Między mostem i mostem. Droga

Obrazek użytkownika Wiktor Smol
Kultura

Z cyklu: „Zebrane w drodze"

Wtulam kark w podniesiony kołnierz

ramiona lekko ku górze unoszę

stanąłem nieopodal brzegu

patrzę na zgromadzone stadka łabędzi i kaczek

większość siedzi na śniegu

kilka szuka czegoś w zgęstnielinie wody

 

Podbiegł do mnie czyjś pies obwąchał

dobrze że nie obsikał mi spodni myślę sobie

na chwilę zamykam oczy

widzę tamten pokój – niepokój na jej twarzy

i grymas kiedy pies zawył

po źle podanym zastrzyku na ostatnią drogę

wynieśli był schorowany i stary

 

To tak przelotem akurat się zdarzyło

wpadłem na chwilę i zaraz potem wyszedłem –

nie wróciłem już nigdy więcej

 

Otwieram oczy pies dalej łasi się do nogi

szuka ciepła a może łakoci

wzrokiem odnalazłem właściciela – jest ona

kiwa głową na znak zgody

z kieszeni płaszcza wyjmuję pół słodkiej bułki

podaję pies bierze patrząc mi ufnie w oczy

 

Podnoszę głowę do góry

i odprowadzam odlatujące ptactwo oderwane z lodu

przestraszył je trzask odpadającej gałęzi

widać drzewa też zrzucają balast by nadal trwać karnie w szeregu

wtulam kark w kołnierz – odchodzę

zacieram znane pamięci ścieżki wzdłuż udrapowanej lodem rzeki

Ocena wpisu: 
Brak głosów