Ojciec Wojciecha Manna pracował dla nazistowskiej gadzinówki

Obrazek użytkownika Romuald Kałwa
Kraj

Czy to się komuś podoba, czy nie, losy Kazimierza Manna, autora rysunków w niemieckiej prasie w czasie wojny w tzw. gadzinówkach, po wojnie są wyjątkowo zaskakujące i szczęśliwe. I prawdopodobnie mają związek z karierą medialną Wojciecha Manna, o czym pisałem tutaj:

Tadeusz Wolsza: „GADZINÓWKI PRZED SĄDEM POLSKI LUDOWEJ” (1946–1949) Polska 1944/45–1989. Studia i Materiały XII/2014

Fragmenty:

O ile na temat badań dotyczących prasy polskojęzycznej wydawanej przez Niemców i Sowietów w okupowanej Polsce od 1939 r. można powiedzieć, że dysponujemy już dość obszernym zestawem publikacji, najczęściej zresztą udanych, o tyle temat powojennego rozliczenia Polaków za współpracę z tzw. gadzinówkami nie doczekał się jak dotychczas pełnego opracowania.

Jeśli chodzi natomiast o procesy sądowe redaktorów gadzinówek z Warszawy, to resort bezpieczeństwa dysponował szczegółową wiedzą z dokumentacji Delegatury Rządu na Kraj z 1943 r. na temat siedmiu współpracowników „szmatławców” (Kazimierza Garszyńskiego, Kazimierza Manna, Tomasza Pągowskiego, Józefa Antoniego Sierzputowskiego, Alfreda Szklarskiego, Ludwika Ziemkiewicza i Eugeniusza Riedla).

W procesach warszawskich przed wymiarem sprawiedliwości stanęli: Helena Wielgomas w 1948 r. oraz w dwóch kolejnych rozprawach: Józef Antoni Dąbrowa-Sierzputowski, Alfred Szklarski, Ludwik Ziemkiewicz, Tomasz Pągowski, Kazimierz Mann, Tadeusz Trepanowski, Władysław Leśniewski, Czesław Pudłowski, Jan Wolski, Kazimierz Augustowski i Mieczysław Kwiatkowski (w styczniu 1949 r.) oraz Kazimierz Garszyński, Leonard Muszyński, Adam Królak i Eugeniusz Riedl (w kwietniu 1949).

Niemcy w latach okupacji wydawali w sumie w języku polskim około sześćdziesięciu tytułów prasowych (w tym m.in. 10 dzienników, 11 tygodników, 10 miesięczników, 25 czasopism zawodowych) o ogólnym najwyższym nakładzie w 1944 r. sięgającym nie mniej niż 1,320 mln egzemplarzy (w tym 700 tys. egz. dzienników, 410 tys. tygodników, 210 tys. miesięczników). Dodać do tego należy jeszcze liczący 1,220 mln nakład czasopism zawodowych i branżowych. Hans Frank, charakteryzując tego rodzaju wydawnictwa stwierdził, że jest to „prasa tubylcza”.

Oczywiście Ludwik Ziemkiewicz nie jest z tych „Ziemkiewiczów”. Ale Kazimierz Mann jest ojcem tego Wojciecha Manna.

Komentarz:

Oczywiście, jeśli zostanę o to poproszony lub zmuszony, jako stosunkowo aktywny członek Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, skontaktuję się w tej sprawie w IPN, gdzie uzyskam stosowne dokumenty. Może warto w tej sprawie pokusić się o szukanie informacji o Kazimierzu Mannie w niemieckich archiwach, a może również w Moskwie?

W IPN zna mnie parę osób, ponieważ składałem zeznania w sprawie grobu ofiar zbrodni wojennej (10-15 osób) popełnionej na więźniach Gross Rosen (w Rogoźnicy obok Strzegomia) podczas tzw. marszu śmierci w styczniu 1945 r. O sprawie poinformowałem również jeleniogórską policję oraz prokuraturę. Zadbany już grób znajduje się na nieczynnym cmentarzu w Bukowcu pod Jelenią Górą.

Kilka godzin przed uzyskaniem informacji o cmentarzu, byłem świadkiem ekshumacji w obozie Gross Rosen, gdzie zgodę na moją obecność na chybcika uzyskałem od Zastępcy Dyrektora Oddziału IPN we Wrocławiu dr Katarzyny Pawlak-Weiss (dziękuję!).

Wielu współpracowników gestapo, np. Józef Kessler (K-22), czy przedwojenny komunistyczny agent Danko Redlich (w czasie wojny nagle zmienił poglądy) po wojnie zostało konfidentami komunistycznych służb. W samym Krakowie agenci gestapo posiadali od 800 do 1000 donosicieli.

PRL chętnie korzystała z usług volksdeutschów. W czasie wojny volkslistę podpisało 3 124 000 osób. Wielu było do tego zmuszonych, ale wielu nie. Po wojnie, stanowili świetny narybek dla władzy radzieckiej – nowego polskiego okupanta. Szkoda, że ten temat wciąż jest tak mało zbadany. Byłoby wiele profesur...

Ps. Zabawne: w wywiadzie opublikowanym przez Gazetę Wyborczą, gdzie widzimy małego grubego Wojtka, nie ma tam czegokolwiek o wstydliwej przeszłości Kazimierza Manna. Cała Wyborcza. 

Żydzi, volksdeutche, postnazistowska niemiecka prasa i potomkowie szmalcowników przekonwertowani na komunizm - dzisiaj wszyscy pouczają Polaków o ich antysemityzmie i mówią, jak mamy żyć. Nie lubicie nas prawda? 

Ocena wpisu: 
Twoja ocena: Brak Średnio: 5 (głosów:3)