Tee, kogut, ty tak na poważnie, czy dla jaj tylko?

Obrazek użytkownika Wiktor Smol
Kultura

Dzień dobry, a raczej dobry wieczór pani Ewo. Kurczę już prawie dwudziesta, a pani…

Dobry wieczór panu, tyle tych unijnych popierdółek, że głowa boli i czasu nie ma – przerwała mi akcentując szczególnie pierwszą sylabę owych popierdółek.

Pani Ewo – kontynuowałem – nikogo prócz mnie już nie ma w szkole. Pani mąż pewnie zamartwia się ręce załamuje i myśli sobie: „Gdzie u diabła ta kobieta!? Święta za pasem, goście już prawie w drodze, a tu tyle jeszcze do roboty” Po czym rozejrzał niespokojnym spojrzeniem omiótł mieszkanie. I niech sobie pani wyobrazi, że ten chłop z tej zgryzoty aż usiadł sobie w fotelu, a nogi wyciągnął wygodnie na ławie, co by mu krew lepiej chodziła i tak siedzi biedula z piwem w jednej i pilotem w drugiej ręce. I myśli nie dają mu spokoju, i dręczy się niepotrzebnie zadając cierpienie: „A może ona mnie porzuciła i poszła sobie gdzieś, gdzie tylko wiatru szukać w polu? Może niewystarczająco dobry dla niej byłem? I co ja teraz pocznę sam jeden w tym wielkim mieszkaniu?” I zaczął sobie nerwowo przypominać, gdzie może być ta instrukcja od pralki, bo przecież nawet nie wie jak ją włączyć, a gdzie reszta, gdzie żelazko?

Ostatnim razem jak tego użył gorąco akurat było takie, że hej. Okna pootwierał i Playboya też. I jak tak wertował między tymi biustami na kolorowych kartach z śliskiego papieru ślinił się nieco próbując dociec, czy jego Ewa wtedy była taka jak one, czy też nie. I jak tak sobie czytał spokojnie, to przeciąg – wścibski wiatr zaczął mieszać w tych kartkach. – Urwis podglądacz – pomyślał wtedy i wziął sięgnął po żelazko z podpórki na desce do prasowania i położył tam, gdzie czytanie skończył i wyszedł po coś zimnego do sklepiku po drugiej stronie za placem zabaw.

Heineken był chłodny, żeby nie powiedzieć zimny – doskonale łagodził trudy gorącego popołudnia. Drugi pobudził apatyt. Po czwartym postawił wracać – nie lubił brać na krechę, a w lekkich lnianych spodenkach, co to miał tylko na sobie, nie natrafił na sztywny kawałek plastyku. Więc idzie spokojnie z powrotem, a tu pod domem jakieś zbiegowisko widzi. I wtedy właśnie sobie przypomniał, że Ewa prosiła go by on żelazko od prądu odłączył, bo ona do pracy na 12., a tu jeszcze maseczkę zmyć musi i zwyczajnie już nie zdąży. On też, widać, nie zdążył.

Tak, że widzi pani, pani Ewo – pani w pracy zarobiona po łokcie, a chłop…

Panie Wiktorze, proszę nie kończyć! Już biegnę przypomniałam sobie, że piekarnik nastawiłam rano na 200°. I pobiegła, nawet do wiedzenia nie mówiąc…

Zdrowych, radosnych i wesołych świąt i mokrego … przerwałem w nie kończąc, aby nie być złym prorokiem. Bo wiadomo, że jak już przyjadą, to ogień zaleją na amen.

Ocena wpisu: 
Brak głosów