Mataczenie ma znaczenie

Obrazek użytkownika Krispin
Kraj

Cały świat wstrzymał oddech. Jodły przestały szumieć na gór szczycie. Rwące rzeki przestały rwać. Wróble przestały ćwierkać. Nieloty opuściły samoloty. Opuszczone samoloty nie wzniosły się. Za to on wzniósł się na wyżyny. Matczak Marcin – zhabilitowany doktor (ale jeszcze nie leczy w szpitalu w Leśnej Górze) – oświadczył, że nie przyjmie tytułu profesora od prezydenta Andrzeja Dudy. I w to mi graj. 

 

Pragnę zupełnie szczerze i bez żadnej ironii podziękować Panu za to, że z mojej nominacji profesorskiej nie uczynił Pan sprawy politycznej i że krytyka, którą wobec Pana i Pana obozu politycznego wielokrotnie kierowałem, nie została przez Pana wykorzystana, aby tę nominację opóźniać (...) nawet jeśli otrzymam zaproszenie na uroczystość wręczenia nominacji profesorskiej, nie będę mógł, niestety, jej z Pana rąk odebrać. Odebranie tego honoru z rąk Prezydenta RP było zawsze moim wielkim marzeniem. (Matczak Marcin, profesor)

 

Spocznij. Można już oddychać. Świat wrócił do normalności. Jest tak, jak było. Chociaż nie, jednak nic już nie jest takie, jak było. Jodły szumią, ale jakby inaczej, choć wciąż na gór szczycie. Rwące rzeki rwą, ale i w stawach coś niecoś rwie. Wróble ćwierkają, ale jakby nie tak entuzjastycznie. Nieloty, które opuściły samoloty poszły do roboty, bo roboty jeszcze nie są w stanie zastąpić nas we wszystkim. Mimo że nieloty nie mają ochoty, ręce same – uprzednio porządnie odkażone – wznoszą się do oklasków. Wznoszą się z ziemi, gdzie opadły.

 

Właściwie zawsze opadają, gdy ten doktór zhabilitowany zabierał głos – nie wróblom, acz publicznie. Ten tfurczy człowiek, tfurca pojęć „depisizacja” i „ziobroza” (jak tfurczo nazywa chorobę, która szerzy się w TymKraju), tworzy lub współtworzy nową rzeczywistośc. Rzeczywistość równoległą do tej rzeczywistej. Ale będąc w tej swojej rzeczywistości wydaje mu się, że ta rzeczywista jest nierzeczywista, a ta jego prawdziwa. Wytwory, żeby nie powiedzieć wykwity jego wyobraźni niektórzy uznają za przejaw „szczególnie uważnego patrzenia na ręce obecnej władzy”. 

 

O! mamy. 
O! mamy, mamy blues‘ 
O! mamy blues‘

(nie mylić z omamami Obamy)

 

„Częste są omamy, w których widzi się wyrok, zanim zostanie wydany” pisze nasz przezacny profesor na Twitterze (nie mylić z świerkaniem... pardon, ćwierkaniem – choć też na gór szczycie). Bo przecież doktór zhabilitowany Marcin Matczak znawcą jest i prawnikiem wielkim. Postanowienie (podpisane przez prezydenta Andrzeja Dudę) o nadaniu tytułu profesora nauk społecznych w dyscyplinie nauk prawnych opublikowano 15 lutego w Monitorze Polskim. I pojawił się problem. Problem, który można by nazwać „matczakoza”, ale ma on już odpowiednik w języku polskim: mataczenie.

 

Doceniam i dziękuję Panu za normalność, którą Pan tą decyzją pokazał. Jednocześnie proszę, aby wprowadził Pan tej normalności w nasze życie więcej. Na podobną nominację wciąż czekają inni polscy uczeni, tacy jak prof. Michał Bilewicz czy prof. Walter Żelazny”. (Matczak Marcin, profesor)

 

Wśród wymienionych nie znajdziemy oczywiście nazwiska dr hab. Andrzeja Zybertowicza (habilitacja w 1997 r.), to przecież byłby koniec świata i tej matczakowej „normalności”. Wzywa więc nasz dzielny profesor pana prezydenta: „Proszę nie kazać im dłużej czekać – oni także poświęcili istotną część swojego życia, aby zrozumieć, jak działa ten złożony świat i aby służyć społeczeństwu tą wiedzą”. Chyba jednak dotąd nie zrozumieli. Kim są owi dwaj wymienieni? 

 

Dr hab. Michał Bilewicz (mimo że zwyczajowo mówi się profesor, to jednak trzymajmy się faktów) to psycholog społeczny, publicysta, wykładowca na Wydziale Psychologii UW, kierownik Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW. Prowadzi badania dotyczące „problematyki teorii spiskowych, uprzedzeń, konfliktu międzygrupowego, zagrożenia pozytywnej tożsamości społecznej i dehumanizacji, głównie na przykładzie ksenofobii, antysemityzmu i konfliktów etnicznych”. Jest współautorem pierwszych ogólnopolskich badań zjawiska mowy nienawiści [łoł!]. Jego prace dotyczące psychologicznych uwarunkowań gatunkowizmu stały się inspiracją do... powstania nowego nurt badań [łoł!] – badań nad psychologią jedzenia mięsa. W latach 2005-2019 był wiceprezesem fundacji „Forum Dialogu”, a obecnie Zasiada w jej Radzie Programowej – m.in. z Dariuszem Stolą (byłym dyrektorem Muzeum Polin) oraz Barbarą Engelking. Samo ocieranie się o takie osobistości to już wystarczający powód, by komuś przyznać profesorski tytuł. Panie prezydencie, „oni zasługują na nominacje profesorskie, a czekają na nie o wiele dłużej, bo już kilka lat” [sic!].

 

Dr hab. Walter Żelazny – kolejny socjolog i nauczyciel akademicki. „Krótkookresowy profesor wielu uczelni, długookresowy współpracownik SB” – to właściwie mogłoby wystarczyć za wizytówkę tego „profesora”. Niegdyś bezpartyjny kandydat z listy Unii Wolności w wyborach do Parlamentu Europejskiego i członek Partii Demokratycznej (demokraci.pl), który przez krótki okres (jak zwykle) zasiadał nawet w radzie politycznej tego ugrupowania. W 2018 roku aktywny działacz... Komitetu Obrony Demokracji. Na jednej z manifestacji w Białymstoku poruszał sumienia narodu wołając: „rządzą nami nawiedzeni wariaci (...) nie możemy się dać nabrać na ich język”. Jak nabrać na język - oto jest pytanie. Człowiekowi, który 15 lat służył aparatowi bezpieczeństwa PRL należy się przecież profesura. Jak psu budka. A przynajmniej Angela powinna dać mu Krzyż Żelazny.

 

„Zasługują na te nominacje nie mimo krytyki, którą publicznie w rozmaitych kwestiach przedstawiają, ale właśnie ze względu na to, że ją głoszą. Głoszona publicznie krytyka zawsze wymaga okazania podstawowej cechy uczonego, czyli odwagi, i zawsze – proszę mi uwierzyć – jest efektem troski o Rzeczpospolitą, czyli, jak mówi nasza Konstytucja, o dobro wspólne wszystkich obywateli” – uważa nasz matacz... pardon Matczak Marcin, profesor.

 

Biedny pan Matczak, dla którego wielkim zaszczytem jest otrzymanie nominacji profesorskiej oraz uroczyste odebranie tej nominacji w Pałacu Prezydenckim, informuje nas, że rezygnuje z tego zaszczytu (ciekawe czy zza szczyty, na którym szumią jodły). Nie odbierze „tego honoru” z rąk Prezydenta RP, mimo że było to zawsze jego wielkim marzeniem. Cóż za poświęcenie. Wręcz bohaterstwo. Łza się kręci w oku. Ech...

 

„Kłamie Pan!”

A jeszcze parę dni wcześniej ten prawnik i zagorzały działacz KOD-u, który rozumie, jak działa ten złożony świat i służy społeczeństwu tą wiedzą (chłe, chłe) grzmiał z trybuny Gazety Wyborczej: „W natłoku łajdactw prawnych może nam to umknąć: organ, który decyduje o życiu i śmierci Polek, nie ma legitymacji, by decydować o czymkolwiek”. To oczywiście o Trybunale Konstytucyjnym. Te mądrości doprowadziły do starcia na Twitterze z Krystyną Pawłowicz, która zarzuciła mu w końcu kłamstwo, kiedy dyskusja zeszła na temat wykształcenia. Napisała: „Gdy zabrakło argumentów PRAWNYCH i DOWODÓW wkracza pan na grunt ad personam, ocen mojej świadomości”. Jak zwykle. Oni mataczą i kłamią nagminnie (nie mylić z gminem, bo to przecież elyta). 

 

Ta „opozycja” jest jak socjalizm kiedyś. Wymyśla problemy, z którymi chce dzielnie walczyć. Tylko, że nie zamierza dostrzec ich pierwotnego sedna. (napisał Marcin Gołofit w komentarzu)

 

Tym sednem (skojarzenia ze słowem „dno” są jak najbardziej uzasadnione) są między innymi tacy spece od mataczenia jak Matczak Marcin, Bilewicz Michał czy Żelazny Walter (nie mylić ze Świerdzewskim, co się nie kłaniał - pewnie był mizoginem). Trudno nie odnieść wrażenia, że Michał Matczak, czyli raper Mata, syn profesora Matczaka, o takich właśnie jak ci trzej wyżej wymienieni śpiewa swój „hit” o wiele mówiącym tytule: „Patointeligencja”.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:12)

Komentarze

Źle oceniony komentarz

Komentarz użytkownika Rebeliantka nie został doceniony przez społeczność niepoprawnych.. Odsuwamy go troszkę na dalszy plan.

prezydent - jak widać - stracił "i pociechę i baczenie swoje".

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-4

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1662115

W ustawie o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki (z dnia 14 marca 2003 r.) dokładnie opisana jest procedura przyznawania tytułu profesora zwyczajnego:

1. Po procedurze recenzenckiej (art. 28.1) Rada właściwej jednostki organizacyjnej podjmuje uchwałę popierającą wniosek (jeśli oczywiście ten wniosek popiera) o nadanie tytułu profesora i przesyła go wraz z aktami postępowania do Centralnej Komisji (ma na to 1 miesiąc od podjęcia uchwały);

2. Centralna Komisja podejmuje uchwałę o przedstawieniu albo o odmowie przedstawienia kandydata do tytułu profesora (ma na to 6 miesięcy od dnia otrzymania uchwały, o której mowa powyżej);

3. Centralna Komisja składa w Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wniosek o nadanie tytułu profesora (ma na to 1 miesiąc od chwili podjęcia uchwały o przedstawieniu kandydata do tytułu);

4. Prezydent podpisuje taki wniosek, ale przepisy nie wyznaczają Prezydentowi terminu, w jakim musi/powinien wydać postanowienie o nadanie nominacji profesorskiej.

Zatem rola prezydenta jest dość ograniczona. Przypominam, że prezydent Lech Kaczyński podpisał i wręczył nominację profesorską Janowi Hartmanowi, a szalony Janek tę nominację oczywiście przyjął.

Trudno w tej procedurze szukać możliwości politycznej wendety. Niektóre wnioski o nadanie tytułu profesora mogą być sprawdzane przez Kancelarię Prezydenta. Czy to coś dziwnego? Chyba nie. W przypadku dr Bilewicza okazało się, że opinie weryfikujące kandydaturę wydało 6 osób, a 4 spośród nich (3 recenzentów i superrecenzent Centralnej Komisji, którego zdanie przeważa szalę na tak lub nie), były zatrudnione w tej samej uczelni (SWPS Uniwersytet Humanistyczno-społeczny). Pozostałe dwie też nie były “z innej parafii”: jeden recenzent był wcześniej przewodniczącym Rady Programowej SWPS (przypadek na pewno), a drugi współpracował z tymże przewodniczącym. Zgrana paczka, możnaby powiedzieć :)

Podoba mi się!
8
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1662143

""Zatem rola prezydenta jest dość ograniczona".

Mógł zatem z tego niewielkiego pola manewru skorzystać. Jak zawsze tego nie zrobił. W podziękowaniu Matczak i tak go opluł.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1662198

Prezydent Kaczyński też mógłby nie podpisywac nominacji Hartmana i trzymac ją w szufladzie latami. To bez sensu. Trzeba trzymać się procedur, które się stworzyło. Jeśli procedury są złe to trzeba je zmienić. 

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1662225

Zmiana przepisów jest lepszym wyjściem.

Najgorsze, to akceptować status quo.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1662267

Przypomnę tylko, jak ta kanalia szantażował blogera Matkę Kurkę studiujacą córka. Czy to ma byc wychowawca młodzieży? To zwyczajna świnia, nie profesor.  https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,23977766,profesor-marcin-matczak-do-matki-kurki-zobaczymy-jak-bedziesz.html

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1662211

O tym zapomniałem. Matka Kurka ma rację, Matczak to po prostu zły człowiek. 

"Kiedyś mówiłeś, że twoja córka idzie na prawo do Wrocławia, prawda? Wyślę ten twój defekacyjny tekst moim kolegom z Wydziału i poproszę, żeby go omówili na zajęciach w Jej grupie jako przykład mowy nienawiści. Zobaczymy jak będziesz piszczał, jak wróci do domu". Tu link do artykułu.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1662227

U nich to motto: dobro zlem zwalczaj.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0
#1662276

Oto jeszcze jeden owoc "spadł" nam w ręce. Owoc pokazujący nam jakie to drzewo jest.

A ono, widać ewidentnie, zatrute jest.

Owszem, nadal trzymając się konwencji tego drzewa, wydaje ono i zdrowe owoce.

Ale czy chore drzewo wyzdrowieje, by wydawać owoce tylko zdrowe?

Czy taka ilość owoców zepsutych, już zanim zeń spadły, pozwala na nieklamaną radość z jego dobrych owoców?

Czy też raczej ta ilość złych owoców powinna wzbudzać nasze obawy?

A jeśli obawy to, o co?

Bo to zatrute drzewo już odchodzi w przeszłość. Powinno być ono dla nas przestrogą, napomnieniem i ostrzeżeniem.

Przed czym?

Przed akceptowaniem jak leci. Akceptowaniem tego co nam "spada".

Przed chęcią zepchnięcia odpowiedzialności na kogoś, kto namaści kolejnego kandydata.

Przed zamykaniem oczu na jawne kpiny z nas.

Bo niezależnie od tego, kto będzie następnym kandydatem PiS na prezydenta, należy już dziś zastanowić się, co można zrobić aby sytuacja "prezydenta wszystkich Polaków" nie mogła się powtórzyć.

Aby kolejny raz, wybraniec nadodu, nie wyskoczył z partii, jak Filip z konopii, ogłaszając się prezydemtem wszystkich Polaków. Nawet tych, którzy najchętniej napluli by nań.

Aby potem nikt nie miał okazji do oświadczania, że oto "mamy nową sytuację" z której to sytuacji zrodziły się właśnie owe złe owoce. Owoce które powodują psucie naszej ojczyzny. Psucie idące od głowy. Jak u ryby.

Wyciągajmy wnioski, uczmy się na własnych błędach, bądźmy wreszcie mądrzy przed szkodą.

Ale nade wszystko, róbmy coś z tą wiedzą, na miły Bóg!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1
#1662294

się czepia. Na kogo pan głosował? Na Trzaskowskiego? ten na pewno, gdyby został wybrany podjąłby prawidłową decyzję!

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

lupo

#1662405

Jestem za a nawet przeciw. Tak, bądźmy mądrzy przed szkodą. A więc reformujmy system edukacji, a nie narzekajmy, że prezydent wręczył nominację, której... de fakto nie mógł nie wręczyc, bo to nie on decyduje. Jesli procedury sa złe, zmieńmy je. Do tego potrzebna jest dyskusja i ocena funkcjonowania obecnej procedury. Nednak przy takim procencie idiotów już promowanych na profesorów nie wiem, czy wynikj tej dyskucji byłby zgodny z naszymi oczekiwaniami.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1662471

W dniu 7 lipca 2009 roku, nominację profesorską z rąk Prezydenta RP, Pana L. Kaczyńskiego otrzymał prof. Wojciech Sadurski.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0
#1662302

Wręczył też nominację profesorską najwiekszej kanalii (jesli sie nie mylę) czyli Hartmanowi. Ale co mógł zrobić? Przecież nie prezydent o tym decyduje.

coś na ten temat: Hart i manna

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1662322

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
-1

"Trzeba przywrócić ducha miłości wszystkim normom prawnym". /Kardynał Stefan Wyszyński/

#1662409

"Usta mają pełne frazesów o niezawisłości i niezależności sędziowskiej, ale gdy przychodzi moment próby"... jak zwykle okazują się kanaliami i hochsztaplerami.

Podoba mi się!
3
Nie podoba mi się!
0

Krispin z Lamanczy
Aby czynić dobro, trzeba umieć rozróżniać między dobrem a złem.
Każdy uczy się na błędach. Nie musisz się uczyć na swoich!

#1662472