[książki]"Demokracja - opium dla ludu" i "Dyktatura relatywizmu" - recenzja

Obrazek użytkownika Budyń78
Idee

Dziś chciałbym napisać o dwóch książkach, wydanych przez wydawnictwo Prohibita, „Demokracja – opium dla ludu” von Kuehnelta-Leddihna i „Dyktatura relatywizmu” de Mattei.

Erik Von Kuehnelt-Leddihn jest monarchistą, a zarazem wybitnym historykiem idei. Jest też wielkim krytykiem demokracji. Jego imponująca wiedza historyczna i erudycja każą czytać jego pracę z uwagą, nawet jeśli nie wszystko łatwo nam przełknąć. Opisuje on bardzo wiele zagrożeń demokracji. Populizm, unikanie trudnych decyzji, rządy public relations, problemy wynikające z samej natury demokracji, partyjnej walki czy kadencyjności. Niektóre zjawiska, które sami oglądać możemy na żywo i które wydają nam się patologią, dla Austriaka są po prostu w demokrację wpisane. Wpisany jest też jej przyszły upadek. Kuehnelt-Leddihn nie rozstrzyga, co będzie po demokracji, choć można przeczuwać, że nic dobrego.

Tymczasem, mocno politycznie niepoprawnie, opisuje dyktatury w rodzaju Trzeciej Rzeszy jako nie upadek, a triumf demokracji, w czym trudno odmówić mu racji. Trzeba tylko przypomnieć sobie oczywistość, ze demokracja nie zawsze istnieć musi w rozpowszechnionej (jeszcze) liberalnej formie.
Minusem dzieła jest przewijająca się od czasu germanofilia autora, która każe mu, jako jeden ze straszniejszych skutków demokracji w działaniu, wskazywać na powojenne wysiedlenia Niemców. Nie dla oceny konsekwencji II wojny światowej warto jednak tę książkę przeczytać.

„Dyktatura relatywizmu” to określenie wzięte z homilii papieża Benedykta XVI. De Mattei, wybitny katolicki intelektualista z Włoch rozwija to pojęcie, opisując proces odchodzenia od prawa naturalnego do prawa stanowionego jedynie mocą własnego autorytetu. Pokazuje też jego konsekwencje, prowadzące do zniewolenia człowieka poprzez pozbawienie go łączności z Bogiem i Boskim planem, którego jest częścią. Autor wskazuje na konkretne działania instytucji międzynarodowych, poczynając od ONZ a kończąc na Unii Europejskiej. Mowa jest między innymi o Traktacie Lizbońskim, Karcie Praw Podstawowych, czy znaczeniu rezygnacji z odwołania do chrześcijaństwa w preambule unijnej konstytucji. Pojawiają się również wątki polskie.

W ten sposób dostajemy przy okazji na pytanie, co po demokracji. Zniewolenie pod hasłami prawa i wyzwolenia, przeprowadzone według recept Gramsciego.

Książki te dotykają więc, choć z różnych stron, tego samego zjawiska. Trzecią stronę – zawłaszczanie decyzji politycznych przez grupy urzędników bez żadnego mandatu społecznego, widzimy tymczasem na żywo. Choć autorów różni stosunek do demokracji czy równości (w tym przypadku mogłoby dojść między nimi do ciekawej dyskusji filozoficznej czy teologicznej), łączy ich pesymistyczna diagnoza współczesnej europejskiej i światowej kondycji. De Mattei pokazuje nam również drogę działania. W dobrym momencie sięgnąłem po tę książkę, bo to dobra podstawa do różnych wielkopostnych refleksji, niemniej i po Wielkiej Nocy warto do niej zajrzeć.

Erik Von Kuehnelt-Leddihn, Demokracja – opium dla ludu, Prohibita, Warszawa 2012
Roberto de Mattei, Dyktatura relatywizmu, Prohibita, Warszawa 2009

http://www.prohibita.pl/74,Erik-von-Kuehnelt-Leddihn-Demokracja---opium-dla-ludu.html
http://www.prohibita.pl/21,Roberto-de-Mattei-Dyktatura-relatywizmu.html

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

szalonego króla łatwiej się pozbyć niż szalonej partii władzy. teoretycznie.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#346716