poświaty bez cieni z ręcznego młynka do kawy

Obrazek użytkownika Wiktor Smol
Kultura

 

w podenerwowaniu nie zauważyłem zmiany świateł

przeszedłem na czerwonym

po drugiej stronie piotr tak na mnie koślawo patrzył

jakbym mu zerżnął najlepszą z kochanek

 

och ci wszyscy święci są troszkę jakby no nie tego

 

po chwili jakaś lafirynda stanęła przy mnie wpierw

zatrzepotała swymi grzesznymi oczętami potem

zgięła się niczym scyzoryk w tali – skrzydeł nie miała

wzięła moją lewą dłoń coś kreśli palcem i się wgapia

niczym szpak w latawce

 

po czym mówi do mnie głosem birbantki po nocy wojny na orgazmy -

mogłeś żyć do samej setki po co wszedłeś na czerwonym

 

- nie wiem nie pamiętam jakiś zabiegany byłem chyba zresztą

co to ma do rzeczy czy dasz mi coś do picia

rozchyla poły swego prześwitującego płaszcza pochyla się nade mną

czuję pierwszą kroplę i rozkosz i głos – kochanie

nie leż tak na słońcu udaru możesz dostać

 

na horyzoncie dwa ledwo widoczne punkty – okręty wpływają do portu nieba

Ocena wpisu: 
Brak głosów