MISTYKA [3]

Obrazek użytkownika Sławomir Tomasz Roch
Świat

O zupełnym zepsuciu obyczajów współcześnie

 

Neomarksistowska rewolucja przetacza się obecnie przez Europę i przez wiele krajów na świecie, w tym przez Polskę. Demoniczna ideologia gender chce kompletnie odmienić nasze myślenie o człowieku stworzonym na podobieństwo Boga, jej celem jest by nowożytny człowiek żył jakby Boga de facto nie było. O tym mówił nam wiele dziesiątków lat wcześniej na Jasnej Górze (1991) i przed tym przestrzegał nas św. Jan Paweł II ale nie tylko albowiem upadek cywilizacji ludzkiej w XX i w XXI wiekach zapowiedziała Matka Boża już wiele stuleci wcześniej. Co prawda Matka Najświętsza mówiła o wiekach XIX i XX ale zło zupełego zepsucia obyczajów, rozpala się oto szczególnie teraz, przychamowane skutecznie na 30 lat przz błogosławiony pontyfikat wielkiego Polaka.

Widziała to, słyszała o tym i doświadczyła tego osobiście hiszpańska koncepcjonistka i mistyczka Marianna Franciszka od Jezusa Torres y Berriochoa (Mariana Francisca de Jesús Torres y Berriochoa od 1593 roku przełożona klasztoru Niepokalanego Poczęcia w Quito (obecnie stolica Ekwadoru). Otóż ze spisanych przez Marianne Franciszkę relacji wynika, że w latach 1588–1634 Matka Boża objawiła się jej siedem razy przekazując jej informację o przyszłych wydarzeniach. Matka Boża przedstawiła się jako "Matka Boża Pomyślności (org. María del Buen Suceso), Królowa Nieba i Ziemi". Rysem szczególnym tych objawień było to, że Maryja prosiła wizjonerkę oraz siostry z jej klasztoru, by modliły się i znosiły umartwienia w intencji ludzi żyjących w XX wieku, ponieważ w tym czasie "Piekło się otworzy i zgubi wiele dusz". Taka prewencyjna inicjatywa Nieba nie miała nigdy precedensu w historii Kościoła. [1]

Marianna Franciszka urodziła się w Hiszpanii 1563 roku jako pierwsze dziecko gorliwej, katolickiej, arystokratycznej rodzinie. Z powodu jej głębokiej pobożności, została dopuszczona do I Komunii już 8 grudnia 1572, kiedy miała zaledwie 9 lat. Podczas Komunii Marianna otrzymała łaskę powołania oraz wewnętrzną pewność, że będzie przeznaczona na misje.

W 1577 roku opuściła Hiszpanię razem z ciotką, matką Marią de Jesús Taboada i czterema innymi zakonnicami, aby założyć klasztor w Quito w stolicy Ekwadoru, ówczesnej kolonii hiszpańskiej w Ameryce Południowej. Rozpoczęła tam swe życie zakonne, które płynęło wedle ówczesnych zwyczajów w atmosferze surowych umartwień. Matki założycielki były zachwycone „doskonałym przestrzeganiem reguł zakonnych i praktyką cnót” młodej nowicjuszki, inne siostry jednak okazywały zazdrość, prześladowały ją i rozsiewały oszczerstwa. Marianna lekko zatem tam nie miała, dość powiedzieć iż dwukrotnie zmarła i powróciła do życia. W 1593 roku ciężko zachorowała Maria de Jesús Taboada, ciotka Marianny Franciszki i pierwsza przełożona klasztoru. W tym też roku Marianna Franciszka została wybrana na jej następczynię. Maria de Jesús Taboada zmarła 4 października 1594 roku. Tymczasem pewna zakonnica, zwana La Capitana, z pomocą niektórych duchownych zawiązała spisek przeciw przełożonej i razem z innymi siostrami domagała się złagodzenia reguły i zwolnienia od kierownictwa duchowego Ojców Franciszkanów, uważanych za bardzo gorliwych i surowych zakonników. [2]

W tej trudnej sytuacji matka Marianna uciekła się do modlitwy. Wówczas Matka Boża ukazała się jej po raz pierwszy i powiedziała: „Jestem Matka Boża Pomyślności (org. María del Buen Suceso), Królowa Nieba i Ziemi. Przyszłam, aby pocieszyć twoje udręczone serce! Szatan próbuje zniszczyć to Boże dzieło, posługując się Moimi niewiernymi córkami, lecz nie osiągnie celu, bo Ja jestem Królową zwycięstwa i Matką Bożą Pomyślności, i pod tym tytułem pragnę być znana dla zachowania Mego klasztoru i jego mieszkańców”. [3]

Wkrótce po tej wizji zbuntowane siostry wybrały nową przeoryszę Magdalenę de Jesús Velenzuelę, pod której rządami reguła zakonna została złagodzona; ścisłe milczenie zanikło. Siostra Marianna próbowała przekonać nową przełożoną o niebezpieczeństwach płynących z takiego postępowania, co ściągnęło na nią gniew pozostałych sióstr. Po raz kolejny dotknęły ją oszczerstwa i kłamstwa, a co gorsza, wikariusz generalny zgodził się na wysłanie jej do więzienia pod zarzutem nieposłuszeństwa. Dobre siostry, które ogromnie cierpiały z powodu tak rażącej niesprawiedliwości, również zostały uwięzione; było ich razem 25.

W ciągu następnych pięciu lat s. Marianna, która trzykrotnie została uwięziona na dłuższy czas, otrzymała wiele szczególnych łask, miała też wizje Matki Bożej, która pokazała jej przyszłość klasztoru oraz Ekwadoru. Kazała też wykonać figurę Matki Bożej Dobrego Zdarzenia i umieścić ją na tronie przełożonej zakonu na znak, że to ona jest Panią klasztoru: „W mojej prawej ręce umieść pastorał oraz klucze jako symbol mojej władzy oraz znak, że klasztor jest moją własnością”. [4]

Na koniec matka przełożona zrozumiała niewłaściwość swojego postępowania wobec sióstr założycielek, uwolniła je i zrezygnowała ze swego urzędu. Wówczas biskup Quito kazał przeprowadzić przesłuchanie w sprawie oskarżeń przeciwko siostrom. Kiedy okazało się, że został wprowadzony w błąd przez oszczerstwa, kazał aresztować główną odpowiedzialną za zamęt – siostrę La Capitanę. Ta nie przyznała się jednak do winy, odmówiła przyjęcia pokarmu i poczęła bluźnić. Wtedy matka Marianna poprosiła biskupa o pozwolenie na przeniesienie zbuntowanej siostry do infirmerii klasztornej, gdzie sama opiekowała się nią, pomimo że w zamian doświadczała jedynie przekleństw i zniewag. Obawiając się o życie wieczne tej siostry, matka Marianna gorąco prosiła Pana Jezusa o uratowanie jej duszy. Zrozumiała wtedy, że jej prośba będzie wysłuchana, jeśli zgodzi się na przeżywanie duchowo pięciu lat kar piekielnych. Od razu wyraziła na to zgodę, a krótko później La Capitana nawróciła się, odbyła spowiedź generalną i stała się wzorem pokory i pobożności do końca życia. Zmarła rok po śmierci matki Marianny.

Tymczasem m. Marianna musiała wypełnić obietnicę: podczas pięciu lat czuła się jak potępiona i odrzucona przez Boga, którego tak bardzo umiłowała; przeżywała duchowo męki dusz potępionych. [5]

 

Namiętności wybuchną i dojdzie do zupełnego zepsucia obyczajów

 

20 stycznia 1610 roku Matka Boża objawiła się jej znowu i powiedziała między innymi: „Wiedz, że od końca XIX, a szczególnie w XX wieku namiętności wybuchną i dojdzie do zupełnego zepsucia obyczajów, bo Szatan prawie całkowicie panował będzie przez masońskie sekty. Aby do tego doprowadzić, skupią się one szczególnie na dzieciach. Biada dzieciom w owych czasach! Trudno będzie przyjąć sakramenty chrztu i bierzmowania. Wykorzystując osoby posiadające władzę, diabeł starać się będzie zniszczyć sakrament spowiedzi (...) To samo będzie z Komunią świętą. Niestety! Jak bardzo zasmuca Mnie, że muszę ci wyjawić tak liczne i okropne świętokradztwa – tak publiczne jak i tajne – popełnione z powodu profanacji Najświętszej Eucharystii! W czasach tych wrogowie Chrystusa, zachęcani przez diabła, często kraść będą z kościołów konsekrowane Hostie, aby bezcześcić Postacie Eucharystyczne. Mój Najświętszy Syn widzi samego siebie rzuconego na ziemię i zdeptanego przez nieczyste nogi”.

Dalej mówi Matka Najświętsza o lekceważeniu sakramentu ostatniego namaszczenia, przez co wiele dusz pozbawionych będzie pocieszenia i łask w decydującej chwili śmierci: „Sakrament małżeństwa, symbolizujący związek Chrystusa ze swoim Kościołem, będzie przedmiotem ataków i profanacji w najściślejszym znaczeniu tego słowa. Masoneria, która będzie wówczas sprawować rządy, zaprowadzi niesprawiedliwe prawa mające na celu zniszczenie tego sakramentu, a przez to ułatwi każdemu życie w stanie grzechu, oraz spowoduje wzrost liczby dzieci urodzonych w nielegalnych związkach, nie włączonych do Kościoła. Duch chrześcijański szybko upadnie, drogocenne światło Wiary zgaszone będzie do tego stopnia, że nastąpi prawie całkowite zepsucie obyczajów. Skutki zeświecczonego wychowania będą się nawarstwiać, powodując m. in. niedostatek powołań kapłańskich i zakonnych.

Sakrament kapłaństwa będzie ośmieszany, lżony i wzgardzony. Diabeł prześladować będzie szafarzy Pana w każdy możliwy sposób. Będzie działać z okrutną i subtelną przebiegłością, odwodząc ich od ducha powołania i aby uwodząc wielu. Owi zdeprawowani kapłani, którzy zgorszą chrześcijański lud, wzbudzą nienawiść złych chrześcijan oraz wrogów Rzymskiego, Katolickiego i Apostolskiego Kościoła, którzy zwrócą się przeciwko wszystkim kapłanom. Ten pozorny tryumf Szatana przyniesie ogromne cierpienia dobrym pasterzom Kościoła.

Poza tym, w owych nieszczęśliwych czasach, nastąpi niepohamowany zalew nieczystości, która popychając resztę ludzi do grzechu, pociągnie niezliczone lekkomyślne dusze na wieczne potępienie. Nie będzie można znaleźć niewinności w dzieciach, ani skromności u niewiast. W owych chwilach największej potrzeby Kościoła, ci, którzy mają mówić, będą milczeć!”. [6]

 

Cudowna figura Matki Bożej del Buen Suceso

 

Ponieważ na koniec Matka Boża ponownie nakazała wykonać figury ku Jej czci, zaraz po tym objawieniu matka Marianna prosiła biskupa Quito, aby jak najprędzej ustosunkował się do próśb Najświętszej Maryi Panny. Po otrzymaniu jego zgody, powierzyła wykonanie artyście Francisco del Castillo, który nie tylko był doświadczonym rzeźbiarzem, ale także człowiekiem wielkiej cnoty połączonej z głęboką pobożnością maryjną. Kiedy praca dobiegła do końca, zadecydował, że będzie musiał pojechać do Europy, aby znaleźć najlepsze farby do malowania twarzy Madonny. Obiecał powrócić do Quito przed 16 stycznia 1611 roku i ukończyć dzieło.

Jednak w nocy przed jego przyjazdem twarz figury została w cudowny sposób pomalowana. Kiedy siostry przyszły wcześnie rankiem na jutrznię, kaplica wypełniona była niebieskim światłem, otaczającym posąg. Kiedy artysta przybył następnego ranka do klasztoru, aby ukończyć pracę, zawołał zaskoczony: „Co widzę? Ta wspaniała rzeźba – to nie moje dzieło. To jest dzieło anielskie, bo coś tak wspaniałego nie mogłoby być stworzone tu na ziemi przez ręce śmiertelnika. Żaden rzeźbiarz, choćby nie wiadomo jak uzdolniony, nie mógł stworzyć takiej doskonałości i nieziemskiej piękności”.

Rzeźbiarz potwierdził pod przysięgą autentyczność cudu. Pod spisanym przez niego oświadczeniem widnieje również podpis biskupa Quito, który wkrótce kazał przygotować się przez nowennę na uroczystą intronizację. 2 lutego 1611 roku poświęcił uroczyście cudowną figurę pod wezwaniem Matki Bożej Dobrego Zdarzenia. Rzeźba wniesiona została w uroczystej procesji na wyższy chór kościoła klasztornego na specjalnie przygotowanym tronie. Co roku przenoszona jest w procesji z chóru do głównego ołtarza podczas nowenny poprzedzającej święto Matki Bożej Dobrego Zdarzenia 2 lutego. W ostatnich latach posąg wystawiany jest dla wiernych także podczas miesiąca maryjnego (tj. w maju) i podczas miesiąca Różańca świętego (w październiku). [7]

 

Zgaśnięcie wiecznej lampki i jego znaczenie

 

Resztę życia matka Marianna spędziła na wewnętrznych i zewnętrznych umartwieniach i ofiarach: chciała stać się ofiarą dla XX wieku, jak o to prosiła ją Matka Najświętsza. Najważniejsze objawienie siostra Marianna miała o poranku 2 lutego 1634 roku, kiedy to podczas modlitwy przed Najświętszym Sakramentem nagle zgasła paląca się przed ołtarzem wieczna lampka. Kiedy siostra Marianna próbowała ją zapalić ponownie, Matka Boża objawiła się jej i powiedziała:

„Przygotuj twoją duszę, aby coraz więcej oczyszczona mogła wstąpić w pełnię radości twojego Pana. O, gdyby śmiertelnicy, a szczególnie pobożne dusze poznały, czym jest niebo, co to jest posiadanie Boga, jakże inaczej żyłyby i nie odmawiałyby żadnej ofiary, aby Go posiadać. Zgaśnięcie lampki klasztornej, które zobaczyłaś, ma wiele znaczeń:

Po pierwsze, przy końcu XIX wieku i podczas dużej części wieku XX powstanie zamęt w tym kraju, będącym wtedy wolną republiką. Wtedy cenne światło wiary zgaśnie w duszach z powodu prawie całkowitego zepsucia obyczajów. Podczas tego okresu będą wielkie fizyczne i moralne klęski, publiczne i prywatne. Niewielka grupa ludzi, która zachowa skarb wiary i cnoty, będzie doznawała okrutnych i niewymownych cierpień oraz przedłużonego męczeństwa. Aby wyzwolić ludzi z niewoli tych herezji, ci, których Mój Najświętszy Syn powołał do wykonania odnowy, potrzebują wielkiej siły woli, wytrwałości, odwagi i ufności w Bogu. Nadejdzie taki moment, kiedy wszystko wydawać się będzie stracone, a wszelkie wysiłki – nadaremne; stanie się tak dlatego, by poddać próbie wiarę i ufność sprawiedliwych, nastąpi wtedy szczęśliwy początek całkowitego odrodzenia.

Po drugie, Moje zgromadzenia opustoszeją, zatopione w otchłani oceanu goryczy i wydawać się będzie, że utoną one w tych różnych wodach nieszczęścia. Ileż prawdziwych powołań zostanie straconych przez nieumiejętne formowanie i brak duchowego kierownictwa!

Trzeci powód, dla którego lampka zgasła, to atmosfera tych czasów, przepełniona duchem nieczystości, jak ohydna powódź, która zaleje ulice, place i miejsca publiczne, do tego stopnia, że prawie już nie będzie na świecie dziewiczej duszy.

Czwartą przyczyną jest to, iż po infiltracji we wszystkich warstwach społecznych, masońskie sekty będą z wielką przebiegłością szerzyć swoje błędy w rodzinach, przede wszystkim po to, by zepsuć dzieci. W tych nieszczęśliwych czasach zło uderzy w dziecięcą niewinność, a w ten sposób powołana kapłańskie będą zaprzepaszczone. Jednak i wtedy będą zgromadzenia zakonne, które podtrzymują Kościół, oraz święci kapłani – ukryte i piękne dusze, którzy będą pracować z energią i bezinteresownym zapałem dla zbawienia dusz. Przeciw nim bezbożni będą toczyć okrutną wojnę, obrzucając ich oszczerstwami, obelgami i nękając, próbując zniechęcić do wypełniania ich obowiązków. Lecz oni, jak solidne kolumny, nie poddadzą się i stawią czoło temu wszystkiemu w duchu pokory i ofiary, w którego będą uzbrojeni mocą nieskończonych zasług Mojego Najświętszego Syna, miłującym ich w najbardziej wewnętrznych głębiach Jego Najświętszego i Najczulszego Serca. Jak bardzo Kościół będzie cierpieć w owej ciemnej nocy! Zabraknie prałata i ojca, który czuwałby z miłością, łagodnością, siłą i przezornością, a wielu utraci ducha Bożego, wystawiając swoją duszę na wielkie niebezpieczeństwo.

Módl się usilnie, wołaj niestrudzenie i płacz nieustannie gorzkimi łzami, w skrytości serca błagając naszego Ojca Niebieskiego, aby z miłości do Eucharystycznego Serca mojego Najświętszego Syna, dla Jego Najdroższej Krwi wylanej z taką hojnością oraz głębokiej goryczy i bólu Jego Męki i śmierci ulitował się nad Swoimi sługami i położył kres tym straszliwym czasom, oraz aby zesłał Kościołowi prałata, który odnowi ducha jego kapłanów.

Tego ukochanego syna, którego Mój Boski Syn i Ja otoczymy szczególną miłością i napełnimy wieloma łaskami: pokory serca, poddania się Bożym natchnieniom, siły, aby mógł bronić praw Kościoła. Damy mu czułe i współczujące serce, którym ogarnie jakby drugi Chrystus wielkich i maluczkich, nie gardząc najbardziej nieszczęśliwymi, którzy będą prosić go o światło i radę w ich zwątpieniach i trudnościach. W jego ręce złożone będą wymiary, by wszystko czynione było zgodnie z wagą i miarą, ku chwale Bożej.

Przed przybyciem tego prałata i ojca, wiele serc osób poświęconych Bogu w stanie kapłańskim i zakonnym wpadnie w oziębłość (...) Popełnione zostaną wszystkie rodzaje zbrodni pociągając za sobą wszelki rodzaj kary: zaraza, głód, konflikty społeczne wewnętrzne i zewnętrzne, apostazja, to wszystko przyczyni się do zatraty licznych dusz. Aby rozproszyć te czarne chmury, przeszkadzające Kościołowi cieszyć się jasnym dniem wolności, wybuchnie straszliwa wojna, w której popłynie krew swoich i obcych, kapłanów i zakonników. Noc ta będzie straszna do tego stopnia, że ludzie będą myśleć, iż zło zatryumfowało.

Wtedy wybije Moja godzina: zdetronizuję pysznego, przeklętego szatana, zetrę go pod moimi stopami i zrzucę w przepaść piekielną. W ten sposób Kościół oraz ten kraj uwolniony zostanie na końcu od jego okrutnej tyranii.

Piąty powód, dla którego zgasła lampa w klasztorze jest taki, że wpływowe osoby z obojętnością patrzeć będą na uciskany Kościół, prześladowaną cnotę i tryumfującego szatana, nie używając zgodnie z wolą Boga swoich wpływów w celu walki ze złem lub odnowy wiary. I tak ludzie będą stopniowo obojętnieć na żądania Boga, zaakceptują ducha zła i pozwolą się zmieść wszelkim rodzajom występku i grzechu.

Moja droga córko, gdyby przyszło ci żyć w tych okropnych czasach, umarłabyś z bólu widząc, że dokonuje się to, co ci objawiłam. Jednak miłość Mojego Najświętszego Syna i Moja do tej ziemi jest tak wielka, iż chcemy, aby od tej chwili twoje ofiary i dobre uczynki przyczyniły się do skrócenia czasu trwania tej strasznej katastrofy”. [8]

 

O Najświętszym Sercu Pana Jezusa i o kryzysie w Kościele

 

W ostatnich dziesięciu miesiącach życia matki Marianny, która coraz częściej chorowała i cierpiała, Matka Boża objawiła się jej jeszcze kilkakrotnie. Matka Marianna była wzorem dla całej wspólnoty, ofiarowała wszystkie swoje udręki za Kościół, szczególnie w XX wieku. Pewnego dnia otrzymała łaskę wizji Najświętszego Serca Pana Jezusa, otoczonego małymi, przeszywającymi cierniami, które raniły Je okrutnie. Pan Jezus wytłumaczył jej ich znaczenie: „Rozumiej, że one oznaczają ciężkie i powszednie grzechy moich kapłanów i zakonników, których wyzwalam od świata i wprowadzam do klasztorów. To ich niewdzięczność i obojętność tak okrutnie rani Moje Serce.

Nadchodzą czasy, gdy nauka będzie powszechnie znana uczonym i nieuczonym. Będzie się pisać wiele książek na tematy religijne, lecz praktykować te nauki i cnoty będzie niewiele dusz, święci będą rzadkością. Dlatego moi kapłani i zakonnicy popadną w zupełną obojętność. Ich oziębłość zgasi ogień Bożej miłości, w ten sposób ranią Moje Miłujące Serce tymi małymi cierniami, które widzisz. ...

Wiedz także, że Boska Sprawiedliwość ześle straszne kary na całe narody, nie tylko za grzechy ludzi, ale także szczególnie za grzechy kapłanów i osób zakonnych – gdyż ci ostatni powołani są, przez doskonałość swego stanu, aby stali się solą ziemi, mistrzami prawdy, powstrzymującymi Boży gniew. Porzucając swą powierzoną przez Boga misję, poniżają siebie do tego stopnia, że w oczach Boga powiększają oni jeszcze surowość kar”. [9]

Naturalnie orędzia skierowane do Matki Marianny odnoszą się aktualnie do całego Kościoła katolickiego na całym świecie, w tym w Europie i w naszej ojczyźnie. Ich aktualność tylko na naszym rodzimym gruncie w świetle wydarzeń tylko ostatnich dni, tygodni i miesięcy jest nad wyraz dokładna i klarowna. O tym właśnie mówił też bp Mirosław Milewski w uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata. Biskup pomocniczy diecezji płockiej i asystent krajowy Akcji Katolickiej przewodniczył Mszy św. w stołecznej bazylice Świętego Krzyża, gdzie modlił się wraz z członkami Akcji w ich święto patronalne.

W homilii odwołał się do proroka Ezechiela (Ez 34) z czasów niewoli babilońskiej, który wraz z narodem doświadczył ogromnego cierpienia i ucisku. Otóż za tym Ezechielowe wołaniem kaznodzieja stwierdził, że Kościołowi katolickiemu w Polsce potrzebna jest: „wielka, duchowa odnowa, reanimacja pasterskich serc, zagrożonych ewangeliczną chorobą, nazwaną przez Chrystusa zatwardziałością serca”.

Po temu bp Mirosław Milewski nie wahał się publicznie podnieść b. ważne obecnie kwestie, mówił: „Chrystus dobrze zna swój Kościół, wie, jaką owczarnię prowadzi, dlatego na pierwszym miejscu każe całej wspólnocie zdać sprawę z jej zarządu, zrobić pasterski rachunek sumienia. Czy wydarzenia mijającego roku, które miały miejsce we wspólnocie Kościoła, nie powinny bardziej zaniepokoić nas, pasterzy, niż owce? Czy nie za bardzo pokładaliśmy ufność w sprawowanych przez nas obrzędach, a zatraciliśmy z oczu pojedyncze owce stada?”.

Co więcej, jego zdaniem jeśli mijający rok nie okryje pasterzy wstydem, nie zmusi do refleksji i zauważenia stada, owiec zagubionych, zbłąkanych, okaleczonych i zatrwożonych, to Pan do nich niechybnie wypowie Ezechielowe słowa: „Oto jestem przeciw pasterzom. Z ich ręki zażądam moich owiec, położę kres ich pasterzowaniu, a pasterze nie będą paść samych siebie” (Ez 34,10). [10]

 

Oddawać się będą najbardziej ohydnym grzechom i namiętnościom

 

Po raz ostatni Matka Boża objawiła się matce Marianie 8 grudnia 1634 roku, zapowiadając jej bliską śmierć. Ponownie z naciskiem mówiła o ciężkiej odpowiedzialności kapłanów i o roli klasztorów, w których zachowuje się czystość i umartwienie: „Oczyszczą one atmosferę skażoną przez tych, którzy oddają się najbardziej ohydnym grzechom i namiętnościom”. Przekazała i inne tajemnice. Na prośbę m. Marianny, aby jej imię pozostało nieznane, Matka Boża odpowiedziała, że dopiero po trzech stuleciach tajemniczego milczenia objawienia te oraz jej imię zostaną ponownie odkryte. Na koniec ostrzegała, że nabożeństwo do Niej: „będzie zwłaszcza w XX wieku owocować cudownie w sferze duchowej i doczesnej, ponieważ jest wolą Boga, aby zachować ten Mój tytuł oraz twoje życie dla owego wieku, kiedy zepsucie obyczajów będzie prawie powszechne, a cenne światło wiary niemal zgaśnie”. [11]

O dziwo gdy na naszych oczach, za pontyfikatu papieża Franciszka, ludzie niemal na wszystkich kontynentach oddają się najbardziej ohydnym grzechom i namiętnościom, pomyje wylewa się właśnie na pontyfokat papieża Polaka, który to modlitwą i cierpieniem własnym wyniósł Kościół na poziomy siły i wielkości. Pachnie to nie tylko zemstą ogólnoświatowej masinerii, genderowej lewicy i zniewieściałych librełaów ale staje się to piekielnym kłamstwem, które beszczelnie rzucane w tłumy, zaciera, i zafałszowuje prawdę.

I na to zwrócił uwagę w ostatnich dniach abp Henryk Hoser, który publicznie wezwał rodaków, by obudzili się wreszcie z letargu: „W atakach na papieża skupia się jak w soczewce bunt i nienawiść do Boga oraz tego, co jest Boże w człowieku. Według najnowszych raportów Pomocy Kościołowi w Potrzebie chrześcijaństwo jest obecnie najbardziej prześladowaną grupą o identyfikacji religijnej na świecie. [...] wielu ludzi odeszło od tego, co budowało naszą zbiorową świadomość, a więc: od historii, kultury i wiary. Te trzy wartości stoją pod pręgieżem nowych nurtów, które właściwie są kolejną mutacją marksizmu”

I dodał jasno i klarownie: „Jest to owoc dynamicznego rozwoju środków społecznego przekazu. Treści, które się pojawiają w mediach stają się swego rodzaju dyktatem, zwłaszcza dla młodszego pokolenia. [...] Różnica między młodzieżą a poprzednimi pokoleniami polega na tym, że ludzie starsi bardzo często potrafią z gąszcza informacji wydobyć te, które ich interesują i sami ocenić ich wartość, podczas gdy młodzież serfując po różnego rodzajach portalach i mediach społecznościowych - przyswaja wszystko bez głębszej refleksji i oceny - na to, co jest prawdą, a co jest fałszem, co jest dobrem, a co przynosi szkodę.”

Zarazem abp Henryk Hoser nide wahał się dać publicznie odpór tym, którzy występują przeciwko nauczaniu papieża Jana Pawła II, starają się wszelkimi sposobami pozbawić go wielkości i świętości. Nawet wytknąć niezrozumiałe milczenie współczesnych Pasterzy, przypomniał owym iż kard. Stefan Wyszyński reagował natychmiast. mówił: „Robią to siejąc różnego rodzaju wątpliwości pod adresem jego osoby, oskarżając papieża o czyny, których nie popełnił. Wyrazem tego są np. nalepki na stołecznej alei Jana Pawła II z nazwą ‘ulica ofiar Jana Pawła II’. To jest swego rodzaju rewolucja, która dokonuje się na naszych oczach. [...] Pociechą jest list ponad tysiąca naukowców, którzy stanęli w obronie papież Polaka. [...] Obserwowany i komentowany przez wielu - słabo słyszalny głos Kościoła w tym temacie - wymaga głębszego przemyślenia przyczyn. [...] Potrafił on stosować pedagogikę społeczną przez bardzo dogłębne, wielokrotnie powtarzane i jasno sformowane oceny tego, co się dzieje. Był w pełni tego słowa znaczenia pasterzem, podobnie jak przez cały swój pontyfikat Jan Paweł II.” [12]

Matka Marianna która tpo wszystko widziała, doświadczyła, przecierpiała i przemodliła już 400 lat wcześniej, zmarła 16 stycznia 1635 po przyjęciu ostatnich sakramentów. W 1906 r., podczas remontu klasztoru, została otwarta trumna, w której znaleziono jej nienaruszone ciało. W 1906 r., podczas remontu klasztoru, została otwarta trumna, w której znaleziono jej nienaruszone ciało. O kościele w Quito, w którym miało miejsce objawienia Matki Bożej Dobrego Zdarzenia czytaj też na stronie www.ourladyofgoodsuccess.com, — gdzie znajduje się m.in. sporo dużych zdjęć świątyni i innych ciekawych materiałów (strona w języku angielskim). [13]

 

Wymagali od niej w imię posłuszeństwa spisania autobiografii

 

O źródłach historycznych do powyższych rewelacji b. ładnie napisał ks. Karol Stehlin FSSPX w pierwszym nr pisma „Zawsze Wierni” w artykule pt. „Objawienie N.M.Panny w Quito” i właściwie na tym jego opracowaniu wszyscy obecnie w internecie de facto bazują. W pierwszej części pisze on zatem: „Matka Najświętsza objawiła się kilkakrotnie przełożonej sióstr Niepokalanego Poczęcia w Quito (stolica Ekwadoru), M. Mariannie Franciszce de Jesús Torres y Berriochoa (1563–1635). źródła historyczne o tych objawieniach dotarły do nas w następujący sposób: z powodu tak niezwykłych wydarzeń kierownik duchowny oraz biskup Quito wymagali od niej w imię posłuszeństwa spisania autobiografii. Tekst ten został aprobowany przez biskupa Piotra de Oviedo, dziesiątego biskupa ordynariusza Quito. Po jej śmierci, kierownik duchowy i spowiednik o. Michał Romero OFM napisał jej biografię. Dokumenty te razem z życiorysami wszystkich innych sióstr założycielek klasztoru w Ekwadorze zachowane są w wielkim tomie pt. El Cuadernon. Na podstawie tego źródła o. Manueal Souza Pereira, prowincjał Ojców Franciszkanów w Quito, napisał w 1790 roku książkę pt. Cudowny żywot Matki Marianny de Jesús Torres, hiszpańskiej zakonnicy i jednej z założycielek Królewskiego Klasztoru Niepokalanego Poczęcia w mieście św. Franciszka de Quito. Dzieło to przetłumaczyła na język angielski w 1988 r. Marianna Teresa Horvat, która wydała książkę na temat objawień Matki Bożej.” [14]

Warto też zobaczyć ten filmik o objawiniach w Quito w Ekwadorze i o życiu samej mistyczki Matki Marianny. Opublikowany 5 kwietnia 2020 r. przez MARIA FIDES, a zatem:

 

Przypisy:

[1]https://pl.wikipedia.org/wiki/Marianna_Franciszka_de_Jes%C3%BAs_Torres_y_Berriochoa

[2] Tamże.

[3] Tamże.

[4] http://www.duchprawdy.com/quito.htm

[5] https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/353

[6] Tamże.

[7] Tamże.

[8] Tamże.

[9] Tamże.

[10] https://www.pch24.pl/bp-miroslaw-milewski--to-byl-dzien-sadu----pasterze-musza-sie-nawrocic,80091,i.html#ixzz6f7bxC2mi

[11] https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/353

[12] https://niezalezna.pl/366255-kosciol-nie-moze-milczec-abp-hoser-wzywa-do-reakcji-ws-dewastowania-pamieci-o-sw-janie-pawle-ii

[13] https://forumdlazycia.wordpress.com/2012/09/15/objawienie-n-m-panny-w-quito-ks-karol-stehlin-fsspx-najswietsza-dziewica-z-quito-przepowiedziala-w-xix-wieku-i-xx-wieku-w-kosciele-swietym-beda-sie-rozpowszechnialy-bledne-nauki-i-pograza-koscio/

[14] https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/353

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 4.7 (głosów:6)

Komentarze

Cristian Castañeda z Towarzystwa bł. Piusa IX w Ekwadorze przedstawia przesłanie objawień Matki Bożej Pomyślności, które miały miejsce w Quito Ekwadorze. Zaskakują podobieństwa, co do przesłania fatimskiego orędzia oraz opis kryzysu jaki dotknie Kościół w XX w. i jak już widać gołym okiem w obecnym XXI w. to szczególnie. Wywiad opublikowany 15 kwietnia 2019 r. przez PCh24TV (Polonia Christiana), a zatem:

 

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1659158

Objawienia Matki Bożej, miały miejsce w Quito w dzisiejszej stolicy Ekwadoru, już na przełomie XVI i XVII wieku. Maryja objawiała się hiszpańskiej zakonnicy Marianie i ujawniła problemy czasów ostatecznych – XX i XXI wieku.

20 stycznia 1610 roku Matka Boża objawiła się jej znowu i powiedziała między innymi: „Wiedz, że od końca XIX, a szczególnie w XX wieku namiętności wybuchną i dojdzie do zupełnego zepsucia obyczajów, bo Szatan prawie całkowicie panował będzie przez masońskie sekty. Aby do tego doprowadzić, skupią się one szczególnie na dzieciach. Biada dzieciom w owych czasach! Trudno będzie przyjąć sakramenty chrztu i bierzmowania. [...]

Poza tym, w owych nieszczęśliwych czasach, nastąpi niepohamowany zalew nieczystości, która popychając resztę ludzi do grzechu, pociągnie niezliczone lekkomyślne dusze na wieczne potępienie. Nie będzie można znaleźć niewinności w dzieciach, ani skromności u niewiast. W owych chwilach największej potrzeby Kościoła, ci, którzy mają mówić, będą milczeć! [...]”

Cały wpis jest dostępny na stronie: https://misyjne.pl/przerwa-artykul/quito-objawienia-matki-bozej-o-czasach-ostatecznych-czyli-xx-i-xxi-wieku/

Podoba mi się!
1
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1659159

Jest to b. ważny fragment homilii z 9 czerwca 2019 r. wygłoszonej przez ks. dr hab. Roberta Skrzypczaka. Odnosi się w niej do czasów nam współczesnych, w których niezwykle ostro jedzie się na Kościół, kapłani są atakowani, a piekło jakby dostało nowych skrzydeł. Kaznodzieja mówi w niej: „(...) W 1610 roku Maryja mówiła, co będzie się działo z Kościołem 400 lat później, czyli na przełomie XX- XXI wieku (...) Na początku XXI wieku. - Maryja mówi: Kościół będzie poddany potwornej próbie.

Mówi o wielu rzeczach, ale najbardziej mnie dotknęły 3:

- 1. będzie poddany nieustannemu bluźnierstwu i świętokradztwu. Będzie nieustannie znosił ewidentne, wulgarne, zamanifestowane publicznie przejawy bluźnierstwa. (...)

- 2. punkt, o którym mówiła Maryja w Quito. - Najbardziej ten czas próby, będą cierpiały dzieci. (...) Dzieci dzisiaj najbardziej cierpią z tego powodu, że nie mają wzorów. (...)

- 3. Matka Boża mówi: - W tym całym zamęcie, diabeł zrobi wszystko żeby zniszczyć konfesjonał. (...) (Na zachodzie) nikt się nie spowiada, a wszyscy przystępują do Komunii. (...)

Maryja powiedziała w Quito: - Ta próba, którą przejdzie Kościół, będzie straszna, będzie bolesna, ale nie zniechęcajcie się, nie pozwalajcie się zniechęcić, bo ona minie. I przyjdzie łaska. Przyjdzie zmartwychwstanie.”

Homilia ks dr R. Skrzypczaka została opublikowana 15 czerwca 2019 r. przez Przez Maryję do Jezusa bo któż jak Bóg:

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1659160

Ks. Prof. Dariusz Oko obnaża zło i kłamstwo, miażdży lawendową mafię w Kościele katolickim. Naturalnie nie jest mu przez to łatwo ale walczy, a razem z nim Łukasz Karpiel i PRAWY PROSTY! Wywiad opublikowany 19 listopada 2020 r. przez PCh24TV (Polonia Christiana):

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1659161

Św. Piotr Damiani pisał o homoseksualizmie zdecydowanie i ostro. Szczególnie zaś ostro podchodził do kwestii homoseksualizmu wśród duchownych. Mówi o tym Krystian Kratiuk w programie "Ja, katolik". Opublikowany 20 listopada 2020 r. przez PCh24TV (Polonia Christiana):

 

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1659162

..... silnie oddziaływać na rzeczywistość! Tak uważa i tego nie ukrywa bp Andrzej Jeż z Tarnowa, który podczas Mszy św. w bazylice katedralnej w Tarnowie w uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, mówił: „Tylko Kościół wierny Chrystusowi przetrwa i będzie nadzieją dla świata”.

Po czym zdecydowanie rozwinął swoją wizję rozwiązywania współczesnych, b. palących problemów: „Potrzebujemy zdecydowanych działań, nie na zasadzie siłowych rozwiązań, ale mocnej tożsamości tego kim jesteśmy, kto jest dla nas największym skarbem. Nie obawiajmy się o przyszłość Kościoła, być może będzie mniej wiernych, ale to będą wierni, którzy będą mieli świadomość tego, co znaczy być uczniem Chrystusa. Ten czas oczyszczenia jest konieczny. To boli, ale bez tego oczyszczenia nie możemy rozpocząć na nowo silnego oddziaływania Kościoła na otaczającą nas rzeczywistość. Może paradoksalnie Kościół dzisiaj, który jest obolały, jest bardziej czysty, pokorny niż 40 - 50 lat temu, bo nastąpiły pewne procesy oczyszczenia. Ważne jest to, abyśmy żyli w prawdzie i w pełni ujawniali tajemnicę Chrystusa pośród świata, bez lęku i obawy”.

Bp Andrzej Jeż podkreślił, że niepowodzenia w walce o słuszną sprawę nie muszą oznaczać przegranej, głosił zatem dalej odważnie: „Naszym celem nie jest sam sukces, sama wygrana tutaj na ziemi. Gdyby tak było, to Kościół dołączyłby do silniejszych, do wygrywających; w imię własnych interesów, spokoju i wygody zrezygnowałby z głoszenia trudnych i wymagających prawd. Gdybyśmy teraz jako biskupi zaczęli głosić np. pogląd, że życie ma wartość i godność po narodzeniu dziecka, że eutanazja jest czymś właściwym, to nie bylibyśmy atakowani. Ponieważ nie jesteśmy po stronie świata, ale po stronie Ewangelii trzeba przejść odrzucenie, pogardę, trzeba cierpieć, ale tylko Kościół wierny Chrystusowi przetrwa i będzie nadzieją dla świata. Prawdziwe wartości nie przegrają, one przetrwają na wieczność”.

Nie wystarcza czynić dobrze tym, którzy nam dobrze czynią ale aby wygrywać trzeba pomagać tym, którzy poupadali w drodze: „Nie obraziliśmy się na młodzież, która protestowała, maszerowała przez ulice naszych miast. Wyszliśmy z propozycją, aby z nimi rozmawiać. Młodzież z różnych organizacji katolickich rozmawiała z młodzieżą z lewicy. Trzeba poznać młodych, którzy są na obrzeżach Kościoła i poza nim. Co ich gnębi, czym żyją, czego się boją?”. [...] Szczególnie w obecnym kontekście, kiedy panuje dystans społeczny i wiele osób cierpi w samotności, czas podarowany innym jest walutą miłosierdzia”. Źródło: KAI

Cały wpis jest dostępny na stronie: https://www.pch24.pl/bp-jez--czas-oczyszczenia-jest-potrzebny--by-kosciol-mogl-silnie-oddzialywac-na-rzeczywistosc,80086,i.html#ixzz6f7c9ziRT

Podoba mi się!
0
Nie podoba mi się!
0

Sławomir Tomasz Roch

#1659165