Nieposłuszeństwo obywatelskie, a Ministerstwo Dobrych Manier

Obrazek użytkownika Wiktor Smol
Idee

 

Gdyby uważniej przyjrzeć się definicji państwa, to rychło okazałoby się, że państwo staje się czymś na wzór instytucji zajmującej się terroryzowaniem swych obywateli, czym wykazuje swoją indolencję wobec zbioru praw spisanych i ustanowionych.

 

Przez media przetacza się dyskusja na temat ministra sprawiedliwości, Jarosława Gowina, dyskusja o tym, że minister jest niebezpieczny dla premiera Donalda Tuska.

 

Jak to jest, że w państwie (ponoć) demokratycznym jeden z najważniejszych ministrów może zagrażać takiemu, pardą, dupkowi jak premier? Przecież to on sam wybrał tego człowieka na ministra swojego gabinetu. W demokratycznym państwie niezależność poszczególnych ministrów powinna być na tyle swobodna, że ci mogą w ramach i granicach swoich uprawień i kompetencji działać na swoim odcinku przestrzegając litery i ducha prawa. Jeśli któryś z podległych premierowi ministrów złamie prawo, lub rażąco przekroczy swoje uprawnienia odpowiedzialność polityczną ponosi premier. Donald Tusk poprzez swoich ministrów takich wpadek zaliczył kilka i dawno powinien był się poddać do dymisji wraz ze swoim gabinetem, co zapobiegłoby kolejnym narastającym problemom nieudolności w zarządzaniu państwem.

 

Czy zatem można postawić znak równości między stwierdzeniem, że pan minister Gowin zagrażając Tuskowi zagraża również państwu polskiemu?

 

Państwo z definicji stało się zbiorem różnych praw wymierzonych w podstawowe prawa obywateli i stanowi najprawdziwszy z prawdziwych aparat ucisku i przymusu.

Szyld „państwo demokratyczne”, to zwyczajny przerost treści nad formą. To zupełnie tak, jakbyśmy na drzwiach szaletu miejskiego powiesili wywieszkę: „Departament Ministerstwa Dobrych Manier".

Mówiąc wprost – aby zakończyć ten tusko-chocholi taniec, trzeba sięgnąć po przysługujące obywatelom prawo i zastosować nieposłuszeństwo obywatelskie, które swego czasu proponował Donald Tusk.

 

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

W końcu jak chodzi o deklaracje to właściwie wszystko można. No, prawie wszystko. Wszak żyjemy w państwie gdzie istnieją swobody obywatelskie, a wypowiedzenie posłuszeństwa nie jest w spisie czynów zabronionych. A zwłaszcza sama deklaracja.
Gorzej gdy przychodzi do realizacji tej deklaracji.
Bo po pierwsze należy wybrać z bogatego katalogu, w czymże będziemy wypowiadali to nieposłuszeństwo. Ma to znaczenie kapitalne dla rezultatów tego wypowiedzenia.
Ale wspomniana deklaracja została przedstawiona w liczbie mnogiej, zatem dotyczy jakiejś liczby ludzi, czy też raczej obywateli. Zatem powinni ci obywatele najpierw się porozumieć i uzgodnić, w czym to nieposłuszeństwo będzie się objawiało i jak. Muszą się najpierw zgodzić co do tego.

Czas jakiś działam na rzecz uwolnienia Polski spod opresji jaką nam zafundowano w wyniku okrągłego stołu czy też innej okazji, pozwalającej starym wyjadaczom spod znaku czerwonej gwiazdy, zawładnąć Polakami bez reszty, dla swoich celów i bez liczenia się z opinią samych Polaków za to w sposób nowoczesny czyli bez przelewu krwi.

Moje dośiwiadczenia wskazuja jednoznacznie, że o ile pewien poziom zgody co do samego założenia istnieje, to już to co powinno być przedmiotem owego wypowiedzenia posłuszeństwa, takiej zgody nijak uzyskać się nie daje. Spora część ludzi poprostu nie potrafi zdecydować się na żaden sposób, który byłby skuteczny poprzez, do pewnego stopnia, powszechność. Są grupy ludzi, którzy skłonni byliby się zgodzić z propozycjami, ale przeszkadza im, że ich "znajomi" z którymi są w jakiejś niezgodzie, mogliby zrobić to samo, przez co byłoby to dla nich samych sporą ujmą. Niech sobie ten "Kowalski" wybierze inną niż moja, opcję. Tak można by w ogromnym skrócie to ująć. I tak jakaś inicjatywa dotycząca większą liczbę osób, niweczy grupa kilkudziesięciu, którym przeszkadza sama obecność w tej grupie kogoś, kogo nie darzą sympatią i chcieliby się jej/ich pozbyć z uwagi na jakieś prywatne zaszłości. Poza tym nic do nich nie mają.
I tu mnie zawsze szlag trafia, na naszych rodaków sposoby myślenia. No, nie potrafią wznieść się ponad własne uprzedzenia i prywatne sprawy, nie umieją odrzucić pewnych uprzedzeń na tę jedną chwilę gdy rozmawiamy o sprawie, która nas w sumie przecież łączy i powinna skłaniać do zmniejszenia napięć. Tak jednak nie jest i przełamywanie tych barier jest bardzo trudne.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#353818

Więc do dzieła!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

kazikh

#353819

Carmina

Incjatywa musiałaby wyjść od konkretniej osoby czy środowiska z dokładnym ustaleniem w jakiej konkretnie sprawie mielibyśmy to nieposłuszeństwo demonstrować, jakie jest dla ludzi je podejmujących ryzyko i ilu je chce ponieść. Aby taka incjatywa była skuteczna musiałaby być poparta naprawdę przez ogromna liczbę obywateli.

Obawiam się tak jak, stronnik , że na apelu się skończy.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Carmina

#353863