Niech PiS nie broni PZPN. Nie warto

Obrazek użytkownika Rybitzky
Kraj

Liczę na to, że politycy PiS powstrzymają odruchy i nie staną po stronie PZPN tylko dlatego, iż piłkarski związek jest obecnie atakowany przez PO. Niestety, pojawiają się już ze strony PiS pierwsze głosy wskazujące na utratę politycznego instynktu samozachowawczego.

Polskiego Związku Piłki Nożnej po prostu nie opłaca się bronić. To organizacja zgniła i szkodliwa, którą po prostu należy spacyfikować. A najlepiej spalić do gołej ziemi. Funkcjonowanie PZPN szkodzi polskiej piłce. Wiedzą o tym wszyscy kibice futbolu w naszym kraju - a jest to grono dosyć liczne.

Być może w dążeniu Platformy do rozprawy z PZPN jest dużo typowego dla tej partii populizmu, ale akurat w tym wypadku nie ma to żadnego znaczenia. W interesie kraju, zwłaszcza kraju organizującego Euro 2012, leży stworzenie nowoczesnej i sprawie działającej piłkarskiej federacji.

Nie ma żadnego racjonalnego powodu, by partia nazywająca się Prawo i Sprawiedliwość podejmowała działania służące obronie chyba najbardziej skorumpowanego środowiska w kraju. I to jeszcze w sytuacji, gdy zdecydowana większość obywateli jest żądnych krwi piłkarskich działaczy.

Oczywiście, PiS może się bać sukcesu PO, gdy partii rządzącej uda się w końcu rzucić PZPN na kolana. Rzecz jednak w tym, iż tak po prostu - wcześniej lub później - będzie. Jak już kiedyś pisałem, PZPN to nie są żadni nadludzie. Swoją pozycję zdobyli tylko i wyłącznie dzięki „podwieszeniu" pod struktury międzynarodowych federacji. FIFA oraz UEFA mogą zrobić co chcą z narodową reprezentacją i klubami z danego kraju. Przez lata prosty szantaż wystarczał, by zapewnić sobie bezkarność.

Drobne cwaniaczki z PZPN nie przewidziały jednego - że kiedyś swoją głupotą wpakują polską piłkę w takie bagno, iż nie będzie już czym szantażować rządu i społeczeństwa. Taką sytuację mamy teraz. Polacy napatrzyli się na żenujące klęski kadry i kluby, które z europejskich rozgrywek odpadają jeszcze w wakacje. Jeden z sondaży wykazał, że kibice są gotowi nawet na opadnięcie z eliminacji do mundialu 2010 (co i tak jest niewykluczone), byle tylko w PZPN zrobiono porządek.

Gdy panuje taki społeczny klimat, rozsądny polityk dobrze wie, co ma zrobić. Musi przyłączyć się do nagonki. I właśnie to powinni zrobić działacze PiS, zamiast szukać argumentów na obronę PZPN. Bo człowiek się spoci, a takich nie znajdzie.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Przypuszczam, że POkemony jak już wymiotą z tej stajni trochę starych bobków to na ich miejsce naniosą nowych. Im de facto do sukcesu potrzebne jest stworzenie pewnych pozorów przyzwoitości, które byłby w stanie kupić lud. Tak więc w mojej ocenie PiS znalazł się na wyjątkowo trudnej pozycji, bo coby nie robił to wyjdzie źle.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#6845