ZUS – konieczna reforma

Obrazek użytkownika Humpty Dumpty
Gospodarka

Po tej wiadomości długo nie mogłem dojść do siebie. Okazuje się, że….

 

Najnowszy komunikat PAP nie pozostawia złudzeń. Oto wysokość emerytur zmaleje do granic ledwie wystarczających na przeżycie. I to pod warunkiem, że uda się czynsz zredukować praktycznie do zera.

 

Otóż relacja przeciętnej emerytury i przeciętnej pensji z dzisiejszych 54% zmaleje do 23%.

 

Jest co prawda pewna pocieszająca wiadomość. Otóż dzisiejsi 40-latkowie tych czasów nie dożyją (poza wyjątkami, rzecz jasna).

 

Taka relacja emerytury do wynagrodzenia może mieć miejsce… w 2080 r.

 

I tylko przy założeniu, że warunki brzegowe, czyli wiek emerytalny, wysokość składki oraz ZUS jako instytucja pozostaną niezmienione. 

 

Tylko wzrośnie długość życia emeryta.

 

Zdaniem zusowskich proroków będzie, jak jest, tyle ze bardziej siermiężnie..

 

 

Takie przepowiednie przypominają mi wcześniejsze, niekoniecznie związane z dziedziną ubezpieczeń. ;)

 

Oto np. we Francji pod koniec lat 1870-tych podano, że w Paryżu w latach 1920-tych ludzie na ulicach będą mdleć z powodu smrodu… końskiego łajna. Tak bowiem wzrośnie ruch uliczny, że trudno będzie przejść na drugą stronę jezdni pomiędzy wozami i dorożkami.

 

Nieco wcześniej, bo tak koło 1850 roku, najwybitniejsi matematycy policzyli, że nigdy żaden parowiec nie pokona Atlantyku, albowiem nie będzie w stanie zebrać tyle węgla, by wystarczyło mu na podróż.

 

Zdecydowanie bliżej obecnych czasów jeden z urzędów III Rzeszy ujął w długofalowych planach wydatki na germanizację Radomia w 1956 r.

 

 

Jak jednak wiemy Paryż nie zatruł się smrodem końskiego łajna, bo konia zastąpił samochód i tramwaj elektryczny.

 

 

Podróż przez Atlantyk na pokładzie parowca stała się codziennością, gdy prosta maszyna parowa (działająca tak, jak w parowozie) została zastąpiona bardziej skomplikowaną – podwójnego, a potem nawet potrójnego rozprężania, co sprawność całego układu kilkakroć zwiększyło (para z pierwszego tłoka, posiadająca jeszcze sporo energii, poruszała następne).

 

Co do Radomia tłumaczyć nie muszę.

 

Bajania mędrków z ZUS trafią na tą samą półeczkę.

 

Szkoda tylko, że za takie opracowania komuś zapłacono pieniądze.

 

 

Pamiętajmy jednak, że absurdalne podejście nie powoduje absurdalności zagadnienia. Reforma ZUS to najpoważniejsze zagadnienie, przed którym stają wszystkie rządy po 1989 r.

 

I przed którym wszystkie uciekają.

 

ZUS musi się zmienić. I to natychmiast.

 

To, że aktualnie największy moloch biurokratyczny Europy radzi sobie lepiej, niż za rządów  PO-PSL nie znaczy wcale, że radzi sobie dobrze!

 

Wyraźnie mniejszy deficyt pozostaje nadal deficytem i nie ma widoków na to, by być nim przestał.

 

Jednocześnie zaostrzenie kursu wobec małych i drobnych przedsiębiorców, którzy przecież wytwarzają lwią część PKB może jedynie zwiększyć obszar… szarej strefy.

 

System, wymyślony przez Bismarcka w XIX wieku początkowo nie sprawiał kłopotów. Wiek emerytalny wynosił bowiem… 70 lat, a średnia długość życia – 47.

 

Teoretycznie więc system pozwalał nawet na akumulację pieniądza.

 

Z czasem jednak państwa zaczęły być coraz bardziej szczodre. Wojny światowe odmłodziły społeczeństwa (powojenny wyż demograficzny), to jednak daleko za nami. Społeczeństwa się starzeją i nie ma kto finansować tej piramidy finansowej nie wiedzieć czemu zwanej też umową pokoleniową.

 

Tymczasem już w 2012 roku były członek Rady Nadzorczej ZUS Robert Gwiazdowski mówił:

 

- Katastrofa systemów emerytalnych jest dziś oczywistością. Próby reanimowania trupa przy pomocy Otwartych Funduszy Emerytalnych tylko pogarszały sytuację. Lepszym rozwianiem jest emerytura państwa jak za kanclerza Bismarcka, czyli w wysokości pozwalającej na to, aby ludzie nie umierali na ulicy z głodu. Ludziom od dziecka trzeba powtarzać, żeby odkładali i nie liczyli na państwowy system.

 

Można by wzruszyć ramionami i powiedzieć, że to tylko odosobniona opinia lekko zgorzkniałego odstawieniem od państwowego koryta faceta.

 

Niestety.

 

Wypowiedź ta była jedynie konsekwencją wcześniejszego wystąpienia ówczesnego wicepremiera Waldemara Pawlaka, który wręcz stwierdził, że nie liczy na państwową emeryturę.

 

 

Mimo upływu 7 lat, zmiany rządów, zmiany nastawienia społeczeństwa, które wręcz domaga się reform, dziedzina ubezpieczeń społecznych zamarła.

 

Zamiast koniecznej reformy co rusz powstają kolejne narzędzia służące jedynie poprawie egzekucji zaległych składek.

 

Oraz działania własne ZUS mające ograniczyć wypłacane świadczenia.

 

Do czarnej legendy ZUS przeszły jego rozliczne działania skierowane np. przeciwko kobietom w ciąży czy też osobom zatrudnionym w ramach tzw. pracy nakładczej.

 

Ale nawet w przypadku, gdy wszystkie składki będą spływać w terminie i tak istnieje spore prawdopodobieństwo, że za kwartał pieniędzy będzie brakowało w stopniu porównywalnym do dzisiejszego.

 

Recepta Tuska, od której jednak obecna władza oficjalnie (i nieoficjalnie również) się nie odcięła, to zmniejszanie wysokości świadczeń przy jednoczesnym podwyższaniu wieku przejścia na emeryturę.

 

Nie chciałbym być „czarnowidzem”, ale za chwilę ktoś powie, że skoro za Bismarcka wiek emerytalny wynosił 70 lat, to teraz, gdy ludzie przeciętnie żyją ponad dwa razy dłużej, powinien wynosić 90.

 

A to będzie oznaczało dla 95% społeczeństwa wegetowanie w ostatnich latach życia dzięki opiece społecznej.

 

 

Dlatego rok 2020 ogłośmy rokiem reformy ZUS.

 

Skoro i tak nie da się jej uniknąć miejmy ją jak najwcześniej za sobą.

 

 

30.12 2019 


 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.4 (głosów:8)

Komentarze

1- poprawka: "lwia część pk'B a nie pk'D"

2- nie ma co bawić się w gry w słówka i nazywać REFORMĄ coś co musi zostać zaorane i zbudowane w całości od nowa
Tu nie ma czego reformować - to już od dawna nadaje się tylko do totalnego rozpitolenia i zbudowania od podstaw

3- czy jakiś rząd to zrobi?
NIE
Dopóki ma z czego dokładać to NIE

Bo to nie medialne a zarazem potrzebne do kreatywnej księgowości: publicznych deklarowanych dopłat, przy jednoczesnym cichym podstępnym dojeniu do upychania innych dziur budżetowych - o setkach miejsc pracy dla paciotków i innych funkcyjnych już nawet nie wspominając

Co do Gwiazdowskiego to pamiętam te jego wypowiedzi za które to właśnie raz dwa został wykopany z tego ZUSowskiego stołka - bo za dużo powiedział

ZUS to najzwyklejsza na świecie piramida finansowa i to wie prawie każdy - TO MUSI JEBN.... RUNĄĆ

Podoba mi się!
4
Nie podoba mi się!
-1
#1613510

ad 1 - poprawiłem;)

ad 2- dokładnie tak jest, jak piszesz

ad 3 - obawiam się, że drugi rząd PiS już będzie musiał.

 

Pzdr ;)

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1613519

Nie znalazłem ani w Pana tekście ani w podpisanym pod nim komentarzu ani słowa co zdaniem Panów trzeba zrobić poza tym że potrzebna jest kompletna "rozpierducha". Jak reformować ZUS?. Moim zdaniem trzeba by sukcesywnie podnosić co roku stawki. To tak samo jak ze służbą zdrowia - bez zwiększenia wpływów nie da sie zwiększyć późniejszych wypłat. Dlaczego nikt nie myśli o własnym ubezpieczeniu? No bo nic nie wiadomo co będzie z takim kapitałem za 50 czy 60 lat. A chcą Panowie wiedziec jak sobie będzie radził ZUS za 60 lat. Jakoś na razie wbrew czarnej propagandzie, że zmiana czasu przejścia na emeryturę rozłoży system się nie sprawdza, wpływy rosną deficyt ZUS maleje. Ten co ma zatrudnienie (i zdrowie) pracuje dłużej zarabiając na większa emeryturę, bezrobotny w wieku 65 lat pracy nie znajdzie, dla niego emerytura jest jedynym źródłem utrzymania. Możliwe że należy zmniejszyć koszty ZUS, zdaje się że od końca ery pana Krauze znacząco się one zmniejszyły, mozliwe że jest przerost biurokracji, ale w skali potrzeb miliardowych wypłat to ziarnko piasku potrzeb. 

Może wystarczy "nie kraść" czyli płacić ZUS od kwot zarabianych, a nie wg najniższej stawki i potem płakać, jak robią to wolne zawody że mają znikomą emeryturę.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#1613560

Żadnego płacenia ZUS od kwot zarabianych i żadnej reformy ZUS
Rozwalenie tego w drobny mak i zbudowanie od nowa z mega odchudzonymi kadrami oraz sposobem ich zarządzania
Widział Pan ich budynki? - to ma Pan punkt 1-szy marnotractwa pieniędzy

Składki na emerytury? ZEROWE - każdy niech odkłada sam ile chce i później z tego żyje
Natomiast typ jakiegoś ubezpieczenia-składki w razie utraty zdolności pracy być oczywiście powinien

I na koniec porównanie które zawsze przychodzi mi do głowy:

Lokując pieniądze w jakimkolwiek BANKU bez znaczenia jakim bank obraca nimi i wypłaca nam je kiedy tylko chcemy z jakimiś tam procentami - nie ważne jakimi

Tych samych pieniędzy wpłaconych do ZUS-u nigdy nie dostaniemy gdy tego chcemy a nawet gdy się nam one ustawowo należą to są z tym problemy, ZUS za obrót nimi nic nam nie daje a nawet pobiera z tego tytułu haracz i praktycznie nikt nigdy nie odzyska ich we wpłaconej kwocie

To dwie podstawowe różnice które już na samym starcie dają wiele do myślenia, gdyż różnice te widać gołym okiem

Wspomina Pan o najniższych składkach płaconych przez prywaciarzy i porównuje Pan ich do tzw. uprzywilejowanej elity np. piosenkarzy?

NIC BARDZIEJ NIETRAFIONEGO ale warte do okazania ludziom

W przypadku prywaciarza proszę zrobić sobie wyliczankę ile będzie miał Pan na koncie bankowym wpłacając na nie powiedzmy 1000zł co miesiąc przez 40 lat i ile po tym czasie będzie tych pieniędzy dodając do nich oprocentowanie itd i porównać do tego ile dostanie Pan za 40 lat emerytury płacąc te same kwoty - i proszę pamiętać o dziedziczeniu odłożonych pieniędzy w banku a przepadku ich w Zakładzie Utylizacji Składek

Ja liczyłem i tylko głowa mnie rozbolała i nerw puścił

I na koniec lamenty np. piosenkarzy i porównanie ich do prywaciarzy
Piosenkarze czy aktorzy lamentują o niskich emeryturach?
Ale w tym samym czasie mówi się o ich kilku domach wartych po kilka milionów za sztukę a o oszczędnościach nie wspominając
Dlaczego na ogół mają małe emerytury - bo mało składek płacili - więc nad czym tu lamentować?

Skąd mają tyle kasy w nieruchomościach i czystej kasie?

Bo praktycznie rzecz biorąc: NIE PŁACĄ PODATKÓW !
(o czym mało kto wie a oni sami o tym jakoś nie wspominają)

Jak to możliwe?
Ano możliwe dzięki ich dawnym układom z czerwonymi i przepisami podatkowymi

Taki wyjca estradowy:
- po pierwsze jego dochód w 50% CZYLI POŁOWIE jest zwolniony z opodatkowania
- po drugie jak sądzę są na ryczałcie w którym wedle tego co czytałem to chyba podlegają pod ten w wysokości 5,5%

Więc jak to wygląda?

- prywaciarz/ja płacę 19% od CAŁEGO dochodu
- wyjca 5,5% od POŁOWY dochodu - i to tylko tego wykazanego na papierach bo o tych pod stołem czy "upominkach" nawet już nie wspominamy

Aby było bardziej widoczne

- 19% = prywaciarz - od całego dochodu
- 2,25% = wyjca estradowy - od całego dochodu

19% a 2,25% = widać jakąś różnicę?
Ja widzę

Więc nie mieszajmy tego ze sobą
Dziękuję

Podoba mi się!
2
Nie podoba mi się!
0
#1613951