą.

 

Od razu zarzucono rabinowi „podważanie niezależności sądów” oraz „podżeganie do naruszenia fundamentalnej reguły rządzącej zorganizowanym porządkiem naszych władz".

 

Najwyraźniej we Francji „wyroków sądowych się nie komentuje”.

 

Przypadek p. Halami nie jest odosobniony. Żydzi we Francji są mordowani, i to często w okrutny sposób. Jeszcze w 2006 r. 23-letni Ilan Halami został uprowadzony a następnie torturowany przez 24 dni. Sprawcą okazał się gang kierowany przez islamistę Youssoufa Tofanę.

 

Tymczasem podczas procesów sprawcy okazują się nie tyle islamistami, co osobnikami o głęboko upośledzonych czynnościach psychicznych w chwili czynu, co skutkuje najczęściej „pomrocznością jasną” i obliguje sąd do uwolnienia od winy i kary.

 

Po prostu przypadek taki.

 

Islamista chodzi do meczetu, bierze udział w różnych szkoleniach, nasiąka ideologią – ale kiedy morduje okazuje się, że on tylko zaburzony psychicznie był.

 

 

Raz jeszcze sięgnijmy do tekstu francuskiego Profesora:

 

21 kwietnia 2018 roku, niespełna miesiąc po zamordowaniu Knoll, "Le Parisien" opublikował "manifest przeciwko nowemu antysemityzmowi" napisany przez dziennikarza Philippe Vala, który podpisało 250 polityków, pisarzy i artystów. Być może powodowany pragnieniem oszczędzenia islamu i nie powiedzenia wyraźnie, że ofiarami muzułmańskiego antysemityzmu są Żydzi, Val napisał "muzułmański antysemityzm jest największym zagrożeniem dla islamu XXI wieku".

Kilka dni później "Le Monde" opublikował tekst podpisany przez trzydziestu imamów, mówiący, że "islam nie jest winny" i że problem powstaje z powodu "szkodliwej ignorancji". W tekście dodano, że jest na to rozwiązanie: czytanie Koranu.

(op. cit.)

 

Francuzi wobec narastającej fali islamskiego antysemityzmu przyjęli taktykę strusia. Po prostu zamykają oczy i nie widzą, co się dzieje.

 

A jeśli widzą, to dość specyficznie.

 

W książce Badanie muzułmańskiego antysemityzmu: od jego początków do dnia dzisiejszego Philippe Simonnot podaje istniejące jego zdaniem przyczyny antysemityzmu – Żydzi mieszkający w świecie muzułmańskim popierali białych kolonizatorów, a sam Izrael powstał na muzułmańskich ziemiach, skradzionych ich odwiecznym właścicielom.

 

Zatem antysemityzm jest reakcją na wieki krzywd. To taki „słuszny gniew” uciskanych. Za chwilę w ten sam sposób zaczną usprawiedliwiać ataki na rodowitych Francuzów?

 

Bo przecież Francja mocarstwem kolonialnym była.

 

Sprawiedliwość dziejowa wymaga zatem pomsty.

 

 

Kiedy człowiek czyta, co dzieje się nad Loarą, kiedy rozmawia ze znajomymi mieszkającymi we Francji czy też w Niemczech mimo woli nabiera dystansu do Unii.

 

Układ warszawski był bowiem w lepszej kondycji w 1987 roku niż teraz Unia.

 

Z jednej strony to dobrze, bowiem pokrzykiwań dochodzących z Brukseli nie musimy w żaden sposób brać pod uwagę.

 

Z drugiej strony jednak lepiej mieć do czynienia z tęczową Francją i tegoż koloru Niemcami niż z Kalifatem Nadreńskim.

 

 

12.02 2020

 

 

 

 fot.: Sarah Halimi, internet

 

 

 

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.2 (głosów:18)

Komentarze

W Polsce nie musisz zabijać, by ponieś karę.

Eskimos może lżyć Polaka i nie musi bać się sądów, a gdy Polak powie to samo względem eskimosa, to już jest antysemityzm i pujdzie siedzieć.

Eskimos w Polsce może prowadzić samochód, bez prawa jazdy, bez OC i może potrącać ludzi na pasach i kary nie będzie, czy prowadzić na podwójnym gazie, kraść i sądy nic mu nie zrobią.

A Polak który ukradł batonika za 0,99 groszy, dostał wyrok na 18 miesięcy pozbawienia wolności.

We Francji wchodzą w dupska muzułmanom i ich chronią, a w Polsce eskimosom i też ich ochraniają.

Więc we Francji czy w Polsce, swoi wspierają swoich. "Francuzi" dla wyznawców Allacha, a "Polacy" dla eskimosów.

Tak działa patologia tych w togach w Europie.

O! Dyżurni eskimosi już zaprotestowali, jak prawda was boli.

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
-2
#1618544