Świat już nie stoi na głowie

Obrazek użytkownika Mysz-Drobnicowiec
Idee

Świat znów stoi na nogach. Silnych, zda się - mocno obutych, kroczących coraz bardziej miarowo.

Jakoś się stało, że rozmaici bandyci weszli już na stałe w naszą przestrzeń życiową i dręczą nas na co dzień.

Ot, weźmy program studiów jednej z instytucji na Uniwersytecie Warszawskim: studia licencjackie - "Warsztaty z pisania" (http://www.cesla.uw.edu.pl/cesla/images/stories/studia/LICENCJACKIE/lic_i_zima_13-14.pdf). No cóż, wiemy, jak jest, minister magister Szumilas dba o to, by edukować młodzież co najwyżej do poziomu pisania esemesów i zakładania twarzoksiążek, a w zakresie czytania - jeszcze chwila, a w programie będą jedynie "kublikacje". Kiedy więc już się akademicka młodzież pisać nauczy i posiądzie tytuły licencjata, może, wciąż w tej samej instytucji,podjąć studia magisterskie. Tam zaś znajdzie interesujące wykłady, jak np.: "Ruch LGBT w krajach AŁ" (http://www.cesla.uw.edu.pl/cesla/images/stories/studia/magisterskie/plany_zajec/md_I_lato_12-13-1.pdf). Program wygląda następująco:
"1.Wprowadzenie do zajęć. Co to jest LGBTQ?
2.„Nuestro Mundo” i pierwsze organizacje LGBT w krajach latynoamerykańskich w kontekście wydarzeń w Stonewall.
3.Nie chcemy przywilejów, domagamy się praw! Prawa czy przywileje? Sytuacja prawna osób LGBT w krajach Ameryki Łacińskiej.
4.„Dziewczyny, wyjdźcie z szafy” czyli o podwójnym wykluczeniu lesbijek (nie tylko) latynoamerykańskich.
5.Alternatywna seksualność w literaturze kontynentu (wybór).
6./7. “Rzeczywistość jest w ostatecznym rozrachunku kinem w naturze”- rzeczywistość LGBTQ w filmach latynoamerykańskich.
8. Gra planszowa „Gra w życie” (przygotowana przez KPH i portal Multi-Kulti”)"
(https://usosweb.uw.edu.pl/kontroler.php?_action=actionx:katalog2/przedmioty/pokazPrzedmiot%28prz_kod:4206-FS134%29)

Na tym nie koniec. Instytucja ta zadba bowiem o edukację następnych pokoleń. Na tychże studiach: "Projekt kulturowy: Warsztaty - Ameryka Łacińska dla najmłodszych". Program: "Projekt ma na celu przygotowanie spotkania dla dzieci w wieku szkolnym, przybliżającego wybrane elementy kultury Ameryki Łacińskiej. Studenci wybierają temat, opracowują scenariusz, przygotowują prezentacje, wyszukują informacje, przygotowują zaproszenia, organizują spotkanie z dziećmi i wykonują prezentację, połączona z zajęciami warsztatowymi." (https://usosweb.uw.edu.pl/kontroler.php?_action=actionx:katalog2/przedmioty/pokazPrzedmiot%28prz_kod:4206-PK-1%29)

Pomijam ocenę jakości naukowej tych propozycji, która - jako jedynie domyślna - może być dla ich autorów krzywdząca. Idzie mi o sam fakt zaistnienia takich zajęć w przestrzeni akademickiej - na równi z solidną edukacją, np. w zakresie medycyny. Czy chcielibyśmy być operowani przez chirurga, który kształcony jest w np. psychologii homoseksualizmu i zbiera punkty na studiach, przygotowując czytanki dla dzieci?

Bandyctwu nie wystarczy codzienność. Wtargnęło w przestrzeń sacrum. Spójrzmy, co się stało po 11 listopada. Nasze refleksje, które powinny być skoncentrowane wokół idei i istoty święta, zdominowane zostały problemami, które same w sobie są bez znaczenia. Ale nadano im rangę maskującą. Choćby przykłady:
1. ruska budka: problem międzynarodowy z udziałem płaszczącego się mieszkańca Budy Ruskiej;
2. tęcza: pseudoartystyczne wydarzenie międzynarodowe z udziałem dyplomaty ze Szwecji, wzniecone dyskusje o przyszłości uwłaczającego Miejscu gniota, którego w ogóle nie powinno być tam, gdzie pozostał jego szkielet;
3. Teatr Stary w Krakowie...
4. Centrum Sztuki Współczesnej...
5. i następne - dodajcie sami...
Chwała panu Tomaszowi Pisuli, który w dzisiejszej "wPolityce" przypomniał "uczczenie" przez Niemców 11 listopada 1939 roku mordem 14 tysięcy mieszkańców Pomorza. To był mord rytualny - zaplanowany, przygotowany, rejestrowany fotograficznie (przed, w trakcie i po nim), rozciągnięty w czasie (czasie sakralnym dla ofiar), zrealizowany przemyślnie, z wyrafinowaniem okrucieństwa (http://wpolityce.pl/artykuly/67196-1111-pierwsze-masowe-ludobojstwo-drugiej-wojny-swiatowej-niemcy-wykazali-sie-nieznanym-wczesniej-w-nowozytnej-historii-bestialstwem).
I jeszcze jedno dzisiejsze przypomnienie "wPolityce": o kilkudziesięciu tysiącach Polaków skrzywdzonych ponownie i Potomków pokrzywdzonych, którzy po 6, 8 lat czekają na repatriację, a inni nawet nie składają dokumentów, bo ambasada - polska ambasada - ich nie przyjmuje...

11 listopada, zwłaszcza święto tegoroczne i jego - excusez le mot - pokłosie, zmusza do zastanowienia, do czegoś w rodzaju rachunku sumienia. Jak to się stało, że daliśmy się wciągnąć, że toczy się dyskusja nad tym, czy metalowy pałąk na Placu Zbawiciela ma być tęczowy czy polsko-węgierski? Dlaczego pozwalamy, by w ogóle był w naszej myśli i w naszej rzeczywistości. A może to miejsce i czas dla tysięcy fotografii - twarzy ludzi uśmiechniętych, poważnych, młodych i starych, niemowląt, których szczątki zostały na drzewach w Piaśnicy czy spopielone zostały na Woli. Niechby uczestniczyli w naszym życiu, w naszym radosnym święcie 11 listopada.
Nie proponuję pomnika. Zastanawiam się tylko, czy - dla pamięci tych, którzy po wielekroć odzyskiwali naszą wolność i tych, którzy niewinnie oddali Życie za to, że byli Polakami - nie powinniśmy przytomniej nieco i z większą stanowczością i zdecydowaniem reagować na sprawy wokół nas. Nie ma bowiem Państwa, nie ma instytucji niby pomniejszych, ale jakże ważnych społecznie, jak Szkoły (przez wielkie S). Kościół umyka, daje się zapędzić w publiczne, a bezprzedmiotowe dyskusje nad drobiazgami.

Nie piszę, by ubolewać. Wojna się zaczęła, nie ma odwrotu. Wielu już o tym grzmi, ale chyba jeszcze nie wszyscy zrozumieliśmy, że nie wystarczy jedynie zdawać sobie z tego sprawę, blogować i pokątnie, we własnym gronie popiskiwać. Przychodzi czas wybierać autorytety. Przyglądać się ludziom, zwłaszcza tym którzy mają siłę. Rozważać - kto jest kim. Za chwilę, ani się obejrzymy, a przyjdzie nam decydować. Nie o tym, co i czy w ogóle napiszemy na blogu, czy skomentujemy czyjeś przemyślenia, czy też damy sobie spokój... Staniemy za chwilę wobec wyboru: czynię to albo to. Tertium non datur.
Najbliższa próba - święta Bożego Narodzenia, politycznie poprawne, tzn. bez Dzieciątka. A potem Smoleńsk - po raz czwarty, wciąż bez pamięci, bez pomnika...
Nadzieja, że będziemy chociaż my.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

Nie dalej jak wczoraj słyszałam bardzo podobne stwierdzenie: Wkrótce wszyscy staniemy wobec wyboru pomiędzy dobrem a złem, niezależnie od poglądów politycznych i przynależności partyjnej; tylko, że to stwierdzenie było adresowane głównie, aczkolwiek nie wyłącznie, do mieszkańców USA.
Te miarowo kroczące buciory widać już wszędzie i jedynie aktywne opowiedzenie się po stronie dobra i prawdy uratuje nas przed zadeptaniem, przed unicestwieniem fizycznym czy moralnym, co i tak na jedno wychodzi.

  Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Lotna

 

#390738

widać taki czas. W dodatku, biorąc pod uwagę informacje z ostatnich dwóch dni, należy sądzić, że przyspiesza. I dobrze, bo juz dość tego. Oby tylko nam Bóg dał mądrość i siły

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#390899

Ten kraj musi spłonąć jak Sodoma, przynajmniej zapłonąć jak to miasto. Może wtedy przyjdzie czas na opamiętanie. Jak czytam, nawet jakiś POlicyjny "ekspert" Łaszkiewicz zastanawia się, jak aresztować geja! Przecież to kpina nad kpiny! To już nie ma w tym kraju normalnie myślących? A na marginesie, mam nadzieję, że tacy fachowcy znajdą pracę w nowej Polsce przy krawężniku.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#390756

Ten kraj musi spłonąć jak Sodoma, przynajmniej zapłonąć jak to miasto. Może wtedy przyjdzie czas na opamiętanie. Jak czytam, nawet jakiś POlicyjny "ekspert" Łaszkiewicz zastanawia się, jak aresztować geja! Przecież to kpina nad kpiny! To już nie ma w tym kraju normalnie myślących? A na marginesie, mam nadzieję, że tacy fachowcy znajdą pracę w nowej Polsce przy krawężniku.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#390757

Kraj wcale nie musi płonąć. Dlatego właśnie trzeba już dziś go bronić, nie czekać na iskry.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#390900

spowoduje zwrot? Co spowoduje, że ta banda opamięta się? Jak im się koło dupy nie zapali, nie obudzą się.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#390930