Gdy kradzież cukierka to ciężkie przestępstwo

Obrazek użytkownika Romuald Kałwa
Kraj

Supermarket jest brudny, supermarket sprzedaje trujące jedzenie, supermarket sprzedaje gorsze produkty, supermarket robi na tobie kasę, supermarket zamyka cię do więzienia...

Bloger Husky w „Każdy Polak to wie” pisze o 69-letnim mężczyźnie: „Emeryt ukradł cukierka. Czekoladowego!!! Za 40 gr, więc dostał wyrok”. Za tę kradzież został skazany na „miesiąc ograniczenia wolności i 20 godzin nieodpłatnych prac – Wychodzi na to, że za każde „ukradzione” 2 grosze, mam pracować godzinę – mówi 69-letni Roman Wawrzyniak”.

„- Jestem osobą, która podróżowała dużo po świecie z tytułu wykonywanej pracy, byłem w wielu krajach o bardzo rozwiniętej demokracji i nie słyszałem przypadku, żeby coś takiego miało miejsce w krajach o ugruntowanej demokracji, żeby konsument nie mógł wcześniej spróbować cukierka, żeby mógł zdecydować, czy chciałby kupić więcej - stwierdził mężczyzna”. Źródło: Polsatnews  

- Rewelacyjna skuteczność – pisze Husky o polskim wymiarze sprawiedliwości.

                                              Gołąb w supermarkecie

Niestety, szczególnie zagraniczne sieci handlowe zachowują się, jakby teren ich sklepów był wyłączony spod jurysdykcji państwa polskiego. Polski klient ma prawo tylko dokonywać zakupów i płacić.

Moją uwagę od kilku lat zwracają ohydnie brudne koszyki w polskich supermarketach. Przeciążeni pracownicy nie maja czasu ich umyć, albo nikt im nie każe, bo zbyt mało wymagający polski klient i tak zapłaci za zakupy w brudnym sklepie. Koszyki są czasami tak brudne, że budzą obrzydzenie, a przecież wkładana jest do nich żywność. Gdyby chodziło o polską restaurację, to kontrole posypałyby się lawinowo.

Problem jest naprawdę poważny, bo pokazuje, jak zwykły obywatel jest bezsilny z „machiną sprawiedliwości”, jeśli jej personel ma akurat zły humor.

Zobaczcie Państwo tę dziwną skuteczność wymiaru sprawiedliwości – funkcjonariuszy policji, gdy ktoś okradnie stację benzynową z paliwa. Natychmiast rusza pościg! Mam wrażenie, że system o wiele sprawniej działa, gdy naruszane są dobra możnych tego świata, a o wiele gorzej, gdy trzeba walczyć o sprawiedliwość dla zwykłych ludzi, albo biedaków. Ich oprawcy dostają zazwyczaj niskie wyroki.

Wchodząc do pewnego marketu na „K”, na budynku głównym nie było informacji, że nie wolno fotografować korytarza. Zresztą, komu by to przeszkadzało? To miejsce publiczne. Wprost nad ruchomymi schodami przed wejściem do pasażu, który dopiero prowadził na teren sklepu, latał gołąb, bardzo zdenerwowany swoją trochę nietypowa sytuacja. Więc zrobiłem mu zdjęcie.

Gdy wszedłem na teren sklepu, podchodzi do mnie niski, grubawy ze spuchniętymi oczyma i prosi na bok. Ochroniarz. Jeszcze nie wiedziałem, o co chodzi, miałem dobre nastawienie, bo lubię pomagać ludziom, a ten od razu w niemiłym tonie, że zrobiłem zdjęcie gołębiowi, że prosi o aparat, że każe mi usunąć to zdjęcie i chce wsiąść do ręki aparat. Zdenerwowany powiedziałem, że nie ma do tego prawa. Ten odpowiada, że przed wejściem jest zakaz robienia zdjęć. Nie było. Ochroniarz zagroził mi, że wezwie policję! No ładnie. Wkurzyłem się, ale byłem gotów na przybycie funkcjonariuszy (już po mnie wzywano), a niech dzwoni, zobaczymy, co się będzie działo. Przecież mógł być z tego świetny reportaż i ostra afera.

Został wezwany kierownik sklepu. Pokazałem mu legitymacje dziennikarską. Kierownik zachował się kulturalnie, a na jego prośbę powiedziałem, że nie będę publikował zdjęcia. Zapewnił mnie przy tym, że po ptaka przyjadą odpowiednie służby. Rozstaliśmy się w zgodzie. Później wspomniany ochroniarz łaził koło mnie, gdy robiłem zakupy. Za to powinien wylecieć na zbity pysk! Mogłem w tej sprawie skontaktować się z szefami sklepu, ale sobie odpuściłem. Może nie było warto?

Może trzeba, aby Polacy zaczęli odzyskiwać władzę nad swoją ziemią, handlem, bankowością, bo te zagraniczne, dogadane z miejscową władzuchną, zachowują się, jakby byli do wynajęcia, a interwencje jednych traktowali lepiej, jeśli są lokalnymi notablami.

Głośna była sprawa starszej kobiety, która za kradzież w tym samym sklepie, co latający gołąb, pomyliła się, kupując pierogi. Choć dopłaciła wspomniane 1 zł 14 gr, to została wyprowadzona ze sklepu w kajdankach przez policję, miała 4 godzinne przesłuchanie i wielki stres. Inna, 46-letnia mieszkanka Ustki, za kradzież dwóch cukierków o wartości 60 gr dostała 20 godzin prac społecznych. Nawet, jeśli wspomniane pierogi dołożyła, to coś tu jest nie tak. W Polsce coś jest nie tak.

Ocena wpisu: 
5
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:20)

Komentarze

Lewicowy kanał "Superstacja", trąbi o tej "kradzieży cukierka przez emeryta" w podobnym tonie jak Autor i  co piętnaście minut emituje ten materiał, pod znamiennym tytułem:

"KRADNĄ MILIONY, A SĄD SKAZUJE ZA CUKIERKA"

Wiadomo, że w domyśle te miliony kradną Pisowcy. 

A fakty są takie. Pan ten, który ukradł cukierka, zachował się co najmniej bezczelnie. Wziął sobie cukierka ze suszoną śliwką z półki i go zjadł. Poproszony przez pracownika sklepu o uiszczenie zapłaty, po prostu odmówił. Tak, zwyczajnie odmówił. Nie z powodu braku pieniędzy, lecz z powodu bezczelności, bo jak mówił "miał akurat na cukierka ochotę"

Sami chcemy żyć w kraju praworządnym. Proszę sobie wyobrazić, co byśmy zrobili sami, gdyby ktoś przyszedł do naszego sklepu, wziął sobie towar, zjadł go i nie chciał zapłacić.

Kara za kradzież cukierka jest dość surowa, ale nie wiemy, ile takich cukierków wcześniej zjadł ten pan w sklepie.Brak kary rozzuchwala. 

Być może następnym razem zjadłby sobie bombonierkę, "bo miał ochotę".

 

Podoba mi się!
6
Nie podoba mi się!
-2

Hoyt

#1606662

Ja już od kilkunastu lat nie wchodzę do żadnego marketu.Każde moje niewejscie jest jak głos w wyborach.Ważny i ma ciężar finansowy.

NIE znaczy ZERO  zarobku.Kupuje w sklepach normalnych POLSKICH  i niczego mi nie brak.A i jakośc jakaś bardziej świerza.

Więc codziennie mam wybory i zawsze w nich wygrywam ja:-))))))

Podoba mi się!
9
Nie podoba mi się!
-1

Mateo

#1606675

albo w "kooperatywie" Rolnik, kiedyś - chyba Społem. 

W Danii, na przedmieściach Kopenhagi też wybierałam takie małe sklepiki. Ale - zauważyłam tę samą tendencję, co w Polsce - Państwo nie "poczuwa się" do obowiązku wspomagania "małych": zarówno rzeźnik, jak warzywniak zmieniły właścicieli, zmieniły asortyment i jakość, upadło kilka innych - sklep z farbami, księgarnia, konfekcja damska... 

Na socjalistycznym Bornholmie (władzę dzierżą socjaliści, chyba "od zawsze", z pewnością od czasów powojennych) nie ma sklepów warzywnych ani małych masarni czy sklepów mięsnych... W okresie wakacyjnym można kupić ziemniaki, sezonowe owoce, warzywa i jarzyny, miód, czasem jaja - z małych farm - w przydrożnych, stawianych ad hoc kioskach... Inna rzecz, że polski miód i polskie ziemniaki mają ten nieporównywalny z żadnym innym, pełny smak. I nie jest to ciasny patriotyzm, to rzeczywisty fakt... W sezonie jest też tutaj, 1 raz w tygodniu - targ. Tylko - nie ma rybaków ani świeżo złowionych ryb, śledzie atlantyckie można kupić tylko w "sklepie specjalistycznym", atlantyckich łososi nie ma, wędzarnie (atestowane) - są już nieliczne... 

Tak więc na Bornholmie - skazana jestem na supermarkety, choć nie lubię. W Polsce  - jest lepiej, jeszcze!

Pozdrawiam,

Podoba mi się!
7
Nie podoba mi się!
0

_________________________________________________________

Nemo me impune lacessit - nie ujdzie bezkarnie ten, kto ze mną zacznie

katarzyna.tarnawska

#1606685

Nie emeryckie, czy sędziowskie kradzieże, tylko "sądowe” wyroki - rok po roku ukazują „niezawisłość sędziowską”...

„Funkcjonariusze służby zdrowia” materialnie wyjeżdżają z Polski w strachu przed odpowiedzialnością prawną za  wieloletni brak formalnego - normalnego  zgłaszania zbrodni szpitalnych , które utajniają i umarzają  formalni „funkcjonariusze wymiaru sprawiedliwości” uciekający w urzędniczą emigrację od spraw wewnętrznych, sumiennych i materialnych zawisłości....

Wiemy (?) dlaczego wobec zbrodni zbiorowych, bywaMy MILI oNowymi milczeniami owiec...

StanOwiąc stada miliONowych - sądnych obraz, strat Polski i obrażeń praw zbiorowych, dla zysku zbirów antypolskich, wnętrzności, kiszek, bebeChów, "kulturOwych" chowów „jElit”  - chowających prawdę w pokoleniowym układzie POkarMOWYm  marno-trawiącym prawdy zbiorowe.

Nie wszyscy „sędziowie” kłamią - aby „niezawiśle” łamać prawa obywateli, często musząc kłamać -> „sędziowie” wolą milczeć – „umarzając sprawy” ad akta - na lata, przy zbiorowych zbrodniach, POpełnianych przez ‘”funkcjonariuszy publicznych, z przyczyn POlitycznych” ...

Oczywiście, wobec najcięższych zbrodni przeciwko zdrowiu i życiu pubLicznemu Ludności Polski, które „systemowi sędziowie” muszą ukrywać przed społeczeństwem...

Dla dobra spraw „niedopuszczalnych”, rzetelne śledztwa prokuratorsko- policyjne ( od politycznego zabójstwa gen. M.Papały w 1988 r.)  „muszą być umarzane” -> do czasu ustania przyczyn politycznych „konstytucyjnego” art. 44 w „OTUA- „prawomocnej” od 1997 roku...

„Sędziowie niezawiśli” mają narzucane na szyję ciężkie łańcuchy POlityczne , żeby nie mogli oczyma rozumu, spojrzeć na rzeczywistość „osądzanych” spraw ?...

Wiadomo, że szyje „niezawisłych sędziów”-> pod ciężarem POlitycznych nacisków „sędziowskimi” łańcuchami - trzymają ich głowy przy samej ziemi, więc do nosów biednych „sędziów” mogą docierać tylko grobowe donosy, woni „sędziowskich” POkoleniowych „zwłok” (setek tysięcy, łączących miliony) podziemnych ofiar nie ścigania - „urzędniczych przyczyn zbiorowych”...

Zbrodni szpitalnych „tajnych ?” mafii „Łowców Skór” i wszystkich POzostałych zbrodni przeciwko polskości , politycznie organizowanych na okrągło - od „Okrągłego Stołu” żeby „niezawisłym”- ale „funkcjonariuszom” uzależnionym od zbrodni zbiorowych, dodawać POlitycznego „animUszu”...

O, czy ma - rozum (?) taki (POlitycznie wymuszony) animusz „sędziowski” , który - ani oczyMa , ani uszyMa, ani gardłoMa -> nie może poROZUMieć się z pro-polskimi rozumnymi wskazaniami i sądowymi skazaniami, zbrodni (osobników) „urzędujących w samorządach”...( udających się do Senatu)

Urzędujących samosądami , nad własnymi zbiorowymi odpowiedzialnościami za „niedopuszczalne” przestępstwa nieodpowiedzialności „urzędniczych” ( popełnianych) „z przyczyn politycznych” - manifestowanych „konstytucyjnym” Art. 44 – O,TU Animowanym - w Konstytucji od 1997 roku, zawieszającej (prawidłową pracę dla Polski) „niezawisłych sędziów” rzekomo pro-polskich „funkcjonariuszy”...

Pozdrawiam.

J. K.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1606738

Dzisiaj sprawiedliwość w Polsce ma mordę Pirogowicza.

Obleśnego nikczemnego dziada.

Mały nikczemny chujek z kasty zwany sędzią ma ubaw z córki Jolanty Brzeskiej której matkę zamordowano i spalono. Mafia dalej rządzi w polskim sądownictwie dalej bezkarna dalej plująca nam w twarz.

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1607404