Dymisja ministra, a zasady domina

Obrazek użytkownika Wiktor Smol
Kraj

 

Dziś na WP z uwagą przeczytałem felieton Marcina Wolskiego: „Wypijmy za błędy”. Nie wiem, może mam taki feler, że lubię zgadzać się z tym, co jest zasadne, prawe, mądre i ciekawe. Całkowicie zgadzam się z Autorem, co do jego spostrzeżeń poczynionych na temat Jarosław Gowina, którego premier (D.T.) wpierw powołał, aby potem odwołać, że stanowiska Ministra Sprawiedliwości, czym premier wykazał całkowity brak wyczucia sytuacji.

Autor trafnie dokonuje przeglądu polskiej rzeczywistości politycznej minionych dekad i celnie puentując dodaje, że Jarosław Kaczyński ma powód do otwarcia szampana. http://wiadomosci.wp.pl/kat,135276,title,Marcin-…

Jeśli miałbym pokusić się o wyrażenie swojej opinii na temat dymisji Jarosława Gowina, to wyraźnie wskazałbym na zagubienie, a raczej osamotnienie Donalda Tuska, któremu już nie potrafi (albo nie chce?) dobrze doradzić Igor Ostachowicz, który przez czas jakiś starał się  – i tak był postrzegany – jak Wachowski u boku Wałęsy. Z tymże jednak wyjątkiem, że Wachowski jako „szara eminencja” był bardziej skuteczny od Ostachowicza.

Wydaje się, że dziś najbliższym i najbardziej zaufanym człowiekiem Tuska, jest Minister Finansów, Jacek Rostowski, który jako jedyny w tym rządzie może czuć się bezpiecznie, a jego pozycji nie jest w stanie zagrozić nawet katastrofa finansów państwa.
Drugim niezagrożonym, póki co, wydaje się (jeszcze) być Radosław Sikorski.

Jak tak patrzę na anturaż premiera, to wydaje mi się, że oni wszyscy bardziej skupili się na przytakiwaniu premierowi niż merytorycznej pracy, co w pewnym, zwłaszcza politycznym kontekście wygląda dość groteskowo; tyle tylko, że ta groteskowość wcale nie bawi, a wręcz przeciwnie, albowiem od kilku lat stanowi realne zagrożenie dla nas – zwykłych obywateli polskiego państwa.

Przy tym wszystkim zdecydowanie, jakim wykazywał się w działaniu Jarosław Gowin, w niemalże każdej sytuacji od momentu pojawiania się w rządzie, stanowiło kontrast dla całej tej bezbarwnej – szarej masy, którą otoczył się Tusk. Zdymisjonowanie Gowina, oprócz tego, co w swym świetnym felietonie ukazał Marcin Wolski, tak naprawdę może się w niedalekiej przyszłości okazać samobójstwem (nie tylko politycznym) premiera Donalda Tuska.
To taki strzał, który rykoszetem odbije się od granitowych skał i wywoła lawinę – i teraz przyszło nam spokojnie czekać na tak zwany efekt kuli śnieżnej, która zabierze ze sobą premiera.
I, co wydaje się bardzo prawdopodobne, tak właśnie był zamiar Jarosława Gowina, i tego właśnie oczekuje ex minister sprawiedliwości.

Decyzja Tuska o odwołaniu Gowina i lakoniczne podanie uzasadnienia, a bardziej jego merytoryczny brak, wskazuje na to, że ci, którzy doradzili premierowi podjęcie takiego kroku obawiali się, że Gowin jako minister tak ważnego resortu mógł posiąść wiedzę, która ze względu na jej charakter powinna pozostać jak najbardziej tajna.
Zatem, kto z otoczenia Tuska boi się smoleńskiego echa?

Gowin, a sprawa zamachu:

 

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Jaroslaw-…

Ocena wpisu: 
Brak głosów