"Dziennik" szuka autorytetów

Obrazek użytkownika gw1990
Kraj

Sprawa Kataryny nie rozwiąże się ot tak. Redakcja "Dziennika", na czele z Michalskim, nie potrafi blogerki, ale myślę, że Nas, Wszystkich - przeprosić. Mało tego, gazeta woli robić z siebie ofiarę wojny internautów i szuka do poparcia swoich kłamliwych tez autorytetów.

Wiemy na pewno, że dziennikarze czytają nasze blogi. I co ciekawe, cenzura się sprawdziła na forum "Dziennika":

"Redakcja DZIENNIKA zdecydowała się nie moderować komentarzy do tego tekstu, po to by przedstawić pełne spektrum opinii na jego temat."

Kłamstwo! Napisałem dwa komentarze - jeden, co prawda, trafił na forum, ale drugi już nie. Dlaczego? Bo napisałem, że w moim przekonaniu dziennikarze chcą zemścić się za kolegę z redakcji - Roberta Zielińskiego. Nie użyłem bluzg, argumentów, uderzających w jakiegokolwiek komentatora "Dziennika". Takich przypadków, na pewno, były setki, więc durne tłumaczenia gazeta mogłaby sobie darować, bo przekona chyba tylko ludzi, którzy nie interesują się tą sprawą.

I, co ciekawe, "Dziennik" rozpoczął akcję - "Co powiedzą autorytety?". Działanie to bardzo przypomina mi postępowanie "Gazety Wyborczej", kiedy trzeba przywalić Kaczyńskim lub członkom życia publicznego, o zupełnie odmiennych poglądach. Gazeta wybrała sobie znakomity autorytet, nie ma co. A głos zabrały w międzyczasie same sławy, ludzie, którzy na pewno salon24 czytają i mogą być w 100% obiektywni - o, Edyta Herbuś! Następna - Manuela Gretkowska, kobieta zupełnie już apolityczna. Wyraziła stanowcze zdanie:

"Internet jest osiągnięciem techniki i demokracji, a nie katarynką na korbkę"

Szkoda tylko, że jej wypowiedź nie ma żadnego związku z Kataryną i chyba dała się na tę korbkę nawinąć. A już kolejnego autorytetu tylko pozazdrościć - przedstawiciel inteligencji "nie-etosowej" - Tomasz Jacyków! A co ten znawca Internetu ma Nam, Blogerom, do powiedzenia?:

"Bardzo łatwo jest kogoś obsrać zza kotarki i może w końcu ktoś w tym narodzie zacznie brać odpowiedzialność za to, co mówi. Ja nie jestem słodki jak Ciociosan, natomiast pod wszystkim, co mówię, podpisuję się obydwiema rękami. Jeśli ktoś ma do mnie jakieś "ale", może się do mnie zwrócić i dać mi np. po mordzie. I to jest uczciwe. Anonimowość z kolei jest bzdurą."

Na tle gwiazd i gwiazdeczek doskonale wypadł Wojciech Sadurski. Zwykle nie zgadzam się z nim w kwestiach poglądowych, ale w sprawie Kataryny zachował się uczciwie, roztropnie, zważywszy na to, że sam kiedyś domagał się jej ujawnienia. Mogę mu zwyczajnie pogratulować, bo dostrzega, że anonimowość jest prawem każdego blogera.

To, co mnie zastanowiło, to wprowadzanie czytelników w błąd i manipulowanie nimi. Oto "Dziennik" się skompromitował, na czele z red. Michalskim i odwraca kota ogonem. Prosi się o zdanie gwiazdy, ale nie w konkretnej sprawie, czyli o tym, czy redakcja powinna postąpić tak, jak postąpiła, a czy bluzganie i plucie na osoby publiczne przez anonimowych internautów jest fair. Tym samym, "Dziennik" sam się pogrąża.

I tylko dziwi mnie to, że pan Wróbel, Jachowicz, Karnowski, czy Zaremba, mogą wytrzymać i pisać w jednej redakcji z Michalskim. Rozumiem jednak, że solidarność zawodowa zobowiązuje. Na szczęście wymienieni dziennikarze zachowali twarz.

A Ci, którzy uważają, że na miejscu "Dziennika" umieściliby jeszcze zdjęcie Kataryny, przedstawili personalia (choć tak naprawdę, informacje podane przez gazetę wystarczyły) i dali jeszcze lepszy nagłówek, są pozbawieni jakichkolwiek etycznych zasad. Skoro działanie "Dziennika" było draństwem, takich chojraków trzeba byłoby określić dużo mocniej.

Ocena wpisu: 
Brak głosów

Komentarze

... sprawa byłaby prostsza. Niesmak powoduje to, że gazta dała dupy, a udaje, że to półdupek. Wbrew pozorom smród jest większy.
Jeszcze jedno. Wywoływanie Kataryny na Salonie do tablicy, żeby się przedstawiła to zachowanie nieeleganckie, natomiast podawanie namiarów na nią (bez nazwiska) w gazecie to donos i wystawienie do strzału tym, którzy chcą sobie publicznie ubrudzić rączki. Tfu!

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

-------------------------
"Dixi et salvavi animam meam"

#20728

cenzura komentarzy była na 100% pod artykułem "śledczym". ciekawe, bo od pewnego momentu komentarze zaczęły przechodzić - nastąpiła zmiana taktyki? czy z premedytacją najpierw wyrzucano do kosza, żeby bardziej zdenerwować komentatorów i mieć mocniejsze dowody na "nieodpowiedzialność"?
i najważniejsze: piszący w sieci rzeczywiście nie odpowiadają za swoje słowa?

a pod artykułem Michalskiego (bo o nim mowa)? - nie wiem, bo dałem sobie z nimi spokój.

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0
#20736

pzdr

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

antysalon

#20769