Smoleńska mgła rzednie, a przez to coraz głośniejszy jest wrzask elyty III RP.....

Obrazek użytkownika Yagon 12
Kraj

Powrót z siłą temetu smoleńskiej tragedii przyniósł histeryczny wrzask ze strony łże-elyty III RP. Najpierw rewelacje w nowej książce Jurgena Rotha, a potem już jak w klasycznym filmie grozy - napięcie tylko rosło. Nie mam zdania o tym co pisze Roth, zbyt malo wiem o okolicznościach powstania tej publikacji, by zabierać głos. Myślę, jednak, że gdyby Niemiec (pomijając intencje, które nim kierowały) tworzył tylko "narrację równoległą" (jak np. popularny w elycie "historyk" Zychowicz), nie mógłby zaistnieć z książką na rodzimym rynku wydawniczym. Przy czym milczenie BND w tej sprawie jest znamienne...

Ale i wydarzenia w kraju nabrały tempa. 14 listopada zaczną się ekshumacje ofiar tragedii, od śp. pana prezydenta Kaczyńskiego poczynając.Krzyki oburzenia części smoleńskich rodzin w stylu TW SB- Deresza nic tu nie zmienią. Nie mam wątpliwości, że badania przeprowadzą najlepsi polscy specjaliści, wsparci zachodnimi ekspertami. Zapewne będą wśród nich tacy, których nie-rząd Tuska nie dopuścil do poprzednich badań.Wyniki tych oględzin mogą -pogrzebać na zawsze smoleńskie kłamstwa...Do tego prokuratura wzięła się za "wojskowych prokuratorów" czyli towarzyszy Parulskiego, Szeląga i innych, którzy pracowicie przez lata mataczyli, kłamali i zatajali dowody- na polityczne zlecenie. Ciekawe czy zechcą sami czy razem z PO-mocodawcami trafić do ZK ? Co chwilę w MSZ i innych resortach znajdują się dowody zaniedbań, zamilczeń, celowych kłamstw realizowanych w ramach scenariusza zatwierdzonego przez Tuska, Komorowskiego, Sikorskiego i ich PO-kolesi. Być może rację miał Sławku Nowak zostając Ukraińcem...Tusk czy Sikorski nie mają po co wracać do Polski, a razem z nimi wielu PO-próżniaków - Bieńkowska, Vincent, Graś, Lewandowski, Bielecki itd.

Prawda smoleńska wreszcie obnaży łże -elytę przed Polakami. Dlatego tzw. opozycja zrywa z "frontem jedności" by ratować to co jeszcze można. Gregor, nie umoczony w Smoleńsk, za chwilę pozbędzie się Kopacz-ki, Klicha, Arabskiego, HGW i innych zwolenników Tuska, słusznie kalkulując, że z mniejszą ale "wyczyszczoną" partią przetrwa polityczne tsunami. PSL to juz relikt, a uwikłanie Pawlaka w smoleńską mgłę nie pomoże "zielonej zarazie". Projekty służb (niekoniecznie polskich) - "nowośmieszni" i szKODnicy wyczerpały się, pora na odpalenie kolejnego "obywatelskiego" pomysłu. Proszę zwrócić uwagę, że stale ci sami "ojcowie założyciele" - typu Olechowski, Piskorski czy Jacek Merkel gdzieś wyparowali z ekranu ogłupiacza. Pewnie przechodzą intensywny trening...Jakoś cicho też o działaniach Bredzisława...

Zdycha antyposki czerski projekt medialny. Polskojęzyczna gadzinówka Michnika, Smolarów, Lityńskiego, Blumsztajna, Wujców, pozbawiona publicznych pieniędzy nie radzi sobie na rynku. No bo nie została stworzona by konkurować uczciwie z innymi tytułami, ale by być tubą elyty III RP i za publiczne środki ogłupiać i okłamywać Polaków. Zniknie wkrótce mit Wałęsy, grafolodzy potwierdzą pradę znana od lat - to on jest autorem podpisów pod donosami i pokwitowaniami odbioru pieniędzy od SB. Zastanawiam się tylko czemu PiS, mając wiedzę, nie pokaże zwyciężców Toto Lotka z Wybrzeża z lat 70-tych, by obnażyć kłamstwa noblysty i jego Danki ? W niesławie odchodzi Rzepliński - deficyt "autorytetów" mocno dotknął elyte III RP. Za rok będzie tylko lepiej - nie wolno jednak dać się podzielić i rozegrać...Oni to potrafią - pamiętajmy...

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.9 (głosów:22)

Komentarze

Ten się cieszy, kto się cieszy ostatni. Zaprzańcy, jurgieltnicy, sprzedawczykowie, pożyteczni idioci i agenci wpływu z PO, PSL, Nowośmiesznej, SLD, KOD, TK, WSI, SB, UB i niedobitki PZPR oraz inni zdrajcy tak łatwo nie ustąpią. PiS potrzebuje dużej determinacji i "grubej skóry" aby konsekwentnie zrealizować program rozliczenia 8. letnich, a właściwie ponad 25. letnich rządów tych targowiczan (wyłączywszy krótkotrwałe rządy prawicy). Daj Boże, aby rządowi starczyło wytrwałości, jednak najpierw należy zrobić porządek z kastą "zupełnie nadzwyczajnych ludzi". Jednym słowem wymiar sprawiedliwości w Polsce (jeśli zmiana ma być skuteczna, a nie kosmetyczna) - trzeba zaorać. I zbudować od nowa. Nie ma innej drogi. A po tym wdrożyć program Więzienie 25 lat +. Gdy zostanie zrealizowany będziemy świętować odzyskanie naszej ukochanej Ojczyzny.

Podoba mi się!
12
Nie podoba mi się!
0

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

#1524086

Informacja, że Tu-154 podchodził do lądowania prawie do końca na autopilocie, w 100 proc. potwierdza tezę, że załogę wprowadzono w błąd przy użyciu tzw. meaconingu – stwierdzili w maju 2010 r. Marek Strassenburg-Kleciak, i Hans Dodel. 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Meaconing

https://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_mozambickiego_Tu-134_w_Po%C5%82udniowej_Afryce

Kto w temacie ten pamięta, ale warto przypomnieć wartościowy materiał!

Z raportu rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego wynika (zauważyła to telewizja TVN24), że samolot prezydencki podchodził do lądowania na autopilocie, który sterował zarówno wysokością, ciągiem, jak i kursem rządowej maszyny. Wyłączenie autopilota nastąpiło 5,4 sekundy przed uderzeniem w pierwszą przeszkodę.

 Autopilot jest urządzeniem do automatycznego sterowania samolotem, pobierającym do tego celu dane z GPS, W ciągu sekundy można – jeśli jest taka potrzeba – przejść na sterowanie „ręczne”.
Ostatni etap przed lądowaniem na autopilocie to przelot przez kolejne, blisko obok siebie leżące tzw. waypoints: 10 km przed pasem / wysokość 500 m, 8 km / 400 m, 6 km / 300 m, 4 km / 200 m, 2 km / 100 m – ten ostatni punkt to tzw. punkt decyzji i wysokość decyzyjna: jeśli pilot nie widzi tutaj pasu startowego, to MUSI zrezygnować z lądowania i polecieć na inne lotnisko. Tymczasem załoga polskiego samolotu (w tak trudnych warunkach pogodowych) wyłączyła pilota dopiero 5 sekund przed katastrofą, mimo że można to zrobić w sekundę.
Dziennik “Fakt”, powołując się na rosyjskiego prokuratora, który słyszał rozmowy w kokpicie, napisał w maju 2010 r., że parę sekund przed tragedią piloci – dotąd spokojni – zaczęli wołać: “Daj drugi… W drugą!” Musiał być to po prostu pierwszy moment, w którym załoga zorientowała się, że jest w złym miejscu i na złej wysokości – prawdopodobnie minęli wtedy znajdującą się tam antenę NDB.
 

Dlaczego piloci schodzili spokojnie do lądowania na autopilocie i dopiero kilka metrów nad ziemią zorientowali się, że samolot jest tak nisko?

Wytłumaczenie jest tylko jedno: autopilot opierał się na błędnych danych satelitarnych.To, że 10 kwietnia pod Smoleńskiem odbiór GPS w Tu-154 był zakłócony – co doprowadziło do błędu pozycji samolotu w pozycji horyzontalnej – jest oczywiste. Najprostszą metodą takiej agresji jest meaconing, polegający na nagraniu sygnału satelity i ponownym nadaniu go (z niewielkim przesunięciem w czasie i z większą mocą) na tej samej częstotliwości w celu zmylenia załogi samolotu. W przypadku Tu-154, podchodzącego właśnie do lądowania, wystarczyłoby niewielkie przekłamanie sygnału, by doprowadzić do tragedii. Meaconing można “ustawić” z precyzją do 0,3 metra, a do zaburzenia prawidłowego działania może dojść ze źródła oddalonego nawet kilkadziesiąt kilometrów od samolotu. W podobny sposób można też zmylić wysokościomierz radiowy. Gdyby dodać do tego przekazanie nieprawdziwej wartości ciśnienia barometrycznego załoga samolotu była – nawet przy dużo lepszej widoczności niż ta, która panowała w Smoleńsku – bez szans. Charakterystyczne ukształtowanie terenu przed lotniskiem Smoleńsk-Siewiernyj – rozległa niecka – stanowiło dodatkową gwarancję powodzenia ataku.

Wskazania wysokości przez GPS nie były prawidłowe, ale mimo wszystko wystarczające, by uruchomić EGPWS (system ostrzegający pilotów o odległości samolotu od gruntu). System ten włącza się, gdy samolot schodzi poniżej 666 metrów nad ziemią. Piloci słusznie zignorowali ostrzeżenie EGPWS (jako że jego zadaniem jest ostrzegać przed zbliżającą się ziemią i robi on to za każdym razem, kiedy się ląduje) i lecieli dalej, oczekując, że za jakiś czas zobaczą pas startowy. Problem w tym, że EGWPS także opiera się na pomiarach położenia uzyskanego z odbiornika GPS i wysokości z wysokościomierza radiowego: Tu-154 wkrótce znalazł się więc 5 metrów nad ziemią.

Reasuując: skoro samolot leciał na włączonym autopilocie, to piloci wierzyli, że są znacznie wyżej i w innej pozycji.
 

 *
Atak na przyrządy nawigacyjne można stwierdzić po analizie czarnych skrzynek. Rejestratory lotu to nośniki magnetyczne i usunięcie śladów meaconingu – zwłaszcza dla służb znających od podszewki budowę Tu-154 i jego przyrządów – nie jest trudnym zadaniem. Wystarczy, żeby nikt im w tym nie przeszkadzał.
 

~ Marek Strassenburg-Kleciak specjalista ds. systemów trójwymiarowej nawigacji.

~Hans Dodel ekspert od systemów nawigacji i wojny elektronicznej, autor książki "Satellitennavigation".

*

Zabicie wroga nie jest złem.

Zabijanie wrogów to wojna.

Zabicie przyjaciela to zbrodnia.

Zabicie zdrajcy to sprawiedliwość.

Ukrywanie prawdy to kłamstwo, oszustwo to zrobienie z kłamstwa prawdy.

Robienie złych rzeczy dobrze jest wielkim grzechem.

~ Athadu - Poszukiwany

 

PS

Praw­dziwą spra­wied­li­wością jest przeżyć to co się uczy­niło innym.

~Arystoteles.

 

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
0

casium

#1524140

Witam! Spokojnie podchodzili do lądowania na małej wysokości, a samolot rozpadł się na kilka tysięcy kawałków??? I nikt nie przeżył? Przecież tej teorii ,nawet przedszkolaki nie przyjmą.

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

ronin

#1524203

Ty wiesz, ja wiem, my wiemy.

Samolot nie tylko rozpadł się na "kilka tysięcy kawałków",  ale w znacznej części wyparował!

http://pmk.salon24.pl/574950,liczba-fragmentow-samolotu-w-wyniku-eksplozji-porownanie

http://pmk.salon24.pl/574950,liczba-fragmentow-samolotu-w-wyniku-eksplozji-porownanie,2

https://pl.wikipedia.org/wiki/Polski_samolot_Tu-154M_nr_boczny_101#Wrak_samolotu

Bum, bum nie wyklucza meaconing’u.

Na marginesie – w 2010 r. zastanawiałam się czy  wciśnięcie przycisku „ODCHOD” na autopilocie uruchomiło zapłon BT?

Od 2013 r. powszechnie wiadomym jest, że o wyniku polskiego przetargu faktycznie zdecydowały władze państwowe Rosji. Realizując dyrektywy dekretu Prezydenta FR z 16 stycznia 2009 r. o zakazie dostaw uzbrojenia do Gruzji, Federalna Służba Współpracy Wojskowo-Technicznej FR wskazała rosyjskiego wykonawcę remontu (zakłady „Aviakor” z Samary) oraz nadzorowała i kontrolowała każdy etap planowanego i realizowanego przetargu oraz remontu polskich Tu-154M.

W tej sytuacji wykluczyć całkowicie mojej tezy nie można.

*

Czy Wiśniewski widział/słyszał TU-154 M Nr boczny 101?

 W www.tvp.info/informacje czytamy relację montażysty z TVP: „Wiśniewski, telewizyjny montażysta, został w hotelu, gdzie montował materiał. Reszta ekipy poszła już przygotowywać się do relacjonowania uroczystości katyńskich. Budynek znajdował się blisko lotniska. – Miałem akurat chwilę wolnego czasu, szykowałem sobie sprzęt do montowania. Pamiętałem, że tu nie daleko jest podejście do lądowania i tu np. podchodził samolot Tuska czy Putina. I słyszę głos silnika, tylko ten dźwięk był trochę inny – relacjonował w TVP Info Wiśniewski.

– Patrzę w mgle i widzę, że idzie samolot bardzo nisko, lewym skrzydłem prawie w dół. I normalnie przez okno usłyszałem taki straszny huk. Widać było jakby coś było niszczone, tratowane. Dwa błyski ognia, ale nie jakaś wielki wybuch jak zwykle się widzi przy katastrofach lotniczych – dodaje montażysta. – Od razu pomyślałem, rozbił się samolot. Automatycznie złapałem za kamerę, jak to typowy pracownik mediów. I biegiem przeleciałem przez te błoto i patrzę, że to polski samolot. Od razu zauważyłem czarną skrzynkę, rozwalony ogon, zniszczony silnik, kadłub, szczątki – opowiadał pracownik TVP.

– Nie było wielkiego ognia. Od razu przyjechała jedna straż, ale miernie im to szło. Ale nawet nie było widać, że ktoś zginął. Więc początkowo myślałem, że to był pusty samolot. Była taka potworna cisza jak po katastrofie – dodał. – To jednak nie był taki widok jak po zwykłym wypadku lotniczym. Byłem świadkiem wydarzeń w Kabatach, to wyglądało inaczej. Tu nie było widać ciał – mówił Wiśniewski.

Wiśniewski, który był pierwszym przedstawicielem mediów robił zdjęcia tylko przez chwilę. Potem został wyprowadzony przez służby ratownicze. – Próbowałem uciekać przed funkcjonariuszami, ale jak wpadłem w błoto, to już nie mogłem. Złapali mnie i kazali oddać kasetę – mówił Wiśniewski.”

Gdzie podziały się ciała ? Na filmach też nic nie widać. Jak samolot lecący kilka metrów nad ziemia mógł tak doszczętnie się rozbić ?

Jaka mogła by być przyczyna inaczej brzmiącego samolotu ? 

#

Mam przekonanie, iż  członkowie podkomisji w MON badającej katastrofę smoleńską mimo obiektywnych trudności wynikających choćby z faktu „zaaresztowania” w Rosji wraka TU-154 M i braku  kilku istotnych urządzeń oraz kilkudziesięciu  tysięcy odłamków udowodnią to czego dla mnie wcale udowadniać nie trzeba!

PS

I poznacie prawdę, a prawda da wam wolność. ~ Jezus ChrystusBibliaEwangelia Jana, 8, 32

 

 

 

Podoba mi się!
5
Nie podoba mi się!
0

casium

#1524264

To g. w prezerwatywie gdy z jednej strony nadepnąć to z drugiej strony wybija. Gdzie teraz? W wiele miejsc. Tu na przykład objawia się wysypką roznoszoną przez emerytowanych ubeków podszywających się pod ludzi prawych takich jak "trybeus", być może tylko mentalnych. Ktoś nieodporny może się zarazić. 

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

JW

#1524190

Jest ich tu masa. 
I nie tylko pod postacią drobiu
Ale to ich ostatnie podrygi
Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
0

Strefa wolna od LGTB
Strefa wolna od sekty 447

Howgh

#1524200

Yagon 12 optymistycznie rysuje przyszłość; Optymizm w części podzielam, choć mamy jednak znaczne słabości w obozie rządowym. O nietórych już pisałem ("rekonsytukcja rządu", sprawa aborcji, "sprawa" Jackiewicza, niejasne przyczyny dymisji Szałamachy, itd). Największą słabością rządu jest chaotyczny przekaz do społeczeństwa o tym co rząd zamierza. Nakłada się też na narrację rządu przekaz liderów PiSu nie zasiadających w gabinecie na ministerialnych stołkach, często sprzeczny.

Najnowszym przykładem jest gaworzenie Kowalczyka o podatkach. Minister odpowiedzialny za tę niezwykle ważna dla biznesu i szarego człowieka sprawę, mówi niejasno, zaciemnia problem i dało to zaraz okazję "opozycji" do hejtu na wielką skalę. A to znów Antek ględził o helikopterze polsko-ukraińskim. Takich spraw jest wiele i one niepotrzebnie angażują rząd w "wyjaśnianiu" kwestii które nie powinny być wogóle postawione.

Brakuje mi też bardziej ofensywnego podejścia do zagranicznych płaczów i skomleń opozycji w Brukseli i w stolicach kilku państw na temat "tego co się w Polsce dzieje". Te zagraniczne skargi łże-elit to chyba jedyny taki wypadek w Europie po 1989 roku. Nie pamiętam, aby przegrany obóz polityczny w którymkolwiek państwie, tak donośnie skarżył się na swój los. "My tak znakomicie rządziliśmy, budowaliśmy szczęśliwą zieloną wyspę, a tu głupis społeczedństwo zagłosowało na populistów i antydemokratów. Niewdzięcznicy i głupcy". Czy Sarkozego partia leciała do Brukseli po przegranej, czy Aznar całował klamkę w Brukseli? Takich komedii nikt nie grał w Europie dotąd wyjąwszy "naszych" przegranych liderów PO. To już Miller i Belka mieli więcej honoru w 2005 roku i nie płakusiali w komisarskich gabinetach. To co robią POwcy to pierwsza taka sprawa i należy o tym mówić głośno i często. , 

Sam ten fakt świadczy o determinacji obozu III RP, który od koryta odrąbało społeczeństwo. i otym że za uszami ma dużo brudu.

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
0

Traczew

#1524253