Zaufanie i kapitał społeczny

Obrazek użytkownika zetjot
Blog

Chciałbym, w oparciu o dwa artykuły prasowe, w tygodniku “Do Rzeczy” sprzed paru tygodni wskazać na płytkość i powierzchowność pewnych publicystycznych ujęć tematu. Otóż Rafał Ziemkiewicz zajmuje się polityką zmian prowadzoną przez Prawo i Sprawiedliwość, która, jego zdaniem, ogranicza się do zmian kadrowych, świadczących o braku zaufania do kogokolwiek z wyjątkiem swoich, sprawdzonych kadr. Zmiany mają, zdaniem RAZa, charakter kadrowy, zamiast systemowych. Z kolei Kamila Baranowska zajmuje się kontrowersyjnymi wystąpieniami posła PiS, Dominika Tarczyńskiego takimi np. jak reakcja posła na wystąpienie Wałęsy zwrotem “... bydlaku”.

Proszę Państwa, kwestie te mają wiele aspektów, ale tu chciałbym skoncentrować się na dość złożonym językowym, semantycznym aspekcie prawdziwości czy adekwatności zarzutów stawianych przez publicystów.

RAZ posługuje się słowem “zaufanie”, ale słowo to ma różne znaczenia w różnych kontekstach. Można bowiem mieć do kogoś zaufanie bądź nie, ale tylko w sensie psychologicznym, w prostych stosunkach między osobami. Natomiast “ zaufanie” w kontekście społeczno-politycznym jest terminem odnoszącym się do czegoś z gruntu innego - do zjawisk socjologicznych i oznacza stopień płynności/drożności/transparentności relacji między obywatelami i między obywatelem a instytucjami państwowymi. W tym kontekście “zaufanie” oznacza po prostu “kapitał społeczny”. Jest on czymś, co nie zależy od woli uczestnika interakcji, ale jest trwałym, instytucjonalnym elementem relacji społecznych.

Tak więc jeżeli mówimy o braku zaufania wykazywanym przez polityków PiS do instytucji postkomunistycznych, to ten brak jest jak najbardziej uzasadniony, jako że są to instytucje, o czym już pisałem wielokrotnie, wyzyskujące a nie włączające. Nie będę pisał o tym, co w tej sytuacji należałoby z nimi zrobić, bo to inna kwestia i do tego niezwykle skomplikowana.

Przejdźmy teraz do problemu z posłem Tarczyńskim. Proszę się przez chwilę zastanowić nad epitetem “bydlaku”. Jeżeli pomyślimy racjonalnie, to okaże się, że jest to termin obraźliwy, ale... dla zwierząt. Żadne bowiem zwierzę nie zachowuje się w sposób opisywany takim zwrotem. Po drugie, jeżeli zastanowimy się nad adekwatnością obrazy, to obraza stanowi naruszenie czyichś dóbr osobistych, ale pod warunkiem, że te dobra posiada. Lech Wałęsa zaś dowiódł wielokrotnie, że dóbr takich nie posiada i wizerunek jego nie może w tym wypadku ucierpieć, bo został przez niego samego zniszczony. No i jak tu można mieć zaufanie do takich typków ?

Ja rozumiem, że publicystyka prasowa ma swoje prawa i ograniczenia, ale zawsze należy pamiętać, że nie wystarczy zajmować się kwestiami powierzchniowymi i mieć trzeba na względzie pełny obraz kwestii, a ten wymaga dotarcia do konkretnych korzeni danej sytuacji czy zjawiska.

Tak więc problemy, o których tu wspomniałem to nie są problemy stricte prawne czy polityczne. To są problemy głębszej natury, cywilizacyjnej.

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:4)

Komentarze

Poseł Tarczyński buduje swój wizerunek "twardego szeryfa" choć sądzę ,że to tylko medialna gra, natomiast RAZ nie od dziś marzy o jakiejś "neoendecji", której przecież z socjalno- patriotycznym PiS nie po drodze...

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Yagon 12

#1548339

Komentarz niedostępny

Komentarz użytkownika JSC został oceniony przez społeczność bardzo negatywnie i jest niedostępny. Nie można go już odkryć. Bardzo nam przykro.. :(

Ponadto uważam, że trzeba zrobić śledztwo w sprawie układu minusującego.

Obrażliwe treści zgłaszam do prokuratury.

#1548523